22.03.2023
Jazda nr: 1199

Tagi: tr50stka, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa to tylko taka mała 50-tka po szkole. Niby nic. Niby coś. Dni są wciąż nie zadowalająco długie, choć jest już pewna poprawna... Mimo trudności jakie wiązały się z dzisiejszą trasą i krótkim dniem - na zasadzie "za dnia" przejechałem tak na styk. W zasadzie już zaczął mnie mrok łapać. Nieco wydłużyła mi się chwila wyjazdu, potem jakoś tak weny nie miałem. Jest niby ciepło ale jakoś ten wiatr mi przeszkadzał. I dość szybko opadłem z sił. Pomogły tutaj batoniki - mars i milkiway zakupione w lokalnym sklepie spożywczym w miejscowości Powalice na trasie z początku miesiąca: Trasa Dąbie - Powalice - Dobrzyca. Na maksymalne czasy z jakimi woziłem się z zapasami słodyczy to jeszcze trochę brakuje... Nie mniej i tak dość długo czekały na swoją szansę. Gdyby nie te batoniki to by było dzisiaj ciężko. To, że brak sił czy zmęczenie jest jeszcze "naturalne" i się zdarza. Martwi mnie co innego - problem i to dość poważny z tylnym kołem... Czy kiedyś się kurwa moje problemy z Aurelią skończą? Ciągle coś, ciągle koszty. Co dopiero poniosłem takie duże wydatki na wymianę napędu i kilku elementów, kupiłem nowe przednie koło. Nie wiem czy sensownie jest robić "zapasowe" koło tylne, na 32h (szprychy)... Dałem się ostatnio namówić WG na to: ZS: naprawa Aurelii. Przy okazji wymiany suportu, który złapał dość duże luzy i łapał kolejne... No w sumie z tymi kołami (tylnymi) jest taka mieszanina, stare, nowe, tamte poprzednie - trudno się w tym połapać. W raporcie części też jest mi to trudno spisywać... Więc trzeba z tym skończyć. Dzieje się cokolwiek z kołem - czy to piasta nawala czy obręcz: koło do śmieci. Nie bawić się w te zbędne naprawy... Potem mi jest to ciężko rozpisywać w raportach, pilnować. A po co mi ten problem. No i właśnie w sumie mało używane koło (koło jako koło) bo piasta niekoniecznie... - idzie na straty. Ja już nie będę trzeci raz przeplatał koła dla piasty: Novatec 802SB. To długa historia już nie chcę w nią niepotrzebnie wchodzić. Opiera się w sumie o trzy okresy użytkowania koła... I idzie się w tym pogubić. Po prostu znowu są problemy pewne, które wykończyły już do końca w sumie nową obręcz, do której trafiła piasta Novatec 802SB po serwisie: Gryfice: test nowego osprzętu. Oczywiście piasta uszkodzona była co spowodowało nie używanie koła. Ja go naprawiłem dopiero w 2021 r. A używałem w 2022 r. I na początku 2023 r. gdy padło mi koło na piaście: Novatec F482SB. Mam jakiegoś cholernego pecha do kół. Zresztą chyba nie tylko do nich ale do życia też... Na początku dzisiejszej trasy wyczułem, że jest coś nie tak. Słychać było takie stukanie co obrót koła. Po sprawdzeniu o co chodzi (zatrzymywałem się zaraz przy Sownie, a potem przed Truskolasem) - odkryłem przyczynę stukania... Wybiło obręcz i to ona stukała o lewe ramię hamulca... No i po obręczy. Już mi się więcej bawić w przeplatanie kół nie chce... No szkoda mi tej piasty Novatec 802SB - moja pierwsza tej jakości. Zachowam ją sobie na pamiątkę, zachowam także szprychy i nyple. A sama obręcz pójdzie na złom bo na nic więcej się już nie nadaje.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1206

  • Trasa nr [łączna]: 1285
  • Trasa nr [na blogu]: 1199
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 14
  • W tym roku: 39

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1273 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1187 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 13492.9 km
  • Stan Licznika Końcowy: 13543.96 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 13468.96 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 25966 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 26017 km

  • Maksymalna prędkość: 32.4 km/h

  • Przejechałem: 51.06 km
  • Przejechałem [msc]: 493.83 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1189.01 km
  • Przebieg roweru [suma]: 50243.26 km

  • Przejechalem w 2023: 1189.01 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 2.9725 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 125.6082 [%] km

  • Czas jazdy: 02:43:53 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2968:28:05 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 83:46:17 h
  • Czas Jazdy Suma (marzec): 33:43:00 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3191:54:13 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:24:30 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:08:53 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:41 h

