Dzisiejsza trasa jest wcieleniem w życie kolejnej z miejskich wyzwań jaką są Polickie ścieżki. Myślałem już jakiś czas o tej trasie. Wspominałem o tym pomyśle na trasie: ZS: Smutna trasa z 15.01. Ciekawość zrobienia tej trasy, zbadanie ile to zajmie czasu, ile dokładnie kilometrów wyjdzie, oraz co szalę do wykonania tego wyzwania przechyliło - brakujące kilometry, sprawiły, że dzisiejszego po południa, przed rozpoczynającym się weekendem zmierzyłem się z tym wyzwaniem! Nie prosta, długa trasa. Wiele wzniesień i problemy napędowe Aurelii. Coś mi się zdaje, że bicie rekordów się kończy i obecny napęd, który ma trochę ponad 9k km się kończy. Największy problem mam z przełączaniem biegu z 2 na 1 (gdzie 1 to największa koronka kasety). Po prostu mi na manetce nie wchodzi. A zdradzę tylko, że nie mam tak od dziś. Już od kilku tygodni, kilka razy się zdarzał taki problem ale jakoś wchodziło. Ale dzisiaj to masakra. Z siłą muszę dociskać aby przeskoczył na stałe bieg z 2 na 1. I tylko tutaj tak się dzieje. Podejrzewam, że to wina napędu niż samej manetki. Albo coś z linką nie tak. Jak nie docisnę przerzuconego biegu to mi wraca łańcuch z 1 na 2 -.- Denerwujące. I tylko to jest denerwujące, co jest problemem trasy. Długość dnia. Ta wciąż nie jest zadowalająca. Zachód słońca w dniu dzisiejszym co prawda nastąpił już o godzinie 16:42. Ale to wciąż za mało abym mógł robić takie Polickie Ścieżki, nie chcąc jeździć po nocy -.- Na trasę potrzebuję ok. 3h po skończonej pracy. Więc nic się nie zmienia, optymalnie musiałby być widno do godziny 19. A tym czasem może do 17 jest tak w miarę.. tylko, że im bliżej tej godziny 17 tym się szybciej ściemnia. Przez cały miesiąc walczę z tym problemem. To jest tak naprawdę sztuczny problem. Na długość dnia nie mamy wpływu. Mamy za to wpływ na godziny pracy. Wystarczyłoby kończyć pracę o godzinie 14:00. I problemu nie ma. I na spokojnie robię Polickie Ścieżki za dnia.. Już nie mówiąc o innych krótszych trasach.. Elastyczne godziny pracy. Jaka to wygoda.. Już nie długo, już niedługo. Tym się pocieszam, że już niedługo zmienię pracę, i zmieni się - mam nadzieję - na lepsze moje życie :) Mam jeszcze w zanadrzu kilka pomysłów, jak powrót na studia, doktorat.. i wieczne studenckie życie do którego przywykłem! :) Ale te mogłoby się zacząć dopiero za 8 msc. Jak ja mam się jeszcze 8 msc męczyć w tej pracy to ja nie wiem jak to będzie..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 543
Trasa nr [łączna]: 625
Trasa nr [na blogu]: 539
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 19
W tym roku: 19
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 616 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 530 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 2981.37 km
Stan Licznika Końcowy: 3022.65 km
Stan Licznika Końcowy2*: 3017.8 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 15230 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 15272 km
Maksymalna prędkość: 37.6 km/h
Przejechałem: 41.28 km
Przejechałem [msc]: 598.59 km
Przebieg roweru [rok]: 598.59 km
Przebieg roweru [suma]: 23164.32 km
Przejechalem w 2020: 598.59 km
Podroż dookoła świata (2020) 1.4965 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 57.9108 [%] km
Czas jazdy: 02:49:51 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1238:47:59 h
Czas Jazdy Suma (2020): 40:24:39 h
Czas Jazdy Suma (styczeń): 40:24:39 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1462:14:07 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:07:37 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:07:37 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:16:53 h
