Dzisiejsza trasa jest kontynuowaniem mojego rowerowego trendu - mimo wszystko, byle dalej ;) W końcu ostatnia trasa była naprawdę poważna: Nadmorskim szlakiem. Mój aktualny życiowy rekord. Tyle, że pracuję ten rekord pobić jeszcze w tym msc, ustanowiąc kolejny życiowy rekord, którego już naprawdę nie będzie łatwo pobić i pewnie nie nastąpi to tak szybko. W końcu kiedyś trzeba zrobić te max, maksów ze swoich możliwości, sprawdzając całkowite granice swojego organizmu, osiągając taki szczyt, którego nie uda się pokonać. Trasa pokaźna nie ma co, ale patrząc na nią z perspektywy dzisiejszego dnia mogę rzec tylko: ale to już było... No właśnie to już było a kilometry kręci się dalej. Wczoraj mnie noga bolała przy stawaniu głownie (z tyłu tam) od kolona w górę. Na lewej nodze miałem taką małą kontuzję. No ale dzisiaj już jej nie mam ;) Wystarczyło wypocząć.. Podjeść trochę, i można odżyć. W końcu wczoraj tj. 02.08 - sporo się objadałem, i sporo spałem.. Po południu mnie tak sen zmógł, że po obiedzie w zasadzie przysnąłem, wstałem na kolację.. A po kolacji jak już poszedłem spać to się dzisiaj obudziłem ;) Śnił mi się cały czas rower, rowerowe wyjazdy. A dzisiaj wyjątkowo dodatkowo pałacyk w Iglicach. Był nieco inny niż w rzeczywistości w tym śnie. I pod ochroną jakiś gnoi. Wdarłem się tam mimo wszystko i mnie dorwali.. Milicja w niebieskich mundurach.. i właściciel. Miałem dostać mandat za wtargnięcie w wysokości 100 zł oO. No cóż. No dobra. Ale ten sen zainspirował mnie do tego, że ja sobie jutro pojadę do Iglic :) Muszę pojechać i zobaczyć co tam się dzieje. I tym samym utrzymać muszę postanowienie noworoczne - minimum jedno odwiedzenie Pałacyku w Iglicach w miesiącu! ;) W tym msc możliwe, że odwiedzę go raz jeszcze z kolegą MM.. Co jednak nie kłóci się z tym aby jutro kontrolnie pojechać. W końcu to taka fajna sprawa, że na początku msc odwiedzam Iglice ;) Może to przypadek, ale tak się składa, że tak mi lepiej pasuje. I nie muszę kombinować z wyjazdem w środku miesiąca czy pod jego koniec ;)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 651
Trasa nr [łączna]: 733
Trasa nr [na blogu]: 647
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 127
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 724 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 638 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3976 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 3994 km
Maksymalna prędkość: 26.4 km/h
Przejechałem: 18.04 km
Przejechałem [msc]: 241.03 km
Przebieg roweru [rok]: 5430.12 km
Przebieg roweru [suma]: 27995.85 km
Przejechalem w 2020: 5430.12 km
Podroż dookoła świata (2020) 13.5753 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 69.9896 [%] km
Czas jazdy: 01:05:43 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1543:47:43 h
Czas Jazdy Suma (2020): 345:24:23 h
Czas Jazdy Suma (sierpień): 14:13:12 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1767:13:51 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 07:06:36 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:43:11 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:17 h
Średnia: 16.65 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jest dobrze znaną i niedługą wyprawą. Za to bardzo fajną - w końcu bardzo lubię Trasę 20-stkę. Przypomina mi o lepszych i niewinnych czasach, które wspomnieniami niosą mnie do roku 2015 r. Gdy uczęszczałem na 3 rok studiów na Akademii Morskiej.. W piątki w semestrze zimowym (2015/16) kończyłem zajęcia bliżej południa.. Miałem nielubiane zajęcia z Systemów Telekomunikacji.. I wówczas w okresie jesiennym (koniec września - cały październik) regularnie co tydzień jeździłem na trasy 20-stki. Mam z tego okresu z tych popołudniowych jazd, przecudowne, przepiękne zdjęcia i wspomnienia.. To także moja rosnąca miłość do roweru.. I moja pierwsza zima z rowerem (w okresie od Października). Pierwsza zima w okresie od Stycznia była od 2016 r. Tylko, że w 2016 r. mało pojeździłem (problemy zdrowotne). Odbiłem to sobie jednak od 2017 r., od kiedy do dzisiaj, nie zdarzyło mi się zrobić poniżej 5 tyś km/rok. I tak dzisiejszego poranka jeszcze po godzinie 8 rano pojechałem w trasę.. Było chłodno, utrzymywała się inspirująca mnie do działań mgła. A jakoś nie mogłem się z rana nad niczym skupić. Wciąż ciąży mi temat z przed kilku dni, który opisywałem na trasie: Smutna Trasa Brodników. Dzisiaj ostatecznie zakończyłem ten wątek. Zrobiłem co mogłem. Pliki są nie do odzyskania żadnymi nakładami finansowymi i czasowymi :( Po prostu przepadło.. I ta pogoda z rana, mój smutek, żal.. Ciąży mi jeszcze temat związany z brakiem pracy. Wkurwili mnie gnoje z KPP Kołobrzeg. Dzisiaj ogłosili kolejny konkurs na stanowisko z którego mnie odrzucili (jako jedynego, który się zgłosiłem). Izba Skarbowa z Drawska Pomorskiego także ogłasza ponowny konkurs na stanowisko mł. informatyka. Składałem im swoje papiery, i nie zostałem nawet zaproszony na rozmowę. To jakim prawem ponownie szukają kandydatów?! Na domiar złego jeszcze ten pojeb Szumowski wkurwia ludzi, straszy kontrolami milicji w sklepie.. Nie radzę.. Po prostu kurwa nie radzę. Jak słyszę słowo: POLICJA to mi się krew gotuje.. Jakby się kurwa czepili, to nie wiem.. Agresją bym im odpowiedział, nie darzę zaufaniem tej instytucji. Zbyt bardzo jestem przez to skrzywdzony :( I tak, trasa, trasa.. Powolne jej kilometry, kilka zdjęć ładnych widoków. I deszczy, który złapał mnie jeszcze przed Mechowem, i pozostał ze mną prawie pod Waniorowo. Dalsza część trasy mimo widoków, zrobiła się mniej przyjemna.. W okolicach mojej Narnii - skurwysyny bez rozumu, z przerośniętym nienawiścią sercem, rżną kolejne drzewa.. Kolejne piękne miejsca i oznaki natury bezpowrotnie giną pod ciężarem ludzkiej pychy, tak nadgorliwej jak chory popęd do pieniądza... Co za ludzie za te pieniądze zrobią.. Przykład idzie z góry ale też idzie poprzez organy upodlania ludzi. Ktoś nie założy (bo kto go zmusi?) szmatę na ryj nim wejdzie do sklepu. To jakim prawem funkcjonariusz ma go przez to kontrolować, i pozbawiać środków do życia? Bo jakiś błazen w rządzie mu każe?! Bo jego przełożony mu każe?! Ta cała policja to banda z debilowanych błaznów.. Im wyższe stołki tym bardziej wyprane łby.. Eh szkoda słów, to temat na osobne i dłuższe rozważania, które nie mieszczą się w ramach dzisiejszej tajemniczej trasy.. Mgła otulała tajemnie miejsca, chroniąc jej skarby.. A ludzka podłość i tak je znalazła i zagarnęła dla siebie. Ukojenia jednak nie znaleźli w swych czynach - dalej grabiąc i mordując naturę w szaleńczym pędzie..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)