Dzisiejsza trasa, podyktowana jest jej umówieniem jeszcze pod koniec wczorajszego dnia ;) Nawet tak niespodziewanie wynikła taka szansa się przejechać, i z niej skorzystałem z kolegą PŻ, który niespodziewanie zjawił się w tych stronach ;) To czemu nie. Wpadłem na pomysł aby pojechać dzisiaj właśnie na Zagórcze. Dawno mnie tam nie było, a w ostatnich dniach chodził mi po głowie taki pomysł. No i proszę - udało się go zrealizować. Niedługa ale za to fajna trasa w fajnym gronie. I kolejny punkt na przygotowanie się na rowerowy weekend, który może być nieco ciężkim wyzwaniem i dla mnie w ogóle czymś nowym. Do tej pory nie miałem okazji jeździć na kilkudniowe wypady, to jest mój pierwszy taki. I tak zdradzę wam czytelnicy, że właśnie od tego tygodnia zaczynam myśleć o tym wyjeździe. Także pod kontem ewentualnego przygotowania się na wyjazd - problemem może być fakt, że jedziemy w obce strony, w obce ziemie a w zasadzie w stronę wroga ;) To w końcu: "NA BAERLIN"! Z ewentualnym powrotem mógłby być problem, zawsze jest ryzyko, że coś się zepsuje. A znając moje szczęście to już w ogóle :) A ponadto to daleko a zapowiadana pogoda nie jest zachwycająca - temp. dochodzące do +30℃ wciągu dnia, albo nawet przekraczające tą granicę mogą się okazać dość trudną przeszkodą. Do tego to ten pierdolony Gryfus, nie wiadomo co się po nich spodziewać.. Prędkość turystyczna w granicach +30km/h?.. A to nie jest mała i łatwa trasa. Nieco inaczej by było pokonać jednego dnia cały dystans, a nieco inaczej dzielić go na dwa dni. No ale w takim wypadku i tak trzeba oszczędzać siły aby pokonać całą trasę, która planowana jest na łączny dystans 180 km. Może być to ciekawe doświadczenie choć obawiam się czy dam radę? :O Dzisiaj przez większość trasy, gdzie się dało oczywiście - utrzymywała się prędkość w granicach 20 - 25 km/h. I było mi jednak ciężko tak jechać. Nie dość, że pod wiatr to jeszcze taka prędkość.. Na dłuższą skalę i dłuższą trasę może to być wyniszczające. Do tego nie jest za bardzo wiadomo jak to będzie z dostępem do zasobów na trasie: woda, żarcie. Niezbyt mi się widzi to, że miałbym przy sobie nic nie mieć. Do tej pory takiej sytuacji nie miałem. A ze wstępnych informacji wynika jakoby mielibyśmy nie mieć w ogóle sakw.. No na to na pewno nie pójdę. Jak już to zdejmę boki ale to duże ograniczenie, bo ile wpierdzielę na środek sakwy rzeczy? No nie wiele właśnie.. A cały dzień + upał, to jednak coś się może przydać. A wolę nie być ograniczony czy związany z wyznaczonymi przerwami po wyznaczonych przebiegach kilometrowych, na których byłby ewentualny dostęp do samochodu technicznego.. Pewność mam jeśli mam zasobów na tyle dużo, że na pewno nie zabraknie. Bo jak zostanie to ok. Przecież się nie zepsuje. Ja np. wczoraj i dzisiaj kończyłem wodę i napoje, które woziłem od sobotniej trasy: Nadmorskim szlakiem. No ale dobra, jak to będzie czas pokaże. Na razie nie ma co się przejmować ale pewne jest to, że całkowicie z sakwy nie zrezygnuję. W kasku też nie mam zamiaru jeździć. Nie jestem przyzwyczajony do niego, nie jeżdżę tak, nie mam zamiaru się źle i niekomfortowo czuć jadąc z kaskiem - szczególnie, że robi się znaczne kilometry, pogoda będzie jaka będzie. A po co mam ryzykować, że moja jazda skończy się na migrenie z powodu tak durnych wymysłów organizatorów tj. Gryfusa? ;) Jak ktoś chce to niech sobie jeździ nawet z dwoma kaskami to jest jego sprawa.. A narzucać swoje ideologie na innych.. To się jak się nie mylę faszyzmem nazywało. Czyżby wobec tego Gryfus = Faszyści? ;O
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 653
Trasa nr [łączna]: 735
Trasa nr [na blogu]: 649
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 129
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 726 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 640 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4037 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 4071 km
Maksymalna prędkość: 33 km/h
Przejechałem: 34.31 km
Przejechałem [msc]: 317.5 km
Przebieg roweru [rok]: 5506.59 km
Przebieg roweru [suma]: 28072.32 km
Przejechalem w 2020: 5506.59 km
Podroż dookoła świata (2020) 13.7665 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 70.1808 [%] km
Czas jazdy: 02:06:06 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1548:20:12 h
Czas Jazdy Suma (2020): 349:56:52 h
Czas Jazdy Suma (sierpień): 18:45:41 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1771:46:20 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 04:41:25 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:42:46 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:16 h
