18.04.2019
Jazda nr: 389

Tagi: tr50stka, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa, jest moim kolejnym triumfem na trasie "50-tce", chodź wcale tego nie planowałem. Po prostu tak wyszło. O tak samo z siebie wyszło :) Trasa odbyła się w godzinach po południowych, zwlekałem ile mogłem, dłużej wytrzymać się nie dało ;> Ciągnie mnie tak, to ostatecznie na trasę poszedłem po godzinie 12. I ubrałem się W KOŃCU jak na wiosnę. Krótka koszulka, krótkie spodenki. I pojechałem. Pojechałem na szlaki trasy "50-tki", jako te otwierające przede mną dłuższe drogi. Po załamaniu się pogody w połowie Kwietnia, i jej powolne powracanie na właściwe ścieżki, długich, ciepłych i przepięknych dni.. robiłem krótsze dystanse, z różnym powodzeniem. Teraz przyszedł czas na nowo jeździć dalej. Chodź by z tego powodu, że już za kilka dni, odbędzie się wielkie święto rowerowe, wielka impreza jaką jest IX Rajd Dookoła Zalewu Szczecińskiego. Oczywiście nie łudzę się (bądźmy realistami), że nie dam rady przejechać w dzień w dzień znaczną odległość i to jeszcze z takimi turystycznymi prędkościami.. Jeśli w ogóle ukończę I dzień to będzie dla mnie spory sukces. I wyczyn. Nie mniej trenować, trzeba. Będę próbował, będę walczył. W końcu nie poniosę porażki nie walcząc. Nie mniej słabo to widzę z racji panującej pogody, na którą kilka razy narzekałem już. Co z tego, że jest cieplej, w najcieplejszych momentach dnia jest nawet +20℃, skoro nocami temp. spada do okolicy 0℃, są przymrozki. I wciąż panuje wietrzna pogoda. Mocno wieje, co utrudnia jazdę i ochładza odczuwalną temperaturę. Dzisiaj przez wiele kilometrów - w zasadzie odkąd zjechałem z drogi DW108, musiałem się męczyć z wiatrem. Miejscami mnie osłabiał, miejscami jakieś siły do jazdy miałem. Koniec końców udało się, zatriumfować, zrobić trasę 50-tkę przed osiągnięciem czasu jazdy 2:30h, do tego wyniku brakowało dosłownie sekund. Cała "gra" toczyła się na końcu trasy, gdy miałem do pokonania kilometr drogi, zostawały ostatnie minuty, ostatnie sekundy a ja gnałem! I udało się, dzięki czemu mogłem nazwać dzisiejszy wpis - trasą 50-tką, pokonaną w czasie poniżej 2,5h! Bardzo ładny wynik, który zdarza się rzadko, aczkolwiek się zdarza. I wcale nie zwiastuje lepszej formy, możliwości jak niegdyś myślałem - co zdołałem sobie potwierdzić przez wiele tras, i wiele rowerowych przygód, które miałem w minionym 2018 r. Nie mniej, cieszy mnie moje osiągnięcie. Nie mniej dalej, nie wyobrażam sobie tak zapierdzielać przez 150 km.. To mnie wykończy...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 392

  • Trasa nr [łączna]: 475
  • Trasa nr [na blogu]: 389
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 48

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 470 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 384 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 11361.5 km
  • Stan Licznika Końcowy: 11410.76 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 11319.73 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11092 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 11141 km

  • Maksymalna prędkość: 31.6 km/h

  • Przejechałem: 49.26 km
  • Przejechałem [msc]: 438.88 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1580.66 km
  • Przebieg roweru [suma]: 18728.65 km

  • Przejechalem w 2019: 1580.66 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 3.9516 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 46.8216 [%] km

  • Czas jazdy: 02:29:56 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 955:11:24 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 98:54:18 h
  • Czas Jazdy Suma (kwiecień): 27:24:02 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1178:37:32 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:29:27 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:03:38 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:12 h

