26.08.2017
Jazda nr: 152

Tagi: busz_zboz, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest już o wiele mniejszym wyzwaniem niż mój ostatni wyczyn (z 24.08), dzisiaj zrobiłem tylko 70 km ;p Za to jaka trasa fajna! To kontynuacja trasy: Buszujący w zbożu. Z tą różnicą, że dziś wiedziałem dokąd jadę, wiedziałem jak się odnaleźć na tym polu. Jednak przekorny los, przygotował dla mnie inne niespodzianki i utrudnienia. Jednak po trasie czuję się pozytywnie i dobrze. Był podczas niej nie duży bardzo męczący aspekt, ale było fajnie i nade wszystko myślę, że naprawdę było warto pojechać i z pewnością nie raz, nie dwa pojadę tą trasą, tą konieczną trasą, która dla upamiętnienia dnia 28.05.2017 r. będzie się zwała: "Trasa buszującego w zbożu". Jeżeli ktoś z was, drodzy czytelnicy jest ciekawy skąd ów tytuł zapraszam do przeczytania wpisu: Buszujący w zbożu oraz W poszukiwaniu zaginionej drogi. Trasa Buszującego w zbożu łączy w sobie kilka fajnych tras, odwiedzenie fajnych miejsc - w tym moich ulubionych terenów, które znam najlepiej. Trasa na której chodź kawałkiem jechałem drogą DW108, która jest moją ulubioną drogą, jest najbardziej spełnioną trasą! A wciągu ostatnich dwóch wyjazdów, właśnie dwukrotnie tą drogą jechałem i to w pełni! Dziś nie mogło być przecież inaczej. Najpiękniejsze tereny, przepiękne widoki i malownicze wsie, które mijałem. Czy może być coś piękniejszego i fajniejszego niż tak spędzony miło czas? :) Dzisiaj na wyjazd wybrałem się dość wcześnie po godzinie 8 rano. A mogłem na spokojnie później. Ale miałem odebrać o 14 matkę z pracy i musiałem do 14 wrócić do domu. Ale się okazało, że dzisiaj i tak samochodu nie mam i tak nie mam, więc niepotrzebnie tak wcześnie wyjeżdżałem. No cóż. Ale to nic. Pojechałem i jest ok. W ogóle to ponarzekam na pogodę. Ogólnie dzisiaj jest ładniejsza pogoda niż w czwartek (24.08), i nie ma wcale deszczu, burzy a tak miało być, tak zapowiadano -.- Mogłem śmiało dzisiaj jechać na moje wyzwanie trasę 150 km. Ale to nie ważne, ta pogoda się przecież nie zmarnowała! I tak spędziłem fajnie czas i zaplanowałem sobie przyszły tydzień. W przyszłym tygodniu będę wykonywał bardzo ważny projekt w plenerze - chodzi o udokumentowanie stanu Polskich dróg, dróg lokalnych / gminnych i powiatowych, po których często poruszam się rowerem. Postanowiłem pojechać rowerem w pewne miejsca gdzie takie drogi występują, wyjechać wcześnie rano, przyjechać. Dokumentować, zbierać materiały. I tak wstępnie wychodzą mi 3 niezależne wyjazdy, gdyż podczas jednego wyjazdu nie zdążę o wszystkich miejsc zajechać i być wszędzie. Pozbieram materiały, i zrobię z tego raport. Jako uzupełnienie będą oczywiście nagrania z kamerki, gdzie też widać w jakim stanie są niektóre drogi. Np. coraz bardziej niszczona droga DW108 na odcinku od Płot po Mechowo. Czy droga z Golczewa do Stuchowa (do skrzyżowania z drogą DW105) nie mówiąc o takich przykładach jak Mechowo-Popiele (ze skrzyżowaniem z DW105) czy w ogóle koszmarna droga z Gryfic do Łopianowa, albo z Łopianowa do Kocierza. Tym się jednak zajmę w przyszłym tygodniu. Dziś zajmowałem się jazdą i myśleniem właśnie o tym projekcie i sposobem jego realizacji. I właśnie na taki pomysł wpadłem.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 153

  • Trasa nr [łączna]: 238
  • Trasa nr [na blogu]: 152
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 14
  • W tym roku: 88

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 235 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 149 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 2337.05 km
  • Stan Licznika Końcowy: 2407.59 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2071 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 2141 km

  • Maksymalna prędkość: 44.7 km/h

  • Przejechałem: 70.54 km
  • Przejechałem [msc]: 850.03 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3858.63 km
  • Przebieg roweru [suma]: 9725.25 km

  • Przejechalem w 2017: 3858.63 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 9.6466 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 24.3131 [%] km

