18.04.2024
Jazda nr: 1401

Tagi: drzewa, trPracy, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie nie tylko do szkoły przez bardzo chłodny poranek, gdzie temperatura gdy wyjeżdżałem wynosiła jedynie ok. +2℃. Wciągu dnia było znacznie lepiej i okolica +11℃ spokojnie została osiągnięta - za to pod wieczór temp. znowu zaczęła spadać. I zamiast pięknego zachodu słońca... Czekały jedynie ciemne chmury - a te już w okolicy godziny 19 się zaczęły zbierać. Ja zaś wróciłem z trasy bliżej godziny 20. Porządna trasa nie mniejsza i nie łatwiejsza niż spory wyjazd z zeszłego tygodnia: Znowu brak: "Dobrzyckiego zachodu słońca". Jaka jest jednak najważniejsza różnica między wspomnianymi trasami? Na pewno nie w kilometrach tutaj różnica idzie jedynie w metry... i to dosłownie... :) Jednak jakby porównać dwie trasy - no wczorajsza: Tęczowo-deszczowa trasa + dzisiejsza to suma jest ciut większa niż: Trasa Makowice-Słudwia + Znowu brak: "Dobrzyckiego zachodu słońca". Te z sumowanie oczywiście ma sens! :) Teorię na ten temat wyprowadziłem już lata temu - i polega na tym, że jeśli jadę z dnia na dzień pewną odległość to tak jakbym jednego dnia taką odległość zrobił - w tym wypadku osiągnąłem prawie 100 km dystans... Czyli już naprawdę ładnie. Mamy jednak ponownie te same trudniejsze warunki do jazdy - silny wiatr, trasa po szkole (bliżej godziny 15 wyjazd). Jadę już zmęczony, i w zasadzie bez "jedzenia" bo to nie ma kiedy nawet zjeść porządny obiad. W domu przed wyjazdem to pewnie bym się wzmocnił obiadem. W tym wypadku dochodzi również teren. Trochę przebijałem się po polnych i leśnych drogach. W przypadku trasy na Dobrzycę z dnia 09.04 nie było tego problemu i powrót był z wiatrem w plecy. A w tym wypadku mam powrót pod wiatr. Na nie łatwej drodze (obecnie DW112). Ta droga jako powrót jest ciężka, dłuży się. A jak jeszcze pod wiatr to w ogóle.. Nie mniej o jaką różnicę mi chodzi? O najważniejszą! :P Nie będę się już zgrywał - długość dnia. To parę dni i trochę dnia przybyło. Jeszcze przez kilka tygodni tak będzie, że ta długość dnia będzie rosła. Więc z powodzeniem "po szkole" mógłbym spróbować zmierzyć się z dystansem nawet do 100 km! Tak wstępnie myślę, że może w przyszłym tygodniu? Może w końcu pogoda i możliwości pozwoliłyby mi na podziwianie zachodu słońca w Dobrzycy. Przez chwilę dzisiaj miałem taką myśl ale mi przeszła - w sumie i tak nie dałbym rady - aby z Brojc jechać na tą Dobrzycę na ten zachód. I potem wracać. Trasa przekroczyłaby i to znacznie te 100 km. I byłaby jeszcze trudniejsza. Dzisiaj? Nie sądzę, że dałbym radę. Jeżdżę po tej szkole z dużym obciążeniem i też mi jest ciężko... Tak naprawdę po tym zachorowaniu w marcu, jest mi tak ciężko. A powrót do formy jest procesem który się niestety przedłuża i nie mam na to większego wpływu. Ważne jest jednak to aby chociaż raz w tygodniu taką większą trasę gdzieś z 70 km zrobić. To na pewno pomoże w budowaniu formy na nowo! Także długość dnia.. Ta już jest ładna. A czy na tyle aby zdążyć