02.05.2024
Jazda nr: 1409

Tagi: wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest bardzo smutnym wydarzeniem. To dzień po tragicznych wydarzeniach i mimo, że próbowałem jeszcze coś zaradzić, jeździłem... To niestety... Ostatnia jedyna nadzieja minęła... Nie jest łatwo, wczoraj to było już na wieczór. Nieco inaczej to odbieram... Dzisiaj znacznie gorzej. I złość miesza się ze smutkiem. Bo jak inaczej mówić o takich wydarzeniach?! Chciałem zrobić fajne ujęcia dronem w kolejny zachód słońca na niezwykle mile spędzonym dzisiejszym dniu z JS... W Czaplinku i okolicy po której jeździliśmy. A na koniec takie zdarzenie... Robiłem ostatnie ujęcia tego kończącego się zachodu na jeziorze Drawskim w Czaplinku. Ustawiałem się do zdjęcia lecąc bokiem a mój były dron... Już chciałem napisać: "mój dron" :( A już tak nie napiszę... DJ Mini 3 PRO - nie posiada bocznych czujników. Jeśli chodzi o czujniki to jest dość ograniczony... Takie rzeczy to powinny mieć czujniki kurwa na każdej krawędzi... I to najlepiej jakieś na podczerwień... Głupi błąd i zabawka za kilka tysięcy idzie w pizdu... No kurwa nieco ponad 3 msc było mi dane się nią cieszyć i zabrać ją na kilka wyjazdów - dokładnie na: ILE WYJAZDÓW : samochodem i rowerem. To są wyjazdy gdzie materiały mam. A są też wyjazdy, gdzie utraciłem materiały bo ich nie zgrałem... To są materiały z 18.04, 28.04 - rowerem. I 27.04, 01.05 - samochodem. Z tego co kojarzę to tak... Nie zgrywałem nawet i nie oglądałem materiałów z tras: Borzęcińskie drogi: & nowe przygody oraz Trasa Czaplinek - Borne Sulinowo... Przepadły materiały i dron, który mam... Znowu te "mam". Miałem od 14.01.2024 r. Czyli dokładnie przez 108 dni. Porównajmy to do 3522 dni spędzonych z Aurelią (do 01.05)... Strata mniejsza ale i tak... Najgorsze jest w tym wszystkim to, że ja kurwa wziąłem tego drona na raty. Do końca roku o ile będę miał na to dalej motywację... Będę go spłacał... Będę spłacał coś czego już nie mam i w co kurwa zainwestowałem dodatkowo. I jeśli pójdę w stronę nowszych wersji... Na chwilę obecną DJ Mini 4 PRO - pakiet baterii który mi pozostał wraz z hubem ładującym na nic mi się nie przyda. Czy jest sens pakować się w wygasły model, którego jest już trudno dostać? Robiłem dzisiaj od wczesnego poranka rozeznanie. Zresztą wczoraj w nocy nie do końca wierząc w to, że coś się wydeklaruje też patrzyłem po tych dronach... Jak to wygląda teraz. Tak kurwa minęły ledwie 3 msc... No kurwa 3,5 msc dokładnie. A tak wiele się zmieniło. Wszedł w tym roku (2024 r.) nowy model. Jeśli utrzyma się obecna linia życia produktu i tworzenia nowych produktów to prawdopodobnie DJ Mini 5 następca obecnego modelu DJ Mini 4 wyjdzie w 2026 r. Ten którego kupiłem - DJ Mini 3 PRO bez dodatków kosztował 3700 zł. Niepotrzebnie wziąłem dłuższe raty - koszt