04.03.2020
Jazda nr: 558

Tagi: zs_trPracy, zs, wiejskie_przygody, zach_slonca, wsch_slonca |

Trasa z dnia dzisiejszego bardzo udana, choć męcząca. Nie jechało mi się za dobrze ani z rana do pracy ani po pracy nie jechało mi się dobrze. Nie poddałem się jednak i walczyłem do końca i było warto. Czekały mnie na trasie przepiękne widoki, które zawdzięczam złamaniu nieformalnego zakazu z dnia wczorajszego (03.03) - nieformalny bo mi nikt na piśmie nie dał tego.. A poszło o to, że jeszcze w poniedziałek (02.03) się pokłóciłem w pracy z kurwami z którymi współpracuję o rower, bo głównie się o to kłócimy, że dojeżdżam tutaj rowerem.. A to jest masowe zjawisko odkąd niestety nie mieszkam już w akademiku i mam trudniejszy i gorszy dojazd.. Pisałem o tym we wpisie: ZS: Sklep Dino "naprawa Aurelii". Jak się wtedy pokłóciłem.. A wczoraj było jeszcze gorzej. Wszystko się od rana posrało, miałem spięcie z komendantem tego burdelu, jeszcze kurwa z naczelnikiem WŁiI, któremu pewnie ta kurwa jebana "monisia" doniosła.. A wszystko się zaczęło bardzo niewinnie no kurwa na Bramie Królewskiej są chujowe światła, i prawie nikt tam nie stoi, i idzie na czerwonym, ja też poszedłem i mnie gdzieś komendant widział. Doczepił się przy wejściu do KWP do mnie, dopytywał gdzie ja pracuję, kto ja jestem.. I powiedział mi tak: Pan jest chyba ślepy albo ma problemy ze wzrokiem. Potem powiedział, że na godzinę 9 mam do niego przyjść z naczelnikiem xD Ja się od razu nie skapnąłem kto to jest, bo kurwa nie znam gościa. No ale sprawdziłem w necie i to komendant. Byłem tam u niego 3x. Bo ciągle zmieniał godzinę. Ostatecznie skończyło się tak, że popierdolił pewnie coś do naczelnika.. A do mnie tylko tyle abym tak nie robił xD To ja nie wiem pp co ta cała szopka. No ale dobra, czekamy na niego, to się kurwa naczelnik zaczął dopierdalać. Pewnie coś mu się przypomniało, to dopierdalać się zaczął, że trzeba się ładnie do pracy ubierać. Potem zaczął gadać, że rowerem jeżdżę. I, że trzeba kurwa prysznic brać xD No kurwa po rowerze biorę. Tu nie wezmę bo jak?! Nie mam takiej możliwości, to się wykłócam o to, to naczelnik do mnie to trzeba wybrać albo praca albo rower. A niech kurwa spierdala. Nikt nie będzie stawał na przeciw mnie i Aurelii. A ja nie mam dobrego dojazdu. Nie mieszkam blisko w tym pierdolonym mieście abym mógł np. na pieszo dojść i potem iść na rower. A szczerze to bym chciał móc mieszkać blisko gdzieś w centrum aby nie dojeżdżać. Dojazdy nie są dobre. A dzisiaj mnie już tutaj tak wkurwili wszyscy po kolei.. Ja się kurwa nie dam tak, żeby się dopierdalali wiecznie. I te kurwy z pokoju też na mnie donieśli pewnie.. Bo skąd by wiedział czym dojeżdżam?! I jak widać mam w dupie jego zakaz, dzisiaj i tak przyjechałem rowerem. No kurwa wkurwia mnie to nie do opisania! Nie jest mi łatwo.. po jebaniu tutaj przez te jebane 8h nie jest mi łatwo wsiąść i jechać.. Regularnie trenować i to mimo różnych przeciwności losu i różnych trudności jak np. dzisiaj trochę mnie głowa bolała, i tak średnio się czujący pojechałem. Nie oczekuję kurwa wiele. Przydałoby się jednak jakieś wsparcie a nie wieczne gnojenie za pasję, i za jej rozwój.. Przecież jadę niezależnie od pogody i innych czynników. Poświęcam sporo czasu. A to, że samą trasę zrobię to tam jedno, a przecież trzeba bloga uzupełniać, raport Filmożera, filmy z kamerki gromadzić i dbać o nie.. I same jazdy też nie są łatwe.. To zamiast wsparcia to mam same nieprzyjemności. KONIEC KURWA! Dzisiaj zaszło to już za daleko. W dniu 06.05.2020 r., kończy mi się z gnojami umowa. I nie podpisuję przedłużenia. Niech spierdalają.. W Kwietniu pójdę sobie na 2 tyg urlopu - czy ile mi tam zostało.. Ale chyba koło 20 dni mam, ale pewnie w tym miesiącu kilka dni i tak wykorzystam.. Także urlop.. I w Maju mnie już tu nie ma. Koniec tego.. Sprawy już zaszły za daleko, tu oczywiście odnoszę się do tego co się działo wczoraj. Ale to nawet dzisiaj mnie doprowadza do kurwicy jak sobie o tym pomyślę.. A wczoraj nie mogłem o tym pisać, bo wczoraj miałem wolny dzień od jeżdżenia. I nie dlatego, że się srają do mnie a dlatego, że miałem taki plan. Także nie wiem co będzie dalej.. Co by jednak nie było nie wiążę swojej przyszłości z tym miejscem i z tą pracą. Zbyt wiele się złego wydarzyło. A jak ktoś mi każe wybierać między chujową pracą z chujową płacą a z moją kochaną Aurelią to wybór jest przecież oczywisty :) Skończę ten akapit pisząc, że mimo trudności nie tylko dzisiejszego ale i wczorajszego dnia - trasa się udała.. Choć nie było łatwo, ale się udało, i jestem z tego bardzo zadowolony! ;)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 562

