11.05.2023
Jazda nr: 1226

Tagi: dobre_trasy, zach_slonca, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego pozwoliła "w końcu" zrealizować projekt Dobrych Tras, który tak swoją drogą powstał dopiero w 2021 r., i w rzeczonym 2021 r. odbywał się ostatni raz. Znowu obijam się o ten specyficzny 2022 r., w którym na tyle skupiłem się na odkrywaniu i nowych drogach, że kompletnie zaniedbałem robienie tras cyklicznych... I tak minęła również możliwość zrobienia Dobrych Tras w roku 2022 r. Wracam do nich jednak w tym roku, po małych opóźnieniach! Bo myśl o tej trasie pojawiła się u mnie na trasie z 20.04: Bezmyślne wojaże. Wstępnie trasę chciałem zrobić w piątek 28.04 - nie udało się, a potem 05.05 i ponownie się nie udało. Już mniejsza o powody - jak nie to, że gorzej się czułem to co innego mogło wpłynąć na to, że nie podołałem i w konsekwencji przez te dwa piątki z rzędu się na trasę nie wybrałem. No dobra - raz było tak, że faktycznie się nieco gorzej czułem - (05.05). A na 28.04 odpuściłem sobie ze względu na ambitne plany ponad 130 km trasy (wtedy jeszcze założyłem sobie, skądinąd błędnie, że trasę zmieszczę w granicach 120 km) - a okazało się, że jest nieco dłuższa. No to ze względu na te ambitne plany: Porażka :( z 29.04 - musiałem sobie odpuścić tą trasę. A zresztą tego dnia były jeszcze inne tematy. Więc jedyne co mogło być na plus to pogoda. Bo ta 29.04 się mocno zepsuła. Jednak ambitna trasa nie minęła - i tak ją zrobiłem: Wojewódzka trasa. A planowany wyjazd na Dobre Trasy - również udało się zrobić - dzisiaj dokładnie. Tak - wiem, dzisiaj nie jest piątek :D Tylko w piątek nie bardzo mi pasowało ze względu na zaplanowane weekendowe wojaże... To musiałem niestety jechać w czwartek. Tak słabo w tygodniu brać się za taką trasę. Jutro do szkoły to może być różnie... No ale dobra - mimo, że dzisiaj ten wyjazd nie był taki pewny - czułem się znacznie gorzej niż zwykle. No bo zwykle się dobrze nie czuję a dzisiaj szczególnie. Mimo jednak tych negatywnych przesłanek wybrałem się na tą trasę i mimo zmęczenia (a tego trudno uniknąć) udało się dojechać! Choć należy przyznać, że nie jest to łatwa trasa. No i zaczynała się również po nie łatwym w szkole dniu. A już nie mówiąc o tym poranku. Tylko jak tak o tym myślę... To w nocy też się tak nie za bardzo czułem - umęczony takim silnym, nieprzyjemnym kaszlem. I z rana taki półprzytomny do szkoły gnałem. Tam mi nie za bardzo szło... No ale dobra - zwinąłem się po godzinie 14. To jeszcze w domu się nadenerwowałem. Mam spory problem z moim leciwym, sprawdzonym i wiernym telefonem (mój pierwszy smartfon) z 2014 r. Model Sony Xperia Z2 (D6503). Wyrobiło się w nim gniazdo USB (do ładowania i przesyłu danych). I właśnie duży problem stanowi ładowanie telefonu. Chciałem sobie przed trasą chwilę podładować telefon. A w żaden sposób nie szło... Z tej sytuacji nie mogło wyniknąć i nie wyniknęło nic dobrego. Uszkodzeniu uległy dwa kable USB. Tak mocno wyginałem tą końcówką do ładowania, że wyrwało się je... No i jak telefonu nie podładowałem tak nie podładowałem. Tylko straciłem kolejne % baterii na próbach. No i wystygnął mi obiad, który już nie był taki zjadliwy... I taki już zdenerwowany na wszystko i wręcz zniechęcony pojechałem. Jakby tego było mało to swoje robiła pogoda. O ile z rana fajnie słonecznie, to jak jechałem to się chmurzyło i znowu słońce. I tak nawet pogoda mnie dzisiaj wkurwiała - pogoda i moje samopoczucie uspokoiło czy raczej unormowało się dopiero gdy minąłem ten cholerny Nowogard. Dłuższa chwila czasu minęła i dopiero zrobiło się nieco lepiej. Choć aby być uczciwym to jeszcze długo spokoju na trasie nie miałem - bo co z tego, że lepiej jak męczącej drogi jeszcze sporo przede mną było?... Takie już te Dobry Trasy są, niby fajne czy piękne. No ale takie wykańczające...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1233

