02.09.2023
Jazda nr: 1291

Tagi: morze, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa nie udała mi się w pełni :( Mogła być fajną trasą jednak pewne okoliczności rodzinne a potem prawdziwa plaga (prawie jak biblijna) komarów uniemożliwiła realizację tej tak jakby dwuczęściowej trasy. Przynajmniej taki zamysł miałem, skoro i tak się wybierałem w ten weekend do Kamienia z JS i tak. To czemu przy okazji nie zaliczyć roweru? Jedynym plusem miała być pogoda - okolica +24℃, wrześniowy weekend. Tak ciepło. No to siłą rzeczy się chce pojeździć! I dzisiaj byłaby taka możliwość. Tej nie było wczoraj: Trasa "50-tka": "nowy początek". Jazda szła mi słabo. Dzisiaj miałem fizycznie siły, dobiły mnie jednak te komary i pewna wiadomość, którą rano odczytałem... To było dokładnie z chwilą gdy chciałem wrzucić zdjęcie na relację na Facebooku. Taki typowo wiejski klimat - ta ładna pogoda. I krówki. Jednak zrezygnowałem. Prawda jest jednak taka, że choć wieści tragiczne to dzisiaj mnie to tak nie dobiło mocno. Pewnie jeszcze przyjdzie taki moment. Dzisiaj nad ranem czy już rano - zmarła bliska ciotka z Makowic. Jeździło się tam często. I miało się kontakt ze sobą. Choć ten zwariowany 2023 r. przyniósł kolejne konflikty... To jednak dalej było się rodziną. No jednak stała się taka tragedia, i teraz lepiej nie będzie. Może być tylko gorzej jak to w życiu bywa. No a te konflikty? Teraz to, to już nie ważne... Trzeba być ponad to... No a w kwestii trasy - nie udała się, dwuczęściowa trasa, do zrealizowania miałem dwa cele - dlatego mówię, że trasa "dwuczęściowa" i nie udało się żadnego zrealizować. Z trasy to tylko tyle, że się przejechałem... I tylko tyle. Całość dzisiejszego wyjazdu zamknęła się na dojeździe z Kamienia Pomorskiego do Wolina i powrotu i w sumie tyle. No ale to taki nie przyjemny powrót - wraz z cieplejszą i fajniejszą pogodą do ataku przystąpiły te cholerne komary. To jest po prostu nie normalne aby za dnia, w tym słońcu w takiej ilości brały się do ataku... Zepsuły cały wyjazd, który i tak stał się mniej przyjemny z chwilą gdy odczytałem tą smutną wiadomość z dzisiejszego dnia...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1298

  • Trasa nr [łączna]: 1377
  • Trasa nr [na blogu]: 1291
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 2
  • W tym roku: 131

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1365 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1279 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 17444.1 km
  • Stan Licznika Końcowy: 17506.66 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 17387.26 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 29920 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 29983 km

  • Maksymalna prędkość: 28.4 km/h

  • Przejechałem: 62.56 km
  • Przejechałem [msc]: 114.69 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5152.14 km
  • Przebieg roweru [suma]: 54206.39 km

  • Przejechalem w 2023: 5152.14 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 12.8804 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 135.516 [%] km

  • Czas jazdy: 03:59:17 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3456:00:34 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3232:34:26 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 347:52:38 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 06:56:45 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:28:23 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:39:20 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:26 h

