Trasa z dnia dzisiejszego do najnieszczęśliwszych i najbardziej nieudanych nie należy. I to mimo tego, że wciąż trwa upragniona odwilż. Chociaż dzisiaj przybiera ona bardzo brzydki kształt. Od rana jest mglisto i deszczowo. Jest jednak kilka stopni na plusie co jest dla mnie pozytywne! W ogóle mamy całodobowe plusy. Te gnoje, z IMGW ostrzeżenia wydają, przed rozstopami. Nie wiem gdzie się podziali inteligentni ludzie. No ale skoro nawaliło w metrach tego jebanego śniegu, utrzymywał się całodobowy mróz, a teraz to wszystko puszcza, są intensywne opady deszczu, to to wszystko musi powodować podtopienia! Winę za to oczywiście ponoszą wszyscy ci, którzy tak ochoczo się cieszyli z takiej pogody, z tych całodobowych mrozów, tego całego zimowego cyrku, który powodował przecież u mnie tyle problemów. Po kilku dniach ze śniegiem miła zabawa się skończyła - bo te kilka dni, aby nie było nudno to jest ok. A potem to już nie jest dobrze.. Cierpi na tym moje regularne jeżdżenie, miałem problemy z dojazdem do pracy. Wciągu mijających dni czuję się jeszcze gorzej niż wcześniej.. Także.. Bardzo dobrze, że zima się kończy! Roztopy trwają. Pozytywne zmiany zaczęły się już od trasy: Odwilż. Pierwsze pozytywne aspekty - plus wciągu dnia, pierwszy od kilku tygodni! Końcówka weekendu była taka sobie, ale już ten przełom wtorek, środa (16-17.02) - wskakuje większy plus, także całodobowo, i jest już lepiej..! To zachęca mnie do jazd! Pierwsze przywitanie wiosny chciałem zacząć od sprawdzenia trasy na lotnisko w Makowicach i przez lotnisko. Naiwnie mam nadzieję, że się "odblokowało" po tym niespodziewanym ataku zimy w tym roku.. Jego odblokowanie jest dla mnie tożsame z tym, że inne moje ulubione trasy będą przejezdne. Niestety. Nie było mi dane dzisiaj zrobić tej oceny.. Dzisiejszy wyjazd taki mocno nieudolny, nacechowany samymi przykrymi wydarzeniami..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 775
Trasa nr [łączna]: 856
Trasa nr [na blogu]: 770
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 30
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 847 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 761 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8716 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8733 km
Maksymalna prędkość: 30.7 km/h
Przejechałem: 18.96 km
Przejechałem [msc]: 283.76 km
Przebieg roweru [rok]: 738.18 km
Przebieg roweru [suma]: 32749.54 km
Przejechalem w 2021: 738.18 km
Podroż dookoła świata (2021) 1.8454 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 81.8738 [%] km
Czas jazdy: 01:20:41 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1849:45:50 h
Czas Jazdy Suma (2021): 49:12:10 h
Czas Jazdy Suma (luty): 17:49:39 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2073:11:58 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:46:58 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:38:24 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:12 h
Średnia: 14.22 km/h
Dzisiejszy wyjazd jak już wspominam taki nieudolny od samego początku był. Nie dość, że wbrew temu co sobie zaplanowałem - po godzinach mojej pracy - gdy wybierałem się na trasę ok. godziny 14 - nadal padało, nadal przemieszczała się z zachodu (od Niemiec przez Szczecin) duża chmura z deszczem.. To miały miejsce i inne przykre wydarzenia.. Zapomniałem zabrać telefonu -.- Skapnąłem się prawie, że w połowie drogi na Makowice. Gdy sobie przystanąłem i chciałem zrobić zdjęcie zamglonego od odwilży wiejskiego krajobrazu. A tu bum - nie mam telefonu. A od tego się zaczęło. Miałem cyklicznie powtarzający się problem z kamerką, która kilka razy mi się wyłączyła dzisiaj. Gdzieś podskoczyło na dziurze i bum się wyłącza - ciacha mi ślad GPSu i inne ważne dane. Na domiar złego licznik też odmówił posłuszeństwa. A mam tylko jeden. To właśnie w drodze powrotnej po telefon. Na miejscu mimo szczerych chęci i wkurwiania się na to jak mogę, nie udało mi się tego zrobić, i mały fragment trasy pokonałem bez licznika.. Tam od świateł w Płotach.. To ile tam mogło być - z 1.5 km.. Wróciłem więc do domu, wziąłem telefon i trochę zmarnowanego czasu miałem na ustawianie licznika.. Mimo wszystko nadal deszcz ochoczo padał. A ja już trochę zniechęcony mimo wszystko ponownie pojechałem na te pierdolone Makowice.. Dookoła wciąż zalegający ten pierdolony śnieg, kałuże. Nie mówię, jechało mi się źle. Wkurwia mnie także wypadająca linka z tylnego hamulca.. Nadal problematyczne jest dla mnie pokonywanie górek. O np. tej górki w Płotach z technikum do ronda. A przecież robiłem ją setki razy i to na różnych rowerach. I nie było problemów.. A teraz no popatrzcie, nie jestem wstanie się przełamać, źle mi się jedzie, nie jestem wstanie tego zrobić. Miałem nadzieję, że idąca odwilż, wiosna nieco poprawi tą sytuację a to nic z tego.. Na domiar złego, jak już na te pierdolone Makowice dojechałem to na lotnisko i tak nie wjechałem. Patrząc z daleka wydaje mi się, że nadal panoszy się tam lód.. No i postawili jeszcze ochronę za bramą -.- No to się wycofałem. Dzisiaj sobie dałem z tym spokój.. Wróciłem na wioskę, a z tą ochroną to takie heca, że podobno te pierdolone rury co zwożą na te lotnisko - zresztą nielegalnie je tam zwożą, niszcząc jedyną drogę dojazdową do Makowic - podobno ktoś podpierdolił im tą rurę. Taa.. Kilkutonowa, wielka rura. Jasne.. Sami kurwa zajebali i teraz pajacują, wystawią jakiegoś ciecia i zadowoleni. A mnie trasa się nie udała.. Ehh.. Postanawiam sobie, że jutro pojadę, raz jeszcze spróbuję. Kolejny dzień odwilży daje mi w końcu szansę na to, że może będzie lepiej z przejazdem.. No bo dzisiaj to same nieszczęścia i problemy z tym jeżdżeniem mam.. I kamera odmawia posłuszeństwa i licznik a to na końcu postawią ciecia aby uniemożliwić mi wjazd.. Źle się dzieje, że dzisiaj jadę. Normalnie to może bym nie jechał, ale to by byłyby 2 dni bez jeżdżenia. A prawdopodobnie jutro nie dam rady pojechać (18.02) - jutro wracam po 15 z pracy, są szkolenia w których też uczestniczę i raczej mimo wszystko jutro nie pojadę. Także byłyby to 3 dni bez jeżdżenia. Stąd mimo wszystko musiałem dzisiaj pojechać..