  • Trasa nr [łączna]: 1312
  • Trasa nr [na blogu]: 1226
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 66

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1300 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1214 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 14831.5 km
  • Stan Licznika Końcowy: 14911.19 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 14836.19 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 27305 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 27385 km

  • Maksymalna prędkość: 32.3 km/h

  • Przejechałem: 79.69 km
  • Przejechałem [msc]: 422.02 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2556.42 km
  • Przebieg roweru [suma]: 51610.67 km

  • Przejechalem w 2023: 2556.42 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 6.391 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 129.0267 [%] km

  • Czas jazdy: 04:46:25 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3056:33:01 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 171:51:13 h
  • Czas Jazdy Suma (maj): 28:41:02 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3279:59:09 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 04:05:52 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:36:14 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:44 h

  • Średnia: 16.72 km/h
Dzisiejsza trasa zaczęła się już w godzinach po południowych, w początkowo w zmiennej pogodzie - trochę się chmurzyło a trochę słońce było. Nieco ustabilizowało się dopiero w okolicach Nowogardu, jednak nim się do Nowogardu dojedzie po tym ciężkim dzisiejszym dniu - już rano się tak słabo czułem. A to potem rzutowało na cały dzień, gdzie byłem bardziej rozkojarzony niż w dobrej formie. No ale nie poddałem się i zamiary pojechania w trasę, wdrożyłem w końcu w życie. A nie łatwa to trasa jest, o której mimo tego, że rzadko po niej jechałem (tylko 3x w 2021 r.) i teraz pierwszy raz po przerwie - mawiam o niej: dobre trasy to nie łatwa trasa, po której pokonaniu jest się wstanie uwierzyć w to, że można wszystko i stanąć przed każdym wyzwaniem - a nawet pokonać tą trasę jeszcze raz!. Obiektywnie w sumie nie ma co na to wpływać - no co? Kilka wzniesień - normalna sprawa. Często mam do z tym do czynienia. To co sprawia, że ta droga jest tak wykańczająca?... Myślę, że wpływ na to ma przede wszystkim dojazd do Nowogardu - tu zaznaczę i podkreślę - kluczowy jest: dojazd a nie przyjazd. Tak, tylko dojazd do tego cholernego Nowogardu jest taki zły. I w zasadzie nie ma dobrej drogi, która miałaby do niego prowadzić. Każda możliwość jest zła - czy to przez Truskolas czy przez Resko. Jednak ze względu na odległość najczęściej decyduję się na dojazd po DK6. Ciekawe swoją drogą prawda? Nie została zmieniona klasyfikacja drogi mimo budowy drogi S6... na odcinku Płoty - Nowogard. A przecież ta budowa wymusiła zmianę przebiegu trasy do Nowogardu, w większości jedzie się "nowym śladem". Tak sobie dzisiaj o tym myślałem. I wspominałem jak to było dawniej i w sumie lepiej. Bo tak jest - te dawne czasy są tymi lepszymi: Awaria roweru :( i Goleniów. W ogóle to, na trasie do Nowogardu - już tym nowym jej przebiegiem - często miewam tu takie złe myśli. Wspomina się jak to było dawniej i tak mi tu często smutno :( - Stare - nowe przygody! i Goniąc burze. No na szczęście ten złowieszczy odcinek jakoś minąłem - znalazłem się już w Nowogardzie, który udało się szybko minąć i wyjechać na Dobrą Nowogardzką wzdłuż drogi DW144. Tu już jest tak pięknie. I tu już są inne skojarzenia - bardziej optymistyczne. Dziś było tak żółciutko i kolorowo... Wiosna w pełnej okazałości, która wkrótce minie. I będzie już tak tendencyjnie. No ale dobra - kawałek nie łatwej drogi za mną. A przede mną kolejne niespodziewane wyzwania! I remonty dróg. Jeden taki zaczynał się na wysokości skrzyżowania na Błądkowo. przebudowa drogi do Dobrej Nowogardzkiej (nie, nie jest to już droga DW144) tylko