kredytu wyniósł 850 zł co już daje prawie 5000 zł. Do tego HUB i 2 baterie: 800 zł (kupiłem dopiero w marcu...). I niepotrzebnie jak widać. Kurwa... I do tego bardzo wydajna i mocna karta pamięci: Angelbird AV Pro MicroSDXC 256 GB Class 10 UHS-II/U3 A1 V60, która kosztowała mnie 500 zł... To karta która z powodzeniem pociągnęłaby video 8K. Wziąłem ją przyszłościowo i na co kurwa to wszystko?! Aby pływało w jeziorze... Już pal licho, jebać paliwo, nerwy... No bo dzisiaj z rana pojechałem do tego jebanego Czaplinka, na tą jebaną przystań gdzie to się stało. I szukałem tego drona... I bez szans... Wszystko wskazywało jeszcze wczoraj i dzisiaj się potwierdziło, że odbił się od masztu i poleciał do wody. W okolicy gdzie to się stało były 3 łódki i nie ma na nich śladu po dronie... Jeszcze wczoraj były sprawdzone dwie łódki. Jeden żeglarz na nie wchodził... No ja bym kurwa nie dał rady. Mnie już nie dobrze było jak widziałem jak wchodzi... I ta łódka się tak przechyla na bok... Nie wiem jak na to wchodzą... No może bym wszedł ale jak próbuję to to odpływa zaraz... Bo były dwie takie podejrzenia najpewniejsze, że to tutaj musiało się stać. I niestety... Nie miałem szczęścia... Takie kurwa ogromne straty... Już pal licho z tym, że dzisiaj nie potrzebnie te kurwa 200 km robiłem... No prawie 200 km... To już naprawdę jebać to... Gdyby się znalazł to było najważniejsze. Aby się znalazł... A tak... Tragiczne okoliczności które spotkały Zwiadowcę I (14.01.2024 - 01.05.2024) [*]... Spoczywać będzie w pokoju na dnie jeziora... Długo nie zagościł jedynie 3,5 msc... Jak mam się kurwa w tym życiu z tym wszystkim czuć?! W depresji od ostatniego tygodnia nawet dłużej... Z powodzeniem prawie 2 tyg. Same problemy i w pracy i w życiu osobistym. Nic mi nie idzie... Wszystkie sprawy uwalam, wszystko źle robię... A to jeszcze kurwa takie coś... To nie będzie tak, że minie parę dni, nie będę myślał i spoko. Z każdym miesiącem gdy przyjdzie spłacać kolejne raty ten problem będzie na nowo się pojawiał... I na nowo będzie mnie dręczyć to co się stało... Pomimo jednak tych trudności i przykrości jakie były, ciężkiego poranka pełnego złości, nerwów i smutku... Znalazłem w sobie siłę na to aby pierdolnąć to kurwa wszystko i się przejechać... Bliżej dzisiejszego po południa spakowałem Aurelię, wziąłem aparat Sony DSC HX350 i pojechałem do Kiełpina. Z zamysłem aby zrobić trasę po okolicy Brojc. Jego kolonii i tutejszych wsi. Było tutaj kilka dróg, po których nie było mi dane jeździć... Kilka i tak pozostało... To jeszcze z raz pojadę i powinno się udać... Mimo tragicznych okoliczności, dzisiejsze bardzo wietrzne i gorące po południe było miłą odskocznią od tej chujni którą jest te życie, w którym ciągle jest źle i źle...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1417

