11.03.2020
Jazda nr: 562

Tagi: zs_trPracy, zs_dino, zs, zach_slonca, wsch_slonca |

Trasa z dnia dzisiejszego w o wiele lepszej pogodzie niż ta, która była w zeszłym tygodniu poprowadziła mnie dobrze mi znanymi szlakami trasy, przypominającej trasę do sklepu Dino. Bo to jest w zasadzie taka sama trasa po za tym małym szczegółem, że nie odwiedzam na niej sklepu Dino w Przecławiu a od razu jadę dalej.. W sensie w stronę powrotną do niestety internatu.. Gdzie niestety mieszkam już tyle miesięcy a nie mogę się do tego wciąż przyzwyczaić.. Jeśli patrząc tak czasowo.. To ja przecież w internacie garnizonowym mieszkam z Aurelią dłużej niż w Slamsach, gdzie nie mieszkało mi się źle, skąd wolałem dojeżdżać do tej cholernej pracy, gdzie miałem lepsze życie, niż te które mam teraz.. Jak ten czas szybko leci.. To już prawie wiosna, coraz lepiej.. Dni coraz dłuższe.. A jednak jakoś wyjątkowo ciężko w ostatnich dniach mi się jeździ. Narzekałem na to już na wczorajszej trasie: ZS: Deszczowa Smutna Trasa. Bo nie tylko wnerwia mnie i przeszkadza mi mocno zużyty napęd przy Aurelii a także stan zdrowia.. Zarzynam się w tej pracy, w tym życiu, w życiu w mieście wbrew sobie i nie daję rady już.. Jestem mną stop tak mocno zmęczony.. Ciągle przemęczony, bez sił.. Od kilku dni walczę z migrenami. Miałem migrenę i wczoraj, mam i dzisiaj i lecę tylko na dużej ilości tabletek aby jakoś przetrwać dzień w pracy.. Aby mi tylko przeszło, abym się przejechał z Aurelią, jakoś kilka km z nią zrobił ale to też jest ciężkie.. Nie wiem czy to wina tego męczącego tygodnia, gdzie jest trochę fizycznej pracy.. I sporo biegania po 5 pięter (od piętra 0 na 4) i z powrotem i tak wiele razy wciągu dnia.. Czy ja po prostu potrzebuję wolnego.. Bo ta gonitwa w życiu mnie dobija?! Najbardziej to się martwię o to, czy sytuacja nie doprowadzi do jakieś tragedii, do załamania się moich rowerowych treningów czy uniemożliwienia mi wzięcia udziału w X Rajdzie Dookoła Zalewu Szczecińskiego, na który tak bardzo się nastawiłem, na który tak czekam.. I który będzie za tak niedługi czas! To już tylko.. 45 dni.. Mam nadzieję, że się jakoś to wszystko uspokoi, pogoda też niech się uspokoi.. Niech się wszystko unormuje bo tak się żyć nie da.. W wiecznym przemęczeniu, biegu.. Tak może kilka tyg? Może miesięcy? I to w końcu pierdolnie.. I będzie tragedia tylko..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 566

  • Trasa nr [łączna]: 648
  • Trasa nr [na blogu]: 562
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 42

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 639 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 553 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 3769.12 km
  • Stan Licznika Końcowy: 3799.39 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 3794.54 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 0 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 0 km

  • Maksymalna prędkość: 43.3 km/h

  • Przejechałem: 30.27 km
  • Przejechałem [msc]: 259.63 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1375.33 km
  • Przebieg roweru [suma]: 23941.06 km

  • Przejechalem w 2020: 1375.33 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 3.4383 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 59.8526 [%] km

  • Czas jazdy: 02:01:48 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1288:48:13 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 90:24:53 h
  • Czas Jazdy Suma (marzec): 16:28:40 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1512:14:21 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:21:14 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:09:10 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:16:37 h

