Na dzisiejszy dzień nie miałem zaplanowanej jakieś konkretnej trasy. Żyję nadchodzącym weekendem i wyjazdem na Szczecin rowerem :) Co oczywiście wiąże się z krytyką mojej osoby. A jak. Kontrowersje nie tylko budzi sam pomysł trasy, a problem z trzymaniem roweru w akademiku, słynne kontrowersje z 05.12 -> Szczeciński miejski wojaż
- Wyspa Grocka . Ma to być niby moja wina, mam się niby dostosować i jeszcze przeboleć okres, w którym mieszkam w akademiku i jestem na etapie załatwiania sobie pracy. Mając pracę, będę miał mieszkanie w Szczecinie, a w mieszkaniu nie będę miał problemu z rowerem :) No ale nim to nastąpi to minie jeszcze z miesiąc pracy - pewnie dopiero gdzieś w Marcu się wyprowadzę z akademika. A w najbliższych dniach ma być taka piękna pogoda, taka prawdziwie wiosenna, taka jak w ostatni weekend: Trasa "50-tka": powiew wiosny. A ja będę musiał weekend spędzić w Szczecinie, znowu tracąc czas na rowerowe wojaże, szargając sobie wypracowaną formę i marnując wiosenny akcent tej zimy?! Mam niestety w weekend ten cholerny kurs z Administracji i Baz Danych, który coraz bardziej mi ciąży. I będzie coraz gorzej ciążył - wraz z coraz ładniejszą pogodą. Z tego względu nie chcę odpuszczać sobie roweru. W ogóle nie byłoby problemu, bo bym przyjechał w piątek (15.02) do Szczecina, ale mam na wczesną godzinę spotkanie z promotorem, i nie jestem wstanie wyjechać tak wcześnie rowerem aby zdążyć (musiałbym koło 5 rano wyjechać). To jest w końcu 80 km do zrobienia. Trochę mi ta trasa zajmie. I nie mam zamiaru rezygnować z marzeń, bo mieszkam kurwa w akademiku, gdzie jestem ograniczany tym, że mam rower, i dbam o ten rower.. Nie pozwolę na takie ograniczenia. Kolejnymi ograniczeniami jest kurs, który zabiera mi cenne weekendy. Wkrótce w tygodniu czas będzie zabierać praca, którą trzeba będzie jakoś połączyć z treningami rowerowymi. No i kwestia zbliżającego się IX Rajdu Dookoła Zalewu Szczecińskiego, w którym chcę uczestniczyć i chcę się do niego odpowiednio przygotować - stoi w sprzeczności z realizowaniem kursu, który się przesunął w czasie do końca MARCA 2019. A gdy się na kurs zapisywałem to miał on trwać do POŁOWY LUTEGO. Czyli w ten weekend miałbym już ostatnie spotkanie. To się jednak w czasie przesunęło, co mi się nie podoba. A nie jestem wstanie pogodzić i kursu i roweru o tej porze roku (za krótkie dni) to raz, a dwa problem z trzymaniem roweru w akademiku. Jednak wybór między rowerem a tym kursem czy wkurwiającym gestapo z portierni akademika, która się rządzi za bardzo, jest dość oczywisty. Rower ważniejszy :) JEBAĆ ZUT!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 360
Trasa nr [łączna]: 443
Trasa nr [na blogu]: 357
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 16
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 438 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 352 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 10110.7 km
Stan Licznika Końcowy: 10123.38 km
Stan Licznika Końcowy2*: 10032.35 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9869 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9881 km
Maksymalna prędkość: 25.3 km/h
Przejechałem: 12.68 km
Przejechałem [msc]: 125.74 km
Przebieg roweru [rok]: 293.02 km
Przebieg roweru [suma]: 17441.01 km
Przejechalem w 2019: 293.02 km
Podroż dookoła świata (2019) 0.7326 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 43.6025 [%] km
Czas jazdy: 01:08:52 h
Czas Jazdy Suma (blog): 875:44:50 h
Czas Jazdy Suma (2019): 19:27:44 h
