Trasa, którą wykonałem dzisiaj pod względem tytułu jak najbardziej pasuje do trasy z 29.01 (wpis: Sliding on ice [29.01.2017]). Powiedziałbym, że nawet jeszcze bardziej. Dzisiejsza trasa nie była zbyt przemyślana, miałem w planie zrobienie tradycyjnej "20-stki" a w konsekwencji tak nie wyszło. Chciałem zobaczyć jak wyglądają nieco inne drogi - drogi od strony wsi Krężel. Takie boczne, przez pola, i tam po lesie aby wyjechać nie daleko drogi nr 109 na Gryfice. Miałem szczerze, nadzieję, że ta odwilż przyspieszy i zacznie się Luty, będzie znacznie cieplej a śniegu i lodu już nie ujrzę na oczy, ale jakże się bardzo myliłem. Nie mniej po kolei - trasę zacząłem jak moje ulubione tradycyjne trasy drogą nr 108 na Golczewo. Minąłem tą drogą Sowno i we wsi Sowno skręciłem w bok, w leśne ścieżki - dokładnie w te okolice: 53.825161, 15.208300. Czyli wieś Krężel. O ile boczna droga od Sowna do Krężela tragiczna nie była to już droga z Krężela (takie kocie łby) na wprost Wanierowa - były tragiczne do przejechania. Lód - szklanka - lód - szklanka. Tragedia po prostu. Miałem przy tym cały czas nadzieję, że będzie tak tylko przez kawałek, przez kawałek i za chwilę się skończy. Nie jechałem (tudzież, nie szedłem) do Wanierowa. Skręciłem w las - przeszedłem cały ten lasek aż do Wanierowa do drogi 109. Nie dało rady nawet za tym lasem jechać - albo lód, albo takie błoto i koło się ślizga i nie da się utrzymać równowagi. To dzisiaj było tak naprawdę więcej chodzenia z rowerem niż faktycznej jazdy, co było męczące i to bardzo. Finał trasy już po drodze 109 do domu. Starałem się jechać nieco szybciej aby nadrobić trochę straconego czasu - ale nic z tego. Średnia dziś nie będzie powalająca - chociaż nigdy dla mnie średnia nie ma znaczenia, ale także mocno się zmęczyłem ;) Może mam wciąż za małą kondycję a chciałbym aby była większa - i tak dojechałem do domu, kończąc dzisiejszą niedługą, ale wyczerpującą wycieczkę.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 70
Trasa nr [łączna]: 155
Trasa nr [na blogu]: 69
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 5
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 152 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 66 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 208.6 km
Stan Licznika Końcowy: 223.17 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
Stan Licznika 2* Końcowy: brak km
Maksymalna prędkość: 29.2 km/h
Przejechałem: 14.57 km
Przejechałem [msc]: 14.57 km
Przebieg roweru [rok]: 84.63 km
Przebieg roweru [suma]: 5951.25 km
Przejechalem w 2017: 84.63 km
Podroż dookoła świata (2017) 0.2116 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 14.8781 [%] km
Czas jazdy: 01:43:25 h
Czas Jazdy Suma (blog): 144:03:26 h
Czas Jazdy Suma (2017): 08:24:30 h
Czas Jazdy Suma (luty): 01:43:25 h
Czas Jazdy Suma (ever): 367:29:34 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:43:25 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:40:54 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:03:29 h
Średnia: 8.49 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego chodź nie zbyt udana - chodź w wersji trasy "20-stki" też nie byłaby udana, ale wtedy spacerek byłby znacznie krótszy, to była jednak ciekawa. Pierwsza ciekawa sprawa miała miejsce wzdłuż drogi 108. Znów minąłem tablicę Sowna i pierwsze zabudowania Sowna i w tym samym miejscu co dnia 27.01.2017 podczas trasy: "Truskolas" widziałem pociąg tu - na tych torach, jechał tak wolno, że ja szybciej chodzę. Te nie spotykane dotąd dziwne zjawisko - znów się powtarza aby było śmieszniej w tym samym miejscu chodź raczej o innej godzinie.. ale to trzeba byłoby sprawdzić na nagraniach. Dziś jednak dłużej się nie zatrzymywałem aby podziwiać ten pociąg, przecież już raz go widziałem - ruszyłem dalej. Mimo, że było słonecznie to za ciepło nie było - a ja dziś jakoś tak słabo się czułem do jeżdżenia jakbym nie miał kondycji, sił. Ale się nie poddawałem i jechałem dalej i chodź było ciężko bo dzisiaj dobre 5 km pieszo zrobiłem (albo coś koło tego XD) no to może było warto. Rośnie siła i w ogóle takie różne czynniki, które mogą się w dalszych miesiącach przydać. Szczególnie, że teraz zaczynam taki okres, że będę miał bardzo dużo czasu na jeżdżenie. Skończyłem bowiem już studia, w tym tygodniu oddaję pracę dyplomową do dziekanatu, pozostaje mi tylko czekać na obronę. Wszystko mam zaliczone - teraz to tylko wykorzystywać pogodę i jeździć rowerem aż najwięcej. A wkrótce przyjdzie wiosna, cieplejsze i dłuższe dni a wtedy to już w ogóle będę często i dużo jeździł :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)