  • Trasa nr [łączna]: 1495
  • Trasa nr [na blogu]: 1409
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 1
  • W tym roku: 61

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1482 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1396 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 20904.9 km
  • Stan Licznika Końcowy: 20943.68 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 20806.38 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 33386 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 33425 km

  • Maksymalna prędkość: 32.2 km/h

  • Przejechałem: 38.78 km
  • Przejechałem [msc]: 38.78 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1785 km
  • Przebieg roweru [suma]: 57643.58 km

  • Przejechalem w 2024: 1785 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 4.4625 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 144.109 [%] km

  • Czas jazdy: 03:04:02 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3454:57:18 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 114:27:23 h
  • Czas Jazdy Suma (maj): 03:04:02 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3678:23:26 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:04:02 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:52:35 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:18 h

  • Średnia: 12.65 km/h
Dzisiejsza trasa, czy dzisiejszy dzień jedynie utwierdza mnie w przekonaniu chujni jaką jest te chujowe życie. Nie warto nic mieć, w nic wierzyć. To kurwa kolejny rok z rzędu (po 2021 r.), gdy był jeszcze ostatni jakiś normalny, że tylko przykrości się zdarzają. Z światem i życiem jest coraz gorzej. To już będzie trzeci rok z rzędu jak jest już coraz to i coraz gorzej... Coraz więcej śmierci dookoła, brakuje coraz więcej osób którzy byli od zawsze... W życiu nie ma stabilizacji, i tylko coraz gorsza sytuacja. Ta sytuacja z wczoraj na nowo mnie do końca dobija. Ledwo udało się jedną wyjaśnić... wspominałem nawet w tytule wpisu, że mam pewną "nadzieję": Trasa "20-stka": Nowa nadzieja. Chociaż nadzieja, nadzieją ale wczorajszy wieczór to również taka chujnia... No dobra te sprawy się wyjaśniło, nie jest dobrze chociaż płomyk się tli... Chciałoby się powiedzieć, że płomyk nadziei ale w ten sposób będę się jedynie "powtarzał" i na co mi to... No coś się jeszcze tli, może będzie jak dawniej. Obecnie nie ma ku temu sprzyjających okoliczności. Nie ma dnia aby w tym jebanym kraju jakieś tragedii nie było... A tak swoją drogą tragedia kurwa się ciągnie od października. Po wyborach parlamentarnych, wybory samorządowe to dalsza tragedia... Rozpierdala się ten kraj coraz bardziej, ludziom odwala. Jest po prostu tak chujowo... Nie chcę się w tym akapicie powtarzać co się stało z dronem "Zwiazdowca I" - DJ Mini 3 PRO. Modele z 2022 r. ale kupiłem go dopiero z początku 2024 r. jako ostatni czas... na kupno przestarzałego wg. producenta modelu, którego sprzedaż jest wycofywana. Po prostu się sprzedaje to co pozostało. Nowe sztuki z magazynu nie przyjadą. Teraz cały marketing opierać się będzie o najnowszy model DJ Mini 4 PRO. W sumie w styczniu już było wiadomo co nie co o nim. No ale na początek trochę mi kasy było szkoda, ten model DJ Mini 3 nie wydał się zły i w sumie nie był. Nagrania czy zdjęcia były takie piękne... Mogłem się nim cieszyć kilka lat spokojnie nim pewnie zastąpiłbym go czymś nowszym - prawdopodobnie z nagrywaniem 8K. Te czasy bliższe roku 2030 z pewnością przyniosą rozwój ekran, kamer 8K. To nieunikniony skok technologiczny. A tym czasem nie mam się czym cieszyć. Życie mnie dobija. Ostatnie dni były dołujące... Odbijało się to na mojej pracy, na mnie... Na zdrowiu... Na