Trasa z dnia dzisiejszego początkowo miała być z powodu "zachciewajki". A bo chcę się przejechać. I z rana mimo, że chłodniej to jest fajnie. Tak słonecznie. To się jednak szybko zmieniło. Wraz z tą zmianą doszedł poważniejszy bo i mocniejszy wiatr - 40-50 km/h wg. prognoz IMGW na godziny w których jechałem - ostatecznie wyjechałem przed godz. 12 a byłem po godz. 13. A tak mnie kusiło całkiem z rana pojechać i to byłoby rozsądniejsze. No ale dobra. Musiałem się jednak przejechać bo dzień pomimo tego, że zaczynał się fajnie to stawał się przytłaczający i męczący. Niby piątek. A wraz z nim jakieś duże poruszenie na drogach. I nie fajnie tak. I chyba wykorzystałem limit szczęścia, jak zaczyna rosnąć liczba spraw, w które jestem zaangażowany to jest trudno się w tym wszystkim odnaleźć. A do tego ta chwilowa zmiana pogody, która trwa od czwartku (08.08) czyli od wczoraj. Nie pomaga.. Jeszcze w środę (07.08) była pogodna. I dobrze się stało, że pojechałem na swój wyjazd. Bliżej weekendu czy w weekend byłoby mi trudno się na niego wybrać. Wbrew temu czego się obawiałem to jestem zdrowy (przynajmniej na razie) i przynajmniej fizycznie ;] Na psychicznie to nie wiem. Może coś się znajdzie. Nie mniej potrzebowałem się przejechać. To taki odstresowywacz dla mnie. A, że pogoda jest jaka jest... No cóż, po południe wg. prognoz IMGW mają być gorsze bo już od godz. 16 zapowiadany jest deszcz. Początkowo miał skończyć się szybciej tak 17-18 (jak sprawdzałem rano). A jak sprawdzam po powrocie z roweru to nie jest już tak optymistycznie i deszcz ma potrwać do 19-20. Odwrotnie niż wczoraj - gdy padało z rana a po południe było ciepłe i ładne. A dzisiaj akurat z rana było w miarę (tak powiedzmy do 12) bo jeszcze słońce i tak nie wiało. A jak ruszyłem to już wieje na potęgę a słońce szybko stało się wspomnieniem. Całe niebo zaszło chmurami i już tak pozostało do końca dzisiejszej przejażdżki.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1479
Trasa nr [łączna]: 1557
Trasa nr [na blogu]: 1471
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 7
W tym roku: 123
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1543 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1457 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 23318.6 km
Stan Licznika Końcowy: 23337.03 km
Stan Licznika Końcowy2*: 23187.01 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1727 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 1746 km
Maksymalna prędkość: 30.2 km/h
Przejechałem: 18.43 km
Przejechałem [msc]: 272.48 km
Przebieg roweru [rok]: 4178.11 km
Przebieg roweru [suma]: 60036.69 km
Przejechalem w 2024: 4178.11 km
Podroż dookoła świata (2024) 10.4453 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 150.0917 [%] km
Czas jazdy: 01:04:51 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3599:18:56 h
Czas Jazdy Suma (2024): 258:49:01 h
Czas Jazdy Suma (sierpień): 16:24:31 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3822:45:04 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:20:39 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:06:15 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:01 h
Średnia: 17.28 km/h
Dzisiejsza trasa to dobrze znana klasyczna 20-stka. A akurat miałem na tą trasę ochotę. To sobie na nią pojechałem. Nieco łatwiejszym na dzień dzisiejszy wariantem uwzględniając kierunek wiatru (z zachodu na wschód). Jechałem z wiatrem w stronę Gryfic (DW109), skręcałem na Waniorowo pod wiatr - albo w sumie taki boczny. Nie było tak źle. Pod wiatr miałem odcinek trasy na Gardomino - gdzie było dzisiaj tak jesiennie. Sporo zżółkłych liści. Opadające jabłka z dzikich jabłoni. Robi się tak smutno. Najgorszy odcinek trasy miałem w stronę Mechowa i przejazd przez Mechowo. Tutaj centralnie pod wiatr. I