Dzisiejsza trasa zgodnie z zapowiedzią z wczorajszego dnia, a w zasadzie trasy: Trasa Unibórz - Grębocin, jest powtórzeniem tej samej trasy, tego samemu dystansu. Miejscami było lepiej niż wczoraj, udało mi się nawet parę minut szybciej wyjechać. Można by powiedzieć, że pogoda jest lepsza. Świeci słońce. Miejscami jest na plusie (okolica +1℃), choć przeważnie jest to: 0℃. Mróz dopiero z wieczora będzie brał. I na niego się załapałem. Momentalnie zrobiły się gorsze warunki na drogach, asfalt zaczął przymarzać. Źle mi się jechało.. No a kto mógł się tego spodziewać. A to nie jedyny problem. Mam wrażenie, że od wczoraj zmieniło się ustawienie statywu kamerki, którą mam przymocowaną do roweru.. No kurwa wiecznie coś. Wczoraj problem z licznikiem, muszę dawać dane poprawkowe do bloga. A to nie jest dla mnie fajne. Te poprawki, dbanie o to wszystko. Statystyki są ważne. Jeżdżenie też. A niektórzy mają na to wyjebane, i sobie robią co chcą, żadnej odpowiedzialności za słowa i czyny. I jakoś nie widać by mieli w życiu gorzej czy źle z tego powodu. A to prowadzić do tego, że inne osoby się mogą zniechęcić do sportów, do regularnej pracy.. Eh. A tak tylko mówię. Bo się może wydawać, że wszystko fajnie, w porządku a tak nie jest. Wraz z nowym miesiącem wiele się zmienia. A smutki w moim życiu pozostają. Mam równocześnie przy sobie coraz mniej znajomych.. Otaczają mnie debile. Wszystko mnie wkurwia.. I nadal mam tak, że nie mogę sobie poradzić z tym zimowym jeżdżeniem.. Powinno być już lepiej ale nie jest. Nawet pokonywanie głupich rond, już nie wspominając o jeździe ze wzniesień jest problemem.. A to na domiar złego odkryłem po tej nie łatwej trasie, że kamerka jest źle ustawiona! A przecież wczoraj była dobrze ustawiona! To co by się stało?!.. Ehh. Wiecznie coś.. Wiecznie ktoś mi kurwa grzebać musi przy tym rowerze, wszędzie.. Nadal mam problemy z hamulcami. I to mimo tego, że już od kilkunastu dni mam kupione nowe klocki, ale nie było jak dotąd okazji aby je zamontować.. Także nic się na lepsze nie zmienia. Trasę jednak zrobiłem. Miałem zniechęcające co do tego myśli. Bo jednak z rana było oblodzenie, znowu padał ten cholerny śnieg. Warunki się na nowo pogarszają. A temp. przekroczyła 0℃, dopiero ok. godziny 11. Więc było mało czasu aby wszystko zdążyło się poprawić do stanu z dnia wczorajszego. I w sumie tak było. Droga już za Baszewicami na Grębocin kompletnie nieprzejezdna. A wczoraj była. Na domiar złego zaczęły przymarzać mi pedały.. Źle mi się jechało.. W tych ostatnich kilometrach do domu. Nienormalnie wielki ruch aut, jak na porę dnia, i pogodę nie pomagał.. Także nie wiem czy to tak fajnie, że się dzisiaj udało. Potwierdziłem przebieg: ponad 39 km. I to chyba jedyna pozytywna wiadomość z dzisiejszego dnia.. Mimo małego sukcesu jakoś mnie on za bardzo nie cieszy.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 768
Trasa nr [łączna]: 849
Trasa nr [na blogu]: 763
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 23
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 840 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 754 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8513 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8553 km
Maksymalna prędkość: 31 km/h
Przejechałem: 39.37 km
Przejechałem [msc]: 101.42 km
Przebieg roweru [rok]: 555.84 km
Przebieg roweru [suma]: 32567.2 km
Przejechalem w 2021: 555.84 km
