30.11.2022
Jazda nr: 1141

Tagi: makowice_sludwia, makowice, wiejskie_przygody |

Trasa z dzisiejszego dnia - również zaliczana do tras "20-stek", jednych z cyklicznych najczęściej poza "trasami 20-stkami" się pojawiających z moich cyklicznych tras - kółeczko przez lotnisko w Makowicach i Słudwia. W zeszłym tygodniu też takie kółeczko robiłem: Trasa Makowice-Słudwia. Tak się nawet zastanawiam czy nie wyodrębnić tej trasy, od trasy "Makowice" (samo jako dojazd do wioski), z przejazdem / jeżdżeniem po lotnisku, od tego konkretnego kółeczka. Bo teraz jest wszystko w jednym tagu: "makowice". A nie pozwala to wyodrębnić tylko tej trasy, którą zwyczajowo nazywam jako "Trasa Makowice-Słudwia", choć oczywiście nie zawsze tak musiało być i nie zawsze musi. W końcu nie wiem jaka będzie wciąż nie znana przyszłość i problemy z którymi przyjdzie mi się wówczas zmierzyć. A powracając do historii dzisiejszej trasy. No cóż, wieści i wnioski z ostatnim dniem listopada nie są zbyt dobre - jest coraz gorzej, coraz szybciej robi się ciemno. Nawet dochodzi do sytuacji, że na długo przed godziną 16 tak jest. Jest już ciemno, ponuro i ciągle tylko mglisto i mglisto. Takie mgły są fajne. Tworzą klimat. No ale wszystko z umiarem! Bo teraz ten umiar został przekroczony. Aby tak w dzień w dzień było? Ja już nie pamiętam po południa ze słońcem. Czy poranku - najlepiej w weekend. Z takim bezchmurnym niebem. Czy taka aura jeszcze powróci?! Czy pozostanie męczyć się z tym co jest do zbliżającego się najkrótszego dnia w roku. Wszystko do tego zmierza, a kolejne dni będą coraz trudniejsze. Wyłączmy te weekendy. Przecież nie mamy pewności, że każdy weekend da spokojną pogodę bez żadnych opadów czegokolwiek... (czy to śniegu czy deszczu). A więc pozwoli zaspokoić potrzebę jeżdżenia za dnia! To ważne! Za dnia... Bo nocy to ja już za dużo oglądam. Nasz niewolniczy system egzystencji do tego się sprowadza, że tylko robić i robić. I tym samym wyrzekać się tego co tak potrzebne w tych miesiącach. A do czego mamy tak ograniczony dostęp. Przecież te społeczne problemy z depresją, wypaleniem zawodowym nie biorą się znikąd a właśnie z takiego podejścia. A na nie coraz bardziej narażone są najmłodsze pokolenia - pokolenie Z, które coraz śmielej rozpycha się na rynku pracy. Czy pokolenie Y, do którego sam należę. A już strach pomyśleć co będzie jak do głosu dojdzie pokolenie Alfa. No cóż, ta szara codzienność (i bynajmniej nie jest to uwaga nad wyrost), dobija już chyba każdego... Dziś znowu nie udało mi się ruszyć tak równo o godzinie 15. Byłem jednak bliższy tego celu niż wczoraj (Ciężka i nieudolna trasa 20-stka). Ruszyłem dziś o godzinie 15:13. A wróciłem o godzinie 16:26. Gdybym ruszył o te 13 min szybciej. To balansowałbym już na granicy - jasno / ciemno. Można się o to spierać, ale to byłaby gra tak naprawdę pojedynczych minut, które decydowałyby o tym czy udałoby mi się zrobić trasę zaliczaną do grup (20-stek) - ok. 18 km do 20 km długości, za dnia czy niekoniecznie. Wraz z końcem listopada staje się jasne, że kolejne dni w tym kończącym się rowerowym roku będą coraz cięższe i bardziej wymagające. A przy tym będzie mi przecież coraz trudniej się wybrać na te różne aktywności - po nocach :( Już teraz z tym mam problem. A co będzie w następnych dniach?...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1147

  • Trasa nr [łączna]: 1227
  • Trasa nr [na blogu]: 1141
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 16
  • W tym roku: 185

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1215 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1129 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 11709.9 km
  • Stan Licznika Końcowy: 11728.76 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 11722.6 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24325 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 24344 km

