Dzisiejszy dzień a właściwie jazdę poświęciłem na drugą jazdę w ramach projektu "Polskie drogi - wybrane odcinki". Dzisiaj miałem do pokonania najtrudniejszą, najbardziej męczącą trasę w całym projekcie. A problemu dodaje fakt, że jeszcze wczoraj jeździłem rowerem i zrobiłem ponad 20 km trasę w trudnych warunkach pogodowych (bardzo silny wiatr i było chłodno). Dzisiaj jednak pogoda zapowiadała się odpowiednio dobrze (słonecznie od rana), w miarę ciepło jak na Jesień czy w ogóle na pogodę w tym roku kalendarzowym która do najlepszych nie należy. W trasę ruszyłem nieco później niż zakładałem, chciałem wyjeżdżać po godzinie 9, ale nie zdążyłem tak szybko ruszyć i ruszyłem dopiero przed godziną 11. Zaczęła się moja dzisiejsza próba i dość długa trasa do pokonania. A już na początku trasy pojawiły się u mnie myśli niepewności, czy oby na pewno to dobry pomysł czy oby na pewno dam sobie radę z trasą i nie polegnę na niej. Jednak się tym pesymistycznym myślą nie poddałem. Mimo takiej chłodnej aury i ewidentnego zmęczenia już po przejechaniu kilku kilometrów, dążyłem dalej nieustannie do osiągnięcia mojego celu. W trasę nad Czermnicę ruszyłem dobrze znanymi mi terenami, drogą która otwiera (lub kończy) czy trwa w trakcie, wielu fajnych tras jakie robię. Mowa oczywiście o DW108. Dojechałem tak nią do Truskolasu. Gdzie dzisiaj nie pojechałem już prosto na Golczewo aby odbić na rondzie do drogi DW106 i nią dojechać do Błotna. Niestety tak nie uczyniłem. Podkusiło mnie pojechać skrótem (a tym skrótem wiele nie zyskałem, może z 2 km) - aby pojechać przez Imno i Branisławice. Drogą biegnącą przez las. Już dawno w tych stronach nie byłem (w tym roku kalendarzowym) pierwszy raz będę tędy jechał i to mnie popchnęło do tego abym pojechał przez Imno I wszystko fajnie tyle, że droga tutaj w zbyt dobrym stanie nie jest. Zaczyna się gruntową drogą gdzie miejscami jeszcze nie zdążyła dobrze wyschnąć i jest grząsko lub jest porozjeżdżana droga przez grzybiarzy, których w lasach jest od groma. Oczywiście przyjeżdżają samochodami -.- A dalej już z Imno idzie droga wyłożona z betonowych płyt. Przyjemnie się po tym nie jedzie i dłuży się ta droga i dłuży a dookoła nic prócz lasu, samych drzew (no i grzybiarzy), i tak jadę i jadę i zastanawiam się tylko czy jeszcze daleko, czy jeszcze długa mnie droga czeka. A to wszystko przez to, że tymi stronami często nie jeździłem i po prostu za dobrze nie pamiętam jakie są tu odległości między miejscowościami czy między wyjazdem do drogi DW106. Dzisiaj sobie tą pamięć odświeżyłem. To są naprawdę fajne piękne tereny i warto do nich powracać :) W lecie nie powracałem tutaj ze względu na polujące komary.. Ale teraz jesienią tych gadzin jest znacznie mniej to można było sobie na to pozwolić. Ale to było nieco męczące. I wyjechałem na DW106 za Branisławicami nieco zmęczony. I jeszcze dojechać do Błotna (masakra). Ale już na normalnej drodze tej odległości tak się nie czuło i stosunkowo szybko dojechałem do wsi Błotno skąd odbiłem na Trzechel. I właśnie tu zaczęła się moja dzisiejsza droga jako projekt Polskie Drogi - dzień2. Zacząłem go od początku drogi z Błotna do Trzechel i do Czermnicy. Ustawiłem kamerę nieco niżej aby łapać takie elementy drogi jak jej pęknięcia, koleiny, dziury - wszak na tym ma polegać projekt Polskich dróg. I zacząłem projekt. Było ładnie, słonecznie w miarę ciepło. A ja tylko myślałem o tym aby dojechać do Łoźnicy aby dojechać do Łoźnicy. Dzielę sobie zadanie na mniejsze elementy, dojechać do jednego miejsca, z niego kolejne i inne miejsce i tak robi się całą trasę. Dojechać dojechałem. Nie było źle. Najbardziej obawiałem się tej drogi za Czermnicą do Łoźnicy. Ten fragment to masakra, i dłuży się to i ciężko się jedzie i dużo czasu to zajmuje. Ale jednak gdy byłem w trakcie to nie było tak źle. Droga jakaś cała poplamiona białą farbą. Co kawałek jakieś plamy po tej farbie i teraz nie wiem czy ktoś to tak specjalnie zrobił czy ktoś jechał i coś się jemu rozlało :O Dziwnie to wygląda. Czymś myśli musiałem po trasie zająć więc zająłem je głupotami (: I tak dojechałem do Łoźnicy gdzie do wsi już nie wjeżdżałem i u jej początku nakręciłem i w drodze powrotnej do Czermnicy zrobiłem sobie dłuższą przerwę, zjeżdżając w las na mały odpoczynek. Co ciekawe w lesie nie spotkałem komarów żadnych ;> Były za to Jelenie ;> Ale niestety spłoszyły się na mój widok i uciekły :(
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 164
Trasa nr [łączna]: 249
Trasa nr [na blogu]: 163
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 8
W tym roku: 99
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 245 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 159 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 2810.24 km
Stan Licznika Końcowy: 2897.17 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2546 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 2633 km