Podroż dookoła świata (2021) 1.3896 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 81.418 [%] km
Czas jazdy: 02:42:38 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1838:26:33 h
Czas Jazdy Suma (2021): 37:52:53 h
Czas Jazdy Suma (luty): 06:30:22 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2061:52:41 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:10:07 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:38:49 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:38 h
Średnia: 14.58 km/h
Trasa z dzisiejszego dnia szła mi dobrze, pod wieloma względami lepiej niż wczoraj, ale to tylko pozory. Psująca się pogoda i tak zdążyła mnie dopaść pod osłoną nocy, gdy już dzień w noc się zamieniał.. Tak szło w miarę dobrze - słonecznie, ciepło, bez wiatru który był wczoraj. Trochę męczące te kilometry ale co zrobić. Nie miałem innej możliwości jak nie przejechać tej trasy, tak dla pewności aby wiedzieć czy na pewno mam rację ;) Dzisiaj dodatkowo wstąpiłem do remizy strażackiej w Trzygłowie, to stąd muszę odliczyć kilkaset metrów. A no tak - na dzisiaj mam już naprawiony licznik, i działa. Więc fajnie leci trasa. Ale niestety dalej późno wyjeżdżam, blisko godziny 14. A teraz, że szybko się robi ciemno to najmniejszy problem.. Gorszy jest te oblodzenie dróg, spadki temp. W nocy padał śnieg, rano drogi ciężko przejezdne były. Odwilż wzięła się późno do roboty. Więc sytuację miałem gorszą. Najgorszą miałem już za Baszewicami na Grębocin, gdzie jechać po tym lodzie się nie odważyłem. Trochę czasu zmarnowałem na prowadzenie roweru do samej wsi Grębocin. Dopiero na wsi, trochę pojechałem, ale jeszcze fragmentami było mi źle jechać - fragmentami do powiatowej drogi łączącej bezpośrednio drogę DW109 z Wanierowem. Tam już była lepsza sytuacja ale niestety zdążyły mi przymarznąć pedały, opony też już brały lód. Albo sama droga? Bo jechało mi się jakoś nieciekawie. Najgorzej miałem już w samych Płotach na tych cholernych rondach.. Nie dość, że były tam te cholerne ronda, było już ciemno.. To jeszcze było jedno zło.. Tajemnicze ciężarówki na niemieckich blachach wiozące po jednej rurze - prawdopodobnie na budowę Baltic Pipe w Świnoujściu. Tylko nie wiem gdzie oni to wożą. Jedno składowisko tych śmieci jest na lotnisku w Makowicach. A drugie - właśnie.. Rury są wywożone w stronę Gryfic. Nie udało mi się na razie zbadać tematu gdzie one dalej trafiają. Mam ochotę tak któregoś dnia za nimi pojechać, czy to rowerem czy samochodem i zobaczyć gdzie jest to zwożone. Tylko, że nigdy mi to nie pasuje. Bo albo rower w planach, albo pogoda taka, że wolałbym się nigdzie nie ruszać - a już na pewno samochodem. Bo nawet tu się nie czuję pewnie do jazdy w taką pogodę. Na wieczór na pewno była temp. ujemna. Nieprzyjemnie się jechało.. A jakoś trzeba było zjechać w uliczkę na moje osiedle.. A zrobiłem to całkiem nieporadnie.... No ale co zrobić... Dojechać dojechałem i to najważniejsze. A przecież nie żyję na czas czy na średnią prędkość. Najważniejsze jest przejechać trasę, w te zimowe warunki często - najważniejsze jest w ogóle przetrwać trasę. A to, że połowę przeszedłem a nie przejechałem nie powinno mieć większego znaczenia :) Najważniejsze jest to, że potwierdziłem swoją teorię, cała trasa ma ponad 39 km. I tego się trzymam. Jakieś kilometry dla tego kolejnego trudnego miesiąca w roku są i to jest najważniejsze..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)