  • Maksymalna prędkość: 25.3 km/h

  • Przejechałem: 18.86 km
  • Przejechałem [msc]: 465.78 km
  • Przebieg roweru [rok]: 7173.97 km
  • Przebieg roweru [suma]: 48428.28 km

  • Przejechalem w 2022: 7173.97 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 17.9349 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 121.0707 [%] km

  • Czas jazdy: 01:06:47 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2844:13:37 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 473:19:26 h
  • Czas Jazdy Suma (listopad): 30:53:42 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3067:39:45 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:55:51 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:33:31 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:47 h

  • Średnia: 17.15 km/h
Dzisiejsza trasa - po nocy. Nadal zimno. Wiatr, i to mimo dodatnich temp. A na takie liczyłem. Mimo tego nadal nie przyjemnie i chłodno. Trudno się wybrać i walczyć o trasy, o kilometry. W zasadzie dzisiaj rozważałem dwa scenariusze. Albo znowu się biorę za klasyczną trasę "20-sktę" albo właśnie jadę przez Słudwia - Makowice. Dzisiaj postawiłem na ten wariant, przez Słudwia - Makowice. W te zimy to więcej przygotowań niż samej jazdy. No ale dobra, przemęczyłem się i pojechałem. Nieco lepiej niż wczoraj jednak dalej ciężko. Prawdopodobnie na tym napędzie już lepiej nie będzie. Ciągle mi się tak ciężko i ciężko jeździ. No ciekawe w sumie ile ten napęd da radę jeszcze tak jeździć. I czy do tych 50k km do jeżdżę czy nie? Fajnie by było. Aby właśnie po zimie, po tej gorszej pogodzie po wymieniać co trzeba - cały napęd z przerzutką. Do tego czasu manetka będzie mogła się zdecydować. Czy się chce zepsuć czy nie (prawa manetka) - teraz ma okazję. Jak wszystko po wymieniam i wtedy się zdecyduje zepsuć to się zdenerwuję... No i byłbym też po tej dla mnie ważnej trasie. Gdzie wciąż nie wiem na dobrą sprawę kiedy ona wypadnie. I jaka będzie wtedy sytuacja za te 1591 km (bez dzisiejszej trasy). Na dobrą sprawę może się wszystko do tego czasu wydarzyć. A równie dobrze mogę jechać na nowym napędzie. Nie ma to teraz znaczenia, póki co tkwię w tej słabej pogodzie. Moje nadzieje na ciepłą zimę topnieją jak śnieg na wiosnę. Liczę na to, ale rzeczywistość wydaje się mieć inne plany. Dziś, na tej trasie, i obecnie moim przeciwnikiem do pokonania jest zbyt krótki dzień. I w zasadzie - nie licząc weekendów, każda trasa będzie się kończyła jazdą po nocy. Dzisiaj np. zachód słońca następował o godzinie: 15:43. Ja wyjeżdżałem o godzinie 15:13. Dojechałem o godzinie 16:26. Trasę pokonałem (w czasie dojazdu do klatki pod moim blokiem) w 67 minut (1h 7min). A całkowicie ciemno się zrobiło dzisiaj o 16:17. Byłem wtedy w zasadzie już w Płotach przy górce (przy ZSP Płoty). Jadąc równo o 15. Co bym zyskał? W zasadzie bez postoi kilka minut. I tak jechałbym w takim półmroku i tak. Te kilka minut zapasu w obliczu kolejnych grudniowych dni - zakładając również, że pogoda się nie poprawi - nie będą nic znaczyć. Przyjdzie mi się o tym pewnie przekonać pewnie w przyszłym tygodniu. Na kolejnych trasach z serii 20-stek. W końcu głównie takie trasy miałem robić w ten ciężki czas. Zważywszy na kilka czynników. Właśnie pogoda, długość dnia. A także stopień rozwalenia napędu w Aurelii i stan jej ogumienia - szczególną uwagę przywiązuję w stosunku do przedniej opony. Choć obecnie założona tylna Schwable Mundial - dość pozytywnie mnie zaskakuje. Wykazuje się większą wytrzymałością niż poprzednie!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa30listopada2022zdj1.jpgtrasa30listopada2022zdj2.jpg


Mapa przebiegu trasy :)