08.06.2024
Jazda nr: 1430

Tagi: JS, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa przebiegła w dość trudnych warunkach, w których z jednej strony było dość ciepło. Momentami nawet tak duszno, a z drugiej jazdę utrudniały silniejsze porywy wiatru. Nie było - przynajmniej miało nie być jakoś wybitnie gorąco. Moje prognozy wskazywały na 21℃. A ostatecznie 21℃ to może odczuwalna bo temp. spięła się na wyżyny 24℃. Warunki pogodowe: ciężkie. A do tego częsta zmienność nawierzchni dróg. Oczywiście asfaltowe drogi ale od bardziej dziurawych po mniej, i miejscami zachowywały się jeszcze brukowe drogi... Takie tradycyjne na tych wiejskich terenach, rozciągających się od Kiełpina po Kołobrzeg. Zarówno dla mnie jak i dla JS w większości - była to dziewicza podróż po dotąd nieznanych stronach. Zresztą to był powód wybrania właśnie takich szlaków na trasę... Jeszcze wczoraj o tym pomyślałem gdy szykowaliśmy ten rowerowy dzień, że może tutaj? W coś całkiem nowego niż powtarzać już znane strony... I ostatecznie po nocach ułożyłem plan trasy, analizując mapę i tutejsze drogi. Nie wszystkie są dziewicze ale większość tak. Rejon wydaje się dość ciekawy i takim faktycznie jest.. To dość malownicze strony pełne urbeksowych możliwości z których dzisiaj nie skorzystaliśmy ale tak pomyślałem o koledze GŻ i zbliżających się wakacjach, że może np. w tygodniu by przyjechał któregoś dnia. Ja kończyć będę szkołę o 12. I będzie można pojechać w stronę Kołobrzegu. Zaliczyć po drodze te liczne urbeksy, trochę dronem polatać. Dzisiaj w sumie nie było na to czasu a większe skupienie poszło na przejechanie trasy - malowniczymi ale i miejscami wymagającymi terenami. Jadąc przez te drogi i miejsca, zacząłem niektóre kojarzyć i sobie przypominać, że już tu byłem! Jak np. w Starnin. Przez Jarkowo i Starnin jechałem na drogę między Rzesznikowem a Charzynem (do skrzyżowania z drogą DW162), która prowadzi ze Świdwina do Kołobrzegu. Główna droga dojazdowa do wsi Kołobrzeg... ;) Szczególnie uczęszczana i klasę wyżej w szczególności uczęszczania w sezonie letnim. Zresztą ruch na niej niczym się ma wobec drogi DW163 - Kołobrzeg - Białogard w stronę Wałcza - gdzie tylko fragmentami jest wybudowany DDR. A poziom zagrożeń na tej drodze ogromny. Nie mniej nie świadomie wbiłem się z JS na tą drogę w Charzynie. Nie byłem pewny, że to ta droga póki na niej nie byłem. No ale w sumie rowerowo tutaj nie jeździłem tak często... Zdarzyło się, że byłem: 24 122 km temu (bez dzisiejszego wyjazdu) na trasie: Super Maraton - objazd trasy ale to było dawno bo 618 tras temu. Niedługo później względem wpisu 811 też tam byłem: I SuperMaraton szosowy Płoty. Samochodem też się zdarzyło, że jechałem drogą od Charzyna czy przez Charzyno, no ale nie pamiętałem. I nie jest to szczególnie jakaś droga - zwykła powiatowa ale o nie zwykle dużym natężeniu ruchu i skumulowaniu z większymi miejscowościami jak: Siemyśl, Białokury i Gorawino. Tylko w sumie (aby zejść z km) i zrobić to krócej to ciężko by było ominąć te drogi. No po prostu się nie da. Brakuje tej rowerowej infrastruktury - szczególnie powinna występować w rejonach turystycznych jak ten nieszczęsny Kołobrzeg. Nie lubię tego miasta tak swoją drogą. Żyje jedynie z turystyki. Napakowany hotelami i wielkim lobby. A dojazd tam to tragedia, którą jedynie w 2020 r. zmieniło otworzenie drogi S6... Nie mniej i tak dojazd do tej wiochy to tragedia a okolice dość z urbanizowane. Pełne ludzi, samochodów i wszystkiego co można sobie wyobrazić (oczywiście w sezonie). Mieliśmy do pokonania nie wielki fragment tej faktycznie uczęszczanej przez auta drogi od właśnie Charzyna po wyjazd z Gorawina, gdy odbijaliśmy na nowo do Staranina czyli miejscowości, co do której nie miałem już wątpliwości, że ją znam. I tym samym powoli kończyła się dzisiejsza wyjątkowa bo spędzona z JS przygoda, na trasie wielu wsi, w niezwykle bogatych naturalnie regionach, które nie zostały jeszcze zniszczone przez wszechobecny postęp. I oby tak pozostało... :) A przynajmniej oby pozostało tak najdłużej.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1438

