21.11.2020
Jazda nr: 716

Tagi: MM, drzewa, urbex, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego mimo mogłoby się wydawać nie pogody - od rana było strasznie zimno i wiało.. Jednak się odbyła.. Przy dużej namowie MM. Bo co by nie mówić dzisiaj nie byłem przekonany co do roweru, i może nie z tego powodu, że kilka dni pod rząd jeżdżę ale przez pogodę. Nie dość, że jest szaro, brzydko to jeszcze wieje i jest strasznie zimno. Wciągu dnia utrzymuje się niska temperatura maksymalnie w granicy ok. +3℃ - ale odczuwalna w okolicy 0℃ lub mniej! Właśnie przez ten cholerny wiatr. A gdyby tego było mało to przy zapadającym zmroku zaczął padać deszcz ze śniegiem. To jednak nie zmieniło faktu, że mimo wszystko.. Trasa się odbyła. I nie było wcale tak źle ;) No może ze względu na to, że większość trasy odbyła się po lasach. Znaczy lasach.. No miejscami został las, w większości miejsc jednak nie jest to las. Wszystko jest masowo wycinane, niszczone. I taka niby ta cała "plandemia". Normalnie mnie kurwica bierze, jak od wielu tygodni, miesięcy telewizja, i wszyscy dookoła straszą tą cholerną propagandą a w tym czasie nikt się nie zastanowi nad tym co się dzieje z naturą?! Wszystko wycinać, niszczyć. Kurwica mnie bierze jak widzę co się dzieje, jak bardzo jest wszystko niszczone, masowo wycinane i jak bardzo ten problem będzie dalej postępował. Rok 2020 r. jest pod wieloma względami wyjątkowy z wieloma rekordami.. Z ilością jazd, kilometrów, ilością jazd z towarzyszami (AS, MM) - co prawda do rekordów rekordów brakuje, no ale do końca roku jeszcze trochę tras i dni zostało :) Najbardziej jednak przerażają mnie te negatywne trendy, ile razy podejmuję temat: drzewa. Jest coraz gorzej. I to jest złe. A z dobrych rzeczy - było fajnie, w niektórych miejscach naprawdę wyjątkowo.. Wręcz tak bajkowo! Więc jak można tak niszczyć tak wszystko dookoła.. Niszczyć naturę.. Co za sens jest robić te zasrane nowe nasadzenia drzew, skoro nie ma to sensu! Nim urosną, nim będą coś nam dawać minie dziesiątki lat. A szkoda takich miejsc, które dziś z MM odwiedziliśmy - jak paprotne drogi.. Stąd zresztą tytuł dzisiejszego wpisu :) O czym chcą nam opowiedzieć paprocie, rosnące w Dąbiowskich lasach? :) Jakie historie pamiętają, jakich odkrywców tutaj gościli.. Nie sposób o wszystkim pisać :) Wspomnę tylko o niektórych historiach - co najważniejsze związane z dzisiejszą niezachęcającą pogodą.. A także rekordowej trasie zrobionej w całości z MM ;) Dzisiaj tak dla odmiany kolegę pochwalę - bardzo ładnie, prawie 30 km.. Dużo w terenie. Naprawdę ładnie :) Od czegoś trzeba zacząć byle tak dalej i może będą jeszcze rowerzyści z MM, i może pojedzie kiedyś ze mną gdzieś dalej, w dalszą trasę, w dalsze strony.. :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 720

  • Trasa nr [łączna]: 802
  • Trasa nr [na blogu]: 716
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 14
  • W tym roku: 196

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 793 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 707 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7252 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 7280 km

  • Maksymalna prędkość: 24.3 km/h

  • Przejechałem: 27.97 km
  • Przejechałem [msc]: 471.19 km
  • Przebieg roweru [rok]: 8713.82 km
  • Przebieg roweru [suma]: 31279.55 km

  • Przejechalem w 2020: 8713.82 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 21.7845 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 78.1989 [%] km

  • Czas jazdy: 02:31:34 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1753:00:27 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 554:37:07 h
  • Czas Jazdy Suma (listopad): 32:15:13 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1976:26:35 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:18:14 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:49:47 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:05 h

