Trasa z dnia dzisiejszego była kolejną trasą z cyklu Gryfickiej Urbanizacji. W zasadzie cykl i idące za nim problemy powoli kończę. Prócz dzisiejszej trasy planowałem taką jeszcze jedną - uzupełniającą o miejsca lub dróżki, których nadal mimo wielu wyjazdów nie udało się przejechać. A niestety wciąż takie są. Zawsze jest coś co trochę na wyjazdach przeszkadza. Dzisiaj to np. pogoda. Niepokojąco się chmurzyło i nie było fajnie. Wiał silny wiatr i już od rana nie było czuć lata... Co innego w poprzednie dwa dni. Tydzień zaczynał się z ładną pogodą i przyjemnym ciepełkiem już od samego rana: Trasa Świdwin - Połczyn - Białogard. Finałem dnia była fajna trasa - gdzie na koniec dnia po godz. 21 temp. wynosiła +22℃. Tyle co dzisiaj w najcieplejszym momencie dnia. Z rana było skromne +17℃. I mało przyjemnie bo już od rana wiało i często się chmurzyło. Ewidentnie dzisiaj nie był "mój dzień" na takie jeżdżenie. Takie trasy jak trasy z Gryfickiej Urbanizacji czy Miejskich Wojaży wymagają pewnego skupienia i nie są to łatwe trasy. Byłem trochę rozkojarzony. Nie udało mi się trafić i ostatecznie wjechać we wszystkie drogi polne, które pozostały mi do objechania przy Brodnikach - bo dzisiaj tak - skupiałem się na okolicy Brodnik. Jeśli nie będzie to II etap obwodnicy Gryfic to będzie to zadanie w ramach III etapu o ile te zadanie będzie w ogóle uruchomione. Nadal nic na ten temat nie wiadomo a czas mija... Raczej żadne działania "w terenie" w tym roku się nie odbędą. Oficjalnie też nic nie wiadomo na temat ewentualnego wariantu przebiegu trasy i kiedy ruszą prace. I czy właśnie będzie to duże zadanie, które połączy skrzyżowanie od drogi DW105 z DW110 (z Szpitalem Miejskim w Gryficach), dojdzie do Jabłonowa i ostatecznie wyjdzie przy drodze DW109? W sumie w tym celu robiłem rejon Brodnik - miałem w planie również loty dronem z których ze względu na pogodę całkowicie zrezygnowałem. Za mocno wieje. Często się chmurzy. Bez sensu (jakościowo) i po co ryzykować (z wiatrem). Najwyżej jutro przyjadę - taki mam plan. Miałem również w planie dzisiaj zaliczyć objazd wszystkich dróg aby jutro tylko podlecieć i zrobić loty dronem. Niestety nie udało się. Zrobiłem tylko pojedyncze drogi (np. ul. Pszenną w Jabłonowie) oraz polne drogi przy Gryficach (Gryfice w stronę Lubina). W samych Brodnikach wjechałem w nieznaną drogę, która kusiła mnie chyba od dnia gdy po raz pierwszy jechałem przez Brodniki... I na tym sukces się zakończył. Tą drogą nie udało mi się wyjechać w stronę polnych dojazdów do ul. Chrabowej w Gryficach. Utknąłem na polu gdzie zrobiłem objazd polnego lasu. Jeszcze się tam kręciłem no ale straciłem pewność co do tego, że jeśli jeszcze raz pojadę tą drogą, którą zrobiłem okrążenie dostrzegę inny zjazd... Najpewniej skończyłoby się tak, że robiłbym kolejny objazd. A jakoś za specjalnie nie mam na to ochoty. Ze względu na nie fajne warunki. Kilka ładniejszych dni i tak kończy się deszczami, burzami.. Wczoraj np. przelotnie padało. I znowu wszystko mokre. Pozalewane drogi i dziury w drogach. Skoro w takich miejscach ta woda stoi to czego ja się spodziewam jadąc na pola i w polne drogi?... No ale wbrew logice nie było tak źle. Jednak dzisiaj miała być ładna pogoda. A zamiast tego jest zimno. Wieje mocny wiatr. I często się chmurzy. Postanowiłem zrezygnować z dzisiejszej próby. Najpewniej podejmę te działania i objazd dróg przy Brodnikach jutro (18.07). Wstępnie tak planuję ale co to będzie jutro.. No zobaczymy.. Wiemy co jest dzisiaj: jedynie częściowy sukces aby nie być zbyt pesymistycznym :) No i zawsze jakaś przejażdżka nawet dobre to: do szkoły i kilkoma nieznanymi drogami.. Zawsze coś jest przejechane! I tych nieodkrytych dróg pozostaje coraz mniej!...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1463