  • Czas jazdy: 04:13:57 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 391:29:06 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 255:50:10 h
  • Czas Jazdy Suma (sierpień): 55:08:01 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 614:55:14 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:56:17 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:54:26 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:33:31 h

  • Średnia: 16.73 km/h
Dzisiejszą trasę jak wspominałem - rozpocząłem od przejechania odcinka drogi DW108 przez Truskolas i Unibórz do skrzyżowania z DW106 w stronę Golczewa. Odcinek drogi pokonywałem szybko. Z rana było lekko chłodno. Takie mroźniejsze powietrze ale dzisiaj było mniej zimno niż dwa dni temu (: Dość szybko dojechałem do Golczewa, minąłem Golczewo i wjechałem w kolejne moje ulubione tereny, które posiadają niepowtarzalny urok, gdzie jest po prostu przepięknie. Okolice Upadły, Wołowca. Od razu zauważyłem tam niepokojący trend i bardzo złe zjawisko. Jakieś gnoje pomazali drzewa - pisząc na nich cyferki. W sumie problem dotyczy 45 drzew. Mam wyraźne obawy, że to po prostu wstęp do tego aby te drzewa wyciąć i oszpecić te tereny oraz jeszcze bardziej zniszczyć i tak zniszczą drogę gminną o oznaczeniu: 1032Z. Chętnych aby tą drogę wyremontować - brak. Ale aby nią jeździć i ją dalej dobijać to jak najbardziej. Droga najbardziej niszczeje w okresie sezonu wakacyjnego gdy całe masy ludzi mkną nad morze. Problem wiele razy podnosiłem w moich rowerowych wpisach. Nie ma sensu do tego wracać. Jest coraz gorzej to fakt. W tym roku doszły także wycinki kilku hektarów drzew przy Mechowie. Widać, że to wciąż tym skurwysynom mało i teraz będą chcieli wycinać drzewa przy drodze. Czyżby jakimś ułomnym kierowcą ciężarówek one przeszkadzały? I czemu obostrzenia miałyby dotyczyć jedynie fragmentu drogi z Golczewa do Upadłego? i to też nie wszystkich drzew. A cóż mam do kierowców ciężarówek? Pewnie słali żale, że przejechać im ciężko bo drzewa są. Ale nie wpadli na to, bo są ograniczeni umysłowo, że ta droga nie nadaje się do jeżdżenia przez duże samochody i nie powinni wręcz nią jeździć. I władcy miasta zamiast wydawać zezwolenia na wycinkę drzew - powinni wstawić zakaz wjazdu pojazdów > 3,5T na tę drogę. Prawda jest taka, że tej drogi przez 10 lat jak nie więcej nikt nie wyremontuje. Jej stan jest coraz gorszy a ruch pojazdów jako taki jest. Najgorzej właśnie w okresie maj-wrzesień. Gdzie nie dość, że sporo prac na polach (jeżdżą kombajny), później ciężarówki wywożące zboże, w cholerę turystów, którym ciężko pojechać dobrej klasy drogą, muszą tymi dziurami się pchać. I efekty są jakie są - to prostu aż dziw, że nie ma tu na bieżąco wypadków spowodowanych takim stanem drogi. Może wtedy co nie którzy by zrozumieli, że życie, zdrowie itd. jest cenniejsze niż zaoszczędzone (hahaha , zaoszczędzone) paliwo na zrobieniu 20-30 km mniej dobrą drogą i pociągnięcie takowym skrótem. A jaki ten kilku kilometrowy przejazd tą drogą sieje zniszczenie dla zawieszenia samochodu! No nie mniej - podsumowując ten wywód, nie podoba mi się to co się tutaj dzieje. Jak lekką ręką niszczy się urok tego miejsca.. I te podpisanie drzew. Same jeszcze podpisanie o niczym nie świadczy, ale niestety może się to skończyć wycinaniem drzew. I urok minie :( A wiążę z tą drogą i tymi miejscami tyle wspomnień i to pięknych wspomnień.. I nie chciałbym aby się tu coś zmieniło. Aby było tu brzydko i gorzej bo jakieś śmiecie (bo to nie ludzie) tylko ŚMIECIE, potrzebują więcej pieniędzy na swoje szemrane potrzeby a to kosztem natury. Wycieli kilka hektarów lasu pod Mechowem. Tam już tylko pojedyncze drzewa się ostały. Przy okazji sieją coraz gorsze spustoszenie i tak zniszczonej drogi i wciąż im mało i mało. I teraz chcą wycinać także drzewa przy drodze?! Tak nie może być. Ktoś