Trasa z dnia dzisiejszego, mimo pewnych moich zapędów, i planów nie okazała się szczęśliwie długa, szczęśliwie trafna i dobrze przygotowana. Wszystko tak naprawdę opiera się na negatywnych doświadczeniach z dnia wczorajszego: ZS: Oszukana 20-stka
. Wkurwiające typy co pracują w tym wkurwiającym miejscu.. I coś co jest dla mnie z rana typowe (źle się czuję, zmęczony jestem). Nie dla mnie zaczynać pracę o 7:30 i kończyć tak późno jak o 15:30.. Nie jestem wstanie się skupić na niczym. I nie wiem co robię. Dzisiaj tak właśnie bezmyślnie nie patrząc na to co się dzieje na świecie, za oknem, pojechałem w normalnych ciuchach do roboty, zamiast w rowerowych.. i normalne mieć na przebranie.. I tylko zmokłem! Byłem narażony na deszcz przed ponad 20 min. Ale tak padało.. Tak wielkie krople.. I do tego deszcz ze śniegiem.., że te 20 minut wystarczyło aby przemoknąć na wylot. Przyszło mi przez to siedzieć w pracy w mokrych na wylot dżinsach, butach, skarpetach. A normalnie by tego nie było, bo bym się kurwa przebrał jak człowiek, położył mokre ciuchy na grzejnik podeschły. I byłoby inaczej. No ale kurwa nie, bo się ktoś dopierdoli, wkurwia mnie to tylko dodatkowo.. Zniechęca do tego miejsca.. I tak mi przyszło mokrym siedzieć -.- Jeszcze wysuszenie ciuchów też takie pewne nie jest. Regularnie trafi się jakiś kurwa niedorozwój, który zakręci grzejnik. To jak ma mi coś wyschnąć?! Ja już pewny idę zabrać. A to dalej mokre, bo jakiś kurwa czub wyłączył grzejnik. To do cholery nie lato, gdzie mamy w budynku po +50℃, że to samo wyschnie -.- No ja pierdole, co za ludzie kurwa. I to wszystko złożyło się na to, że logistycznie się dzisiaj nie popisałem. A jak będę chory, i spadnie mi forma i przygotowania do rajdu rowerowego (25-26.04 - X Rajd Dookoła Zalewu Szczecińskiego), to kurwa zapierdolę tą policję jebaną.. i te kurwa jebany burdel.. Bo to kurwa jest ich wina. A mogłem dzisiaj jechać autobusem.. Tylko nie chciałem ze względu na problem z dojazdem do internatu -.- Dzisiaj po pracy wybierałem się do kolegi. Nie wiedziałem ile tam zabawię.. To takie kurwa wszystko nieudane..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 542
Trasa nr [łączna]: 624
Trasa nr [na blogu]: 538
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 18
W tym roku: 18
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 615 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 529 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 2969.49 km
Stan Licznika Końcowy: 2981.37 km
Stan Licznika Końcowy2*: 2976.52 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 15218 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 15230 km
Maksymalna prędkość: 32.2 km/h
Przejechałem: 11.88 km
Przejechałem [msc]: 557.31 km
Przebieg roweru [rok]: 557.31 km
Przebieg roweru [suma]: 23123.04 km
Przejechalem w 2020: 557.31 km
Podroż dookoła świata (2020) 1.3933 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 57.8076 [%] km
Czas jazdy: 00:55:05 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1235:58:08 h
Czas Jazdy Suma (2020): 37:34:48 h
Czas Jazdy Suma (styczeń): 37:34:48 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1459:24:16 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:05:16 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:05:16 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:16:49 h