  • Średnia: 18.8 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego poniekąd tylko przynosiła mi radość z tych nieco dłuższych dni... Cieplejszej pogody. Trochę wiatr przeszkadzał ale tylko tyle. Było chłodno i ogólnie mało przyjemnie. Do tego zmienia się otoczenie trasy 50-tki, którą przecież znam od tylu lat... Zmienia się nieustannie na gorsze otoczenie drogi DW108. Jest tu bardziej pusto, coraz większe wycinki lasów. Aż dziwne, że to jednak wciąż możliwe - a tak bardzo prawdziwe. Za Truskolasem dochodzi do kolejnych wycinek. Wstęp do nich już widziałem - podczas trasy: "Odnaleźć sens". No i tak mija miesiąc czasu a tam wycinka poważna... Nie mogę patrzeć na to co się dzieje... Dookoła... Coraz gorzej jest i coraz gorzej. To jaką radość mam mieć z tego życia czy tras? W pierwszych km, już właśnie w okolicach Truskolasu doskwierało mi jeszcze zmęczenie. Ostatnie dni są dość ciężkie, intensywne. Sporo się w szkole nachodzę do tej cholernej drukarki 3D, pilnuję drukowanego projektu i tracę fizycznie siły na cokolwiek... A do tego słabo sypiam... I takie są efekty. Dopadało mnie takie zmęczenie. Nie dawałem się jednak jemu i walczyłem dalej. Już przy drodze DW106 tuż przy skrzyżowaniu na miejscowość Imno - przystanąłem na chwilę. Zachowane batoniki na czarną godzinę dodały mi sił. I dalsza część trasy jakoś minęła. I tak dobrze, że dzisiaj jechałem tym moim ulubionym wariantem trasy 50-tki, a nie tym nieco gorszym. I mimo, że dookoła coraz większe spustoszenie, rodziła się też złość na te tylne koło. Może nie można jej kierować tylko na rzeczy martwe... Poniekąd można mieć też pretensje zarówno do WG i MK. Bo przy dwóch serwisach Aurelii w ostatnich dniach, a jeśli chodzi o serwis u WG (wymiana suportu) to dosłownie dniach... Zwracałem im uwagę, że coś mnie niepokoi z tylnym kołem. Mam takie dziwne odczucia, że znosi mnie, nie mogę jechać przy prawej stronie drogi gdy zjeżdżam z górki, mam takie dziwne odczucia z tym kołem. Niby bicia nie miało... No ale miałem takie odczucia... Wychodzi więc na to, że odkąd założyłem te koło na nowo - po trasie: Trasa Makowice-Słudwia. Czyli od 28.01 dokładnie od trasy: Szlakami przygód!. Zaczęło się na nowo coś niepokojącego dziać... Może nie od razu ale trasa, po trasie... Kolejne kilometry... I tak się działo do w sumie ostatniej mojej trasy: Trasa do szkoły: witaj wiosno!. Wtedy jeszcze nic się takiego nie wydarzyło albo nie zdążyłem tego wyczuć. Te wybrzuszenie wywalanie się obręczy musiało nastąpić dziś. Albo na tyle się powiększyło, że zaczęło ocierać o klocki... No ale prawie na pewno nic takiego nie miało miejsca w dniu: ZS: naprawa Aurelii. Bo WG pewnie zauważyłby, że jest coś nie tak z tą obręczą. No nie mniej dość szybko padła... Zrobiło się spore wybicie. Jednak nie chciałem rezygnować i ostatecznie nie zrezygnowałem z trasy. Zwykle nie ważne jak bardzo czuję się na koniec zgnojony lubię trasę 50-tkę... Jest jedną z moich najlepszych cyklicznych tras. I być może dlatego wciąż raz po raz nią jeżdżę? Dzisiejsza nie jest fajna z tych kilku powodów... Ta awaria, te zmęczenie, nie czułem się zbyt dobrze... No ale mimo wszystko pojechałem i oczywiście nie żałuję. Zaryzykowałem z tym kołem bo jest to tak rozwalone, że może w każdej chwili rozpieprzyć się do końca. No ale na to już nic nie poradzę. Mimo tych wszystkich nie sprzyjających okoliczności dzisiejsza trasa została pokona w jednym z lepszych dla niej czasów (mowa jedynie o średnim czasie, na podstawie czasu jazdy). Bo jeśli policzymy postoje itd. To nie musi być wcale tak pięknie bo jednak trochę zeszło...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)