coś z tym musi zrobić.. Ten smutny obraz szybko minął. Za wsią Upadły już go nie widziałem. Tak samo w Mechowie i za Mechowem mijając Ciesław i wyjeżdżając w Stuchowie z którego skierowałem się do Gryfic drogą DW105. Wciąż było słonecznie, pięknie i miło :) I tak pozostało, dość szybko dojechałem do Gryfic i minąłem Gryfice jadąc w stronę Modlimowa. Na końcu miasta odbiłem na Łopianów. I tę drogę tutaj będącą w tragicznym stanie. Dziury na dziurach, pęknięcia (podłużne, poprzeczne), koleiny. Niezliczona ilość łat, łat na łatach - częsty obraz, o którym często wspominam. Może w pewnym sensie nadaje to uroku tutejszym wsią i miejscom. Z tą różnicą, że to droga w zasadzie donikąd. Za wsią Łopianów już nic nie ma i nigdzie się autem nie dojedzie, można co najwyżej odbić na Kocierz albo wieś Smolęcin. Więc pal licho z tą drogą - jeżdżą tylko miejscowi. Co innego droga z Golczewa do Stuchowa. Opisywana jest jako trasa alternatywna nad morze i daje realne możliwości gdzieś dojechania (do Stuchowa) skąd już kawałek do Świerzna a ze Świerzna można np. do Pobierowa pojechać albo Kamienia Pomorskiego. Już typowe nadmorskie miejscowości. Nie mniej okolice Łopianowa są też piękne. Tutaj także chciałbym zajechać jesienią, gdy drzewa będą się mienić różnorakimi kolorami.. będzie jeszcze piękniej! Dojechałem do Łopianowa. Za Łopianowem gruntowa droga, zryta przez koła ciągników, które musiały w ostatnich dniach dość często tędy jeździć.. Więc przejazd do jej końca nieco trudniejszy był, ale nie niemożliwy. W jednym miejscu musiałem przeprowadzić rower bo była spora kałuża, błoto. Ale nigdzie indziej takich widoków nie było tylko w tym jednym miejscu przez nie duży odcinek drogi - dziwna sprawa ;) Minąłem jednak tą przeszkodzę i mogłem już beztrosko buszować w zbożu XDD Pojechałem drogą techniczną wiodącą przez pole. Na sąsiednim polu jakiś rolnik jeździł traktorem. Zdaje się, że mnie widział ale nic nie mówił. Jazda po polu była jednak ciężka. Wymagała sporo sił. I te wkładałem w tą jazdę i wyjechałem na końcu pola gdzie przeszedłem przez wąski pas zarośli. I znalazłem się na drugim polu gdzie niegdyś rosła kukurydza. Już w trasie: "W poszukiwaniu zaginionej drogi", ów kukurydza była skoszona. Ale wtedy dało się tędy jechać. Dziś nie. Miejscem ("drogą"), którą jeździły ciężarówki została specjalnie, umyślnie i w pełni złośliwie zaorana aby utrudnić a może uniemożliwić przejeżdżanie nią do polnej drogi - która wiedzie z Bądkowa do Modlimowa lub Wyszoboru. Więc miałem wyzwanie jak się patrzy. Ciągnąć po tym polu z oranym rower, sam iść, i rower ciągnąć i iść. Jakie to było męczące! A na koniec spostrzegłem, że jakbym się nie przedzierał po polu niepotrzebnie do śladu opon ciągnika to przy miejscu dawnej drogi szybciej bym jednak pojechał -.- ale tak to jest jak się nie myśli. Ino się tylko namęczyłem ale przetrwałem ten kawałek drogi - kolejne wyzwanie za mną. I wjechałem do Bądkowa. Tuż za wsią Bądkowo - zasłużony chwilowy odpoczynek i już nieustanna jazda (ponad 6 km) do domu. Włączyłem się do ruchu na krajowej 6-stce, gdzie ruch samochodów spory i już spokojnie dojechałem do domu. Trasa się udała ! Mimo, że ostatni fragment pola przy Bądkowie okazał się niezwykle dużym wyzwaniem. To tylko kawałek ale się ciągnie w nieskończoność i nieustannie pożera nakłady sił i energii.. Jedno jest zatem pewne. Trasa buszującego w zbożu jest trasą sezonową i nie będzie dostępna każdego miesiąca (przynajmniej do pokonania w wygodny sposób) przez pole. Zawsze będzie można przed Łopianowem odbić na Kocierz.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa26sierpnia2017zdj1.jpgtrasa26sierpnia2017zdj2.jpgtrasa26sierpnia2017zdj3.jpgtrasa26sierpnia2017zdj4.jpgtrasa26sierpnia2017zdj5.jpgtrasa26sierpnia2017zdj6.jpgtrasa26sierpnia2017zdj7.jpgtrasa26sierpnia2017zdj8.jpg


Mapa przebiegu trasy :)