09.05.2023
Jazda nr: 1225

Tagi: trPracy, JS, drzewa, zach_slonca, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa w sposób jednoznaczny udowadnia, że każdy miesiąc ma swoje piękne momenty. Co by jednak nie mówić najpiękniejsze są te pierwsze majowe dni... W tym roku, nie obeszło się bez komplikacji ale udało się zabrać JS na trasę, która w zamyśle miała być moją oryginalną trasą na Lubieszewo: Lubieszewska górka. Chciałem ją zrobić tak nieco szybciej niż z połową miesiąca - gdyż już teraz jest wystarczająco kolorowo! Wszystko co mogło to już rozkwitło. I w tym maju przejawiają się barwy żółte, białe... Wszystko tak pięknie kwitnie. A co najważniejsze - jeszcze - nie ma tak dużego problemu z owadami! A te potrafią się dawać we znaki w normalnym wakacyjnym cyklu. I choć już się powoli budzą - były dość aktywne po południu, to można powiedzieć, że nie jest jeszcze tak źle... Dopiero w kolejnych dniach będzie, a w tych dniach piękne majowe barwy miną. Zastąpią je kolory czerwca - bardziej stonowane, z surową zielenią. Całe pola w makach zdobić będą piękny świat, który powoli aczkolwiek sukcesywnie jest niszczony przez ludzkie ścierwo, których jedynym zajęciem jest wszystko niszczyć i rujnować... Nie chcę wchodzić jednak dzisiaj w tą polemikę ani w zachowanie (skandaliczne) kierujących samochodami. A to nic nowego... W miesiącu mijam od tysięcy do kilkudziesięciu tysięcy samochodów. I wystarczy, że co nie który zachowuje się w sposób nie odpowiedzialny... stwarzając spore zagrożenie dla innych. No ale nie będę ciągnął tej polemiki. Niestety muszę pociągnąć inny temat - całą dzisiejszą trasę słyszałem niepokojący dźwięk, takie jakby piszczenie, stukanie - z różną częstotliwością. Nie jestem na razie wstanie zdiagnozować czy wprost powiedzieć od czego to wynika. Jednak z tego co zdążyłem sprawdzić to dla mnie trochę niepokojące są szprychy w tylnym kole. Tak jakby to one miały wydawać te dźwięki?! Jeśli mi się znowu koło posypie... To się po prostu zdenerwuję. Przecież nie dawno wymieniałem koło i miałem z tylnym kołem spory problem, którego pokłosie mam dalej -.- Taki jestem zakręcony po codziennych dniach, że nadal nie zadbałem o to aby wymienić klocki w tylnym hamulcu. A więc tak naprawdę jeżdżę bez tylnego hamulca...: Trasa 50-tka: "Przywitanie wiosny & Awaria koła. A jak widać trochę tras od wydarzenia minęło... Skupiając się jedna na dzisiaj - cały dzień czy trasa była nastawiona na zasadzie jedynie nadziei, że się uda i się razem pojedzie. Do ostatniej chwili nie było to takie oczywiste. A jakoś za bardzo nie chciałem tu jechać sam. Zbyt fajne strony - chociaż co ważne - mimo tego, że dni są dłuższe (a na tym głównie bazowałem) to i tak nie udało się jakoś rozsądnie tej trasy zrobić, i niestety nie poszła ona starym śladem od początku do końca. Jeśli chodzi o długość dnia to dziś zachód słońca w Płotach następował o godzinie: 20:44. A jeśli chodzi o zmiany... To pojechaliśmy przez Niekładź na Prusinowo. A z niego udaliśmy się na Otok i z niego dopiero na Górzycę. Taka zmiana mała ;) Bo normalnie to bym normalnie jechał wzdłuż drogi DW109. Nie zważając na samochody i ich poczynania a te nie są za dobre - wali im w łeb i to równo. A co najgorsze takie zachowania mają przyzwolenie społeczne i wszelkich służb, odpowiedzialnych za utrzymanie porządku. Więc jak może być dobrze na tych drogach. A najgorsze jest jak teraz, robi się ciepło. Więc jest większy ruch i większej ilości społeczeństwa odbija... Także, zmiana nie była tylko na drodze do Górzycy. Była również w Dziadowie, z którego wróciliśmy szybciej na drogę DW109. Robiło się już późno i dłuższy dzień nie za wiele tu pomógł... Mnie czekała jeszcze droga powrotna... A sama tak krótka trasa nieco się wydłużyła czasowo. Gdyby przyszło teraz wracać przez Skalin i jechać jeszcze na Lubieszewo to ja pewnie po 21 byłbym dopiero w Gryficach... A nie w domu gdzie i tak dojechałem dość późno, już po zachodzie słońca, którego ostatnie chwile podziwiałem na wyjeździe z Gryfic - tu miałem nadzieje na oglądanie zachodu przy ul. Żwirki i Wigury w Gryficach. Niestety nie udało się. Słońce było już za nisko i przysłaniało się za drzewami - nieco więcej było widać pod Brodnikami, ale tam nie miałbym jak tego podziwiać - bo musiałbym stanąć na ulicy. A to było mało rozsądne. No nie mniej - dzisiejsza trasa fajnie minęła w otoczeniu majowych barw. Choć to nie był ten przebieg trasy, na który liczyłem to i tak było fajnie i kilka ładnych zdjęć zrobiłem tym niezwykłym okolicznością natury, którą przyszło nam dziś podziwiać.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1232