  • Średnia: 15.71 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego w założeniach miała być nieco inna a jest tylko smutną wędrówką przez życie, bez żadnej nadziei na lepszą przyszłość. Jak można liczyć na to, że będzie lepiej, skoro budowana przyszłość będzie bez pewnych osób, które nam towarzyszyły?... Taki jest właśnie dzisiejszy wyjazd w kontekście otrzymanych informacji od w gruncie rzeczy nie spodziewanym odejściu ciotki z Makowic. To, że w ostatnim czasie chorowała to tak... No ale kto by przypuszczał, że to tak się skończy? A ta historia się właśnie tak kończy. To jednak (mój blog) ani miejsce ani czas na takie rozmyślenia. Więc pozostanę sam z sobą z tym myślami, a jeśli mam się tymi myślami z kimś podzielić to tylko z najbliższymi. Skupiając się na trasie, to moim zamysłem było odwiedzić Wolin i ów Dziką Plażę w Wolinie, która przysporzyła sporo problemów na wspólnej trasie GŻ i WG. I sytuacja rozwinęła się do tego stopnia, że ich wspólna znajomość dobiegła końca: "Samotne Świnoujście i Niemcy". Chciałem jednak zobaczyć to miejsce i tą plażę. Więc tu się wybrałem ale na samą plażę dojechać nie dojechałem... W Wolinie spotkałem się z taką plagą opętanych wręcz komarów, że nie było na to szans. A im byłem bliżej Zalewu Szczecińskiego tym było gorzej. W sumie nic się takiego nie działo gdy do Wolina jechałem - psuć się zaczęło dopiero w mieście, gdy jechałem ul. Stefana Jaracza, na tutejsze pola, przedzielone kanałem Płocińskim. Fajna miejscówka. Jest tu pięknie. Tylko wszystko oczywiście psują ludzie, którzy kolejne miejsca podporządkowują sobie, ogradzają kolejne działki itd... No dobra byłem na tej ul. Stefana Jaracza, jeszcze nie odkryłem, że jest coś nie tak. Zaczęło być gdy odbiłem na ul. Konwaliową. W większości to był sam piach. Jechać po tym nie dałem rady a więc prowadziłem rower. A wtedy mnie skurwysyny obsiadały. Gdy w pewnym momencie przystanąłem aby zrobić zdjęcie przepięknej perspektywy na Puszczę Wolińską.... Zostałem cały obsiadły a jednoznacznie zaatakowany. Te małe skurwysyny nie zdążyły jeszcze dolecieć kiedy od razu przechodziły do ataku... Wtedy wiedziałem, że coś jest nie tak jednak nadal próbowałem tam dotrzeć. Byłem już blisko, dzieliła mnie odległość mniejsza niż 1 km. Może to było z 800 m a może z 600 m.... Musiałem się jednak poddać wraz ze zwężeniem się ul. Konwaliowej bo jakieś nieodpowiedzialne gnoje uzurpują sobie prawo do tutejszych łąk. Wszystko poogradzane, kamery zamontowali... Popierdoleni są i to równo... No dobra a ja musiałem stąd dosłownie: "spierdalać!"... Bo miałem do czynienia ze zmasowanym atakiem. Uciekałem ul. Trygława, a pościg za mną trwał w zasadzie do bardziej zurbanizowanej części Wolina czyli do ul. Słowiańskiej. I wracałem... Pogryziony cały, dobity pogodą i sytuacją rodzinną. Mijałem częściowy remont drogi Wolin - Laska. Może zrobią całość? Do Kamienia Pomorskiego. Fajnie by było. Gdy byłem tu ostatni raz to widziałem, że coś się dzieje: Kamieński Zalew. Teraz wiadomo o co chodzi. Remont drogi - wszak potrzebny. Wracając myślałem o realizacji drugiej części dzisiejszej trasy czyli przejazdu przy Zalewie Kamieńskim od Skarchowo do Miłahowo. Ten plan okazał się jednak nie możliwy do realizacji. Droga nieco zarośnięta... I multum wrogo nastwionych komarów... Za to udało się zrealizować inny cel poboczny. Przejazd z Kukułowa do Połchowa. Tam oczywiście komary też były ale była również lepsza droga i dało się przeżyć. Nie dało się jednak nacieszyć widokami. A te są piękne, na Zalew i ptasią wyspę. Jest tam taka wyspa - cała w spróchniałych drzewach i ptakach... A wyspa ta to Gardzka Kępa. No cóż... Ciężka ta jesień pełna komarów... I smutno się zaczyna ten czas, kolejnego szkolnego rozdziału... W mojej zawodowej historii...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa02wrzesnia2023zdj1.jpgtrasa02wrzesnia2023zdj2.jpgtrasa02wrzesnia2023zdj3.jpgtrasa02wrzesnia2023zdj4.jpgtrasa02wrzesnia2023zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)