Trasa z dzisiejszego dnia jest dla mnie małą odskocznią od smutnego, przybijającego mnie życia w wielkim mieście, w Szczecinie na który tyle narzekam, który tak mnie ogranicza i smuci. W ostatnich dniach coraz więcej smutku w moim życiu. A dzisiaj choć troszkę radości. Radość przeplata się jednak z kłopotliwym wydarzeniem jakim jest powrót do tego cholernego Szczecina. Za czasów studiów takich problemów nie miałem, rzadziej wracałem, częściej mnie po prostu w Szczecinie nie było i to było dla mnie jak najbardziej korzystne. Niekorzystne są obecne czasy, gdzie na siłę, gdzie wbrew sobie tam powracam. I tak spędziłem miło poranek dzisiejszego pięknego i słonecznego dnia! Dzień zaczął się przepięknym wschodem słońca. Poranek spędziłem na wiosce u wujka, mając towarzystwo zwierzątek, kotków ♥. Miło było ale szybko się skończyło. Trzeba było jechać! Aby w trasę pojechać. Ostatecznie wyjechałem przed godziną 12 a chciałem znacznie szybciej! Gdy wyjechałem w tą zaplanowaną na dzisiaj trasę, nieco pogoda się popsuła! Ale spokojnie to tylko przelotny epizod, gdy słonko za chmurami się schowało. Przez większość trasy miałem słoneczko na horyzoncie. Co prawda na niebie było sporo chmur.. Ale było niezwykle pięknie.. I chłodno :) Nie ukrywajmy tego, nie było za ciepło dzisiaj. Przyjechałem cały przepocony, koszulka dosłownie tak mokra, że suchej plamki na niej nie można było znaleźć. Było jednak warto pojechać, warto się przemęczyć na wyjątkowej trasie, którą ustanowiłem w bólach jej tworzenia w 2018 r., co w szczególności podkreśla wpis: "Miarą sukcesu jest suma porażek". Zaś pełne zrobienie trasy zostało opisane we wpisie: Trasa Gryfice-Łabuń-Resko z 20.09.2018. Coś jednak różni te trasy, nie chodzi o szczegóły jego przebiegu, że tu zjechałem do lasu, a tu nie (taki charakterystyczny ogonek na trasie z 20.09.2018 r.), ale chodzi o odczucia jakie mi na niej towarzyszyły. Dzisiaj ani przez chwilę nie przeszła mi myśl, że mógłbym zawrócić, że mógłbym się poddać i nie jechać dalej jak zrobiłem to w 2018 r. dwukrotnie, gdzie więcej szczegółów znajdziecie w cytowanym już wpisie: "Miarą sukcesu (...)", do którego gorąco zachęcam zajrzeć! Oczywiście należy również zajrzeć do linkowanych materiałów, innych tras - które są zawarte we wpisie. W końcu nie bez powodu pozostawiam takie ślady.. W końcu ten blog to taki "pamiętnik", opiera się na moim życiu. Więc przyszłe wydarzenia są zależne od przeszłych.. Tj. przyszłe wybory od tych przeszłych.. A jak już o tym wspomniałem! To dzisiaj na trasie pomyślałem sobie o upływającym czasie, i związanej z tym historii na przykładzie 300 tras temu (Siła, Wiara, Nadzieja!