  • Trasa nr [łączna]: 1311
  • Trasa nr [na blogu]: 1225
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 6
  • W tym roku: 65

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1299 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1213 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 14774.6 km
  • Stan Licznika Końcowy: 14831.51 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 14756.51 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 27248 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 27305 km

  • Maksymalna prędkość: 32.2 km/h

  • Przejechałem: 56.91 km
  • Przejechałem [msc]: 342.33 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2476.73 km
  • Przebieg roweru [suma]: 51530.98 km

  • Przejechalem w 2023: 2476.73 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 6.1918 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 128.8275 [%] km

  • Czas jazdy: 04:10:59 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3275:12:44 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3051:46:36 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 167:04:48 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 23:54:37 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:59:06 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:34:14 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:38 h

  • Średnia: 13.66 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego zaczęła się rano i skończyła już wieczorem (dosłownie) praktycznie cały dzień - gdyż dziś do szkoły przyjechałem rowerem. I nawet jakbym chciał dziś w szkole dłużej zostać to i tak nie mogłem. Około 14:40 była zamykana część szkoły w której miałem rower. I musiałem iść. A dziś by mi wyjątkowo pasowało zostać choćby do 16. No ale nie pogodzę tego z przyjechaniem rowerem. Przecież nie porzucę Aurelii byle gdzie... Mam miejsce gdzie ją trzymam - a gdyby było tego mało to te miejsce dodatkowo kłódką zamykam. Tak dla pewności. Także wyjechałem wcześnie rano bo jeszcze po 6. I ku mojemu zdziwieniu już od rana było dość ciepło. A ja z powodzeniem mogłem dzisiaj już od rana jechać nie tylko w krótkich spodenkach ale i koszulce! Nauczony doświadczeniem poprzednich dni, że z rana bywało chłodno pojechałem w bluzie i koszulce polarowej na długi rękaw. Jednak dość szybko się rozpłaszczyłem - gdy skręcałem na Waniorowo. Tu zresztą robiłem pierwsze zdjęcia tych pięknych żółtych pól, których widok dość często mi dziś towarzyszył. Może źle piszę, że "mi"... bo "nam" od pewnego momentu. Z rana jednak jechałem sam i zacząłem przygodę od tych pięknych pól. I niepokojących dźwięków od Aurelii. One nie są od dziś, sporadycznie takie dźwięki pojawiały się na trasie: "Dziwnowska developerka". No ale wtedy z niczym tego nie kojarzyłem aby się nie nastawiać negatywnie. Jednak dzisiaj robi się to już niepokojące. Od rana do wieczora na wszystkich etapach trasy, na której wyjątkowo nie zależało mi na kilometrach a widokach i towarzystwie... Czasem tak mam, że celem wycieczki jest coś innego niż nabijanie kilometrów. I właśnie dzisiaj był taki cel realizowany - zacząłem go realizować już po szkole, którą opuściłem jeszcze na długo przed godziną 15. Dość szybko zjawiłem się na