zrobić około 100 km trasę za dnia? To nie wiem. Jeśli chodzi o dzisiaj to zachód słońca następował o godzinie: 20:07. Takie trasy to jednak wyzwanie.. Warto jednak próbować - w najgorszym razie po prostu nie da się rady i tyle. No dobrze - dzisiejsza trasa podobnie jak wczorajsza - łączyła dojazd do szkoły i dodatkowo wzbogacała go o nowe przygody i nowe drogi! Oczywiście znowu nie jestem przygotowany na te podboje i nie sprawdziłem jakimi drogami nie jeździłem, nie mniej o jakieś nowe zahaczyłem i o te już znane też! Zresztą... Mając na uwadze długi powrót do domu i tak bym nie zaszalał. W okolicę Brojc, Borzęcina czy Bielikowa musiałbym się wybrać na cały dzień samochodem i tylko tutaj pojeździć gdzieś te 100 km. I to dopiero miałoby sens. I parę nowych dróg bym zaliczył! Trzeba do tego podchodzić stopniowo a również rozsądnie... Inaczej to nie da rady... Nie mniej najważniejszy cel dzisiejszej trasy został spełniony czyli dojechałem do jak sądziłem Bielikowa przez Borzęcin. Tak podejrzewałem, że ta droga będzie tak prowadziła - to droga, którą odkryłem: 03.04.2024 r. na spacerze z JS i Agresorkiem. Uściślając odkryła tą drogę JS bo to ona poszła w jej kierunku. Wydawać by się mogło, że idziemy w stronę Trzebiatowa a po drodze mijamy Kłodkowo. I do pewnego momentu jest to prawda! Jednak tylko do pewnego momentu bowiem rzeka Rega odbija na północ a my dalej kierowaliśmy się tak bardziej w kierunku wschodnim. Czyli nie szliśmy już wzdłuż rzeki Regi a rzeki Mołstowa. A tak sobie ostatnio pomyślałem, że skoro dzisiaj ma być pogoda to skorzystam i przyjadę w te strony! I mimo zmęczenia po wczorajszym dniu i dość szybko rozpoczęto dnia - już po godzinie 3 nad ranem nie mogłem spać - ruszyłem w tą podróż. Pewne kontrowersje może wzbudzać sytuacja w szkole która próbowałaby wymusić na mnie to abym nie jechał w tą podróż. Czyli, że miałbym być "mobilny" no ale nie dałem się w to zmanipulować. Jako pracownik nie mam obowiązku korzystać ze swojego auta czy go posiadać. Także rezygnować z wyjazdu przez czyjeś fanaberie. No nie bardzo... A fanaberią nazwę "konieczność" zawiezienia drukarki do bud. przedszkola właśnie dziś, ze względu na te pierdolone wybory (w niedzielę 21.04). Jakby nie można było zawieść tej drukarki w piątek (19.04) co by się kurwa stało?... A prawda jest taka, że pewnie z domu nie chciałoby mi się ruszać na tą i tak nie łatwą trasę. I byłoby już za późno. Wrócić, dojechać... To która by była? A tak od razu ruszam mając już za sobą te 10 km... I zrobiłem tylko jeszcze 68 km... Nim chmury skryły całe niebo... Może gdyby nie te chmury to dzień potrwałby dłużej. Nie mniej później byłoby jeszcze trudniej jechać i być może mniej efektywnie. A tak zrobiłem kilka fajnych zdjęć, ujęcia dronem przy rzece Redze w Borzęcinie. I spędziłem fajnie dzień, tak jak za dawnych lat, czego mi tak bardzo brakowało... Chociaż raz w tygodniu jakiś większy wyjazd i to naprawdę wystarczy! :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1409

