Trasa z dnia dzisiejszego miała bardzo niepewny ale i ciekawy przebieg. W sumie dzisiejszego dnia miała się odbywać inna i tak przekładana już trasa - wyjazd do Żelmowa z kolegą z Reska ;) I znowu przełożona.. Miałem więc w planie pojechać w inne strony - również za Resko. Ale tak się złożyło, że dzisiaj się mnie też udzieliło takie coś: a nie chce mi się, a źle się czuję. W ogóle było zagrożone to, czy w ogóle gdziekolwiek dzisiaj pojadę. Więc nie byłoby trasy ani na Żelmowo, ani trasy w stronę Mołdawina, Malinca. Jakoś tak sobie pomyślałem, że chciałbym tam pojechać. To może w kontekście trasy do Żelmowa, a w zasadzie powrotu z niej? ;) Gdy właśnie w tych stronach byłem: Żelmowo: Pałacyk. Typowo wiejskie, więc dla mnie wyjątkowe. Choć nie tylko to przemawia za odwiedzeniem tych stron. Przynajmniej część mojej rodziny stąd pochodzi, i wujek często opowiada jak tutaj za szkolnych lat przyjeżdżali rowerami, w niedzielne dni.. To i mnie się marzy aby tu przyjechać i lepiej poznać strony związane z wsiami: Mołdawin, i Maliniec. Nie mniej udzielający mi się od rana taki popularny trend: a nie chce mi się, a zmęczony jestem, a źle się czuję - mógł sprawić, że dzisiaj mogłem nigdzie nie pojechać. Nie mniej stawiłem się jemu i co prawda nie było dzisiaj ani trasy na wspominane Żelmowo ani do Mołdawina i jego okolic. Była za to inna wiejska przygoda, która ciągnęła się już znanymi mi wiejskimi stronami, i nieprzejezdnymi drogami, ciągnęła się także przez niedawno odkrytą wiejską drogę. Kwintesencją wyjazdu był zachód słońca.. Piękne pożegnanie mijającego dnia i całkiem przyzwoity wykręcony wynik kilometrowy ;) Dzień w konsekwencji się udał.. Choć pewne zagrożenie było.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 662
Trasa nr [łączna]: 744
Trasa nr [na blogu]: 658
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 138
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 735 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 649 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4585 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 4632 km
Maksymalna prędkość: 34.5 km/h
Przejechałem: 47.08 km
Przejechałem [msc]: 878.53 km
Przebieg roweru [rok]: 6067.62 km
Przebieg roweru [suma]: 28633.35 km
Przejechalem w 2020: 6067.62 km
Podroż dookoła świata (2020) 15.169 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 71.5834 [%] km
Czas jazdy: 03:12:52 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1583:13:52 h
Czas Jazdy Suma (2020): 384:50:32 h
Czas Jazdy Suma (sierpień): 53:39:21 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1806:40:00 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 04:07:39 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:47:19 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:30 h
Średnia: 14.71 km/h
Dzisiejsze wiejsko-wiejskie trasy rozpoczynają się wraz z popołudniowymi godzinami. Nadal jest upalnie i gorąco, podobnie jak było wciągu całego mijającego dnia. A ja początkowo trochę zniechęcony jednak wybrałem się na przejażdżkę. Planowałem w sumie zrobić trasę taką: przez Makowice pojechać przez Czarne, na Dobiesław - Gostyń - Komorowo - Dąbie a stamtąd do Modlimowa i wrócić polną drogą na Bądkowo, skąd wróciłbym drogą DK6. No plan zacny, cała trasa miałaby ok. 40 min. Plany lekko się zmieniły - w tym sensie, że zrobiłem tą trasę w drugą stronę i nie byłem na niej w całości czas. Wyruszyłem samemu wzdłuż drogi DK6, i odbiłem na Bądkowo. Póki towarzyszył mi asfalt, jakoś to szło. Mimo, że od początku trasy jechało mi się jakoś tak dziwnie, niepewnie, no po prostu dziwnie. Miałem wrażenie jakbym miał mało powietrza w kołach, jakby się coś działo. Te uczucie towarzyszyło mi przez większość dzisiejszej trasy. Potem nie wiem czy po prostu zniknęło czy przestałem o nim myśleć i po prostu tego nie odczuwałem. Chwilowo miałem gorszą drogę, mijając Bądkowo, ostatecznie do Modlimowa nie odbiłem, gdzieś przegapiłem te zjazdy na polu, albo są zaorane, albo zasypane piachem i nie skapnąłem się gdzie to jest. I próbowałem dalej gnać aż do wsi Wyszobór. Bezpośrednie połączenie między Bądkowem a Wyszoborem na nie wiele się zdawało, bo ta droga wyglądała tak jakby ktoś specjalnie przywiózł tu piach, i go rozsypał. O jeździe można było zapomnieć. Ciągnięcie roweru za sobą też było masakrą. Straciłem na to sporo sił i czasu. Próbowałem to sobie odbić jadąc z Wyszoboru na Modlimowo i dalej przez Dąbie do skrzyżowania na Komorowo. Jednak ciężko. Chwilowo miałem pod wiatr i było ciężko. Potem miałem takie wiejskie drogi, że masakra.. Ta do Komorowa aż szkoda gadać. Z pod Komorwa do Gostynia Łobezkiego? Miejscami szło jechać, miejscami nie. Nie było oczywiście tak źle jak na odcinku między Bądkowem a Wyszoborem ale nie było też idealnie. W końcu odmianą był odcinek z Gostynia do Dobiesławia, a dalej przez Czarne na Makowice. Tam poczekałem na matkę, która zbierała plony z ogródka, a potem zrobiliśmy rundkę po lotnisku Makowice ;) W wyniku tej przejażdżki, mojej uwadze nie mógł ominąć fakt, czy temat związany z rurami... Powiem krótko: rury nadal są. A mnie się wydaje, że od ostatniego patrzenia na nie jest ich jeszcze mniej: Makowice-Lotnisko & Nowe drogi. Problem jest jednak taki, że mogę nie być obiektywny ;) Nie mniej ponownie narasta na mnie jakaś nadzieja, że wkrótce lotnisko będzie odblokowane i znów będzie się dało jeździć po całym lotnisku, robić pętle między dwoma pasami startowymi. I nie będzie tych sztucznych ograniczeń, które ciągną się od 2018 r: Makowice-Lotnisko z 16.09.2018 r.. I cóż, czas powrotu wraz z zachodzącym słońcem nastał. Taka smutna nostalgiczna chwila.. O tych dniach coraz krótszych, o tej jesieni coraz bliższej.. Nieuniknione co nieustannie nastaje..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)