Trasa nr [łączna]: 1541
Trasa nr [na blogu]: 1455
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 107
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1527 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1441 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 22571.5 km
Stan Licznika Końcowy: 22611.5 km
Stan Licznika Końcowy2*: 22461.48 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 980 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 1020 km
Maksymalna prędkość: 36 km/h
Przejechałem: 40 km
Przejechałem [msc]: 329.12 km
Przebieg roweru [rok]: 3452.67 km
Przebieg roweru [suma]: 59311.25 km
Przejechalem w 2024: 3452.67 km
Podroż dookoła świata (2024) 8.6317 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 148.2781 [%] km
Czas jazdy: 02:50:15 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3557:46:31 h
Czas Jazdy Suma (2024): 217:16:36 h
Czas Jazdy Suma (lipiec): 21:17:15 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3781:12:39 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:07:44 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:01:50 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:55 h
Średnia: 14.12 km/h
Dzisiejszy wyjazd jest tak naprawdę dwuczęściową trasą. Na początku to był tradycyjny dojazd do szkoły najczęściej wybieraną na tą okazję drogą przez Grębocin. Już w Grębocinie było dla mnie jasne, że na polnych i leśnych odcinkach może być nieco trudno. W wielu miejscach drogi pozalewane, na polach utrzymuje się woda. Efekt ostatnich dni gdzie po krótkim okresie "ciepła" i tak przychodzi pora deszczowa a wraz z nią przelotne burze. Nie mają one takiej siły jak z początku miesiąca (bo i po czym prawda?) no ale to co napada to napada. Teraz musiałoby wiele dni nie padać aby to wszystko powysychało. A jakoś w to nie wierzę. Tak samo jak nie wierzę w to, że dzisiaj będzie ciepło. Miało być ciepło okolica +25℃ a w życiu tyle nie było. Z rana idę na pewniaka w krótkiej koszulce, krótkie spodenki. I o ile stoi się w słońcu to jeszcze przyjemnie ale jak się jedzie to ten wiatr taki zimny i już po godz. 7 mocno zawiewał wciągu dnia było jedynie gorzej i nie spodziewanie przeszły dzisiaj kolejne przelotne deszcze... Już od rana na drodze DW109 panowało dziwne poruszenie. Większa ilość aut. I jak na niesprzyjające warunki były to auta, które dość mocno dopierdalały... Nie, nie jestem przewrażliwiony na tym punkcie aby ktoś tak nie pomyślał. Po prostu przeginają ci samochodziarze i to mocno. Zarówno z tym jeżdżeniem jak i tym jak jeżdżą... No dobrze... Po szkole, jeszcze przed godz. 12 ruszyłem w stronę Jabłonowa na pierwszy przewidziany w dniu dzisiejszy cel. Było ciut lepiej ale to pozorne "lepiej" może okolica +20℃. Odczuwalnie dalej słabo, zimno wręcz... I nieprzyjemnie. Momenty ze słońcem jeszcze ok. A momenty gdy słońca brakuje: to nie jest przyjemnie... Na początku mojej trasy zajechałem w ul. Pszenną w Jabłonowie. Już kiedyś tu byłem ale jak się okazuje: jedynie kawałkiem. Nie przejechałem całej ulicy. A może wówczas nie była większa? -> Gryficka Urbanizacja:
