24.06.2024
Jazda nr: 1441

Tagi: wiejskie_przygody, zach_slonca |

Trasa z dnia dzisiejszego jest taka krótka ale fajna. Pojechałem późnym po południem. W zasadzie już na wieczór nad pewne miejsce przy rzece Redze. Bywałem tam w przeszłości ale nie często. Ostatnio byłem po trasie z koleżanką AWu. Tam ostatnio ;) W sobotę 22.06. A tak się złożyło, że w niedzielę 23.06 w ogóle nie jeździłem rowerem. Planowałem sobie wstępnie, że dzisiaj pojadę ambitniejszą trasę - Dookoła Jeziora Woświn np. W miniony piątek nie pojechałem. Nie czułem się na siłach jechać taką trasę i tak daleko...: Trasa "50-tka": witajcie wakacje. To zacząłem tegoroczne wakacje od trasy 50-tki. A teraz wakacje... Pierwszy dzień w szkole taki smutny i dobijający. A na domiar złego już od wczorajszej nocy się źle czuje. Tymczasowo bo przecież nie wierzę w ciepłe lato więc jedynie tymczasowo zmienia się pogoda na trochę lepszą. W nadchodzących dniach temp. ma dojść i ostatecznie przekroczyć +30℃! I może dlatego się tak słabo czuję? Nie wiem.. Od rana się za dobrze ni czułem. W szkole też nie. Większość dnia bolała mnie głowa. Pomogła dopiero rozpuszczalna Polopiryna. Miałem plany na dzisiejsze po południe, które ostatecznie okazały się takie krótkie. Te dni teraz są czy będą aż do przyszłego tygodnia takie specyficzne. Z jedną jedyną korzyścią. Nie ma dyktatora w szkole. Pojechał ale i tak na za krótko. Powinien na dłużej pojechać. I nie ma problemu. Nie mniej z dzisiejszego dnia i tak nie wiele wyciągnąłem. Po prostu się od rana źle czułem. A po południu było gorzej - może nie tyle co fizycznie tylko psychicznie tak słabiej. Nie wiem jakoś mnie to wszystko dobija. Zamiast cieszyć się pięknym i jeszcze nie upalnym po południem to siedziałem w domu i grałem w nową odsłonę dość starej gry: Quake I. Co dopiero przechodziłem Quake II pierwszy raz w życiu. A dzisiaj odpaliłem sobie odświeżoną wersję Quake 1 z dodatkami. Dodatkowe mapy: Quake Enhanced. I trochę sobie pograłem. W końcu jeszcze przed godz. 20 stwierdziłem, że skoro jest dzisiaj tak ładnie jest szansa na zachód słońca nad rzeką Regą... Więc zabrałem zabawki: aparat, dron i pojechałem... O ile w sobotę 22.06 -> Przyjazna trasa: - "Polowanie na zachód słońca". Nie udało się.. To dzisiaj było naprawdę ładnie. I niestety były komary. No ale wystarczyło się spryskać i było ok! Najważniejsze, że zrobiłem piękne ujęcia dronem z zachodu słońca. I kilka zdjęć po drodze moim wiernym aparatem: Sony DSC HX350. Trasa jest jednak okupiona poczuciem smutku i beznadziejności w życiu...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1449

  • Trasa nr [łączna]: 1527
  • Trasa nr [na blogu]: 1441
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 15
  • W tym roku: 93

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1513 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1427 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 22113.2 km
  • Stan Licznika Końcowy: 22130.11 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 21992.31 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 521 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 538 km

  • Maksymalna prędkość: 35.2 km/h

  • Przejechałem: 16.91 km
  • Przejechałem [msc]: 537.35 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2971.2 km
  • Przebieg roweru [suma]: 58829.78 km

  • Przejechalem w 2024: 2971.2 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 7.428 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 147.0745 [%] km

  • Czas jazdy: 01:01:07 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3527:32:30 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 187:02:35 h
  • Czas Jazdy Suma (czerwiec): 32:19:37 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3750:58:38 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:09:18 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:00:40 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:04 h

