Trasa, która otwiera dla mnie okres ferii 2018 r. Właśnie rozpocząłem ferie, to mój pierwszy dzień. Mam prawie oficjalnie zakończony semestr na I roku MGR, na cholernym ZUT, pozostał mi tylko jeden egzamin do napisania, ale na ten cel poświęcam tylko jeden dzień a tak cały miesiąc mam wolny! Czas nadrobić kilometrów i przygotować się do wiosennych treningów. Do dzisiejszej trasy zachęciła mnie taka prawdziwie wiosenna pogoda - mimo, że zima jak trza! Ale jednak, kalendarzowo zima, a natura przygotowuje się na wczesną wiosnę! Śniegu nie ma, po ostatnich ulewnych dniach, dość szybko wszystko wysycha i utrzymuje się dodatnia temperatura. Przyjemnie, fajnie. Dzisiaj tylko nieco wiaterek przeszkadzał, ale nawet z nim dało radę żyć! W dzisiejszej trasie było denerwujące co innego - po rozładowywane akumulatorki, power bank też już ledwo zipie. Wyjeżdżając w trasę, miałem nadzieję, że jakoś to będzie. I na nadziei się zakończyło bo jakoś nie było. Po prostu przez okres zimy mniej jeżdżę, częściej zapominam o dbaniu o naładowanie akumulatorków. Wychodząc z założenia po co? W zasadzie całą zimę nie ładowałem powerbanku i już się rozładował. Tylko, że po dzisiejszej trasie skapnąłem się z jeszcze jednym zjawiskiem - chyba mam uszkodzony kabel USB, bowiem wyjeżdżając w trasę przekładałem jeden akumulator na drugi, a drugi na trzeci aby znów wziąć jednak pierwszy akumulator, bo tak każdy rozładowany i rozładowany. I co się okazało? Że przez ponad 30 min jak jechałem podłączony do ładowania akumulator się nie ładował -.- (chciałem wymienić akumulator przed Truskolasem), podobne zjawisko obserwowałem wracając z Truskolasu, co było denerwujące. I towarzyszyło mi całą drogę.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 192
Trasa nr [łączna]: 276
Trasa nr [na blogu]: 190
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 5
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 272 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 186 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 3637.69 km
Stan Licznika Końcowy: 3656.93 km
Stan Licznika Końcowy2*: 3660.93 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3376 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 3395 km
Maksymalna prędkość: 37.9 km/h
Przejechałem: 19.24 km
Przejechałem [msc]: 19.24 km
Przebieg roweru [rok]: 103.78 km
Przebieg roweru [suma]: 10974.59 km
Przejechalem w 2018: 103.78 km
Podroż dookoła świata (2018) 0.2595 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 27.4365 [%] km
Czas jazdy: 01:05:04 h
Czas Jazdy Suma (blog): 474:22:58 h
Czas Jazdy Suma (2018): 07:18:37 h
Czas Jazdy Suma (luty): 01:05:04 h
Czas Jazdy Suma (ever): 697:49:06 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:05:04 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:27:43 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:15 h
Średnia: 17.76 km/h
Sama dzisiejsza trasa, nic nadzwyczajnego. Postawiłem na fajną, i dobrze znaną trasę - by pojechać na Truskolas. Miałem w planie przejechać przez całą wioskę i wracać przez DK108, którą zresztą przyjechałem w pierwszą stronę, ale przez te problemy z rozładowanymi akumulatorami, darowałem sobie ten pomysł i na skrzyżowaniu w stronę Nowogardu zawróciłem. W pierwszą stronę jechało mi się jako tako, fajnie było, tylko trochę wietrznie ;) Dużo słoneczka, w miarę ciepło, przyjemnie. Cała natura dookoła mnie budziła się do życia, a ja miałem nadzieję, że zamontowany aktualnie akumulator w kamerce wytrzyma jak najdłużej. Prawie padł pod samym Truskolasem. Gdzie pewnie wyciągam akumulator, który podłączyłem do ładowania jeszcze przed wyjazdem w trasę! I tu niespodzianka, akumulator się nie ładuje. Podłączam go do kamery - rozładowany -.- Tak zaczęły się moje logistyczne problemy. Kawałek jechałem średnio 3-4 min, podczas których starałem się jechać jak najszybciej i przy okazji doładowywać akumulator, i stając zamieniając i dalej. Zaczęło się to tuż przed Truskolasem i trwało w drodze powrotnej ale już po 3-4 takich przystanek zaczęło mnie to tak wkurwiać! W kilku przypadkach ładowanie się po prostu wyłączało. Muszę to jeszcze sprawdzić, ale podejrzewam, że po prostu kabel USB się uszkodził. Mam go już długi czas, wyginany jest na wszystkie możliwe strony, to w końcu musiał paść i nic się na to nie poradzi. Moja droga była więc męcząca i drażniąca. Ten stan rzeczy utrzymywał się już do końca trasy. Dopiero moja ostatnia wymiana baterii w okolicy wsi Sowno, dała mi już możliwość dojechania do domu, bez kolejnych przystanków, których już raczej bym nie zrobił. Bo to nie miałoby już sensu dla mnie. Dojechałem i w domu wziąłem się za kompleksowe ładowanie wszystkich zabawek, by były w pełni sprawne, na moje kolejne wyjazdy, w okresie wolnego, dłuższego wolnego, które w pełni mi się należy.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)