"Finał część 2/2". Wszystko się tak mocno zmienia więc różne warianty mogą istnieć również taki... Nie mniej dzisiaj zajechałem i zrobiłem objazd całą dwuczęściową ul. Pszenną tworzącą symbol litery: "U". Na miejscu jest jedno wielkie błoto, sporo ogrodzonych działek i kilka zaczętych budowli. Minąłem wkrótce Jabłonowo i skierowałem się na jedną rzeź podczas której pogoda zaczęła się mocno zmieniać. Przechodziły bardzo ciemne chmury, przelotnie pokropiło z nich. Przebijałem się od strony ul. Ogrodowej cały czas prosto w stronę drogi do Lubina. Jest tutaj taka mocno zjechana i niestety nie utwardzona polna droga. Jedna z jej odnóż wraca na drogę DW109 a druga - nieco zarośnięta prowadzi do drogi PŻ13 i dojazdu do Lubina. Zrobiłem tutaj obydwa warianty przemęczyłem się i przeszedłem po drogę DW109, wróciłem tutaj na nowo i pojechałem na drogę do Lubina (PŻ13). Stad po sprawdzeniu sytuacji pogodowej i powiedzeniu sobie: a pierdolę to! wjechałem w Brodniki. Było dla mnie jasne: dzisiaj nie będzie latania dronem. No ale chciałem chociaż zrobić te drogi... Dzięki temu nie musiałbym powracając tutaj na loty tych dróg przejeżdżać. Niestety nie udało się. Chyba coś pokręciłem na tych polnych drogach bo zrobiłem jedynie okrążenie obok rosnących w kole drzew. I zacząłem wracać na Brodniki. Wróciłem na nowo w tą drogę ale już nie byłem pewny tego czy pojadę dobrze czy znowu coś pochrzanię. Pogoda nie była sprzyjająca. Wiał silny nieprzyjemny wiatr a chmury skrywały słońce za swoimi objęciami. Trudno... Przemęczę się może jutro. Planuję jutro przyjechać (18.07) zobaczymy co z tego wyniknie. Dzisiaj co udało się zrobić to zrobiłem. Z Brodnik powróciłem na drogę DW109 i ruszyłem w dość zmożonym ruchu aut. Nie liczyłem tego dokładnie i cały czas ale z powodzeniem tych aut było ze 100+ może nawet bliżej 150 - łącznie z tymi z którymi się mijałem i którzy mnie wyprzedzali. Najwięcej oczywiście różnych osobowych aut. Były także maszyny rolnicze w tym ciągniki, sporo ciężarówek a także motory. Spory i niebezpieczny wakacyjny ruch ma się dobrze.. Szkoda tylko, że tym kierowcom tak w łeb pierdoli... To, że piracą i jeżdżą dość szybko to jedno a drugie chamsko biorą się za wyprzedzanie nie zważając na auta z którymi się mijają. Osobiście w takich sytuacjach nie biorę się za wyprzedzanie a sam jestem regularnie wyprzedzany w taki niebezpieczny sposób. To w końcu musi się skończyć tragedią takie zachowanie kierujących... Wracając do domu swoją drogą z takim bocznym ale mało sprzyjającym wiatrem.. Było ciężko.. Zjechany napęd dawał się we znaki i często "strzelał" w różnych okolicznościach. Najbardziej kontrowersyjne jest jednak to, że potrafi się odzywać nie tylko na tych "najbardziej wyrobionych koronkach" ale także na cięższych przełożeniach -> a więc mniejszych koronkach. Może łańcuch padnięty? I teraz już stan koronek ma najmniejsze znaczenie. Jakby na to nie patrzeć to ten napęd się kończy. Zbyt szybko. No ale się kończy i w takim tempie postępujących negatywnych zmian będę musiał wkrótce go wymienić. A tym czasem przechodzę do ostatniej myśli z dzisiejszej trasy. Przyglądałem się tak mijającym autom. I tak się zastanowiłem.. Jak bardzo "ludzkość" się stoczyła. Jak poziom konsumpcji jest wielki. Ciągle mijam się z ciężarówkami wożącymi różne towary. Jeśli nie zużyte to te do sklepów. Nic się nie robi a jedynie kupuje i wymienia. Ciągle są dowożone nowe towary... Tych ciężarówek mijam setki miesięcznie. I to jest tylko mały wycinek życia skumulowany obok tras i miejsc którymi się poruszam. A jak ma się to do rzeczywistej skali problemu? Pewnie jest to jak myślę... Mały procent wszystkich takich podróży... Tylko kupować, kupować... Mijam tak wiele ciężarówek z towarami gotowymi czy częściami do nich... Kurierów którzy nieustannie jeżdżą a już powoli chyba nawet 24h na dobę trwają rozwożenia paczek czy to do paczkomatów czy dostarczanych w tradycyjny sposób... Konsumpcjonizm zżera ten świat i wszystkich którzy są jego częścią. Dotyczy to zarówno mnie jak i Was, wszystkich którzy to czytają niezależnie od czasu w jakim to następuje... Tyle towarów wytwarzanych dziennie, tyle rozwożonych rzeczy. I na co to komu?! Na co tego tyle...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)