  • Trasa nr [łączna]: 1516
  • Trasa nr [na blogu]: 1430
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 82

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1503 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1417 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 21744.7 km
  • Stan Licznika Końcowy: 21794.58 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 21656.78 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 152 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 202 km

  • Maksymalna prędkość: 33.1 km/h

  • Przejechałem: 49.88 km
  • Przejechałem [msc]: 201.96 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2635.81 km
  • Przebieg roweru [suma]: 58494.39 km

  • Przejechalem w 2024: 2635.81 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 6.5895 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 146.236 [%] km

  • Czas jazdy: 03:31:22 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3507:08:44 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 166:38:49 h
  • Czas Jazdy Suma (czerwiec): 11:55:51 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3730:34:52 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:58:58 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:01:56 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:20 h

  • Średnia: 14.18 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego rozpoczynała się na początku wsi Kiełpino - przynajmniej na początku od wjazdu ze strony Gryfic czy Brojc. Początek zmagań w już trwającym upale i szalejącym wietrze - z początku jeszcze korzystnym dla nas... Bo wiał w nas nie przed nas..., prowadził nas do wsi Grąd. Początkowo dojazd w miarę nie rozwaloną wiejską drogą powoli zmieniał się w nieco trudniejsze przeszkody i ostatecznie brukowe drogi które zawitały nas w Staraninie. Pierwszej po Grądzie miejscowości, wcale tak daleko nie oddalonej od Grąd. Swoją drogą te strony jak Grąd co dopiero poznałem...: Smutna Majówka. Nie zdawałem sobie w tym momencie sprawy, że Staranin nie jest dziewiczą dla mnie wsią: Dargosław: Pałac von Neste - gdzie byłem: 23 035 km temu, co przekłada się na 595 tras temu - bez dzisiejszej. Domyśliłem się jednak już w samej wsi, że tu byłem... Jak ze Staranina jechaliśmy na Jarkowo. Ta droga wydała się taka znajoma a przecież byłem tu: . Minęliśmy te ciekawe strony w których najbardziej w tym momencie interesowała mnie możliwość wjazdu na MOP Jarkowo i znajdujący się tam KFC... Powinno się przecież dać ;) Inaczej byłaby to niczym nie uzasadniona dyskryminacja osób nie poruszających się po drodze S6. I co ich pieniądze są mniej znaczące? Jeszcze się przyjrzę tematowi bo jak coś.. To Jarkowo jest mimo wszystko najbliższym KFC - gdzie mógłbym jakby co przyjeżdżać :) W ramach jakiś tras... Tak jak swego czasu mieszkając w Szczecinie (przez pracę, a wcześniej studia) jeździłem do sklepu Dino do Przecławia pod Szczecinem: ZS: Odwrócony sklep Dino. Była to tak w ogóle moja ostatnia podróż do Dino, w ramach tych cyklicznych tras w Szczecinie. I obecnie jest to zamknięty etap w moim życiu. Tras do sklepu Dino w ramach cyklu zrobiłem: 28. No dobrze... Minęliśmy Jarkowo, przygoda trwała. Z Jarkowo pojechaliśmy na Mechowo w gm. Rymań. Nigdy wcześniej tu nie byłem a chciałem być :) Do tej pory