  • Trasa nr [łączna]: 1487
  • Trasa nr [na blogu]: 1401
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 53

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1474 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1388 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 20609.8 km
  • Stan Licznika Końcowy: 20688.1 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 20550.8 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 33091 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 33170 km

  • Maksymalna prędkość: 31.7 km/h

  • Przejechałem: 78.3 km
  • Przejechałem [msc]: 400.63 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1529.4 km
  • Przebieg roweru [suma]: 57387.98 km

  • Przejechalem w 2024: 1529.4 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 3.8235 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 143.47 [%] km

  • Czas jazdy: 04:58:23 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3438:20:53 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 97:50:58 h
  • Czas Jazdy Suma (kwiecień): 24:39:40 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3661:47:01 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:03:18 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:50:46 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:25 h

  • Średnia: 15.77 km/h
Dzisiejsza trasa w dzisiejszy poranek jeszcze przed godz. 7 rozpoczynała się od dojazdu do szkoły. Po cięższym dniu w szkole, ruszałem dalej w zmiennej pogodzie - więcej jednak było słońca niż chmur. Nawet łudziłem się, że słońce pozostanie do zachodu słońca - który dzisiaj następował o godzinie 20:07. Tak się jednak nie stało, nie zmienia to jednak faktu, że cały dzień minął fajnie i bardzo intensywnie. Tradycyjnie miałem kilka kryzysów. Było ciężko ale dałem radę i zrobiłem te kilometry. A tak serio to jednak te 70 byłoby lepsze a tak te kilka kilometrów więcej dawało się we znaki. Może gdybym nie był po szkole, w pełni wypoczęty (czyli ten 1 czy 2 dni odpoczynku) to byłoby lepiej... No jednak nie narzekam. Ruszam na trasę! Tradycyjnie przez Gryfice, potem wzdłuż drogi DW109 na Górzycę - cały czas pod silny wiatr... Dopiero odcinek z Górzycy na Borzęcin pozwolił odpocząć od wiatru i cieszyć się widokami - głównie rzepakowych pól. I tak dojechałem pod sam Borzęcin, gdzie zrobiłem ujęcia dronem przy rzece i samej okolicy. Teraz nie pozostało nic innego jak wkurwiać się - nie, miało być, że przebijać :-) Nie miało to jednak za dużo wspólnego z przebijaniem się a wkurwianiem się tak naprawdę. Trudno się nie wkurwiać widząc co się dzieje. Nie tak dawno byłem tutaj ... W Borzęcinie i nie wyglądało to tak źle a było to dokładnie: 15 dni temu. W tym czasie gnoje wrócili, wyżynali dalej tutejszy las i całkowicie zniszczyli te polne drogi. Ostatnie incydenty z deszczem też nie pomogły. Wszędzie ogromne koleiny po ciężkim sprzęcie do wyżynania lasów, wszystko zalane - stoi w wodzie. Drogi pełne błota. Przebijanie się było trudne i irytujące. A najgorzej było pod Bielikowem tam takie koleiny i kałuże, że ledwo co się tam przedarłem... A jeszcze napomnę, że po drodze między rzeką Regą a Mołstową jest taki strumyk. I był tam taki mostek, którym można było przejść dalej. Nadal jest, ale całkowicie rozjebany i trudny do przebycia. Jeździli po nim z drewnem które wycięli... I rozpierdolili to w ogóle się tym nie przejmując. A wyjebane bo nie ich prawda?!... I jak się nie denerwować... Dalej było tylko gorzej bo te błoto... Kałuże, i rozjebana polno-leśna droga... W końcu dojechałem - zagadka rozwiązana Bielikowo. Co prawda sprawdzałem te strony na mapie OpenStreetMap ale nie wiem jak ja sprawdzałem, że nie widziałem, że tam jest droga na mapie! Bo ja tak sprawdzałem, że tej drogi nie