Czas Jazdy Suma (luty): 07:43:37 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1099:10:58 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:17:16 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:12:59 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:57 h
Średnia: 11.19 km/h
Wspominałem, że na dzień dzisiejszy konkretnych planów nie miałem. No takich nie miałem. Żyję zbliżającym się weekendem a wraz z nim z coraz cieplejszą i piękniejszą pogodą, która komplikuje mi sprawy w życiu. Gdyby nie ten kurs, to bym w piątek zmierzył się z trasą "100 km". A tak będę miał mniejsze wyzwanie, chodź w ostatecznym rozrachunku i tak ciężkie. Wyzwanie i tak konieczne, jeśli chcę jechać na ten IX Rajd Dookoła Zalewu Szczecińskiego, który odbędzie się pod koniec Kwietnia - muszę być gotowy na dystans 260 km. I muszę wcześniej zacząć jeździć dłuższe dystanse. Miałem w ogóle takie plany, że jak już się zrobi cieplej, to będę na Szczecin dojeżdżał rowerem. Powiem tak, jedynie żałuję tego, że w moich poprzednich studenckich latach tak nie robiłem. I nie jeździłem na Szczecin. Tyle pięknych przygód mnie ominęło w ten sposób. Teraz jednak zamierzam tak jeździć! W obliczu zbliżającego się wyzwania postanowiłem dzisiaj nie zrobić długiej trasy - coś krótkiego, parę kilometrów. Wybór padł na trasę "20-stkę", którą przez pogodę nie zrealizowałem. Dzisiaj przyszedł chłodny akcent, zmierzyć się musiałem z silnym zimnym wiatrem i ogólnie było dzisiaj strasznie zimno. Co zmusiło mnie do zmiany planów, ostatecznie zrobiłem inną - też fajną trasę :) Ruszyłem normalnie jak na trasę "20-stkę" wzdłuż psutej (bo ciężko to nazwać remontem) drogi DW109. Mijając cyrk, w postaci zerwanego asfaltu, wykopanych dziur, natknąłem się na karetkę, pędzącą na sygnałach. Częsty problem ostatnich dni, zmieni się cykl świateł, karetka się wbije na te wahadło, auta ruszą. I się zablokują. Nie ma jak zjechać. Ja się rowerem ledwo mieszczę, samochodem nie ma szans. Margines do dziury był z początkiem miesiąca znacznie większy. Ale już w zeszłym tygodniu (Trasa na Brodniki), odkryłem, że go zwężają aby utrudnić zjeżdżanie samochodów -.- Banda bezmózgich skurwysynów. Powycinać, poniszczyć tą drogę i tak zostawić. Tylko czekać aż się wydarzy jakaś tragedia. Aż dziwne, że jeszcze się nie wydarzyła. Gdy już zjechałem z drogi DW109, nie pojechałem na wieś Wanierowo, skręciłem wcześniej do lasu, do moich ulubionych stron, nieustannie niszczonych przez ludzką głupotę i chciwość co piętnuję nieustannie przez ostatnie lata. Nie byłem w tym miejscu od zeszłego (2018 r.), na szczęście nie widziałem dalszej degradacji tych lasów. Sama droga bardzo ciężka. Mokra, ugniatająca się pod rowerem ziemia, gdzieniegdzie pozostały kałuże. A finał - na kolonii Sowna czy Krężela. W sumie nigdy nie wiem pod którą wieś te domki podlegają. I zawsze twierdziłem, że to Krężel jest, ale to prawdopodobnie dalsza część kolonii Sowna. Tu spotkałem się z drogą z kamiennych płyt. Ciężka droga do domu.., którą co nie którzy czytelnicy powinni pamiętać z serii wpisów: Zapomniane drogi i S6 i Wioski zapomnianych dróg. Piękne strony :) Chodź ciężkie do jazdy. Finałem trasy były już mniej piękne widoki, które prędzej szpecą miasto niż dodają jemu uroku - obwodnica Płotów.. i dalsza praca przy obwodnicy (od strony Golczewa i Tartaku w Płotach). Dzisiejszy wyjazd okazał się bardzo męczący, krótki. A winna temu jest pogoda, ten chłodny powiew zimy, ten słaby przebijający się akcent zimy.. taki nie proszony gość, psujący piękną pogodową aurę, jaka zawitała w ostatnich dniach! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)