Trasa z dnia dzisiejszego, w tę coraz bardziej smętną jesienną pogodę poprowadziła mnie na lotnisko. Choć rozważałem dzisiaj jeszcze inny wariant trasy ostatecznie zdecydowałem się właśnie na taki aby zajechać na lotnisko, zobaczyć co się dzieje z rurami. Miałem co do tematu różne wieści a sam osobiście unikałem tego tematu, i jeżdżenia tutaj od wpisu: "Droga przez wiatr". Zakładałem (12 dni temu), że może to potrwać jeszcze do końca miesiąca i nie ma sensu się denerwować i przyjeżdżać. Po cichu jednak liczyłem, że do ostatniego weekendu sierpnia, ten problem się skończy. A to niestety nie. On wciąż trwa. I nie wiadomo ile potrwa. Różne mam na ten temat doniesienia i wieści. Jak widać były nie prawdziwe. Słyszałem już w zeszłym tygodniu, że tych rur miało być ok. 30. Teraz słyszałem, że jest ich około 6 sztuk. Prawda jest jednak nieco inna. W stanie na dzień dzisiejszy tj. 30.08.2021 r. jest ich 36 sztuk. Jeszcze wczoraj było ich ponad 50. Rzekomo dzisiaj wywieźli 15 - 5 kursów po 3 rury. Sam osobiście ok. godziny 13:30 widziałem zmierzający w kierunku Gryfic ciągnik, wywożący właśnie 3 rury. Wcześniej jakiś czas dziadów nie widziałem. Natomiast na koniec sobotniej trasy: Odkrywcy historii - widziałem jak z Makowic wywozili jedną z maszyn z lotniska. Byłem przekonany, że wobec tego tych rur już nie ma. Miało ich nie być przed Woodstockiem, jebanym owsiakiem. Były. Teraz praktycznie mija miesiąc czasu po Owsiaku (1 września minie dokładnie) a one tu nadal są. To nie jest optymistyczne, dobre, i budujące. To działa na korzyść tego antyrowerowca, który od tygodni utrudnia i uniemożliwia przyjazd na trasę Uwolnionego Lotniska Makowice i zrobienie związku z tym wydarzeniem ogniska, które ma uczcić to wydarzenie.. Historia niebezpiecznie się przedłuża. Im mniej tych cholernych rur, tym gorzej wyegzekwować ich wywiezienie. A skąd my to znamy? Rok 2019, potem nadzieje roku 2020, mijające w cyklach co 2 tyg, które oczywiście ten MM na końcu rujnował i nie stosował się do podporządkowania się rozsądnym zasadom..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 903
Trasa nr [łączna]: 984
Trasa nr [na blogu]: 898
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 19
W tym roku: 158
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 974 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 888 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 2135.27 km
Stan Licznika Końcowy: 2150.77 km
Stan Licznika Końcowy2*: 2151.14 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 14758 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 14773 km
Maksymalna prędkość: 35.6 km/h
Przejechałem: 15.5 km
Przejechałem [msc]: 988.72 km
Przebieg roweru [rok]: 6831.95 km
Przebieg roweru [suma]: 38843.31 km
Przejechalem w 2021: 6831.95 km
Podroż dookoła świata (2021) 17.0799 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 97.1083 [%] km
Czas jazdy: 00:56:46 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2228:44:12 h
Czas Jazdy Suma (2021): 428:10:32 h
Czas Jazdy Suma (sierpień): 60:35:57 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2452:10:20 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:11:22 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:42:36 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:05 h
Średnia: 16.61 km/h
Dzisiejszy wyjazd, był wykorzystaną szansą po bardzo deszczowej, smętnej i smutnej niedzieli. Ostatniej niedzieli Sierpnia, ostatniej niedzieli tych kończących się wakacji. Bardzo deszczowa pogoda popsuła plany rowerowania do Makowic, właśnie po to aby zrobić ognisko. Miałem nadzieję, że deszcz przejdzie i nie będzie tak źle. A jednak nie. Padało od rana do wieczora. W nocy także. Połowę dzisiejszego dnia również było nie ciekawie, jednak w godzinach po południowych się uspokoiło. Przebijało się słonko. I mimo, że na niebie wciąż sporo chmur płynęło a bliskie okolice były nawiedzane przez niewielkie przelotne opady deszczu, u mnie było już ładnie. Pozostał tylko silniejszy wiatr. Gdyby nie on, byłoby naprawdę dobrze! I to bardzo dobrze! Wielkim zaskoczeniem było to, że nie jest tak źle na dworze jak na to co wygląda. Było ciepło, tylko wiatr trochę męczył. Jazda z wiatrem oczywiście przyjemna, pod wiatr trudniejsza. Zrezygnowałem dość szybko z pierwszej myśli na dzisiejszą trasę. Zakładałem, że chwilowo nie pada, i zaraz będzie znowu. Wykorzystam więc to okienko między deszczem i przejadę się choćby pod sam krzyż na wsi Makowice i wrócę. Taka krótka trasa - ponad 11 km. Chwila do zrobienia i gotowe. No ale skoro się jechało tak dobrze... To zajechałem na lotnisko. Niestety rury były nadal. Niestety nie jest dobrze. Świat się dość mocno zmienia jak w moich niepokojących snach z dnia dzisiejszego, w których dokonano przebudowy układu drogowego na osiedlu gdzie mieszkam, a także zamieniono tutejszą łąkę, porośniętą drzewami na działki pod zabudowę domków jednorodzinnych. Tak negatywnie patrzę na to co się dzieje na lotnisku. Coraz więcej tych historycznych obiektów popada w ruinę. Byłem dziś przy kontroli lotów, zrobiłem dosłownie 2 kółka koło hangarów / magazynów na zboże. I zauważyłem, że pobliskie częściowo przeze mnie nie poznane pomieszczenia, jeden kompleks budynków porastają drzewa. Wkrótce się to zawali i nic z tego nie zostanie. Nie wiadomo czy domki przetrwają. Nie wiadomo czy cokolwiek przetrwa. Bioróżnorodność i tutejszy las raczej nie. Wracałem z lotniska właśnie lasem. Jest coraz mocniej wyżynany, i niszczony. Coraz więcej zarżniętych drzew, przyozdabia leśne drogi. Niekończąca się historia coraz większej ilości zbrodni, która nie odpuszcza ani na chwilę. Te zbrodnie są dość częstym tematem, w ostatnich dniach, w ostatnich trasach towarzyszą mi niemalże codziennie... Nie widzę nadziei dla świata, ani nie dostrzegam szczęśliwego zakończenia historii w której tkwię, historii którą zwie się życiem...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)