11.06.2017
Jazda nr: 114

Tagi: MM, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejszego dnia odbyłem dość ciekawą trasę. Z początku trochę znane tereny, ale później już taki leśny teren, chroniony przez różnych mieszkańców tutejszej przyrody w tym niezliczoną ilość komarów, zwykłych much, końskich much i jakiś przerośniętych latających stworzeń (może to też jakieś muchy, cholera wie co to było) - wielkie gryzące bydlaki. To nie jedyni obrońcy tego ginącego bastionu przyrody z mojej okolicy. Chodź w tych konkretnych lasach i miejscach jak dotąd nie miałem okazji bywać. Trasę rozpocząłem po godzinie 12 gdy wyruszyłem zza miejsca zamieszkania drogą nr 6, wśród trwającej budowy drogi S6 do miejscowości Dąbie - skąd skręciłem w drogę na Resko. W dzisiejszej trasie miałem towarzystwo - wraz ze mną pojechał kolega, który już kilka razy mi towarzyszył w wędrówkach. Trasa zaczynała się spokojnie. Nie było czuć tego dzisiejszego upału (niby 26^) ale silny wiatr burzył całkowicie harmonię i nie dawał odczuwać temperatur lata, tej letniej pogody której w tym roku wyjątkowo brakuje. Mamy wyjątkowo chłodną wiosnę. Ciągle jest brzydko. Pada, wieje, same złe rzeczy się dzieją i wyjątkowo więcej niż zwykle jest wszelakiego robactwa. A gdyby tego było mało to trwające niszczenie przyrody trwa jak najbardziej i to trwa w najlepsze - z tym zjawiskiem spotykam się na tak szeroką skalę od Lutego 2017 r. Wcześniejszych latach oczywiście też wycinano drzewa w lasach ale nie aż tyle co teraz - giną całe lasy. Świat się zmienia. Idzie "nowe", nieznane i wiele przemian i zmian można obserwować w najbliższym otoczeniu. To oczywiście nie pozostaje bez odpowiedzi natury - czym wyjaśniam to jak kształtuje się pogoda nawet już w takich letnich dniach. Przecież za kilka dni zacznie się kalendarzowe lato a za oknem mamy istną zimę a nie letnie sprzyjające warunki -.- No ale co poradzić. Jedne z takich zmian to wielka inwestycja, warta grube mld zł. Jaką jest budowa drogi S6. Można dywagować czy jest to słuszne, potrzebne czy niekoniecznie. W końcu wpływ na środowisko jakiś jest. Oznacza to także zmianę krajobrazu terenu gdzie te drogi się znajdą. Może nie będę się szerzej już w ten temat zagłębiał. Wiele razy negatywnie się do niego odnosiłem. W tym roku mam wyjątkowo do tego wiele podstaw - bowiem w tym roku dość często odwiedzam dość ruchliwą krajową 6-stkę w stronę Gdańska. Dzisiaj także nią jechałem do skrzyżowania Modlimowo->Dąbie i skręciłem w stronę Dabia. Tutaj będzie w przyszłości obwodnica na te wiejskie tereny, wsie. Tereny dla mnie dziewicze. Mimo, że mieszkam tak blisko nich nie miałem okazji dość dobrze poznać te tereny - tutejsze drogi, wsie, czy lasy. Chodź sam po lasach czy takich miejscach jeżdżę dość rzadko, jednak się zdarza - i można poznać każdy z terenów. Minąwszy dzisiaj Dąbie udałem się w stronę Łabunia - i zaraz za skrzyżowaniem na wieś: Luciąża - zjechałem już do lasu. Jak sugeruje tytuł wpisu - zjechałem w stronę północy aby dzisiaj wraz z kompanem - przewodnikiem ^^, spenetrować tutejsze tereny. Tereny gdzie z pewnością pogubiłbym się kilka razy jakbym miał sam jechać. Nie mam w ogóle orientacji w terenie a w takim typowym terenie na pewno zgubiłbym się nie raz. Nie mniej tutaj właśnie rozpoczęła się dzisiejsza wycieczka. Gdy dookoła spustoszenie niosą ludzkie działania, tu pozostała natura. Która oczywiście miejscami niszczona przez ludzi jest. Do wycinki zaznaczone jest wiele drzew. Gdzieniegdzie indziej, inne drzewa zostały już powycinane - więc równowaga została naruszona. A o tym, że dzisiaj wyjątkowo owady nie dadzą żyć, przekonałem się już mijając wieś Dąbie, zmierzając do skrzyżowania na wieś Luciąża czy kawałek dalej - bowiem już teraz atakowały jakieś oso podobne stwory. Duże robaki, w czarno-żółte paski. Ale to nie były żadne osy czy coś. Były za duże. Raz mi na ręku taka usiadła, drugi raz na nodze jak jechałem. Jednak jak widać przeżyłem, skoro mogę pisać o dzisiejszych: "przygodach".
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 115

