21.10.2016
Jazda nr: 60

Tagi: makowice, wiejskie_przygody |

Dzisiejszego dnia po dłuższej przerwie - wybrałem się w końcu na rower. Kwestie zdrowotne i dyspozycja czasem w końcu mi na to pozwoliła. Przez ostatnie 3 tyg nie miałem na to w ogóle czasu - ciągle zajmowałem się w bardzo szerokim aspekcie pisaniem swojej pracy dyplomowej - a może nawet nie samym pisaniem a sprawami związanymi z robieniem projektu który stanowi bardzo ważną część całej pracy w moim temacie. A do tego ta pogoda tej jesieni jakoś za bardzo nie zachęca do aktywności. Wspominam to jak wyglądał październik czy listopad rok temu gdy regularnie co tydzień byłem na rowerze robiąc jakieś niedługie trasy - fajna pogoda w miarę ciepło. A w tym roku chłodno, szaro, tak ponoru - to nieco zniechęca - dzisiaj jednak jestem już na etapie gdy tą moją pracę dyplomową prawie skończyłem - i mogłem sobie dzisiaj pozwolić na małą wycieczkę. Nie planowałem nigdzie daleko ani na długo - no bo już trochę nie jeździłem a już na pewno nie w zimę i trzeba do tego organizm trochę przyzwyczaić. Tym samym z domu wyjechałem po godzinie 16 i udałem się przez rodzinną mieścinę w stronę wsi Makowice. Na razie jechało się fajnie - chociaż uczucie chłodu towarzyszyło cały czas, jasne się stało dla mnie, że już mogłem wziąć zimowe rękawiczki i kominiarkę - zawsze byłoby nieco inaczej. Chociaż jeszcze aż takiej tragedii nie ma - z ciepłem także, ale odczuwalnie wydaje się być nieco gorzej niż jest w rzeczywistości. Jadąc do Makowic jeszcze na lotnisko chwilowo towarzyszyło mi dziwne uczucie - będące pewnie wynikiem działania chłodnego wiatru - towarzyszące uczucie jakby mnie wszystkie zęby na raz dziwny sposób bolały ;o To mi jednak szybko przeszło, gdy dość powolnie - w ogóle się nie spiesząc i na spokojnie dojechałem do Makowic - po drodze mijając już dość widoczne aspekty jesieni - stające się coraz bardziej puste drzewa - zgubione swoich kolorowych liści. Na lotnisku - spotkałem się z kolegą z którym trochę pojeździliśmy po tym całym lotnisku i wróciliśmy przez Czarne gdzie się rozstaliśmy wkrótce. Mnie już czekała tylko podróż drogą 152 do domu gdy już zaczynał zmrok nastawać a z każdą kolejną chwilą robiło się coraz chłodniej. Chodź przyznam, że teraz gdy już się trochę przejechało - to jechało się o wiele lepiej niż na początku (po godzinie 16 gdy wyjeżdżałem) - a gdy już wracałem zbliżała się godzina 19. Wkrótce minąłem Jarzysław i znalazłem się już w domowej mieścinie gdzie już dojechałem :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 60

  • Trasa nr [łączna]: 146
  • Trasa nr [na blogu]: 60
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 1
  • W tym roku: 60

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 143 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 57 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 61.06 km
  • Stan Licznika Końcowy: 83.32 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: brak km

  • Maksymalna prędkość: 36.4 km/h

  • Przejechałem: 22.26 km
  • Przejechałem [msc]: 22.26 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2063.8 km
  • Przebieg roweru [suma]: 5811.4 km

  • Przejechalem w 2016: 2063.8 km
  • Podroż dookoła świata (2016) 5.1595 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 14.5285 [%] km

  • Czas jazdy: 01:48:08 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 130:57:34 h
  • Czas Jazdy Suma (2016): 130:57:34 h
  • Czas Jazdy Suma (październik): 01:48:08 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 354:23:42 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:48:08 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:10:58 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:10:58 h

  • Średnia: 12.37 km/h
Dzisiejsza trasa chodź krótka to była dość fajna. Liczyło się to, że w ogóle już wyjechałem - nie przesiedziałem jeszcze kolejnego tygodnia jak ostatnich zostawiając ciągle taki wyjazd na jutro i na jutro. A gdy już ten jutrzejszy dzień nadchodził to przekładałem to ciągle dalej aż kończył mi się weekend i przychodził czas powrotu na kolejne dni spędzone na uczelni. A tak w zasadzie już w tym semestrze na tym roku to już nawet nie dni spędzone na uczelni a w akademiku - tych zajęć co się ma to w zasadzie jakby ich w ogóle nie było. Tak mało mam zajęć i 2 dni wolne całkowicie (wtorek i piątek) przy czym w pozostałe 3 dni zajęć także za wiele nie wypada. Co powinno - jak miałem wcześniej jeszcze w wakacje plany przekładać się na czas spędzony chociażby na siłowni aby utrzymywać siły i kondycje przez zimę co powinno pomóc w późniejszym czasie w trakcie już wiosny i ciepłych dni rozpocząć właściwe długodystansowe treningi aby doprowadzić mnie w końcu do tras kilku dniowych. Szczególnie, że kończąc semestr na studiach będę miał w zasadzie 7 msc wakacji nim rozpocznę studia na MGR więc nic nie będzie mi w tygodniu zajmowało czasu który mógłbym poświęcać na regularne treningi. Na koniec dodam, że w dalszym ciągu nie uporałem się z małym problemem z rowerem - gdzie mi tak te koło tylne dziwnie się zachowuje - chodź powiem, że dziś ten defekt był mniej widoczny i mniej uciążliwy niż podczas ostatnich jazd - zyskuję z dniem dzisiejszym nową sugestię o co może chodzić - być może nadal tylny hamulec mi o obręcz obciera i czasami bywa tak, że przyhamuje i stąd się tak dzieje - sprawdzę to dość prosto - po prostu całkowicie odepnę ten hamulec, jak problemy się powtórzą to już nie wiem co może być ich przyczyną - niby budowa roweru taka prosta - więc mogło by się popsuć, a gdy już do czegoś takiego dojdzie to ciężko później stwierdzić co się stało - co doprowadziło do takiej sytuacji.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa21pazdziernika2016zdj2.jpgtrasa21pazdziernika2016zdj3.jpgtrasa21pazdziernika2016zdj4.jpgtrasa21pazdziernika2016zdj5.jpgtrasa21pazdziernika2016zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)