Dzisiejsza trasa odbywała się w takiej dość burzowej aurze. Dość niepewna pogoda. Postanowiłem jednak nie zważać na pogodę. Co będzie mi pogoda dyktowała warunki czy określała gdzie mam jechać czy gdzie mam nie jechać. Dzisiaj miałem w planie zrobić 70 km i tyle zrobiłem. Tylko, że wybrana przeze mnie trasa ma długość ok. 62 km. I z tym się liczyłem. Liczyłem się również z tym, że sobie brakujące km. po prostu dobiję pokręcę się po rodzinnym mieście to tu to tam. Chciałem w tą trasę ze względu właśnie na zagrożenie burzą w każdym momencie (chociaż google pokazywało, że najpewniej burza będzie dopiero ok. godziny 18), no nie mniej chciałem wyjechać szybciej, aby zdążyć przejechać całą lub większość trasy. Jedyną moją szansą było właśnie to aby wyjechać o wiele szybciej co dawało szansę wrócić równie szybko i tak się w sumie stało - na trasę wyruszyłem po godzinie 9 rano co tak uważałem, za nieco późno bowiem planowałem dzisiaj wyjechać nawet przed godziną 8. Dzisiaj wyjątkowo co jest w te lato rzadkością była dość dobra aura pogodowa i już od rana było dość ciepło - ponad 22℃ a odczuwalna ok. 26℃ co było dość dobre. Jedyne co przeszkadza to wiatr i wciąż psujący się rower. Dawno nie narzekałem na rower, dawał się nieco we znaki ale już chyba mniej niż wcześniej. Mam wrażenie, że te problemy są mniej odczuwalne. To, że są to fakt, ale to nie przeszkadza tak bardzo i zauważam ten dziwny trend gdzieś od ostatnich 2-3 jazd (przy czym ta jazda jest właśnie tą 2 lub 3), przy okazji zaczyna się pojawiać takie lekkie chyba piszczenie w okolicy suportu z chwilą pedałowania co może wskazywać na to, że suport się wyrabia a gościu z serwisu w Gryficach, gdzie też byłem z tym rowerem na przegląd nie miał racji twierdząc, że wówczas zrobię jeszcze 3-4 tyś na tym suporcie (czyli gdzieś do 10/11 tyś w sumie km). Od jego diagnozy zrobiłem ponad 600 km - i nieco się pomylił bo suport się już sypie i możliwe, że sypał się znacznie dłużej a ja błędnie posłuchałem się także błędnych diagnoz, że problemy jakie miałem z rowerem mogły wynikać przez tylną piastę co spowodowało, że niepotrzebnie zmieniłem koło w rowerze, które jakoś jakością i wykonaniem wcale nie jest lepsze od mojego starego i dość szybko się odkształca. Słabe te koła. Same śmieci sprzedają i tylko niepotrzebne problemy z tym są. To jednak daje mi już pewny ogląd sytuacji, że całkiem możliwe, iż wszystkie problemy wynikały właśnie przez suport. Można było się o tym przekonać / lub wykluczyć tą możliwość już dawno - z chwilą gdy wymieniłem połowę rzeczy w rowerze przy przebiegu nie całych 7 tyś km. Teraz jestem o 1 000 km dalej, przebieg niemalże 8 tyś km i problemy ustają, ale wiadomo przynajmniej co się wyrobiło tak naprawdę. Ale te błazny w Nowogardzie nie wymienili suportu -.- Kolbę mi wymienił, suportu nie. Okazuje się ponadto, że źle zrobiłem iż od razu kupiłem kolbę (za 90 zł) bo mogłem za tyle kupić na allegro wraz z wkładem suportu i bez sensu było stawiać kolbę z 3 blatami bo i tak nie korzystam z 3 blatu. Tak naprawdę ze środkowego też nie korzystam mimo, że rower jest do tego wyregulowany to po prostu takie przyzwyczajenie moje, iż od początku jak miałem ten rower jeździłem na najmniejszym przednim blacie i po tych 7 tyś km. był wyrobiony już całkowicie i nadawał się do wymiany. To nie są jednak jedyne problemy jakie pozostały mi z tym rowerem. Kolejne to: wyrobione hamulce - szczególnie tylny, kończące się klocki hamulcowe tylne, te nowe się tak naprawdę rozsypały, takie solidne.., że od samego patrzenia na nie się wykruszyły. No i kolejne problemy, to wspornik kierownicy do wymiany oraz tylna przerzutka jest już zajeżdżona. Na pewno się tym zajmę gdy wymienię suport jak już się do końca rozwali - myślę, że to wkrótce może nastąpić i tym samym będę miał pewność, że to on (suport) powodował inne problemy w jeżdżeniu. Takowe, że po prostu ciężko się jedzie ..., dzisiaj się oczywiście też pojawiały, ale rzadko i szybko ustępowały. Częściej słychać takie delikatne piszczenie - suport szykuje się do wymiany i szczerze wątpię, że zdołam na nim zrobić 10 tyś km. Może jakoś na upartego, Jeżeli te piskanie nie będzie denerwujące, inne problemy ustaną to możliwe, że nie będę zmieniał tak szybko suportu