  • Trasa nr [łączna]: 200
  • Trasa nr [na blogu]: 114
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 6
  • W tym roku: 50

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 197 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 111 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 75.72 km
  • Stan Licznika Końcowy: 126.57 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 198 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 249 km

  • Maksymalna prędkość: 35.6 km/h

  • Przejechałem: 50.85 km
  • Przejechałem [msc]: 255.51 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1577.61 km
  • Przebieg roweru [suma]: 7444.23 km

  • Przejechalem w 2017: 1577.61 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 3.944 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 18.6106 [%] km

  • Czas jazdy: 03:43:06 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 247:49:43 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 112:10:47 h
  • Czas Jazdy Suma (czerwiec): 15:57:18 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 471:15:51 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:39:33 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:14:37 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:09:18 h

  • Średnia: 13.68 km/h
W samym lesie było dość przyjemnie. Zmienne było też jego środowisko. Nie mniej to taki prawdziwy klimat wsi, natura i obcowanie z nią. Co prawda bycie co chwilę atakowanym przez komary, muchy i inne cholerstwo do przyjemności nie należy, to jednak jeden z aspektów bycia w naturalnym środowisku, które już odczuwa ingerencję ludzi. Sam w takich miejscach dość rzadko bywam. Specjalnie też nie jeżdżę po lasach itd. Nie mniej czasami się zdarza. To są fajne, spokojne miejsca - często przez nie przechodzą trasy rowerowe. Warto bowiem skorzystać z takich miejsc, póki są. To dość okrutna prawda, ale za ileś lat, może z 20-30 takich miejsc praktycznie nie będzie. Wszystko zmienią ludzie i ich nieustanny wpływ na środowisko naturalne - wszystko zmieni. Lasy się wytnie i inaczej te tereny zagospodaruje. Miasta się dalej rozwiną, przemysł. Będzie potrzeba dalszego budowania dróg ekspresowych, autostrad czy o mniejszym standardzie lokalnych dróg. Takich już teraz jest za mało biorąc pod uwagę intensywność ruchu pojazdów a co to będzie za parę lat. To dość przybijające, że tak może wyglądać przyszłość i dzisiaj o tym trochę myślałem. Byłoby szkoda, gdyby się wszystko tak zmieniło. Ale zmian już nie jednych zmian wiele widziałem w najbliższym otoczeniu gdzie najczęściej jeżdżę rowerem. To wszystko o czym piszę po prostu się dzieje. Nie jest to może widoczne z dnia na dzień ale w perspektywie już nawet 2 - lat widać jak wszystko się zmienia. Póki co jednak, przejeżdżam w przyjemnym cieniu jaki dają drzewa. Leśne drogi, czy w ogóle drzewa wśród dróg nie tylko leśnych niosą za sobą wiele korzyści. Chronią przed wiatrem, deszczem, słońcem - dają też dom zwierzętom - w tym oczywiście żabom, których już wiele się spotyka - nawet dzisiaj o mało jednej nie przejechałem ! Ale na szczęście ją ominąłem ! Mam nadzieję, że teraz ta żaba co przeżyła zrobi co do niej należy i uśmierci bardzo wiele much i komarów ! :D Sam przejazd, chodź nie długi po tych lasach, później takiej fajnej łące w terenach Iglic, Starej Dobrzycy czy Wicimic. Naprawdę wyjątkowe miejsca, które na pewno przepięknie wyglądają w okresie jesiennym - już takim popołudniem <3 Z tym mi się najbardziej kojarzy klimat wsi i jej niepowtarzalny urok. Cieszenie się klimatem i tymi możliwościami były zakłócane jednak ataki niezliczonej ilości robactwa. Na tejże polanie - tuż za nią zaczynały się Wicimice nawet pająki zaczęły atakować :D Nie wiem skąd się brały ale zrzuciłem z powrotem na trawę najmniej 2-3 pajączki :) Zawiodłem się na nich - zamiast tu wchodzić na mnie powinni wielkie sieci robić i pozbyć się tego robactwa z okolicy co dzisiaj wyjątkowo żyć nie dawało. Zatrzymać się na chwilę (w jakiejkolwiek sprawie) było daleko nie rozsądne. Nie szło się zatrzymać ani na chwilę aby nie być zżeranym przez przerośnięte latające muchy wyglądające jakby szły na koksach, komary i inne cholerstwo. I wreszcie cywilizacja - wieś Wicimice :D Cywilizacja jednak na długo nie