Trasa z dnia dzisiejszego a w zasadzie po południa była typową trasą 20-stką. W sumie się tego spodziewałem! Wiedziałem, że tak będzie, że na koniec roku rowerowego to raczej będę w kółko jeździł trasami 20-stkami i przez Makowice na Słudwia lub do samych Makowic lub po po prostu po lotnisku pojeździć. W sumie nie da się inaczej - skoro dni coraz krótsze. Nagle się wszystko zmieniło z końcem października... I jebnęło godzinę szybciej. A ja dalej chodzę przez to taki przymulony. Mimo, że mija już kilka dni to jakoś się w tej rzeczywistości odnaleźć nie mogę. I co tu robić w takie krótkie dni po szkole? Sensownie się nie da nigdzie jechać. Będę mógł powiedzieć, że dotarłem do momentu w której jestem w pełnowymiarowej dupie - jak wyjeżdżając w trasę ok. godziny 15 - za dnia, za widnego nawet tej 20-stki nie zrobię. A to przecież kwestia dni gdy się tak stanie! Na ten przykład dzisiaj zachód słońca o godzinie 16:22. Lepiej nie będzie. Z każdym kolejnym dniem a już nie mówiąc tygodniem. I jak tu znów przetrwać ten okres / jesieni i zimy. Trzeba jakoś się doczłapać do końca rowerowego roku. Wraz z rozpoczęciem się nowego rowerowego roku już od 01.01. - z każdym kolejnym dniem a już nie mówiąc tygodniem! Będzie ciut lepiej. I im więcej tych dni czy tygodni minie tym będzie lepiej. Znowu wiosna, znowu nadzieja! A tym czasem pozostaje przetrwać zimę... Może się uda? Nadchodzące dni na pewno dadzą szansę przetestować w praktyce moją niezawodną lampkę Magicshine F3 - jest już po naprawie. W weekend była naprawiana - wymieniany zestaw akumulatorów 18650. Oraz odtworzone mocowanie. Abym nie miał problemów z jego wkładaniem / wyciąganiem. No i zobaczymy jak to będzie. Nie da się tego uniknąć to na bank. Inaczej musiałbym po prostu przestać jeździć. A to przecież nie możliwe...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1132
Trasa nr [łączna]: 1212
Trasa nr [na blogu]: 1126
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 170
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1200 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1114 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 11263 km
Stan Licznika Końcowy: 11281.37 km
Stan Licznika Końcowy2*: 11275.21 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 23877 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 23895 km
Maksymalna prędkość: 26.8 km/h
Przejechałem: 18.37 km
Przejechałem [msc]: 18.37 km
Przebieg roweru [rok]: 6726.56 km
Przebieg roweru [suma]: 47980.87 km
Przejechalem w 2022: 6726.56 km
Podroż dookoła świata (2022) 16.8164 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 119.9522 [%] km
Czas jazdy: 01:04:50 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2814:24:45 h
Czas Jazdy Suma (2022): 443:30:34 h
Czas Jazdy Suma (listopad): 01:04:50 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3037:50:53 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:04:50 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:36:32 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:10 h
Średnia: 17.22 km/h
Dzisiejsza trasa 20-stka uświadamia mi tak bardzo, że to czego się tak zawsze co roku obawiam w końcu następuje. Przed przeznaczeniem nie da się uciec. I znów jesień i znów kryjąca się za nią zima. Najgorsze nie jest wcale to, że wszystko dookoła robi się takie brzydkie, szare, pozbawione wyrazistości drzewa, zżółknięte czy zgnite uprawy na polach... Najgorsza jest ta sztucznie skracana długość dnia. Dzisiaj mnie trafiło jak się okazało, że zachód słońca następuje o godzinie 16:22. A co to będzie za tydzień? Co by nie mówić jeszcze większy problem. I jak tu przeżyć dalej, jak tu dalej jeździć! Po szkole będzie trudno. A po nocach to nie to samo, i mało przyjemne. Co prawda jeżdżę po nocach bo nie mam wyjścia jednak wolałbym za dnia. A za dnia nie mam na to szans. Zbyt szybko się ciemno robi. I jak tu zrobić tak aby przez ten listopad i grudzień chociaż tak po 500 km przejechać? To by było naprawdę coś! A jak nie po 500 km to chociaż po te 400 km. Eh... Co by nie mówić wkurwia mnie to majstrowanie przy czasie. Gdyby nie ono to ciemno by było bliżej godziny 18. A zachód słońca o godzinie 17:22. Czy nie byłaby to naprawdę spora różnica? Byłaby! I nigdy nie byłoby takiej tragedii z długością dnia jaka jest obecnie. No cóż a trasa 20-stka? Jak to trasa 20-stka. Jakoś dzisiaj straciłem do niej wenę i lepszą myśl. I było dzisiaj tak specyficznie. Nieco chłodno, mało przyjemnie. Wróciłem za dnia. Chociaż tyle jeszcze przed godziną 16 byłem w domu. Tylko ile razy mi się tak uda przeznaczenie oszukać jak dziś? Prawda jest taka, że z każdym dniem i kolejnym tygodniem będzie o to coraz trudniej.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)