  • Trasa nr [łączna]: 644
  • Trasa nr [na blogu]: 558
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 38

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 635 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 549 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 3624.06 km
  • Stan Licznika Końcowy: 3657.5 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 3652.65 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 15853 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 15887 km

  • Maksymalna prędkość: 33.5 km/h

  • Przejechałem: 33.44 km
  • Przejechałem [msc]: 117.74 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1233.44 km
  • Przebieg roweru [suma]: 23799.17 km

  • Przejechalem w 2020: 1233.44 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 3.0836 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 59.4979 [%] km

  • Czas jazdy: 02:12:02 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1279:43:37 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 81:20:17 h
  • Czas Jazdy Suma (marzec): 07:24:04 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1503:09:45 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:28:01 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:08:26 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:16:38 h

  • Średnia: 15.2 km/h
Dzisiejszy wyjazd, nie należy do najlepszych, ale jest jednym z piękniejszych.. Bardzo duże wyzwanie, ciężka pogoda.. Chce się już tej wiosny a ta nie nadchodzi, poranki są nieprzyjemne i chłodne.. Dni długie i męczące.. Każdego dnia praktycznie się coś dzieje.. Miałem w tym tygodniu starcia w tej cholernej policji, o czym już pisałem w akapicie wyżej.. Nie ma sensu do tego wracać. Powiem tylko tak, że dzisiaj też się srali ta pizda jebana "monisia" o której już kilka razy pisałem.. Oni tutaj w tej sekcji wszyscy są po prostu pojebani. Nikt normalny tu nie pracuje.. Nikt normalny by tutaj nie wytrzymał. I ja właśnie nie daję psychicznie sobie z tym rady. To mnie niszczy, to mnie męczy. Odliczam tylko każdą minutę kiedy z tego piekła wyjdę, kiedy pójdę w cholerę. Za dużo szczęścia jednak nie dostanę.. No bo kolejnego dnia trzeba znowu tu przyjść.. Znowu się męczyć z tymi niedojebanymi ludźmi.. Jak mam się codziennie denerwować, stresować. To jest bez sensu. Nie ma co, trzeba szukać lepszej roboty, póki jeszcze mam zdrowie - przynajmniej jako takie.. No a co do dzisiejszego wyjazdu. To były planowane dwie wersje. Miałem jechać na Police, mimo deklaracji, że na tym napędzie już nie pojadę xD A jednak.. Bo miałem jechać z kolegą HB, ale ten mnie w ostatniej chwili wystawił.. To pojechałem na drugi planowany wariant.. Na Dobrą Szczecińską.. Prawdziwa, piękna wieś.. No w okolicy Szczecińskiej metropolii, to jedyna taka wieś.. Trasa tutaj była długa, i męcząca. A ja w ogóle taki zmęczony w ostatnich dniach jestem.. Nie wyspany. Źle sypiam, źle się czuję. Praca ma na mnie zły wpływ, skraca mi życie.. To nieustająca męka i użeranie się z pojebami. A potem chwila radości z Aurelią. Dziś nastąpiła w takiej zmiennej i niezbyt przyjemnej pogodzie.. Chłodno, wieje.. Ciężko mi się jechało. A szczególnie pod wzniesienia ciężko.. Ale to dziwne, przecież na tej kasecie (11-30), robiłem setki kilometrów wzniesień.. A teraz to taki problem. Może dzisiaj taki zmęczony jestem?! Albo już napęd tak bardzo zniszczony?! W końcu to już prawie 10 000 km na jednym łańcuchu, jego właściwości fizyczne mocno uległy zmianie i to na gorsze oczywiście.. Ale dzisiaj wyjątkowo ciężko mi się jechało. Wracałem przez centrum miasta, przez ul. Ku Słońcu i przez Mierzyn a dalej Dołuje pod Lubieszyn i dalej na Dobrą Szczecińską. I jeszcze w Mierzynie miałem taką myśl, czy brnąć w to dalej czy pojechać do internatu.. Na szczęście się nie poddałem i pojechałem.. :) I dobrze zrobiłem. Pod Dołuje oglądałem piękne kolorowe niebo.. A w Bezrzeczu podziwiałem zachód słońca.. :) Nie było łatwo, ale powoli i do przodu.. Dojechałem.. Wypompowany z sił i wciąż zażenowany sytuacją z wczorajszego dnia. Dzisiaj jak dzisiaj ale wczoraj mnie tak nosiło.. Zepsuty miałem cały dzień. Miałem uzupełniać bloga a nic nie zrobiłem tylko się wkurwiałem.. A dzisiaj się pewnie przez to źle czułem.. Dzień nie mniej minął.. Po południowy rowerek zaliczony. Grunt, że trochę czasu z Aurelią spędziłem. To mnie uszczęśliwia i odstresowuje.. I nikt powtarzam NIKT nie będzie mi zabraniał spędzać czasu z Aurelią, dojeżdżać z nią do pracy. To co ja robię to jest moja sprawa.. Jak "pracodawcy" nie pasuje to niech mnie zwolni. Ja mogę im nawet WCZORAJ podpisać wypowiedzenie i mam to w dupie :) Aurelia jest dla mnie ważniejsza niż wszystkie cuda tego świata..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa04marca2020zdj1.jpgtrasa04marca2020zdj2.jpgtrasa04marca2020zdj3.jpgtrasa04marca2020zdj4.jpgtrasa04marca2020zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)