Maksymalna prędkość: 31.1 km/h
Przejechałem: 86.93 km
Przejechałem [msc]: 280.33 km
Przebieg roweru [rok]: 4348.21 km
Przebieg roweru [suma]: 10214.83 km
Przejechalem w 2017: 4348.21 km
Podroż dookoła świata (2017) 10.8705 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 25.5371 [%] km
Czas jazdy: 05:41:55 h
Czas Jazdy Suma (blog): 422:20:04 h
Czas Jazdy Suma (2017): 286:41:08 h
Czas Jazdy Suma (wrzesień): 17:50:15 h
Czas Jazdy Suma (ever): 645:46:12 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:13:47 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:53:45 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:34:31 h
Średnia: 15.3 km/h
Pewną część trasy miałem już zaliczoną. Wciąż było słonecznie, i ciepło a ja pojechałem po dłuższej przerwie dalej. Przede mną na nowo odwiedzić Czermnicę. A z niej przez Suchy Las do DW106. I właśnie za Suchym Lasem natknąłem się na jednych z przestępców, których tu pełno i którzy powodują, że te drogi są w takim a nie innym stanie. Taka maszyna, przypominająca ciągnik rolniczy do przewożenia zamordowanych drzew.. Wolno to gówno jedzie, ma ogromne koła i z łatwością doprowadza do degradacji dróg. Zarówno tu - przy Suchym lesie, czy przy większości drogi DW106 od Golczewa do Błotna i nawet dalej, znajdują się ogromne hektary lasów. Które niestety są nieustannie niszczone. Na szeroką skalę wycina się stąd drzewa i później je wywozi. Niezaprzeczalnym faktem, mam na to dowody w postaci zdjęć, i nagrań z kamerki, jest fakt, że to właśnie działania z niszczeniem drzewostanu i przyrody rujnują tutejsze drogi, których najprawdopodobniej nikt przez lata nie wyremontuje. Nie twierdzę, że remont to zasypanie dziur kamieniami ... bo to jest zrobione na odpierdol się. Właśnie dzisiaj z taką metodą załatania części (no bo wszystkich chyba już nie zdołali), spotkałem się na odcinku drogi DW108 między Płotami a Mechowem. Nasypali tych kamieni w te dziury i przy poboczu drogi. I jadę i tylko mnie to wkurwia, bo te cholerne kamyki doklejają się do mocno wyeksploatowanej (zrobiłem na niej ponad 10 tyś km), mojej przedniej opony a nawet się w nią wbijają... A nie lubię czegoś takiego. Od razu klasyfikuję to w dość pesymistyczny scenariusz, że w wyniku takich działań może dojść do przebicia się dętki. I będzie problem. Co z tego, że mam zapasową dętkę, jak na ręcznej pompce którą mam przy rowerze nie napompuję nawet 1 atm powietrza a co dopiero do 4-5 atm. Tutaj jeszcze nie jest tak źle, bo wrócić do domu mam blisko (5-6 km) zależy w którym miejscu by mi się to stało. Ale to by oznaczało, że projektu dzisiaj bym już raczej nie zrealizował. Same problemy w taki sposób powstają. Do tego ta akacja z kamykami musiała się zdarzyć stosunkowo nie dawno. Gdyż droga DW108 jest bardzo dużo użytkowana przez różnej maści samochody. Więc jakby wysypali te kamienie kilka dni temu to już ich nie powinno być ich w takiej ilości na drodze ani przy poboczu drogi.. W ogóle nie rozumiem i nie zrozumiem takiej metody naprawy dróg. To nawet nie jest doraźne. Zasypią te dziury. Utwardzą to. Za kilka dni wyjdzie pęknięcie w innym miejscu. Po kilku tygodniach mamy kolejne dziury przez nieustanne rozjeżdżanie pęknięcia przez samochody. Jakby tego było mało to nie wszystkie dziury są zasypane. Czyli nie wszystkie będą zrobione. No nie mniej jakby nie było, to jednak będą wciąż nowe łaty. A ubytków w drodze i tych łat będzie coraz więcej. W końcu będą znajdowały się same łaty na łatach i dopiero będzie wesoło.. Cóż poradzić. Zbliżałem się już do końca mojego wyzwania przewidzianego w dniu dzisiejszym. Po wyjechaniu z Czermnicy zaczęło się nieco chmurzyć, miejscami było chłodniej później znów więcej słońca i cieplej. Jednak dzień dobiegał końca. Ruszyłem w stronę Nowogardu, wsi Karsk. Minąłem Karsk w stronę Dąbrowej Nowogardzkiej i ostatniej drodze w wręcz epickim stanie, która ciągnie się przez Bochlin do skrzyżowania na Sikorki lub Grabin. Tu już było mi ciężko jechać. Jeszcze daleka droga do domu. A trzeba sobie z tym jakoś poradzić. Nie ma innego wyjścia :) Do domu jeszcze parę kilometrów, ale najważniejsze nastawienie i dobra znajomość terenów, co pozwalało mi oszacować czy jeszcze daleko i tak anim się obejrzałem to już do skrzyżowania z Truskolasem dojeżdżałem aby zacząć mój ostatni etap drogi od Truskolasu do domu przez Mechowo i Sowno. Ten odcinek drogi zleciał już szybko i był najpiękniejszym odcinkiem dzisiejszej trasy. Znam i widziałem wiele pięknych miejsc, ale te bliżej rodzinnych stron wsie i miejsca wzdłuż drogi DW108 są najbliższe memu sercu, i jeszcze po południu się tak pięknie zrobiło, bardzo dużo słońca przy zachodzącym już powoli dniu.. kończącej się kolejnej historii.. coś cudnego i przepięknego. Taki właśnie widok towarzyszył mi aż do ostatniej chwili dzisiejszej jazdy.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)