  • Średnia: 11.11 km/h
Dzisiejsza trasa mogła a nawet miała się w ogóle nie odbyć.. Nie zachęcała mnie od rana panująca pogoda. Robi się naprawdę zimowo co mnie nieco niepokoi. Zbytnio przyzwyczaiłem się do wysokich temperatur, i liczyłem na to, że będą one występowały aż do wiosny. A od wiosny będzie tylko cieplej i przyjemniej. Tak naprawdę ta zaawansowana jesień a wkrótce zima dopiero mają nadejść, powoli się rozgaszczają i dopiero będą następowały a już mnie to zniechęca i już chciałbym kolejnej wiosny a wraz z nią chciałbym robić kolejne rowerowe trasy. Na razie spełnia się to czego się obawiałem, coraz mniej kolorów w tym świecie, coraz więcej szarości, smutku i żalu.. I te coraz krótsze coraz to krótsze dni. A do tego wszystkiego ta dzisiejsza trasa ;) Poleciało się na niej po bandzie, no ale być może w innych okolicznościach w ogóle bym nie wyjechał na trasę ze względu właśnie na pogodę i daleko idące zniechęcenie. Tak naprawdę nie musiałem iść - w końcu od kilku dni pod rząd jeżdżę - więc na nowo nie muszę się starać. Swoje cele na Listopad osiągnąłem. A mimo wszystko jeżdżę dalej.. Dziś było wyjątkowo mimo, że chłodno. Piękny nastrojowy las, oczywiście tam gdzie las został. Mógłbym znowu wypisywać całe litanie o tych skurwysynach o tym ścierwie jebanym co pod rzekomą przykrywą rzekomej epidemii masowo wszystko niszczą.. Całe wycięte lasy, zniszczone drogi. A przecież tyle razy pisałem, apelowałem, aby tym śmieciom jebanym przywiązać te zamordowane drzewo do szyi i niech ciągną sobie... Skurwysyny. Temat wciąż powraca, wciąż na nowo się otwiera. Ja już dawno w tych Dąbiowskich lasach nie byłem. Tylko to co się tu dzieje to na szeroką skalę. Na szczęście problem nie dotknął wszystkich owych miejsc, zachowała się paprotna aleja, która dała tytuł dzisiejszego wpisu ;) Iglasty, mieszany las.. Pełny tajemnic, i niespisanych, nieopowiedzianych historii, nad którymi się można zastanowić. Gdyby mógł przemówić ten las o czym by opowiedział? O tych wszystkich wędrowcach co tu byli? :) Trasa biegła lasami, aż wyszła na drogę Stara Dobrzyca - Wicimice. Jeszcze jedna mała pętelka w znanych stronach w Darszycach, gdzie niegdyś z MM byłem: Nowe Drogi - Nowe Przygody z 23.07.2017 r.. I powolny powrót.. Ja chciałem wracać lasami, terenowo ale MM nie chciał :( Ze względu na to, że byliśmy blisko Wicimic, zajechaliśmy tu na ruiny pałacu rodu von Ostenów. MM sobie pozwiedzał :) Ja też tam chwilę byłem i decydujący powrót.. Zaznaczę tylko, że chciałem jechać lasami ze względu na wiatr.. :) No ale towarzysz uparł się na drogę, z sentymentu do dawnej drogi DK6, obecnie przemianowanej z obniżonym standardem zimowego utrzymania i w ogóle utrzymania na drogę DW112.. A mnie sercu, w duszy pojawia się zarys takiej ładnej piosenki, którą sobie ułożyłem w ostatnich dniach: pamiętasz tamte dni, dawne lata co minęły jak srebrzyste obłoki, minionego lata? pamiętasz tamte dni, dawne lata gdy byliśmy jeszcze mali pamiętasz tamte dni, dawne lata gdy obłoki skrywały się za mgłą kończącego się lata... Czy widzicie pewne skojarzenie do znanej piosenki Sławy Przybylskiej: Pamiętasz, była jesień, Mały hotel "Pod Różami", pokój numer osiem... To właśnie ona była inspiracją do mojej wersji, tej pięknej piosenki.. Może kiedyś paprotna aleja Dąbiowskiego lasu, opowie o pewnym smutnym poecie, co tak piękne słowa prawił, i jeździł tak ze swoją dzielną, wierną towarzyszką Aurelią! ;) No oczywiście czasami się zabiera i innych towarzyszy jak MM, którego dzisiaj ze względu na przebieg, pochwalę :) I nie wspomnę o tym jak on pod ten wiatr na dawnej DK6 a obecnie DW112 jechał.. No ale był daleko za mną, jeszcze do zjazdu na dawny przebieg drogi, który przechodzi obecnie w szrutową drogę wiodącą do Kurników - jechaliśmy dalej. A dalej, im bliżej mroku, tym dalej od siebie.. :) No po prostu na mnie wiatr choć silny wrażenia nie robił dało się jechać te całe 11-13 km/h xD Pod ten wiatr.. Ehh :) Do celu podróży czyli gdzie zostało auto było coraz bliżej a mnie się już nie chciało wyciągać i uruchamiać oświetlenia przy rowerze.. To jechałem bez mojej dodatkowej lampy, którą przecież specjalnie na dzisiejszą podróż zabrałem. No może gdybyśmy mieli jechać dłuższy odcinek drogi to by mnie się chciało. No ale jakbym jechał z domu.. rowerem i musiał wracać to oczywiście miałbym lampkę przymocowaną. A tak bez sensu. A właśnie, czy ja wspominałem, że dzisiaj tak się odjebało, że byłem autem na parkingu Dąbiowskiego lasu? Z rowerami.. Najpierw Aurelia potem do Reska po MM.. I tam pojeździć i wracać autem.. No takich akcji jeszcze u mnie nie było... To naprawdę wyjątkowa wyjątkowość, na szczęście nie oznaczała zrobienia zbyt małego dystansu ;) Na dzisiaj liczyłem na min. 20 km po samym lesie.. Niestety wyszło mniej. Nie mniej sama cała trasa, nie było tak źle. Choć tak sobie myślę, że mogłem jednak z domu jechać rowerem! :) No ale raz to nie zawsze.. I tak było fajnie i tak było warto.. Wieczorem tylko się tak nieprzyjemnie zrobiło, nie dość, że ciemno to padał deszcz ze śniegiem i jeszcze mocniej wiało i jeszcze chłodniej było.. :(

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa21listopada2020zdj1.jpgtrasa21listopada2020zdj2.jpgtrasa21listopada2020zdj3.jpgtrasa21listopada2020zdj4.jpgtrasa21listopada2020zdj5.jpgtrasa21listopada2020zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)