  • Średnia: 16.63 km/h
Dzisiejszej trasy mogło w ogóle nie być gdyby się inaczej w życiu potoczyło. No ale jest jak jest.. Może też w swój sposób pewne rzeczy odczuwam i tu jest problem. No nic nie poradzę, że jestem taki a nie inny. Byłem w dzisiejsze po południe do tego stopnia dobity i zdesperowany, że zacząłem i to na serio zacząłem myśleć czy nie pojechać trasy cyklicznej: Trio Trudu. Ostatni raz robiłem tą trasę na początku 2023 r.: Trasa Gryfice-Łabuń-Resko. Jednak ostatecznie zrezygnowałem z tego ambitnego zamysłu. Nie chce mnie się tak daleko jechać... Postanowiłem, że jutro -> 25.06 pojadę. Może nawet połączę to z trasą do szkoły? Tak swoją drogą do szkoły często rowerem nie przyjeżdżam... Do tej pory zdarzyło się tylko: 61 takich tras. Taki mam zamysł ale co zrobię dalej? W sumie jutro Trio Trudu. Fajnie by było. A np. w środę - 26.06 - Gryficką Urbanizację. I w czwartek (27.06) np. ta okolica Gryfic, której wciąż nie znam. Gryfic albo Brojc? Do przemyślenia. Wstępnie prognozy pokazują, że będzie z dnia na dzień coraz cieplej! No ale eldorado zakończy się wraz ze zbliżającym się piątkiem (28.06). I wtedy ma być i deszcz i burza... I wszystko jebnie. I koniec lata w Polsce w tym sezonie :( Nie czuję się po prostu teraz na siłach jechać nie wiadomo ile. Może to kwestia psychologiczna nie koniecznie formy? Nie wiem.. Trudno powiedzieć. A jest coś jeszcze. Ten cholerny napęd w Aurelii sypie się coraz bardziej. Dzisiaj dawał się we znaki - szczególnie w pierwszą stronę trasy jak jechałem na Kocierz. Wzdłuż drogi DW112 na wysokości zjazdu do Gostynia Łobeskiego jest taki wiadukt nad drogą S6. Niby nic strasznego... Mały podjazd, no ale napęd mi się na tym tak łamał... Do kurwicy mnie to doprowadza. Na różnych przełożeniach nie tylko tych najlżejszych również są problemy... Ehh... Tak mnie to wkurwia. I z każdą chwilą przychylam się do stwierdzenia, że czekać i maltretować ten napęd do 10k km... To głównie męczyć siebie a nie tylko ten napęd... Dać się pewnie da bo co ma się stać przez te 1000 km? No ale czy ja sobie z tym poradzę czy będzie mnie to co chwila wkurwiało... No zobaczymy. Na najbliższe dni plany mam. Zrezygnowałem na razie z dłuższych wyjazdów jak trasa Dookoła Jeziora Woświn czy moja klasyczna trasa 100 km. Na razie pokręcę się na takich mniejszych dystansach. I się zobaczy. Wakacje się dopiero zaczynają a nie kończą. Więc... Jeszcze sporo się może zdarzyć! Jak np. dzisiaj. Nie spodziewanie jak wjechałem na tę plażę w Kocierzu zastałem tam sporo ludzi! Z kajakami i sporo młodzieży w namiotach. Oczywiście na ten zachód byłem za szybko. I nim odpalałem drona to tam z godzinę czekałem. A jak już go odpaliłem to nie tyle co dzieci to tatusiowie się bardziej zainteresowali ;) Z gadki też wynikło co to za wydarzenie. Takie dni "ojca z synem". I mają spływ kajakowy do morza.. I tu jeden z przystanków. A noce spędzają w namiotach. No fajna sprawa :) Dla dzieci na pewno duża atrakcja - w odróżnieniu od rzeczywistości do której pewnie przywykli. No dobrze.. Polatałem dronem. Zrobiłem fajne ujęcia. A tuż po zachodzie wróciłem do domu. Daleko tu nie miałem. Raptem kilka km - no ponad 8. A powiem tak: lepiej się wracało. Może dlatego, że z wiatrem? Droga w pierwszą stronę była ciężka - może dlatego, że pod wiatr? I dzisiejsze po południe już takie przyjemne nie było. Ciepło ma być dopiero od jutra (25.06) - niby +26℃. No ale co z tego będzie to się dopiero okaże. Przejechałem się i to najważniejsze. I nieco lepiej się czuję. Chociaż pewne obawy, niedomówienia pozostają. A może to mnie tak najbardziej dobija w relacjach z ludźmi? W pewnym sensie ten brak jasnej i klarownej komunikacji...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)