). Czemu akurat 300? Nie wiem. Tak mi się pomyślało i zacząłem sobie rozmyślać co robiłem 300 tras temu, jak wtedy wyglądało moje życie, a jak będzie wyglądało 300 tras później licząc od dzisiejszego wyjazdu? :) Bardzo ciekawe. I na pewno do tego powrócę.. Kiedy już to nastąpi. A nie wiadomo kiedy to nastąpi. To takie ekscytujące oczekiwanie jak oczekiwanie na "100 odcinek Cyber Info", w którym zostanie odkopana statuetka Cyber Mariana... Jest więc po co żyć. Coś jednak różni mój blog od serii Cyber Info, ... wpisy pojawiają się znacznie częściej :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 483
Trasa nr [łączna]: 566
Trasa nr [na blogu]: 480
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 139
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 557 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 471 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 1217.31 km
Stan Licznika Końcowy: 1267.63 km
Stan Licznika Końcowy2*: 1263.87 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13503 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 13553 km
Maksymalna prędkość: 35.2 km/h
Przejechałem: 50.32 km
Przejechałem [msc]: 118.01 km
Przebieg roweru [rok]: 4261.31 km
Przebieg roweru [suma]: 21409.3 km
Przejechalem w 2019: 4261.31 km
Podroż dookoła świata (2019) 10.6533 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 53.5233 [%] km
Czas jazdy: 02:46:55 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1121:17:44 h
Czas Jazdy Suma (2019): 265:00:38 h
Czas Jazdy Suma (październik): 06:54:58 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1344:43:52 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:43:45 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:54:24 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:19:17 h
Średnia: 18.19 km/h
Dzisiejsza trasa miała bardzo piękny, bardzo dobrze znany mi przebieg. W końcu prowadzi przez wiele dróg, wiele miejsc, które bardzo dobrze znam w swoim krótkim życiu w którym wydarzyło się bardzo dużo, z którego mam bardzo dużo doświadczeń i wspomnień. Czasem myślę, że mimo krótkiego wieku, przeżyłem już swoje życie. Widziałem wszystko, już mnie nic nie jest wstanie zdziwić.. ani zaskoczyć. Po prostu ja już to widziałem, ja już to przeżyłem. Trasę rozpocząłem od jazdy po drodze DW109, wielu zmian jakie przez miniony rok tu zaszły. Pojawiają się nikomu niepotrzebne ronda, gdzie jedno (skrzyżowanie z DW108) nie jest jeszcze zrobione, pojawia się mocny spad drogi między drugim - za małym rondem :) Ciężarówki i autobusy zjeżdżające z ekspresówki do Płotów nie mają szans wykręcić się w zjazd, są po prostu za długie na to. A więc rondo jest za małe i nie przemyślane.. Zresztą jak wszystko.. tutaj jest nie przemyślane i niepotrzebne. Ta cała cholerna S6, gdzie prace nad nią wciąż się nie skończyły - też jest niepotrzebną i szkodliwą inwestycją. A jak już tak narzekam to ponarzekam na firmę, która robi remont drogi DW109. Otóż to jest po prostu kurwa coś niebywałego. Droga DW109 zaczyna się w Płotach, biegnie przez Płoty i przez ronda na końcu Płotów.. A gdzie będzie jej remont? Od wysokości znaku, że to ta zasrana Unia Europejska dała na to kasę. Kilkaset metrów drogi od ronda (DW109 / S6) zaczyna się remont. Rzeczony fragment nie doczeka się zmian :) Tego jestem pewny. Jeśli chodzi o dalsze prace aż do Gryfic, w większości są już gotowe. Pozostają prace wykończeniowe, i małe fragmenty drogi gdzie prace się nie skończyły. Już narzekałem na to, i nadal narzekam. Robienie remontu drogi DW109 od środka w losowym punkcie.. Nie od któregoś końca drogi tylko od środa. Na całe szczęście ten cyrk się powoli kończy. Ja w ostatnich miesiącach z racji pracy w Szczecinie i rzadszego przebywania w domu nie musiałem się często się użerać z konsekwencjami tego remontu, stania długo na przystankach czy w korkach w drodze do Gryfic i z Gryfic. Obecnie na trasie są tylko dwie sygnalizacje świetlne. Większość remontu jest gotowa. Na ostatnią chwilę pozostawiono najgorszy fragment drogi - ten przy Barkowie.. Tam jest najwięcej dziur, pęknięć i innych ubytków. I one nadal będą. Idzie chłodna zimowa aura. Przymrozki nie będą rzadkością. A tych dziur będzie coraz więcej. Wkrótce zrobi się wesoło.. Nie sądzę, aby remont drogi był kontynuowany ze względu na pogodę. A więc może się okazać, że małe fragmenty drogi pozostaną bez skończenia nim nadejdzie zima. A może.. a może budowlańcy chcą