a zainwestuję w spornik kierownicy - co jest serio denerwujące, jak kierownica lata na boki w dół, w górę bo jest spornik uszkodzony. Na razie nie będę się też zajmował tylną przerzutką. W ogóle nie na rękę mi się bawić w jakieś zmiany w rowerze. Wyłożyłem w części sporo pieniędzy i nie chce pakować się w kolejne koszty. A już na pewno nie teraz - nie mam na to funduszy i nie chce na razie inwestować w rower. Bo jakbym wiedział jak będzie to mogłem o wiele wcześniej pomyśleć i zainwestować w kolbę 1 blatową i na tył dać system np. 11 biegowy. Wtedy byłaby 11 biegowa manetka, nowa przerzutka, inny łańcuch i kaseta. A teraz to za późno - będę mógł o tym pomyśleć za jeszcze kilka tyś km, gdy zajeżdżę obecne części. Co prawda - zajeżdżę część z nich ;) Kasety nie zajeżdżę raczej, gdyż nawet stara była w dobrym stanie, ale zmieniałem łańcuch, kolbę to i ją trzeba było zmieniać - no cóż. Na razie nie mam pomysłu co z tym zrobię. Na razie priorytet to kolejne trasy, wspinać się na wyżyny możliwości, czerpać jak najwięcej przyjemności z jazd - bo to jest najważniejsze - i wciąż się rozwijać aby sprostać wyzwaniom i marzeniom oraz celom jakie sobie na ten rok wyznaczyłem. Właśnie ze względu na owe cele, dzisiaj mimo małej niechęci pojechałem i było suuuper ;) Dobrze, że pojechałem a nie patrzyłem na pogodę, bo miała być burza od rana cały czas miało być źle. A tak bym siedział w domu, patrzył za okno i tylko się wkurwiał, że jest ładnie a nie pojechałem! A tak pojechałem i było nawet lepiej niż dobrze!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 123
Trasa nr [łączna]: 208
Trasa nr [na blogu]: 122
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 14
W tym roku: 58
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 205 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 119 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 478.41 km
Stan Licznika Końcowy: 548.41 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 574 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 644 km
Maksymalna prędkość: 41 km/h
Przejechałem: 70 km
Przejechałem [msc]: 677.35 km
Przebieg roweru [rok]: 1999.45 km
Przebieg roweru [suma]: 7866.07 km
Przejechalem w 2017: 1999.45 km
Podroż dookoła świata (2017) 4.9986 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 19.6652 [%] km
Czas jazdy: 03:38:16 h
Czas Jazdy Suma (blog): 274:16:45 h
Czas Jazdy Suma (2017): 138:37:49 h
Czas Jazdy Suma (czerwiec): 42:24:20 h
Czas Jazdy Suma (ever): 497:42:53 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:01:44 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:23:25 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:13:48 h
Średnia: 19.27 km/h
Trasa w znanych mi dobrze drogach - zacząłem trasę drogą nr 108, i dojechałem nią do skrzyżowania z drogą 106 w stronę Golczewa a w przeciwną stronę do Nowogardu i właśnie pojechałem do Nowogardu drogą 106. Jeszcze po drodze gdy mijałem Sowno a później Mechowo miałem takie różne myśli. Bowiem taka pogoda taka zbytnio stabilna nie była dzisiaj. Było ciepło - to fakt, ale prócz tego, często zachodziło słońce, chmurzyło się. A to różne myśli, niepewności powodowało. I rozważałem nawet zawrócenie, zrezygnowanie szybciej i zrobienie trasy np. jutro. Ale z biegiem czasu, im byłem bliżej Golczewa tym bardziej się zastanawiałem co zrobić. Aż w końcu powiedziałem: PIERDOLĘ TO. Nie będzie pogoda dyktowała mi warunków gry - postanowiłem pojechać, najwyżej zmoknę ale się nie poddam. Tak minąłem Unibórz. Przed Uniborzem miałem różne myśli co z tymi skurwysynami co tak poniszczyli las przed Uniborzem. Tak go wycięli... jak to nawet wygląda ?! To jest niedopuszczalne i karygodne. Pikanterii dodaje fakt, że dzisiaj widziałem wiele ciężarówek wywożących drzewo. To oczywiście budzi wiele kontrowersji. I tak dojechałem do samej drogi 106 gdzie lepiej nie było. Wiele wycinanych drzew. Jeszcze więcej pozaznaczanych do wycinania.. I tak do samej wsi Błotno. Za nią w stronę Nowogardu nie lepiej gdzie tylko były jakieś drzewa tam trwały masowe wycinki. W końcu zażenowany do końca gdy zobaczyłem jedną taką łajzę co cięła drzewa w lesie, zacząłem do niego, że jest skurwysynem, kurwą i sobie ... :) coś odciął zamiast drzewo co było by dla każdego