Średnia: 12.96 km/h
Dzisiejsza trasa jak już wspominałem nie należy do najlepszych ani najdłuższych. Wyszła mi tylko dzisiaj niezbyt udana, i dość mokra trasa pracy. Bardzo mocno deszczowa trasa, i to w nieprzyjemny sposób deszczowa. Miałem w planie po spotkaniu z kolegą zrobić taką trasę 20-tki Szczecińskiej (ZS: Trasa "prawie 20-stka"). Licząc się z tym, że będę jechał po ciemku nocą.. Albo chociaż taką: ZS: Oszukana 20-stka. Nic z tego jednak nie wyszło. Zażenował mnie ten cały dzień ta sytuacja w nielubianej i nieszanowanej pracy. A do tego jeszcze miałem wszystko mokre.. Nie wszystko mi powysychało, nie przebierałem się w rowerowe stroje.. Bo mi się nawet nie chciało. Po spotkaniu z kolegą, gdzie już w tych po południowych godzinach mniej padało, prawie wcale.. A po spotkaniu już wieczorem już w ogóle nie padało, no ale jednak nie, nie pojechałem.. Odechciało mi się. I wróciłem po prostu do siebie. Do tego cholernego internatu.. na tej cholernej ul. Łukasińskiego, na tym cholernym zadupiu Pogodno. Boże jak ja kurwa nienawidzę tego zajebanego miasta..! Nie mogę tu żyć, nie mogę tu trwać. Nie widzę tu niczego dobrego, pięknego ani wartościowego. Im dłużej tu jestem tym bardziej mnie to męczy i zabija.. Dodam jeszcze problem dojazdowy ;) No od kolegi, no nie ważne z jakiej ulicy ale blisko Bramy Portowej.. dojechałem do Internetu w 20 min. Autobusem bym tak wygodnie nie wrócił. Musiałbym wrócić na Plac Żołnierza Polskiego, poczekać na autobus.. I jechać nim 20 min.. I jeszcze liczyć na to, że nie będzie kontroli biletów.. Przecież te wspaniałe miasto i jego wspaniała komunikacja miejska, utrzymuje się tylko z wymuszeń.. Bo tu mamy taką jakość usług, że to powinni ludziom płacić, że chcą tym jeździć. Tylko co niektórzy muszą, i to jest przykre. Reszta jedzie samochodami, których na drogach jest za dużo i każdego dnia w tym cholernym mieście mamy wiele niebezpiecznych sytuacji, wiele zdarzeń i utrudnień w przejazdach. Uroki życia w mieście, które do mnie nie przemawiają. To jeden problemów. Drugi jest taki, że mógłbym wyjść od kolegi po godzinie 19. A wtedy już nie wrócę linią nr 86 do siebie. Muszę jechać mocno dookoła.. I cała podróż zamiast 20 min potrwałaby blisko godzinę czasu + czas oczekiwania na tramwaj (np. linia nr 3) i przesiadka w autobus linii nr 60. Już raz tak jechałem.. I to w tygodniu! Było po godzinie 20. Nie miałem czym dojechać. Z Placu Żołnierza jechałem tramwajem linii nr 3 na Stocznię Szczecińską (ok. 8-10 min jazdy), przesiadka w autobus linii nr 60. Oczekiwanie nim ruszy i podróż dookoła miasta przez ponad 40 min. A rowerem tak po prostu 20 min, bez żadnego czekania.. tak po prostu.. I dlatego dzisiaj pojechałem rowerem. A to nie było zbyt trafne rozwiązanie ze względu na mocno paskudną pogodę. A do tego napęd daje o sobie znać. Dziwnie się miejscami zachowuje i mam wrażenie, że łańcuch jest za długi i zaczyna opadać z korby.. Miałem takie wrażenie jak prowadziłem rower z policji.. do miejsca z którego zwykle ruszam już dalej (zakładam tam kamerkę) i w drogę.. To dosłownie kilka metrów, za komendą. W tym miejscu się zatrzymuję (skrzyżowanie ul. Małopolskiej z ul. Mazowieckiego. To mniej więcej te miejsce (53.428773, 14.558853) - staję bliżej parkingu..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)