byłem wiele razy w Mechowo gm. Płoty oraz w Mechowo gm. Golczewo. W rejonie mamy aż trzy wsie o tej samej nazwie: Mechowo. Prócz Mechowa powtarza się również nazwa: Wołowiec. Ciekawą historycznie historię Mechowa w gm. Rymań opisuje wikipedia: Mechowo w gm. Rymań. Warto zajrzeć! I minęliśmy kolejne miejscowości. Za nimi jeszcze piękniejsze w których czas się zatrzymał... A mowa o Świeciu Kołobrzeskim. Tutaj podobało mi się najbardziej. Ta wieś i jej otoczenie ma swój niepowtarzalny - wręcz wyjątkowy urok. Wieś położona w granicach pól, łąk i lasów. Tutaj czułem się jakby się czas zatrzymał a wieś wyglądała jak dawniej włącznie z tą kamienną drogą... Po Świeciu Kołobrzeskim czekały kolejne wyzwania i wsie. Z większych miejscowości było to Byszewo z których odbiliśmy na Niemierze. Oczywiście tych miejscowości po drodze parę jest. Wystarczy popatrzeć na mapę... Nie wymieniam teraz każdej z tych wsi... Po Niemierzach czekał nas dłuższy, trudniejszy odcinek drogi prowadzący do Charzyna. Tutaj w odróżnieniu od poprzednich odcinków zaczął się nieco większy ruch aut. Większe wzniesienia i mniej korzystny kierunek wiatru. Najważniejsze jest jednak to, że nawet tak nie oczekiwane przeszkody nie są wstanie zaszkodzić tej wyjątkowej przygodzie, która trwała. Co najwyżej mogą tą przygodę spowolnić nic więcej... :) Przygoda trwała, nieco dłuższy odcinek - nie całych 13 km trochę się dłużył... Przechodził jednak przez nadal fajne ale nieco mocniej zagospodarowane tereny - jak właśnie Siemyśl, Białokury czy Gorawino. Były to nieco większe wsie, z możliwością odbicia na rejony, które mijaliśmy już na tej trasie, bądź udania się w stronę Gościna - tym samym Karlina czy Koszalina. Mnogość tych dróg tworzy pokaźną ilość możliwości... Gdy jechaliśmy z Charzyna w stronę Rzesznikowa tylko po to aby za Gorawinem odbić na Starnin - mijaliśmy się z dynamiczną akcją służb. Najpierw z dużą prędkością mijał nas pojazd policji, a potem pod samym Gorawinem straż pożarna. Jak się okazało - służby zmierzały na miejsce wypadku pod Pniewem na DW112: Zderzenie na DW112. W sumie po co ja to pokazuję? Pokazując tym samym, że nawet droga obecnie tak mało uczęszczana jak DW112 może być tak niebezpieczna... No cóż, stało się. Nie nam oceniać z jakich przyczyn. Nieco wykończeni nadmiarem przygód wracaliśmy już na Starnin. A stąd ostatnie kilometry i ostatnie podjazdy i trudności - gdzie do największych trudności należy zaliczyć jazdę pod wiatr, gdy minęło się już wieś Grąd. W Kiełpinie też wiało ale kierunek wiatru był na tyle sprzyjający, że nic się złego nie działo. I spokojnie można było dojechać do samochodu aby z wynikiem nie całych 50 km, zakończyć tą piękną przygodę, która ciągnęła się przez naprawdę wiele wsi: Kiełpino -> Grąd -> Starnin -> Jarkowo ->Mechowo -> Świecie Kołobrzeskie -> Byszewo -> Niemierze > Nieżyn -> Charzyno -> Siemyśl -> Białokury -> Gorawino -> Starnin -> Grąd -> Kiełpino. I tak nadal pomijam niektóre mniejsze wsie, które mijaliśmy. No ale widząc taki opis, można ulec wrażeniu (mylnemu), że ta trasa jest nie wiadomo jak rozciągnięta... A to nie prawda... :) Po prostu wioski są blisko siebie rozłożone. Nie mniej była to naprawdę ciekawa przygoda i fajnie spędzony (aktywnie!) sobotni wypoczynek.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)