jakaś gminna. Przy okazji takiego remontu co oczywiste - wyrżnęli wszystkie drzewa od skrzyżowania na Błądkowo do skrzyżowania na Bienice. Remont drogi nie jest wart tak dużych ofiar!... Zresztą to nie jedyny remont dróg gminnych czy powiatowych - dojdę do jeszcze jednej ważnej inwestycji. Nie omieszkam wspomnieć również o bezcelowości tych działań. Te remonty są robione bez przemyślenia w losowo zaczynających się momentach i tam się kończą. Był remont drogi DW144 skończył się przed skrzyżowaniem na Błądkowo w pewnym momencie. I nie jest stąd kontynuowany. Zamiast tego zaczyna się kolejna inwestycja, która ciągnie się pod tablicę miejscowości: Dobra (gm. Nowogard). No ale już w samej miejscowości remontu się nie robi (nie bo i po co nie?)... Błazny, tylko błazny by robili takie cyrki. Jeśli nie ma pieniędzy na zrobienie kompleksowo drogi od początku do końca to nie robić w ogóle! I byłoby to korzystniejsze niż takie półśrodki... No dobra... Z trudem dojechałem do Dobrej tracąc kolejne siły. Minęły kolejne godziny a przede mną jeszcze kawał drogi do Radowa Wielkiego do którego jechałem przez Dobrkowo potem Rogowo potem Dargomyśl i Żelmowo z którego skręcam na Pogorzelicę i drogę Radowo Wielkie - Węgorzyno. To ostatni tak trudny fragment trasy. A składa się na to ukształtowanie terenu (sporo wzniesień) i po prostu przejazd w takich okolicach jest tak męczący... To się dłuży i dłuży. W końcu jednak dojechałem! Dzień jeszcze trwał, wiatr nie ustawał. Te ukształtowanie terenu, złe myśli i wiatr przez całą drogę dawał mi się we znaki. Na koniec dnia silniejszy wiatr wcale nie ucichł. Wciąż hulał. Teraz chwilowo mi nie przeszkadzał - wkroczyłem w kolejny remont drogi który idzie nadzwyczaj szybko! Pierwsze wzmianki o nim widziałem wracając z trasy: Bezmyślne wojaże. Wtedy jedynie stały sierżanty drogowe, i jezdnia była po opisywana zapiskami drogowców. Zaś pierwsze prace ruszyły jeszcze przed majówką których efekt widziałem na trasie: Niezawodny Nawigator. Do dzisiaj - prace ruszyły dalej. Choć nadal jest dla mnie kontrowersyjne to, że remont zaczyna się w losowym momencie i idzie sobie w losowym punkcie... Zamiast się zacząć z jednego czy drugiego końca drogi to gdzieś od środka sobie robią. A dokładnie swoje działania zaczynali pod Święciechowem i ewidentnie kierują się w stronę Ługowiny. A co z fragmentem w stronę Radowa Wielkiego?... Pewnie do niego wrócą ale kiedy? O tym pewnie się przekonam przy następnej okazji. A ta może już niedługo? No tak myślę, że przed wakacjami. Póki co czas działa na moją korzyść. Z dnia na dzień dnia przybywa. Jest nieco lepiej. Czego dowodem jest zachód słońca który zaczynał się gdy mijałem Resko a jego kulminacyjne momenty oglądałem już za Jarzysławem (będąc dosłownie pod miejscowością w której mieszkam - pod Płotami). I tak sobie pomyślałem dzisiaj, że skorzystałbym z tej możliwości i przed wakacjami zrobił sobie jeszcze raz Dobre Trasy. Dzisiaj na nie narzekam. Bo są naprawdę dla mnie wykańczające. No ale i tak znów pojadę. I znów będę narzekał... Jednak jak się wraca po takich trasach jest to całkiem inne uczucie... Dzisiaj pomyślałem sobie jeszcze o jednym planie. W ostatni dzień szkoły - wtedy zwykle pracujemy krócej - wybrałbym się na cykliczną trasę: Dookoła Jeziora Woświn. Tej trasy również dawno nie robiłem: Dookoła jeziora Woświn. Myślę, że fajnie by było skorzystać z najdłuższych dni w roku i zmierzyć się z tą trasą "po szkole"... A tym czasem powrót. Z Radowa Wielkiego ten był już łatwy, szybki i przyjemny... Szybko dojechałem do Reska a z niego już prosta droga. A mówiąc nieco inaczej: z Reska to już nie miałem wyboru innego jak nie wrócić... I tak wracałem mijając zachód słońca... gdzie swoją drogą zrobiłem dzisiaj piękne foty moim wiernym aparatem Sony DSC HX350. I aby nie było - dzisiaj nie robiłem zdjęć jedynie zachodowi słońca, tym pięknym żółtym polom również...!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)