skończyć przed zimą inwestycję?! Przynajmniej na odcinku Płoty-Gryfice bo na to się zapowiada! Jeszcze kilka miesięcy temu bym nie powiedział, że to tak szybko i sprawnie im pójdzie. A to proszę! Naprawdę spore zaskoczenie i nagły pośpiech. W większości trasy jedzie się już wyremontowaną drogą. Jest tylko jeden mały mankament całej tej sytuacji. Nie tylko nie skończone fragmenty (koło Barkowa i skrzyżowania na Baszewice) ale pojawiające się wyspy i inne urojenia projektantów dróg, które w realny sposób zagrażają bezpieczeństwu na drodze. Do tej pory takie twory były tylko na krzyżówce do Baszewic. Obecnie pojawiają się w znacznie większej ilości miejsc (w tym na skrzyżowaniu do Barkowa) a także na wjeździe do Gryfic. Trend - jak najbardziej nie korzystny. W ogóle to miałem nadzieję, że w tym wpisie trochę się wyżyję na budowlańcach remontujących drogę DW109. Ale niestety nie mam powodu.. Bo sobie ładnie poradzili. Wciągu ostatniego miesiąca czasu, robota poszła bardzo szybko do przodu. Poznikały ograniczenia prędkości, kolejne światła na jakich się stało. Jest znacznie lepiej. Jest kilka niedoróbek jeszcze. One jednakże znikną wraz z kontynuowaniem prac nad tą drogą. A tym czasem moja trasa trwała! Właśnie w drodze na Gryfice towarzyszył mi chłód, który głównie dawał się we znaki na palcach. Jechałem w krótkich rękawiczkach. Zanikało słoneczko, które pojawiło się znów gdy byłem już w Gryficach, z których jechałem na Modlimowo! Tam kolejne fatalne wieści.. I pozytywniej.. Moje myśli o 300 trasach temu i związanej z nimi historii. Do tych myśli przekonały mnie wielkie zmiany w otaczającym mnie świecie. Przebudowa i remont drogi DW109.. Nowe osiedla domków jednorodzinnych w Płotach, obwodnica Płotów i nowa droga S6. Dziesiątki wymordowanych drzew na gminnej drodze z Gryfic do Modlimowa. W samym Modlimowie większość drzew padło ofiarą ludzkiej chciwości. I nie tylko drzewa. Po drodze mijałem kilka zamordowanych zwierząt. W tym dwa koty, i jedno dzikie zwierzę, podobne do łasiczki, ale znacznie większe.. Nie wiem co to jest.. Podobne do łasiczki lub borsuka (ale ma inne upierzenie niż borsuk) :( Nie mogę patrzeć na to ile krzywdy niesie ten świat.. I nieustanny rozwój ludzkich osad. Nowe osiedla powstają kosztem przyrody, kosztem życia zwierząt, owadów, i innych organizmów.. Coś niebywałego. Tym czasem życie i trasa toczy się dalej. Choć jeszcze przed Modlimowem, nim jeszcze 30 km trasy pokonałem pojawiały się oznaki zmęczenia, nie poddawałem się im. Jechałem dalej. Pogoda dopisywała. Było chłodno, ale za to pięknie. Kolory i smutek jesieni. I radość i smutek zamknięty w harmonii życia.. Dla równowagi jeszcze muszę napisać, że śmierć i życie. W końcu to nieodzowny element naszej egzystencji. Mijałem właśnie Modlimowo. Przystanąłem tam na wybudowanym wiadukcie.. Podziwiając drogę S6, którą jeszcze kilka miesięcy temu jechałem gdy nie była otwarta.. Jakoś mi smutno się robi jak widzę tyle zmian w życiu. Wkrótce mijając Modlimowo mijałem kolejne zmiany i ciekawostki! Np. droga na Wicimiczki przez las, została nazwana: "Kopaniny". Ktoś taki znak postawił :O Czyżby jakieś nowości zmiany?! Nie wspominam o najważniejszych. Bo podobno to jest karalne... mówić źle, o podludziach, którzy dla własnego zysku, i zysku ich PANÓW, wymordowali całe hektary lasów przy wsi Dąbie.. i jeziorze Dąbie. Mam na to odpowiednie dowody.. Eh. No nic.. trasa musi trwać. A wraz z nią wchodzę w nieco weselszy etap. Etap od Dąbia przez Łabuń Wielki do Reska, był dla mnie przyjemniejszy. Tutejsze wiejskie tereny wprowadziły mnie w harmonię, w miły nastrój. W samym Resku też było ok! I w Resku poczułem przypływ nagłych sił. Gdy już mijałem Resko to pędziłem z prędkościami nawet 30 km/h a NAWET +30km/h! Ale się działo! :D Ale kręciłem... tym zużytym napędem.. łańcuch to normalnie o zęby się nie obcierał z tej zawrotnej prędkości, która co jakiś czas zwalniała do ok. 20 km/h, czy po prostu 20+km/h gdy traciłem siły na dalsze szaleńcze jazdy! :) Ale i tak było fajnie. Pod Płotami słonko znowu zaczęło zachodzić, by wkrótce znowu powrócić! Dzisiaj na niebie gościło wiele chmur, prawdziwy imponujący i niezwykły spektakl chmurny.. Rozbudzający wyobraźnię! Trasa ostatecznie się skończyła i jestem z niej bardzo zadowolony. Potrzebowałem takiej odskoczni. A po niej.. szybko zjeść obiad i wbrew sobie, na siłę, gnać na Szczecin.. ech..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)