Dzisiejsza trasa jest kolejnym krokiem do powrotu do normalności po wyrwanych z życia ostatnich dniach, gdzie ani na rowerze nie jeździłem, ani jakoś specjalnie swoimi sprawami i projektami się nie zajmowałem. Wszystko się sypie, czas leci, a mnie tylko zmartwienia przygniatają.. Tak jak dzisiejszej nocy, przyszły myśli o Aurelii, o rowerze, o porzuceniu pasji.. Tak się mogę przecież czuć. Kilka dni nie jeździłem mam na myśli okres od trasy: ZS: Deszczowy sklep Dino do trasy: Makowice: Wietrzne zatargi. Zabrał on ze sobą marzenia, i regularność, a także piękną pogodę, która jak na zimę była incydentem. Brakuje mi tej pogody, do której zdążyłem się przyzwyczaić. A skończyła się ona kilka dni o moim zachorowaniu. Tylko już wtedy w tym okresie byłem zbyt słaby aby jeździć i nie jeździłem.. Teraz poprawiła się pogoda. I powracam do życia rowerowego! Mam nadzieję, że zima albo taka późna jesień jaka nastała w ostatnich dniach - niosąc ogromne ulewy deszczu, szalejący wiatr, i spadek odczuwalnej temperatury - już nie powróci. W końcu jest coraz bliżej tej kalendarzowej wiosny. Dni będą coraz dłuższe.. A ja powrócę do spraw, o których można było zapomnieć, do których przez ostatni czas nie miałem powodu powracać. A to są takie sprawy jak: niszczejący napęd przy Aurelii, zarżnięte felgi kół i ich konsekwencje.. Spisywanie i oczekiwanie na dłuższe dni! Aby zrobić nowe zdjęcia napędu! Czy oczekiwanie na dłuższe po południa.. W ostatnim czasie, nie miałem tego zmartwienia. Do wtorku (11.02) w ogóle nie jeździłem. A do końca tygodnia jestem na urlopie, w domu :) I mogę jeździć o których godzinach mi się podoba. A więc zrozumiałe jest to, że wybieram godzinny dzienne, gdy jest w miarę ciepło i w ogóle :) Tylko niestety od przyszłego tygodnia powrócę do tego życia, od którego zdążyłem się wyrwać.. Do życia w mieście, które mnie zabija.. Do życia na czas.. Do życia w biegu, nieustającym stresie i w nerwach.. Do życia gdzie godzina zachodu słońca i nastający zmrok ma znaczenie. Gdy teraz tak o tym piszę i gdy na trasie o tym myślałem, wracają wspomnienia, wracają moje trasy z Aurelią pod Szczecińską aglomeracją. Tylko nie jest to wcale miłe.. To jest obarczone uczuciem pustki i dobijającej samotności..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 547
Trasa nr [łączna]: 629
Trasa nr [na blogu]: 543
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 23
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 620 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 534 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 3165.24 km
Stan Licznika Końcowy: 3188.99 km
Stan Licznika Końcowy2*: 3184.14 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 15415 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 15439 km
Maksymalna prędkość: 32.7 km/h
Przejechałem: 23.75 km
Przejechałem [msc]: 166.34 km
Przebieg roweru [rok]: 764.93 km
Przebieg roweru [suma]: 23330.66 km
Przejechalem w 2020: 764.93 km
Podroż dookoła świata (2020) 1.9123 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 58.3266 [%] km
Czas jazdy: 01:26:38 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1249:20:39 h
Czas Jazdy Suma (2020): 50:57:19 h
Czas Jazdy Suma (luty): 10:32:40 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1472:46:47 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:38:10 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:12:56 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:02 h
Średnia: 16.57 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego w pełni się powiodła. Było słonecznie, choć trochę wiało. Początkowo byłem zniechęcony pogodą, ale już od rana ciągnęło mnie na ten rower, ciągnęło mnie abym się przejechał. I w końcu uległem, jadąc przed godziną 11. Oczekiwałem na lepszą pogodę, na zmniejszenie się siły wiatru, na ocieplenie się, które prognozowane jest wciągu dnia. Gdy jechałem temp. wynosiła ok. +4℃ może +5℃. A maksymalna wciągu dzisiejszego dnia, dla moich stron wynosi +6℃. Rozważałem na dzisiejszy dzień dwie niezależne trasy. Wybór padł jednak na drugą opcję na trasę na Brodniki. Pierwsza opcja była ciut prostsza - trasa 20-stka ;) Nic straconego, może jutro zrobię trasę 20-stkę, a po niej trasę 50-tkę? ;) Do końca tygodnia jest jeszcze czas a chcę wrócić do gry! Pojechałem, i początkowo jakoś dziwnie mi się jechało. Czyżbym się odzwyczaił od roweru? Jakoś tak patrzę na siebie i na rower i jakoś tak się nieswojo czuję.. Dziwne.. Pewnie mi przejdzie jak będę więcej jeździł. Tylko znowu gdy będę więcej jeździł to wrócą problemy, które na razie zagrzebałem o których na razie nie myślę. Kwestie finansowe.. Kończący się napęd przy Aurelii i inne nie zbędne naprawy, które i tak będę musiał wykonać przed X Rajdem Dookoła Zalewu Szczecińskiego, o którym też myślę i to sporo.. W końcu do wydarzenia nie pozostało wiele czasu, a ostatnie dni trochę mnie osłabiły i wybiły z rytmu. To oczywiście nie oznacza, że do gry nie powrócę. Bo powrócę. Jeszcze w tym miesiącu - na nowo zmierzę się z 100 km trasą, w któryś weekend. Być może w przyszły weekend. Być może szybciej? ;) Nikt nie wie jak potoczą się kolejne dni i co przyniosą. Dzisiejsza trasa przyniosła mi tylko radość ze zwycięstwa, piękną słoneczną pogodę, która jest miłą odmianą od tego co się działo w ostatnich dniach.. Trasa przynosi również powód aby wyzywać debili z firmy, która przebudowuje drogę DW109. Przez całą zimę - pomimo sprzyjających warunków pogodowych, skurwysyny nic nie robili. A teraz nagle się obudzili i do prac przystępują! Na drodze DW109 na wysokości skrzyżowania na Wanierowo, jest zrobione wahadło, część zrujnowanej drogi w tych stronach nadal nie naprawiona. Skrzyżowanie w Baszewwicach też nie. Ale tam akurat nie pracują. Małymi siłami coś kombinują na pierwszej krzyżówce. Sama droga też jeszcze nie skończona. A kończy się czas.. Inwestycja powinna być zrealizowana do Czerwca 2020 r. Na razie przez długi czas mnie ten problem i to co się tam działo nie obchodziło. Więcej bywałem w Szczecinie niż tu. Ale teraz wyjątkowo jestem. I mam powód aby narzekać. W sumie od mojej ostatniej trasy w te strony nie wiele się zmieniło na lepsze -.- Nadal widać pracowników przy obwodnicy Płotów, tworzonych tutaj rondach i innych ustrojstwach. Tutaj jednak prace wyraźnie poszły do przodu. Mogłem to także obserwować od Grudnia przez cały Styczeń i początek Lutego, podróżując tu samochodem (czy to do Szczecina czy ze Szczecina). Rowerem - rzadko bywam w tych stronach. To tak dla przypomnienia, moja ostatnia trasa w stronę Brodników: Brodniki: drogi skute lodem. Na tej trasie jeszcze w 2019 r, jeździłem. Ale już w 2020 r - nie miałem okazji aż do dzisiaj.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)