  • Średnia: 15.01 km/h
Dzisiejsza trasa była o wiele ładniejsza niż wczorajsza.. Słonecznie, fajnie.. Temperatura co prawda wysoka nawet ponad +10℃ wciągu dnia.. Ale odczuwalna znacznie niższa.. A do tego ten cholerny wiatr.. Wieje coraz mocniej, a prognozy pogodowy pokazują, że w zbliżający się weekend ma być znowu zła pogoda.. I, że tak powiem: czemu mnie to kurwa nie dziwi?!.. Nie wiem może chory będę.. Coś tak czuję.. Bo czuję się coraz bardziej osłabiony, nie mogę spać nocami, źle sypiam.. I jakoś próbuję przetrwać każdy cholerny dzień w tej cholernej robocie. Choć w tym tygodniu poza na nadmiar obowiązków, brak działającej windy a trzeba ganiać na 4 piętro od 0.. A więc kurwa 5 pięter, w sprawach zawodowych i durnotę tej firmy bo czego mądrego się można po niej spodziewać -.-, to nie mam na co narzekać. Nie jest źle, w tym tygodniu się wyjątkowo nie przypierdalają do mnie. Jak już to między sobą walczą.. Mamy praktykantów, kręcą się osoby z zewnątrz - może dlatego? Albo trochę roboty służby.. Jak się pracuje a potem zmęczonym siedzi to się głupoty nie trzymają.. No nie mniej w pracy i dzisiaj, i wczoraj i w tym tygodniu OK, czego nie można powiedzieć o poprzednich dniach. Nie mogę się jednak dać zwieść. To, że dzisiaj jest OK, nie oznacza, że będzie tak cały czas.. Za kilka dni znowu będzie jakaś afera i tego jestem pewny. A tym czasem dzisiejsza trasa.. Miałem w planie jechać na ten cały Przecław a potem przez te wszystkie wsie do Mierzyna i znany mi powrót zaliczyć.. Z rana zaliczałem jeszcze piękny wschód słońca, a na koniec trasy żegnał mnie piękny zachód słońca! :) Piękna nadziei trasa, na której w końcu porobiłem trochę zdjęć napędu.. To są zdjęcia po.. 1 578 km, które ostatni raz były robione na trasie: Makowice-Lotnisko z 23.12.2019 r.. W końcu się doczekałem, że dni są dość długie, można porobić zdjęcia ;) Nic optymistycznego jednak na nich nie widać ani nie czuć.. Jeździ się coraz ciężej, coraz gorzej. Do tego mocno zniszczone felgi, dają się we znaki. Co widać szczególnie na tylnym kole.. Na którym klocki hamulcowe są tak rżnięte, że aż popękały.. Masakra jakaś. Nie dość, że klocek nie dociska (z tyłu) więc nim nie wyhamuję, to jednak gdzieś haczy o koło i ja to czuję od wielu tras, przez setki km, że jest coraz gorzej.. Każdy podjazd pod każde wzniesienie to jest jakaś masakra.. No nic nie poradzę, napęd się kończy i w najbliższej przyszłości wymienię felgi w kołach, napęd i takie drobne psujące i zużywające się elementy przy Aurelii, aby Aurelia była zwarta i gotowa na nowe wyzwania, i zbliżający się wielkimi krokami wyjazd na X Rajd Dookoła Zalewu Szczecińskiego. A jeśli chodzi o napęd, to nieco więcej pisałem o nim na trasie: Stracone nadzieje.. Wtedy napęd dawał mi się mocno we znaki. Dzisiaj - ponad 50 km później, nie jest lepiej ;) I nie będzie już lepiej.. Znawcy tematu zwracają uwagę na wiele oznak mocno zużytego napędu.. Trudno się dziwić, w końcu ten napęd przetrwał ponad 10,1k km.. A jego kres dobiega koniec.. Jeszcze dosłownie kilka tras (albo i nie) - jeśli nie będę wstanie jeździć.. I trzeba to naprawić.. Tak naprawdę to czekam tylko na odbiór samochodu. A wtedy biorę kilka dni wolnego (myślę, że tak 2-3 dni) i w tym czasie oddałbym Aurelię do naprawy. Więc też mam nadzieję, że termin będzie zachowany i będzie szybszy niż 20.03.. Bo jeszcze nie tak dawno temu nie odczuwałem skutków zużytego napędu.. I jeździło mi się OK. A dzisiaj już np. nie mogę tego powiedzieć. Dzisiejsza trasa była męcząca, powolna. I jeszcze ten wiatr, i ta cholerna droga z Warzymic przez Będargowo do Stobna a dalej do Dołuje.. Tego się przecież nie da drogą nazwać, tak zniszczone, i zrujnowane.. Tu nie ma pobocza, jedne wielkie dziury.. I setki samochodów, które wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi pchają się do jeżdżenia po tej drodze.. Masakra jakaś.. Trasa z dnia dzisiejszego ma wiele takich ALE.. Ma jednak dwie dobre strony, które warto przypomnieć: piękny wschód słońca, i piękny zachód słońca.. Tylko dla tych dwóch wydarzeń warto było się przemęczyć.. I to mimo zmęczenia, gdzie moim jedynym pocieszeniem jest zbliżający się weekend :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa11marca2020zdj1.jpgtrasa11marca2020zdj2.jpgtrasa11marca2020zdj3.jpgtrasa11marca2020zdj4.jpgtrasa11marca2020zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)