zagościła podróżników - bowiem dalej pojechaliśmy przez Wicimiczki - drogą przez las, i wyjechaliśmy przy wsi Dąbie. Tutaj oczywiście znowu chmary komarów i innego cholerstwa. Możliwe, że tego robactwa jest tak dużo bo jest tu dość wilgotno. W lesie, mimo już takiej letniej aury spotykało się miejscami miejsca dość ciężkie do przejechania - takie błoto, i kolejni jakie zrobiły ciągniki (pewnie te drwale skurwysyny) co przyjeżdżali tu drzewa wycinać. Chcą wycinać drzewa - to na piechotę i później te klocki drzew do szyi im przywiązać i niech wywożą :)) Przejazd po lesie w tych fajnych stronach i terenach - ok. 15 km. Na pewno jeszcze tu wrócę. Wolałbym trafić w porę roku gdy samych komarów i innego cholerstwa będzie mniej - nie mniej, nawet z wizją bycia pogryzionym warto tu wrócić i na pewno jeszcze wrócę w te strony. Teraz skierowaliśmy się z kolegą w stronę Łabunia Wielkiego i po drodze się rozstaliśmy - on wracał już do siebie a ja chciałem dobić parę km. Miałem dopiero 35 km zrobione - pojechałem więc do Łabunia Wielkiego, skąd odbiłem na Resko. I właśnie w okolicy Łabunia Wielkiego popsuł mi się rower już do końca. Coś się stało, ja ten problem opisuję od kilku msc., że się bardzo ciężko jedzie. I teraz defekt nie minął. Wciąż trwał. Trwał i trwał i tak mnie prześladował już do domu (15 km) męki.. Bo to nie jest jazda. Żadnej przyjemności jak trzeba się męczyć z rowerem. Co ciekawe do tej pory (jak jechałem do Dąbia to oczywiście tak się robiło) ale szybko odpuszczało. Jeżdżąc po tych lasach północy i zmagając się z ich "obrońcami" też nie czułem takich efektów - dopiero nieco później za Łabuniem się tak zrobiło. OHO - czyżby już się do końca coś popsuło? Nie mam pewności w 100%. W obliczu obecnej sytuacji deklaruję w okolicach 90%, że to wina suportu. Nie ma co prawda luzów i nie piszczy - co oczywiście nie oznacza, że nie jest zepsuty. A z napędu w rowerze pozostał mi tylko on. Ahh i co ważne. Efekt, że rower mi: "osiadał" minął. Okazało się, że w końcu siłownik na siodełku nie działa. Od jego mocnego zakręcenia trochę czasu minęło, ale wcześniej mogłem go rękoma zgiąć. Dzisiaj już nie ! I efektu nie było. Więc jedna z zagadek się wyjaśniła - była to wina siłownika na sztycy. Ale efekt, że coś ciężko się jedzie pozostał. I będę chciał w najbliższym czasie tak szybko jak to możliwe - wymienić suport. Nie ma sensu z tym czekać. Aż będzie tylko gorzej bowiem tak jest. Im więcej jeżdżę tym efekt jest wyraźniejszy, częstszy czy trzyma dłużej. Teraz już wystarczy przejechać nawet ok. 5 km. aby dochodziło do pierwszych objawów. Wcześniej potrzeba było czasami nawet 20 km. Więc coś się ewidentnie wyrabia. W końcu przebieg suportu czy roweru dobija już do 7.5 tyś. Ma prawo się coś psuć. Ale chciałbym wiedzieć co ! Bo wolę wymienić jedną część niż cały rower ehh. I tak się męczyłem cholernie męczyłem jadąc z Łabunia do Reska. Robiłem przez to więcej przerw. W Resku czekała mnie natomiast ciekawa niespodzianka - remont. Nie powiem co myślę o tych osobach, ale to są skończeni pojebańce. Zabiera się asfalt aby kłaść kostkę brukową. Zamknięto przez to wjazd do miasta od strony Łabunia Wielkiego / Łabunia Małego. Zgarnięte są też chodniki i cała ta ulica. Masakra - kto na to pozwala i czym się Ci degeneracji kierują, podejmując takie decyzje ?! Takie same jajca zrobiono w Szczecinie w okolicy Wałów Chrobrego. To oczywiście nie spotkało się z pozytywnymi komentarzami. A może tak w ogóle zakazać ruchu pojazdów silnikowych i wrócić do bryczek z końmi? :) Minąłem ten cyrk, i wyjechałem na drogę nr 152. Którą wróciłem już do domu. Zatrzymałem się po drodze jeszcze 2x i w rodzinnej mieścinie zrobiłem dwa krótkie postoje nim dojechałem. Po prostu "bug" roweru jest na tyle ciężką przeszkodą, że bardzo się męczę jadąc i nie daję rady nawet na takich krótkich trasach jak ta .. przecież to tylko 50 km. Ale jednak męczące. I tak na koniec.. "strzeżcie się obrońców lasów północy!" :D

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa11czerwca2017zdj1.jpgtrasa11czerwca2017zdj2.jpgtrasa11czerwca2017zdj3.jpgtrasa11czerwca2017zdj4.jpgtrasa11czerwca2017zdj5.jpgtrasa11czerwca2017zdj6.jpgtrasa11czerwca2017zdj7.jpgtrasa11czerwca2017zdj8.jpgtrasa11czerwca2017zdj9.jpg


Mapa przebiegu trasy :)