relacjach powiedzmy "rówieśniczych" chociaż tak naprawdę chodzi o relacje zawodowe. Ten smutek, ta niepewność mnie dobija. Nie wiem jak to możliwe, że z jakiegoś absurdalnego powodu pierdolnąłem to wszystko po porannych złościach, które mieszały się ze smutkami. Napchałem się niezdrowego smażonego żarcia... - podgrzewałem na chlebie w dużej ilości oleju polędwicę z kurczaka ;) Czasem sobie takie "przysmaki" robię. Gdy się nażarłem, a wiatr za oknem nie milkł... Za to było nadal słonecznie i ładnie pojechałem na wycieczkę. Nie miałem ochoty na żadne trasy "cykliczne" ani na nic przy domu. Pomyślałem o tych przepięknych polach przy Brojcach. To są ciekawe rejony, które nadal nie zostały dobrze poznane. Wciąż było sporo dróg - po dzisiejszym dniu jest ich nieco mniej na których jeszcze nie byłem... A w sumie zainspirowałem się tym pomysłem na wspominanej już trasie: Borzęcińskie drogi: & nowe przygody. Przez myśl przeszły mi również inne trasy, związane z okolica Brojc... Dargosław: Pałac von Neste 2, Gryfickie niepowodzenia. I dobrze... Jadę! Stanąłem autem w Kiełpinie. Nim pojechałem do Brojc zrobiłem jeszcze rundę przy drodze S6 - pasem serwisowym, za drogą, i skręciłem na polne drogi, którymi wyjechałem we wsi Grąd. Ładna miejscowość.. Otoczona naturą.. Nie trafiłem na nią podczas trasy przy Borzęcinie to dzisiaj specjalnie pojechałem. I teraz na Brojce! Walczyłem z wiatrem, ten ze mną też walczył i chciał mnie zniechęcać. No ale nie ze mną te numery... Ja się zniechęcać nie dam! :) Wjechałem na wieś, a z niej w pierwszej kolejności skierowałem się na kolonię "Trójkę", z niej odbiłem na kolonię "Dziewiątkę" za którą ciągnęła się dalej przy polach i zalesionym terenie droga. Do pewnego momentu była przejezdna... Dalej to była tragedia, cała rozjechana i zniszczona, do momentu takiej drogi wśród drzew, które tworzyły jakby tunel... Przejście, czy most do pięknej krainy! Naprawdę było tam romantycznie... Znalazłem się pod okolicą wsi Tąpadły, po objechaniu której pojechałem do Przybiernowa. A więc już znanych stron... -> Trzebiatowska Rega. Wieś Przybiernowo nie od razu poznałem ale gdy się skapnąłem gdzie jestem to zacząłem wracać znowu na Tąpadły. O ile teraz jechałem bardziej ze wzniesień... I z wiatrem to powrót był masakrą. I znowu mały objazd Tąpadły. Zainteresowałem się drogą, która prowadziła przy dawnych PGRach, remoncie drogi i Wiejskiej Świetlicy w Tąpadły. A gdy już tam byłem to pojechałem tak niewinnie inną drogą przy polu. Miałem nadzieję, że zaraz wyjadę w Brojcach... A to nie tak łatwo... Oj nie... Dopóki szła droga, najpierw szutrowa było ok. Potem taka polna i miejscami było nie za bardzo "ok"... Było miejsce gdzie jakbym wyrżnął.. Bo to zjechana droga, piachu wszędzie.. No ale dobrze.. Nie wywaliłem się ale dojechałem do skrzyżowania dróg i skąd mnie wiedzieć czy ja chcę w lewo czy w prawo jechać? A może mnie bliżej prawicy... To skręciłem w prawo. I tak po kolejnych trudach i kompletnie dla mnie nie przejezdnych odcinkach drogi niespodziewanie znalazłem się w Natolewicach. Przy znanej drodze (blisko cmentarza). To w zasadzie wyjazd z Natolewic. Na wprost jedzie się na Kiełpino / Brojce. I na tym wyjeździe z lewej strony jest właśnie domek, a za nim droga. I tą drogą wyjechałem! No kto by się spodziewał takiego obrotu spraw... Szczerze? To ja nie... A taki obrót sprawy nabrały. No cóż, gdybym skręcił w lewo dojechałbym do Stoląż. I w sumie na ten Stoląż (pierwszy raz) podobnie jak dziś pierwszy raz w Tąpadły byłem - się kierowałem. Tyle, że nie wracałem na tą drogę rzeźnię przy Natolewicach. A pojechałem szutrem z Natolewic w stronę Kiełpina i odbiłem w lewą stronę na trochę lepszą z pozoru