korzystniejsze ... łapy też mógłby sobie odciąć jak nie potrafi ich użyć do uczciwej pracy, tylko babra się w te przestępcze zadania, jakie sprowadzają się do niszczenia natury itd. Wiele razy o tym wspominam i mam wrażenie, że im więcej o tym wspominam im więcej skutków i wyników takich działań widzę tym więcej szkód jest wyrządzanych. Tym Ci przestępcy czują się bardziej bez karni i niszczą wszystko dookoła. Czują się bardziej bez karni, są coraz bardziej bezczelni i aroganccy. Ludzka podłość, krótkowzroczność w działaniach i egoizm doprowadza do coraz większych problemów a wyników działań jest coraz więcej.. Z każdą kolejną jazdą po tych moich ulubionych miejscach, zniszczeń będę widział coraz więcej. Cały lasy co rosły tu dziesiątki lat znikają z dnia na dzień ... Patologiczna i bardzo zła sytuacja, która się ciągnie i ciągnie i zaczyna zalewać coraz większe obszary. Dojdzie w końcu do sytuacji, że nie zostaną już żadne drzewa i nie będzie nawet skąd ich wycinać - czyż o to im chodzi? Zostawiając już ten temat ruszyłem dalej do samego Nowogardu gdzie wakacyjne prace na drogach, utrudnienia i remonty zaczynają z teorii zamieniać się fakty ;) Tak minąłem Nowogard, w sumie nic ciekawego. Ciekawiej było gdy minąłem Nowogard w stronę Truskolasu. Tutaj prawdopodobnie będzie się coś działo z budową drogi S6 gdyż od 2 msc, trwa tutaj budowa drogi między wsią Miętno a Nowogardem na wysokości obecnej obwodnicy Nowogardu o oznaczeniu drogi S6. Pisałem już o tych działaniach i miałem okazję kilka razy je widzieć - dzisiaj też. Prace przybierają na tempie i dotyczą tylko i wyłącznie tego wąskiego odcinka drogi. Ciekawe. Na pewno musi mieć to związek z budową S6 inaczej nikt nie przejmowałby się jakąś małą wsią aby robić tutaj drogę, która od Miętna też nie jest w dobrym stanie - dokładnie tak, kawałek drogi jest dobry od centrum wsi Miętno do skrzyżowania na Wołowiec. A od skrzyżowania na Wołowiec do wsi Wierzchy droga jest w o wiele gorszym stanie. Nie mniej ma to swój niepowtarzalny urok! Przepiękne tereny, i drogi, wiele wsi, pól - ten klimat Polskiej wsi.. wracają tu wspomnienia z 2015 r. gdy wieczornych godzinach odkryłem drogę przez wieś Grabin, Sikorki i Glicko. Trasa ta stała się moją trasą "50-tką" :) Nie chciałbym aby coś się tutaj w wyniku działań parszywych ludzi działo i zmieniło.. w wyniku ich działań. Tak pojechałem dalej - i za skrzyżowaniem na wieś Szczytniki przystanąłem. Zrobiłem właśnie równe 50 km w czasie 2h 29 min! Ze średnią 20,13 km/h. Niezły wynik. Podobny do tras z Czerwca 2016 r. gdy robiłem trasę 50-tkę z czasem własnie 2,5 h i z czasem poniżej 2,5 h z niezłą średnią! Ale wtedy miałem sprawniejszy rower ;) Więc teraz ten wyczyn okazał się o wiele lepszy. W ogóle dzisiaj miałem niezłą średnią i często jeździłem z prędkością ponad 20 km/h w zasadzie do poniżej 20 km/h nie schodziłem lub rzadko kiedy. I ten stan rzeczy nie zmienił się z dojazdem do Truskolasu gdy znów byłem na drodze 108 gdzie wróciłem na rodzinne śmieci. Przejechałem ogrodami działkowymi w rodzinnej mieścinie, wyjechałem koło Słoneczka i ruszyłem na drodze "6" w stronę Gdańska aby dojechać do wsi Słudwie, gdzie zatoczyłem małe kółko i zacząłem wracać na rodzinne osiedle. Po drodze spotkałem kolegę dawnego ze szkoły, z którym chwilę zagadałem i pojechałem dalej. Koło osiedla brakowało mi jeszcze ok. 3 km do 70 km dzisiaj więc pojechałem jeszcze na wieś Karczewie, gdzie zatoczyłem kółko i wróciłem a brakujące kilometry nabiłem już koło osiedla - gdzie się chwilę pokręciłem i dobiłem km. Cel osiągnięty! Tak w ogóle dziś jeździło się bardzo dobrze! Wraca dobra forma, przyjemność z jazdy i nabijania km. Składa się na to kilka czynników: po pierwsze: dopisywała pogoda, trochę duszno było, lubię taką pogodę, i rower mniej dokuczał. To trochę dziwne, ale chyba wraz z postępującym zużyciem się suportu, dziwne problemy jakie pewnie w nim zachodziły, że się coś blokowało, ciężko się jedzie - zaczynają odpuszczać. Pewny ciężki okres trwający na razie przez ok. 1.5 tyś km zaczyna się kończyć i zaczyna być lepiej. Dziwne trochę ... Ale prawdziwe. Zobaczę jak to będzie wyglądało w kolejnych jazdach, na kolejnych treningach! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)