Średnia: 16.34 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego wraz z osobą towarzyszącą (kolega PŻ), poprowadziła nas szlakami malowniczych stron Zagórcza i Wytoku. Jak dla mnie najpiękniejszych, takich surowowo-wiejskich stron, dość blisko Płotów.. Uwielbiam te miejsca, często je zwiedzam.. W tym roku już kilka razy na Zagórczu byłem, zwykle jeżdżę tam w podobny sposób - przez drogę DW108 do Uniborza a dalej przez Ościęcin i Jasiel. Ale nie dzisiaj! Dzisiaj nieco inaczej wyglądała ta droga, jeszcze przed Uniborzem skręciliśmy w leśną dróżkę, mały skrót do Ościęcina. Dzisiaj dużą rolę dla PŻ grał czas jazdy, to było to zrozumiałe. Nieco skrócić dystans bo tak cała droga miałaby koło 40 km. To nie jest jakoś dużo ;) Dzisiaj kilka kilometrów mniej wyszło, za to okazało się, że dostępne są fajne szlaki do jeżdżenia, które wcześniej były nie dostępne - bo od wielu wielu lat pozarastane! Do tych rewelacji nie mniej zdążę dojść. Teraz tylko szybki przejazd po drodze D108, wyższe tempo jazdy mimo jazdy pod wiatr (20-25 km/h). Ciężko jednak nazywać to jazdą turystyczną. Trochę ciężko tak zapieprzać, optymalnie jest jechać wolniej ale za to dłużej i dalej ;) Jednak dałem radę, jestem nieco rozjeżdżony w tym roku. Prawie cały czas na rowerze, i co jakiś czas też tak jeżdżę - nieco szybciej.. Jak się zmęczę to po prostu jadę wolniej ;) I tak mijaliśmy Ościęcin, Jasiel. Miałem małe obawy wobec tego skrótu przez las. Mogłoby być tu robactwo wszelkiego typu, i ciężki przejazd po piaszczystych drogach - ALE - tak źle nie było! W miarę ładnie to szło, i tak się przejechało, ku ostatniej prostej do Zagórcza.. Zagórcze, jak to już miewałem o tej wsi.. Zagórcze jest to wieś położona za wzgórzem pokrytym lasem.. -> Trasa Zagórcze - Wytok z 07.04. Mała rundka po wsi, i przejazd do Wytoku. Na drodze do Wytoku niestety nie żegnały nas koniki na tutejszej farmie :( Z Wytoku już szybka droga przez Gardomino do Waniorowa, po moich ulubionych, pięknych wiejskich okolicach. No nie oszukujmy się - dla mnie wszystkie te moje rodzinne strony, te wsie tutaj się podobają. Dla mnie tylko te cholerne miasta na dłuższą skalę są takie złe.. Z Waniorowa jechaliśmy płytami w stronę Krężela, mijając kolonię Sowna.. Po drodze mijało się wjazd do mojej Narnii i wspomnienia o dawnej trasie: Dawne czasy. Wiele się tutaj zmieniło co sygnalizowałem we wpisie: "Pożegnanie z Narnią"
& Finał remontu DW109. Obecnie nie jest lepiej.. A znacznie gorzej.. Faszystowskie praktyki wycinania niepokornych drzew trwają w najlepsze.. Te miejsce jest wciąż niszczone, rujnowane na szeroką skalę. Do tego te jebane skurwysyny wjeżdżają tu ciężarówkami i jeżdżą po tych kamiennych rozjebanych płytach.. Zbrojenia płyt już nie wytrzymują, wyskakują z nich pręty, które są sporym zagrożeniem dla opon rowerowych.. W końcu w taki sposób załatwiłem sobie moją pierwszą oponę Schwablle Mundial w Aurelii, na której drut przeciął poszycie opony, wylazł balonik, z którym jeździłem ponad 1000 km nim ostatecznie to padło.. Na szlakach S6 -
Obwodnica Płotów. Na wspomnianej trasie opona zakończyła swój żywot. A pęknięcia prawdopodobnie nabawiłem się na trasie: Moja Narnia z 28.10.2018 r.. Właśnie na tych kamiennych płytach, które obecnie są coraz większym zagrożeniem i są w coraz gorszym stanie. Są w końcu rozjeżdżane przez pierdolone ciężarówki, które przyjeżdżają tutaj po nielegalnie zarżnięte drzewo. Właśnie jak dzisiaj przejeżdżaliśmy tym miejscem, tą drogą, to świeciła tu pustka po dawnym lesie. Na trasie stała kurwa jebana w ciężarówce, która szybko się wycofała i wjechała w teren mojej Narnii. I teraz tak serio - mam nadzieję, że już nie wróci. Rozbije się po drodze, spadnie te drzewo na niego i zdechnie.. No nie może być tak, że bez żadnych konsekwencji niszczy się tak urokliwe, tak piękne i ważne miejsca.. Wszystko co dobre się niszczy. Prawdopodobnie przez tych skurwysynów reaktywowano pewną zapomnianą już drogę, która powinna wchodzić do Krężela, ale do niej samej nie jest naprawiona. To był zarośnięty szlak na wprost kamiennych płyt, który obecnie jest uporządkowany - drzewa wycięte, zarośla też. Kawałkiem droga idzie polem, ale dobrze się jedzie, nie jest zła nawierzchnia. Wyjeżdża się mijając wrzosowiska Sowna, pod wiaduktem obwodnicy drogi DW108. Obecnie nie ma innej opcji.. Obecnie nie istnieje droga, która niegdyś szła w stronę wrzosowiska w Sownie. Niegdyś ją odwiedziłem, pamiętam, że w 2015 r. na bank tam jeździłem, ale byłem też w tych stronach nieco później, nim jeszcze budowa obwodnicy Płotów wszystko zmieniła.. Spacer z Aurelią.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)