Dzisiejsza kolejna udana, w pięknej aranżacji jesiennych barw trasa. Tak naprawdę - ale to między nami, bliskimi czytelnikami - tą trasę wstępnie planowałem na miniony piątek (21.10). Jednak wtedy ostatecznie nie pojechałem. Jakoś tak było w ten piątek tak, że wcale nie pojechałem. A dzisiaj niestety pojechałem sam. Miałem cały czas nadzieję, że jak przyjedzie już jesienna pora to zagoszczę tu wraz z JS. Jest tam po prostu tak bajecznie - droga między Świńcem a Ugorami. Taka cała aleja kasztanowców. Zakochałem się w tej drodze od pierwszego wjazdu z nią właśnie z JS w dniu: Strażnicy marzeń. Już wtedy wiedziałem, że na jesień musi być tu pięknie! I nie myliłem się! A te miejsce mnie do tego stopnia zachwyca, że za rok na jesień (myślę, że tak 10-15.10) maksymalnie. Na nowo tam zagoszczę! Zamawiam ładną pogodę! W nieco wcześniejsze dni, będzie bogatsza paleta kolorów, i więcej liści na drzewach! Dziś już ich trochę ubyło, jednak i tak było tam przepięknie! Cały dzisiejszy wyjazd dedykowałem w końcu niczemu innemu jak tej drodze. A i tak dobrze, że pojechałem... No bo dzisiaj wyjazd był zagrożony. Jednak mimo przeciwności udało się pojechać i udało się jeszcze złapać słońca, nim za chmurami zniknęło... Złapać je właśnie będąc jeszcze w Świńcu - dojechać do Ugory i wrócić do Świńca (Świniec). A dalej już mi słońce potrzebne nie było. Chwilowo zwątpiłem co z tą drogą, dobrze jednak, że sobie przypomniałem w czym rzecz i wróciłem się z Trzebieszewa do Świńca i zaraz za jego wyjazdem była ta droga... Piękna w całej okazałości. Naprawdę było warto przyjechać nawet dla kilku spędzonych tutaj chwil...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1127
Trasa nr [łączna]: 1207
Trasa nr [na blogu]: 1121
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 165
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1195 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1109 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 10998.7 km
Stan Licznika Końcowy: 11030.59 km
Stan Licznika Końcowy2*: 11024.43 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 23612 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 23645 km
Maksymalna prędkość: 31.9 km/h
Przejechałem: 31.89 km
Przejechałem [msc]: 411.44 km
Przebieg roweru [rok]: 6475.77 km
Przebieg roweru [suma]: 47730.08 km
Przejechalem w 2022: 6475.77 km
Podroż dookoła świata (2022) 16.1894 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 119.3252 [%] km
Czas jazdy: 01:56:55 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2798:14:45 h
Czas Jazdy Suma (2022): 427:20:34 h
Czas Jazdy Suma (październik): 27:57:35 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3021:40:53 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:09:03 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:35:24 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:58 h
Średnia: 16.49 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była poprawką trasy: Strażnicy marzeń. Wtedy nieco źle pojechaliśmy, ale dzięki temu odkryło się drogę między Ugory a Świniec. Gdyby nie ten błąd, prawdopodobnie nie byłoby wyczekiwanego celu powrotu wraz z jesienną barwą w te miejsca. Niestety mimo radości, i spełnienia jednego z wielu rowerowych celów jakie miewam, smutek mnie dziś ogarnia. Gdyż tą przygodę przeżywam sam :( Tu jest zbyt fajnie, zbyt pięknie by cieszyć się tym samemu. Z pewnością wrócę tu z JS przy najbliższej okazji. Nie będzie to ta sama przygoda. A będzie nowa - być może jeszcze wspanialsza przygoda! A dzisiejsza - była taka w sumie zagrożona. Od rana się tak nie zbyt dobrze czułem. Pobolewała mnie głowa. A mimo wszystko, pojechałem. Na ile byłem wstanie na tyle byłem. Bez problemu trafiłem - jadąc od Kamienia Pomorskiego na Pobierowo, pod wsią Sulikowo skręcałem w prawo, w drogę ułożoną z kamiennych płyt. Dookoła same pastwiska, i podmokłe tereny. Wiele ścieków wodnych. A jedyną gwiazdą nawigacyjną okazywał się widoczny z każdego miejsca Hotel Gołębiowski w Pobierowie. Było jasne, że mam jechać w przeciwną niż w jego stronę - w stronę przepychu się nie pcham! Fajne strony pod tym Kamieniem są. Naprawdę! Tak wyjechałem niespodziewanie we wsi Świniec. Stąd podjechałem do Trzebieszewa, pod pewne gospodarstwo, którego historię powinna opowiedzieć wam JS a nie ja! :) Zostałem tam dłuższą chwilę. Po czym natchniony - wróciłem! Już wiedziałem gdzie jechać. I faktycznie - byłem dosłownie pod miejscem w które się wybierałem. A zdążyłem wrócić tu na ostatnią chwilę. Jeszcze kilkanaście minut - no w porywach kilkadziesiąt. I zmieniała się pogoda. Robiło się szaro. Bez słońca i odczuwalnie chłodniej. Jednak zdążyłem porobić fotki! I zadowolony, choć przygnębiony kolejnymi atakami bólu głowy i innymi dolegliwościami zaczynałem wracać znów przez Trzebieszewo do Kamienia Pomorskiego. Tak - znów, bo by tam być trzeba podjechać pod takie wzniesienie. Niby nie takie strome, ale nieco długie i trochę męczące. Po podjechaniu czeka jednak nagroda. I stromy zjazd! A potem już płasko i fajnie się jedzie. Jeszcze w Kamieniu zajechałem na ul. Lipową, jak wskazuje jej nazwa rosły przy niej ogromne okazałe lipy. Mieniły się w zielono-żółte barwy. Porobiłem jeszcze kilka zdjęć i wróciłem. Niestety te Lipy już długi czas, są podpisane. Mam obawy, że szykuje się ich wycinka. I mimo mijającego czasu jak dotąd nie miałem sposobności ani okazji porobić im pamiątkowe zdjęcia. Oczywiście tli się we mnie wątpliwa nadzieja iż te drzewa jeszcze pożyją... Prędzej pożyją we wspomnieniach i na zdjęciach, niż w prawdziwym świecie... Bo tu ich dni możliwe, że są policzone... I takim smutnym akcentem kończę ten wpis. A może jeszcze jedno słowo - dzisiejszą trasę rozpoczynałem z takim małym pechem. A wcześniej zdążyłem się wkurwić na temat drzew. Mijam Świerzno (droga DW103) w stronę Kamienia. I do skrzyżowania na Jatki - mamy jatkę ale drzew. Tyle dorodnych drzew powycinali - skurwysyny podłe. Ale to temat na inną okazję. Tylko ja do Kamienia często jeździłem. I te kurwy zrobiły to w tym tygodniu gdyż w zeszłą niedzielę (16.10) te drzewa jeszcze były. To mnie wkurwiło. A pech, był taki, że jak przyjechałem i stanąłem na parkingu w Kamieniu, to okazało się, że znowu połamała się już klejona i naprawiana platforma, na której wożę Aurelię. No cóż, dni tej platformy też są policzone...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)