drogę. To jedynie jak słusznie zauważam, słusznie przyznając sobie rację... To pozór drogi. Pewny fragment jest przejezdny, to ładna utwardzona szutrowa droga. Jednak im bliżej wsi to tu nawet kamyka z szutru nie ma. Gęsto naładowany piach. Ciężko w tym iść a co dopiero przez to jechać. I tak było po samą asfaltową drogę w Stoląż... Co prawda ta droga cała pokryta dziurami i łatami no ale przynajmniej asfalt! A nie te polne drogi, które tak mi dzisiaj obrzydły... Za dużo się przedzierałem na tych miejscach na tej w sumie nie dużej wyprawie. Przecież zaczynałem od takich wątpliwych dróg robiąc przejazd kolonią Brojc: Trójką i Dziewiątką. I jeszcze większą chujnią kończyłem dzisiejszy dzień... Wykończony fizycznie, psychicznie zmierzałem ku celu... Szczerze? To już mnie się powoli nawet nie chciało jeździć. Więc ze Stoląż wróciłem prostu na Brojce i do samochodu. Uniknąłem trzeciej w dniu dzisiejszym wymiany akumulatora w kamerce.. Bo gdybym miał jeszcze pojeździć to bym musiał.. I dojechałem do auta. Spakowałem się w ten burdel w którym jeżdżę i wróciłem do domu... Pewne obawy mimo wszystko nie schodzą ze mnie, złe doświadczenia i przykrości z życia zostają... Tak nie wiele trzeba aby tak wiele się mogło spierdolić... Prawda? I nie mówię tu tylko o tej sytuacji z dronem... To dość duży finansowy cios... I ogromna strata... Są też sprawy sercowe..., które tak dręczyły mnie ostatnimi dniami. Do tego stopnia było mi źle, że nie jeździłem wcale z Aurelią. Zaniedbuję ją... :( No cóż... Są sprawy ważne i ważniejsze prawda?... Jednak życia osobistego swoich uczuć, nie można przekładać na czyiś zysk - poświęcając się pracy. Tam jesteśmy jedynie jak narzędzia - póki działamy - użyteczni, a gdy uszkodzeni albo niepotrzebni to bez żadnych sentymentów pozbywani. Dlaczego więc się tak poświęcać?... Nie rozumiem tego. Nie rozumiem tego "kultu pracy" i bezgranicznego poświęcenia po to aby właścicielowi firmy i jego rodzinie żyło się lepiej, wygodniej... I często: szczęśliwiej... Życie to jedna wielka chujnia, a z tej chujni.. Z tego życiowego bagna wypływa jedynie jedna dobra rzecz... To nic innego jak jakieś ustabilizowanie się tej ważniejszej dla mnie sprawy... Mimo pokomplikowania się tych życiowych relacji, tych wszystkich zawiłości... Czuję, że może się to jeszcze poukładać... I ta relacja odżyje i znów piękna... Może nie "znów" bo zawsze taką była a będzie mocniejsza... A sprzęt... to sprzęt... Choć dla mnie sprzęt jest ważny i zwykle dobrze o niego dbam... Najwidoczniej o "Zwiadowcę I" nie dbałem dobrze, skoro skończył tak jak skończył... A kolejne dni pewnie nie będą łatwe a na pewno nie łatwiejsze od minionego dzisiejszego. To zbyt świeże rany, które zaciągnięte zobowiązanie finansowe wciąż będzie rozszarpywać... Tak to może faktycznie... Miną dni czy tygodnie i byłoby lepiej... Nowe emocje, nowe wydarzenia które przepełniają dni pozwoliłyby inaczej spojrzeć na z MOJEJ DZISIEJSZEJ perspektywy świeże wydarzenia... Z perspektywy kilku, kilkunastu już nie mówiąc kilkuset wpisów dalej.. Nie będzie już takich emocji. Wtedy rzeczywistość o ile będę tak długo żył - zafunduje inne zmartwienia i problemy... Z roku na rok coraz gorzej i z życiem i z tym światem... Niezbyt optymistycznie kończę dzisiejszy wpis ale cóż... Nie potrafię inaczej... :( Wiele wydarzeń się na mnie nakłada, przenika... Tych negatywnych emocji i zdarzeń jest po prostu za dużo i nie potrafię sobie z tym w ogóle poradzić... :( To wszystko mnie tak przytłacza a co najgorsze: nie chcę być w tym sam, widząc dookoła tyle szczęśliwych par... Mając kogoś zawsze jest łatwiej... niż trwać samemu... :(

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)