Dzisiejsza trasa nie przypadała w zbyt obiecujące warunki pogodowe. Spodziewałem się, że będzie lepiej. Miało być dzisiaj ładnie i dopiero jutro tj. 15.04 nieco gorzej. Co oczywiście minie z końcem weekendu i znowu będzie na jakiś dłużej nie określony czas ładnie. Czyli pewnie nie długo. Dzisiaj jednak nie było tak jak powinno być. Za to dość ciepło. Dzisiaj padały rekordy ciepła dla tego roku. Nie u nas, nie w moich stronach. Choć było ciepło - 15℃. Odczuwalna nieco niższa. Przeszkadzał wiatr, brak słońca i deszcz. Złapał mnie dwukrotnie i towarzyszył mi przez większość trasy (ponad 30 km) z 50 km trasy. Dzisiaj nie towarzyszył mi jedynie deszcz a także złe myśli. Te dotyczyły niczego innego jak problemu o którym wiele razy wspominałem na blogu, przez te obecnie ponad 1000 wpisów, powielają się pewne wątki. Nie tracą one z czasem na znaczeniu. Może wręcz przeciwnie? Na nowo się powielają. A to takie wątki jak właśnie te cholerne samochody których jest po prostu za dużo. I należy je zlikwidować. Należy jakoś prawnie usankcjonować te jeżdżenie, które jest nadmierne i szkodliwe dla natury. Nie raz się z tym spotykałem. Zdarzały się także takie dni jak dziś, że spotykałem na jednej trasie kilka martwych zwierząt. Gdyby nie skurwysyny w samochodach one by żyły. Z jednej strony mamy kurwy leśników, co im dom zabierają. I niszczą naturę. Z drugiej strony mamy zbyt wiele aut, które bez opamiętania pędzą dniami i nocami - zabijając wszystko na swojej drodze. Dziś w kolejności następującej - przed Mechowem - mijałem martwą sarnę. Pod Truskolasem zamordowanego kota. Za Truskolasem a przed Uniborzem - zamordowanego młodego jelenia. Czy to nie wystarczające dowody na to, że aut jest za dużo?... A może dowodem będzie to, że ten problem nie raz się pojawiał? Trasa "50-tka": chciwość i natura czy Stuchowo... Jeden z wielu przykładów na to, że ruch samochodowy jest zły. Jest niekontrolowany, jest zły i o wiele za duży. Nie ma na co czekać. Trzeba natychmiast działać i minimalizować negatywne skutki coraz większej ilości aut na drogach dla społeczeństwa i co najważniejsze dla natury, która głównie na tym cierpi!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1011
Trasa nr [łączna]: 1091
Trasa nr [na blogu]: 1005
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 49
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1080 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 994 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 11 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 6042.74 km
Stan Licznika Końcowy: 6092.46 km
Stan Licznika Końcowy2*: 6092.83 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 18659 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 18709 km
Maksymalna prędkość: 30.2 km/h
Przejechałem: 49.72 km
Przejechałem [msc]: 238.6 km
Przebieg roweru [rok]: 1537.74 km
Przebieg roweru [suma]: 42792.05 km
Przejechalem w 2022: 1537.74 km
Podroż dookoła świata (2022) 3.8444 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 106.9801 [%] km
Czas jazdy: 02:42:35 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2474:04:57 h
Czas Jazdy Suma (2022): 103:10:46 h
Czas Jazdy Suma (kwiecień): 15:15:12 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2697:31:05 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:32:32 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:06:21 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:50 h
Średnia: 18.41 km/h
Trasę z dnia dzisiejszego przerywały różne negatywne myśli. Już od jej początku nie jechało mi się przyjemnie. Czułem się jakiś taki zmęczony, niezbyt tak dobrze. Może to wina obecnego tygodnia w szkole? Może pogody? W ostatnich dniach trochę tego stresu niepotrzebnego jest i tych nerwów. Denerwują mnie nauczyciele i ich bezczelna postawa. Może potrzebuję jednak urlopu, odpocząć odciąć się od tego wszystkiego?... Sam nie wiem. Jakoś tak było dzisiaj, w ten wolny dzień - tak na święta każdy dostał po wolnym dniu do wyboru. Dziś czyli w czwartek (14.04) albo jutro w piątek (15.04). Ja sobie wziąłem dzisiaj bo miała być lepsza pogoda. I nie była. Nie żałuję jednak, ze pojechałem. Tak sobie rozplanowałem już we wtorek (Trasa na Starą Dobrzycę), że albo w środę (13.04) zrobię tą co tygodniową 50-tkę albo właśnie w czwartek czyli dziś. A skoro wczoraj jednak pojechałem na tą Dobrzycę... Pozwiedzać na urbex i spędzić miło czas... To dzisiaj nie była miła trasa rowerowa. Pełna deszczu i zbrodni a raczej kontynuacji w usuwaniu ich skutków. Coraz więcej kręci się tych tirów przeładowanych w wywożone drzewo. Obawiam się, że ten nagły zryw w temacie drzew nie przyniesie niczego dobrego. Bo najdalej na pierwszą połowę Maja przypadną kolejne niszczycielskie wycinki. I nie będzie już dla nich uzasadnienia niszczycielskim działaniem natury (wichury ze Stycznia i Lutego 2022 r.). To będą kolejne niczym nieuzasadnione zbrodnie. A tychże jest coraz więcej. Dzisiaj trudno było mi się nad tym skupić. Skupiałem się raczej na tym szkodliwym deszczu. I mojej niechęci do trasy. Od początku walczyłem z myślą, że może lepiej nie jechać. Czy nawet jechać krócej... Bliżej. Męczyła mnie ta myśl, że jednak 50-tka to daleko. Ponownie jednak w tym tygodniu nie dałem się tym złym myślom i jakoś ukończyłem tą nie łatwą dla mnie próbę - można rzec: próbę charakteru! Tylko czy zdołam walczyć z kolejnymi myślami, które z pewnością będą mnie nękać na kolejnych trasach? A powody do obaw są. Życie te powody dostarcza jak każdego dnia dzieje się coś złego. O np. w szkole wczoraj. Koleżanka nie tylko z pracy bo znałem ją całe życie - trafiła do szpitala w krytycznym stanie. Była po wylewie. Miała tylko 40 kilka lat. Co to się dzieje z tym światem. To ja nie wiem...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)