widziałem! :) A co do zasady jest. Wyjechałem w nieznanej mi dotąd stronie Bielikowa, gdzie zrobiłem jeszcze mały objazd po polnych drogach, nie zaznaczonych na mapie. My z JS już tu byliśmy: Trzebiatowska Rega. Fajne strony do których dopiero teraz powracam... Po objeździe Bielikowa ruszyłem w stronę Dargosławia. Ostatecznie byłem pod Dargosławiem ale tam nie wjeżdżałem. Najpierw jadąc na Dargosław odbiłem na drogę w stronę Łatna - miejscowość Łatno, a już za Łatnem skręciłem w taką polną drogę. Bardzo zalaną, pełną błota. To nie był dobry pomysł. Tą drogą wyjechałem dosłownie pod Dargosławiem skąd wróciłem już asfaltem na skrzyżowanie do Łatno. A z Łatno wyjechałem w Strzykocin. No po prostu lepiej trafić nie mogłem... Czekały mnie tutaj kamienne drogi. Gdybym wiedział co robię to bym tego nie zrobił! Sam Strzykocin i drogę, którą obrałem już jechałem ale tego nie pamiętałem: Dargosław: Pałac von Neste 2. No trudno.. Zdarzyło się :) Nie wracałem jednak na Brojce tą już znaną drogą... Pojechałem przez Strzykocin prosto... Przez lasy, nad drogą S6... I ostatecznie wyjechałem w Kiełpinie. Wcześniej miałem plan, że pojadę z tych leśnych dróg przy drodze S6 na Grąd i z Grąd wyjadę na Kiełpino. Jednak skręciłem zamiast na Grąd to od razu na Kiełpino... Nic się nie stało :) Jeszcze tu przyjadę, typowo w te strony i te rejony aby lepiej je poznać. I wtedy na pewno zajadę do tej wsi Grąd w której do tej pory nie byłem. A teraz opadając z sił, gnałem jeszcze kawał drogi przez Kiełpino do Rzesznikowa. Dopiero tam włączałem się w drogę DW112 i czekała mnie "ostatnia" prosta. A ostatnia nie oznacza najłatwiejsza. Po drodze jeszcze przed Czartkowem trwały "wywozy" kolejnych drzew po niczym nie ograniczonych wycinkach. Tyle, że ciężarówka się tam zakopała w tym błocie i ruszyć nie mogła ;) Tak sobie myślę, że bardzo dobrze... Zachciało się wycinek... To takie są skutki... Pozostawię jednak ten wątek bez rozwinięcia. Mam negatywne zdanie na ten temat co się dzieje w Polskich Lasach. To jest pozyskiwanie zarobkowe, zamordyzm drzew. Wszystko wygląda bardzo źle i negatywnie. Ma wiele negatywnych oddziaływań dla natury, zwierząt. Nikt też nie dba o niszczone w ten sposób drogi... A to powinno być obowiązkowe... Naprawienie szkód jakich dokonali. A nie zostawią takie drogi, którymi się często nie da iść a co dopiero przejechać... Tym czasem wyjechałem w Rzesznikowie, wkrótce minąłem Skrzydłowo. I czekały mnie ostatnie kilometry. Powoli opadałem z sił, wiatr nadal wiał. Były to również ostatnie chwile ze słońcem, które również ostatkiem sił przebijało się między coraz bardziej zachmurzonym niebem. Ostatecznie słońce poddało się w okolicy Modlimowa. A może i szybciej? Jeszcze w Dąbiu się przebijało, w Wicimicach były to ostatnie jego chwile. A potem już go nie było. W momentach gdy dawałem radę to starałem się trzymać te 20 km/h... Aby dojechać szybciej... I tak najważniejsze jest to, że dojechałem. A po trasie patrząc na mapę tak sobie myślę... Jakbym znał lepiej te strony to mógłbym dużym skrótem pojechać od Kiełpina i wyjechać w Pniewie. Podobny zabieg mógłbym zrobić również od wsi Smokęcin... No ale aż tak tych stron nie znam... I wydawało mi się, że i tak najrozsądniej jest jechać asfaltem niż po lasach. Koniec końców i tak i tak bym wyjechał na drodze DW112. I tak i tak musiałbym się zmierzyć z trudnym odcinkiem drogi od Modlimowa po skrzyżowanie na Smolęcin. Ten odcinek drogi zawsze był dla mnie trudny i tak się dłuży... Trzeba się jednak i z takimi przeszkodami zmierzyć aby koniec końców wyjść zwycięsko z pokonywanej próby! :) Dzisiaj się udało... Było ciężko ale się udało. Cóż, pewnie zawsze będzie ciężko i trzeba walczyć mimo wszystko o każdą trasę...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)