to ten silny wiatr. A gdyby problemów było mało to jeszcze kamerka załapała błąd, i nagrywanie się wyłączyło tuż po moim zjeździe z szutrowej drogi pod Gardomino gdzie odbijałem na Mechowo. I w końcu ostatni odcinek drogi! Z Mechowa na Płoty - początkowo ciężko bo taki boczny wiatr a później im bliżej Sowna i przez Sowno sprzyjał mi kierunek wiatru. I bynajmniej tylko wiatr momentami mi sprzyjał. Inne okoliczności już niekoniecznie. Na trasie przynajmniej gdzieś na początku - nieco obawiałem się tego, że trend "psucia się" napędu Aurelii znowu się odwraca. Ładnie działa. Nic się nie dzieje i mogę podjeżdżać pod wzniesienia z wyłączeniem małego wzniesienia na polnej drodze, rozjebanej przez ciągniki tuż za Waniorowem. No ale problem niespodziewanie powrócił na odcinku drogi Gardomino - Mechowo. Nie spodziewanie i to zupełnie nie spodziewanie! Taki skromny podjazd i nie dałem rady. Być może to napęd, może wiatr? Albo i to i to... Nigdy wcześniej takich sytuacji nie miałem. Nie ma co wątpić w słuszność decyzji o zmianie! Jestem już ustawiony z kolegą WG na 12.08 (poniedziałek). Mam również ustawioną trasę na niedzielę (11.08) - polecę na taką pożegnalną trasę dla obecnego napędu - szlakami trasy 50-tki - gdzie niestety będzie trzeba sprostować pewną zbyt optymistyczną narrację wyrażoną we wpisie: Trasa "50-tka" - czterech tytułów. No kurwa zawsze coś. Jak nie kamerka błąd załapie to z innych powodów życie się sypie. Otóż to jest moja 100-tna trasa 50-tka i tylko tyle! Nie jest to moja setna opisana na blogu! Nie wiem jak to zrobiłem ale źle spojrzałem na wyliczenia tagów: Tagi na blogu. Na chwilę dzisiejszego wpisu przy trasach cyklicznych jest napisane: tr50stka [100 z 2 pb] . I tak - jest to 100 tras ale z dwoma (2 pb) z poza bloga czyli trasami z 2015 r. A ja już optymistycznie uznałem, że to jest 100 tras opisanych na blogu! Podobne problemy miałem z trasami 20-stkami - i dokładnie z 100 trasą 20-stką opisaną na blogu: "100-tna trasa 20-stka". Sytuacja z 20-stkami była jednak bardziej skomplikowana ;) A jak już się pogrążam w tym liczeniu to dzisiejsza trasa to moja 121 trasa 20-stka w ogóle z Aurelią zrobiona i 111 opisana na blogu. Ta sama trasa a przez 111 razy (z dzisiejszą) jest opisana inaczej i dotyczy innej historii. Dzisiaj skupiam się na kończącym napędzie. Nie ma sensu go trzymać i popełniać dalej ten sam błąd co popełniłem po wspominaj już w tym wpisie trasie: Trasa "50-tka" - czterech tytułów. I zostawiania tego napędu dalej. Przecież za kolejne 100 czy 200 km będzie tylko gorzej. Obecnie największe problemy koncentrują się wokół dwóch koronek i to na podjazdach. No ale z czasem będą się tylko nasilały. Przecież na początku te problemy były sporadyczne a teraz są nagminne. I dalej potrafi łańcuch strzelić na losowo różnych koronkach. Nie czekam dalej bo już teraz nawet jeśli tylko sporadycznie mam problem z podjazdem pod wzniesienia to z kolejnymi trasami pewnie będę miał ten problem cały czas. A ta chwilowa poprawa stanu rzeczy - jedynie mąci mi w głowie. No dobra. Dzisiejsza trasa to również pierdolnięcie narodowe jakie ma dzisiaj miejsce. Za dużo się dzieje w miastach czy na ulicach. Ruch na drodze DW109 zbyt wielki. Jebnęło ich i szaleją. Napierdalają... bez opamiętania. W tym całym wielkim ruchu pojawiają się niespodziewane pojazdy - a mianowicie kombajn i traktory wywożące zboże z pól. Przecież jest już po żniwach w naszym rejonie! Tak już pisałem na blogu we wpisach z tego tygodnia. Dlaczego, co niektórzy rolnicy psują mi tą narrację... No dobra jakieś nie dobitki się znaleźli ;) Jednak przy takim pierdolnięciu jakie dzisiaj mamy to może byłoby dobrze gdyby te pojazdy rolnicze nie jeździły po drogach? O tragedię nie trudno...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)