Średnia: 14.66 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego się w pełni udała mimo takiej pogody. Trochę padało, przelotnie :) Ale jest głównie szaro, nieprzyjemnie. Brakuje mi słońca.. Taka przybijająca, taka dołująca ta pogoda. A jeszcze się przemęczę te 8h w pracy to już w ogóle.. Aż dziw mnie ogarnia, że jeszcze walczę, że idę, że jeżdżę. I to nie zważając na różne dolegliwości. A w ostatnich dniach, włącznie z dzisiejszym w pracy, małą dolegliwość miałem. Taki kujący ból w okolicy serca.. Podejrzewam, że to przemęczenie, stres. Przecież im dłużej jeżdżę na rowerze, i im dłużej utrzymuje się myśl, że przez kilka dni nie powrócę do tego złego świata to dolegliwości mijają.. Więc coś w tym jest. W dzisiejszym dniu utrzymywała mnie myśl, że już weekend, że się chociaż na chwilę uwolnię z tego złego świata i sobie pojadę! Normalnie nie jechałbym na taką długą trasę. Ale zachęciła mnie do niej statystyka. Brakowało mi przecież tylko 40 km aby w tym roku mieć 600 km przejechanych! I tym samym mieć 600 km w jednym z najdłuższych, liczących 31 dni miesięcy! To, zważając na porę roku, pogodę i dostęp do czasu - jest naprawdę wielkim osiągnięciem! To moje małe osiągnięcie, moje małe zwycięstwo, które zawdzięczam dużej pracy w tym msc. A od ostatnich 2 tyg. prawie codzienne jeżdżenie. Serio, bardzo mocno odzwyczajam się od jeżdżenia komunikacją miejską do pracy i z pracy. To nie jest dobre. Bo obawiam się, że te skurwysyny w pracy, zabronią mi dojeżdżać rowerem -.- Ale to byłby mój ostatni dzień tu. Nikt nie stanie między mną a Aurelią.. I na pewno nie będę się męczył z komunikacją miejską. Rowerem jest jednak lepiej, ale to bardziej męczące. Zarzynam się w tygodniu, zawalam weekend :( Tak nie może być. I w przyszłym tygodniu na pewno nie będzie. Wtedy wrócę do normalności jak 2-3 trasy w tygodniu pracy. Planuję w przyszły weekend zrobić wyzwanie 130 km (Trasa Powrotu, Trasa Golczewo-Stuchowo-Kocierz, Iglice - Luty) :) Te wyzwanie wyklucza codzienne jeżdżenie rowerem. Potrzebuję odpoczynku. A tym czasem dzisiejsze wyzwanie.. Droga do Polic przez ul. Wilczą, przez dzielnicę Żelechowa, przez Bukowo i przez Przesącin do samych Polic. Tak swoją drogą, myślałem, że Przesącin to osobna miejscowość. Ma swoje blachy zielone miejscowości.. Ale coś tu jest nie tak :) Bo pod samymi Policami jest blacha "Koniec Szczecina". Po drugiej stronie Polic, przy Odrze jest blacha "Szczecin", a tam jest ten cały syf w postaci Skolwin-Stołczyn.. To jak kurwa, to są dalej administracyjne granice Szczecina!? Oczywiście to są bardzo mocno z urbanizowane tereny.. Tylko to wiąże się z pewnym problemem. Aby uciec ze Szczecina to trzeba się naprawdę mocno postarać.. Cholerne miasto, którego tak nienawidzę.. Trasa była ciężka, przed Stołczynem dopadł mnie już zmrok.. Wiele wzniesień, dziurawe drogi, i niebywale spory ruch aut do Polic był męczący. To już z Polic jak wracałem wzdłuż Odry był mniejszy ruch aut. Tylko ten zmrok.. Było ciężko, ale dałem radę! :) W centrum miasta przy Wałach Chrobrego, do których mam wielki sentyment (tu studiowałem), zrobiłem sobie małą przerwę, podziwiając kolorowe świecące się dźwigozaury :) Jako jedna z atrakcji Łasztowni.. I koniec trasy to już męczące ścieżki po centrum miasta. W większości to ta sama ścieżka, którą jadę do pracy (poza małym odstępstwem) nie jadę ul. 5 Lipca do Boh. Warszawy tylko z pl. Szarych Szeregów jadę kawałek ul. Wojska Polskiego i od razu wbijam na ul. Mickiewicza. I właśnie tu te ostatnie kilometry dały się we znaki. Trochę zmęczony jestem.. To przez pracę, i te męczące życie.. Albo po prostu napęd w Aurelii się kończy a ja nie chcę tego dostrzec bo na razie nie mam kasy na jego wymianę :) Jedno jest jednak pewne, kolejne dni przyniosą kolejne rowerowe wojaże.. I zarzynanie napędu, na którym zrobiłem już 285 tras! Nieco większy komentarz o trasach, i wspólnych wojażach na obecnym napędzie na którym jeżdżę ponad 1,5 roku (od 20.07.2018 - obecnie), napiszę na pewno we wpisie, w którym dobiegnie końca życie tego napędu. A może natrafi się inna okazja :-) Warto czytać kolejne wpisy, nie wiadomo co się w nich znajdzie!
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)