  • Średnia: 19.84 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego prowadziła przez znane, szlaki trasy 50-tki. Jest nowym otwarciem tras szlaków 50-tki. Zważywszy na to, nie zważałem jaką wersją trasy po raz ostatni pokonałem 50-tkę, ale zdaje się, że właśnie pokonałem ją jazdą na Unibórz do drogi DW106 i powrót przez Sikorki, Wierzchy. No nie ważne - to jest mój ulubiony przebieg tej trasy, naturalnie dążę aby z niego korzystać. I ta wiosna! Wiosna, wiosna, i robactwo, co ją zwiastuje! Coraz więcej latającego robactwa, pojawiają się także jaszczurki, i inni mieszkańcy traw. Jest jeszcze inna, pomijana kwestia, związana z ostatnimi dniami, tygodniami. Otóż od dość dawna nie padało! Było parę dni, że było zimno, nim się ociepliło, noce tak zimne, że ja pierdole - ale jednak nie padało. Przynajmniej nie pamiętam od kiedy po raz ostatni padało. Niebo zwykle bezchmurne, fajnie jest, ciepło.. A przy tym trwa susza, i zmaga się takie ryzyko, że po wielu ciepłych i bezdeszczowych dniach, może przyjść odwrócenie aury, i jak zacznie padać to będzie padać, padać, i padać i końca widać nie będzie. To jest dość ryzykowne zważywszy na to, że ja już za 8 dni będę się mierzył prawdopodobnie z moim największym wyzwaniem w życiu - szlakami IX Rajdu Dookoła Zalewu Szczecińskiego.. Podzielonego na dwa dni wyjazdu, który będzie moim debiutem. Nie czuję się jednak dobrze przygotowanym, mimo znacznej odległości przejechanych kilometrów do tej pory: 1580 km - z dzisiejszą trasą. To jest mój rekord, biorąc pod uwagę, że w analogicznym okresie rok temu przejechane miałem tylko 829 km (Szlaki zbrodni trasy "50-tki"). Co ciekawe rok temu w podobnym okresie (data), wypadała trasa 50-tka ;P Jak dzisiaj. Zresztą to na niej miała bazować dzisiejsza trasa. Właśnie te ostatnie 50-tki z połowy Kwietnia 2018 r., sobie przeglądałem (ostatnie - no pierwsze 50-tki w 2018 r.), przeglądałem sobie, szukając motywacji na dzisiejszy wyjazd. Który się udał. Mimo dużej ilości wariatów na drogach. Teraz te dni takie niebezpieczne, sporo aut, i jeżdżą jak wariaci. Wśród tych wariatów, można wypatrzeć ciekawe historyczne perełki. Otóż jadąc jeszcze drogą DW108 jeszcze przed Uniborzem wypatrzyłem bardzo stare auto (rok produkcji 1974 - 1993) - jak się okazało było to Volvo 240 Combi. Początkowo oczywiście nie wiedziałem co to jest. Jakaś staroć i tyle. A to proszę jaka staroć się trafiła. No nic - moja trasa trwała w najlepsze, o ile do drogi DW106 za Uniborzem jechało mi się wyjątkowo dobrze bo z wiatrem, to dalej było ciut gorzej. A mimo to, że jechałem pod wiatr, starałem się utrzymywać prędkość i ciągnąć dalej. W końcu dojechałem do Grabina, piękna wieś, aby zaraz za nią mijać Sikorki.. zniszczone ludzką chciwością. Co prawda nie wspominam o tym, ale lasy wzdłuż drogi DW106, powycinane, poniszczone. Może dla jasności: JUŻ nie wspominam. Mnie już męczy ten temat. Nic się nie zmienia, jest tylko coraz gorzej. A trasa trwa.. A wraz z nią jestem coraz bliższy dojazdu do wsi Wierzchy, by wkrótce wyjechać pod Truskolas. Do domu nieco ponad 9 km, co zrobiłem w czasie ok. 28-29 min! I to mimo tego, że miałem pod wiatr. Dawałem równo, po tych nierównościach, tej zniszczonej drodze DW108.. gdzie już lata temu apelowałem, że powinno się z niej usunąć ciężarówki, których jest coraz to coraz więcej. I gdy tak zmierzałem tą trasą, mają różne, przyziemne myśli.. o myślałem o zbliżającej się pracy, zużywającej się tylnej oponie.. ogólnie o Aureli, która wkrótce skończy 20 tyś km.. to kwestia najbliższych tygodni, a także o tym, że potrzebuję dokonać zmiany stroju. W szczególności, krótkie rękawiczki, które mam od mojej pierwszej 100 km trasy rowerowej.. (11.09.2014 r.).. Przejeździłem w tych rękawiczkach całe sezony 2015-2018, i jeżdżę od Marca 2019 r., czyli odkąd jest ciepło, i da się jechać w krótkich rękawiczkach. Spędziłem więc w nich sporo godzin, sporo kilometrów. A prawda jest taka, że powinienem je wypierdzielić już po sezonie 2018 r. Jednak tak się nie stało. Nie udało mi się zakupić nowych, a one są już mocno wyeksploatowane, poniszczone. W szczególności prawa, która ma dziury i pod spodem i na wierzchu. Co ciekawe lewa jest mniej zniszczona. Może to kwestia operacyjna? W końcu prawą ręką więcej rzeczy robię, i przerzutka itd. A lewą, no w zasadzie znacznie mniej. Prawda jest taka, że te rękawiczki się mogą wkrótce rozlecieć. Ja jednak mam nadzieję, że zarówno tylna opona w rowerze jak i rękawiczki wytrzymają do Czerwca. Bowiem dopiero w Czerwcu będę dysponował moją pierwszą wypłatą, za miesiąc pracy. A wtedy będę mógł pokryć niezbędne wydatki jak: wymiana części stroju na rower, wymiana części w rowerze. Tak niechętnie przyznam, że wkrótce, im bliżej 20 tyś km, zrobionych na Aurelii, tym te "wkrótce" bliższe - zbliżać się będzie nieunikniona wymiana napędu. Obecnie być może za późno na wymianę tylko łańcucha, i blatu w kolbie.. Być może.. Gdyby jednak nie, to poprzestałbym na tych wymianach (bez wymiany kasety). No chyba, że zużycie łańcucha jest tak duże, że nie da rady już. To trudno. Trzeba będzie poświęcić większą kwotę i wymienić wszystkie trzy elementy. Tak bywa, że coś się psuje, zużywa. A co po trasie robić, trzeba o czymś myśleć. Moje myśli zajmowało piękno natury <3 I niestety, skutki suszy, które widziałem przy Truskolesie, gdy zasiane roślinki na polu, zżółkłe, przesuszone pozostały. A w sumie nie wiem co to jest.. jakieś poplony ale co dokładnie. Na wielu wsiach, całe hektary tej zielonej roślinki rośnie. Widuję ją od paru tygodni, na moich trasach, które wiodą przez wiejskie tereny..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa18kwietnia2019zdj1.jpgtrasa18kwietnia2019zdj2.jpgtrasa18kwietnia2019zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)