ul. Mickiewicza w Gryficach - skąd wkrótce, które nie następowało tak szybko - ruszyłem z JS w tą podróż - zaliczając jeszcze po drodze wizytę w sklepie Mrówka. Może stąd wydało się naturalne jechać na Niekładź, niż wracać na ul. Piłsudzkiego (wciągu drogi DW109). A skoro już tak się zadziało to pojechało się przez ten Niekładź który mnie już też wkurwia. Nie pierwszy raz w tym roku tu jadę i dalej jest ten sam problem, że nie jest do końca naprawiona droga. Coś zaczęli pajace robić i nie skończyli... Zresztą nie tylko ten odcinek jest kontrowersyjny na Prusinowo również (a przynajmniej był) bo w chwili obecnej nie widać po nim aby był w jakimś złym stanie: Kontrowersje remontu drogi na Prusinowo - Gryfice24.online. Moje osobiste kontrowersje wzbudza również ten pseudo portal informacyjny - z jego redaktorem naczelnym i jedynym właścicielem mam osobisty konflikt. No ale nie ważne - fakt jest taki, że przejazd przez Niekładź to są jakieś żarty. I kilka miesięcy temu wyglądało to tak samo i nadal się nic nie zmieniło. Jakiekolwiek inwestycje w gm. Gryfice leżą... Podobnie jak leży ta władza w Gryficach - i nie, nie jest ona z ramienia tak absurdalnie nie lubianego PiS-u. Wraz z tym cyrkiem zastanawiam się, a zresztą zastanawiam się o tym każdego dnia gdy jestem w okolicy - co z II etapem obwodnicy Gryfic. I jak będzie realizowany? To może być ciekawe. No ale dobra... Minąłem te cyrki. Wjechaliśmy na Prusinowo potem Otok. Dookoła wiele pięknych stron, i jeszcze tak wiele dróg do odkrycia! Tak wiele przygód do przeżycia... A kiedy to zrobić gdy czasu tak mało? :( I w końcu Górzyca a za nią Borzęcin. Tu było najmilej dzisiejszego dnia i najfajniej... <3 Przejazd z Borzęcina do Skalina o ile można nazwać to jazdą już nie był taki fajny. Mnóstwo wyrżniętych drzew. Skurwysyny nawet i tu się dorwali do niszczenia... Koniec końców jednak udało się zrobić trasę poprawnie ;) Pierwszy raz gdy zabrałem tu JS nieco drogę pomyliłem: Borzęcińskie przygody. No ale i tak było fajnie... :3 Dzisiaj jednak pojechałem poprawnie. Tylko to wszystko tak się wlecze, czas tak szybko mija a wciąż do przejechania sporo. Bliżej zachodu słońca i końca dnia uaktywniło się robactwo, które dawało się we znaki w Skalinie, a potem w przejeździe przez Dziadowo, które minęliśmy tak bokiem wyjeżdżając na skrzyżowaniu w kierunku Zielina z drogi DW109. Najlepsze momenty zachodu słońca wkrótce miały miejsce - a my w tym czasie mijaliśmy Gryfice. Już pod koniec dnia, pod koniec zachodu słońca wracałem. Cały dzisiejszy choć ciepły dzień - był jedną wielką walką z bardzo silnym wiatrem który mocno się dawał we znaki. A na koniec dnia aby nie było tak, że będzie lepiej całą drogę wracałem pod ten silny wiatr... Wraz z końcem dnia robiło się też wyraźnie chłodniej. Gdy byłem już pod osiedlem, gdy już wróciłem z dzisiejszej trasy temp. spadła do 13.9℃. Na noc szło wyraźne ochłodzenie... A co najgorsze ten silny wiatr nie ustępował. Utrzymuje się on tak od wielu dni, i wciąż i wciąż nie chce zmaleć...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa09maja2023zdj1.jpgtrasa09maja2023zdj2.jpgtrasa09maja2023zdj3.jpgtrasa09maja2023zdj4.jpgtrasa09maja2023zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)