Dzisiejsza trasa poprowadziła mnie niezbyt fajnymi bo i ciężkimi do pokonywania terenami. Dość ładnymi, dotąd za dobrze przeze mnie nie odkrytymi.. Wciąż dopiero poznaję niektóre z dróg, i radzę sobie z tym o wiele lepiej ;) Teraz już bez pomyłek pokonałem całą trasę. Nieco ponad 50 km, ale za to jak męczących.. Sama w sobie ta trasa jest dość męcząca a do tego panująca pogoda, utrzymujący się silny wiatr.. Na początku - na samym początku trasy ten silny wietrzny podmuch, zasłonięte przez chmury niebo doprowadzało mnie do ostateczności aby jednak zrezygnować z wyjazdu już na samym jego początku. Było nieprzyjemnie chłodno, pogoda męcząca i wnerwiająca. Jednak się nie poddałem. Walczyłem. Z fałszywą nadzieją wmówiłem sobie, że tylko dojeżdżam do Natolewic i potem będzie mi się jechało dobrze. A to nie prawda. Wraz z przemierzaniem przeze mnie trasy swój kierunek zmieniał także wiatr. I dość często dawał się we znaki. W samej drodze do wsi Natolewice, swoją drogą dość pięknej oczywiście ten wiatr dmuchał i dmuchał. Nie całą drogę na szczęście. W zasadzie na odcinku do Bądkowa a potem z Bądkowa do Wyszoboru. Z Wyszoboru na Charnowo i prosto na Natolewice miałem z bocznym wiatrem. Nie odczuwałem go. Więc miejscami mocno mi przeszkadzał i to na najgorszym do przejechania odcinku - na polnej drodze z Bądkowa do Wyszoboru. Część tej drogi niestety przeszedłem bo jechać się to się nie dało.. Cała droga zniszczona przez ciągniki, kupa piachu.. Nie dałem rady jechać :( Mam tylko opony 1.65". I tak się zastanawiam, skoro i tak muszę wymienić opony tył / przód - oczywiście nie dzisiaj czy jutro, ale wkrótce pewnie będzie to nieuniknione to może lepiej by mi było zainwestować w szersze opony takie 2.0" Schwable Mundiale oczywiście.. Może byłyby na końcu mniej wytrzymałe, nie porobiły aż tyle kilometrów, ale może wzrosła by moja pewność i komfort jazdy takimi piaszczystymi drogami? Warto to przemyśleć i skonsultować z serwisem. Najchętniej skonsultowałbym to z moim ulubionym serwisantem z Nowogardu, ten jednak nie przyjmuje. Sklep/serwis w którym przyjmował chyba splajtował... Więc teraz pozostaje mi albo jechać do Szczecina do Konika albo do Goleniowa i tam jest dobry znawca, w domu przyjmuje. I może u niego popytać jak z tą oponą 2.0", wejdzie czy nie wejdzie. Mógłbym teoretycznie pojechać do tego pajaca z HobbyBike w Gryficach, ale jemu niczego nie powierzę ani nie zaufam w jego opinie. Temu drugiemu serwisowi w Nowogardzie też nie bardzo ufam.. Więc pozostaje mi Konik w Szczecinie lub Goleniów. Zresztą mogę mieć 2-3 opinie.. A przy okazji będzie okazja aby wyskoczyć gdzieś dalej z Aurelią :) I może jak już będę w Goleniowie, to pojechałbym na dawną opuszczoną octownię w Maszewie: Octowania w Maszewie. A potem odwiedził Krzywice! Jak ja tam dawno nie byłem.. 15 tyś Aurelio - "200 km". Pomysł fajny, warty przemyślenia! A tym czasem przygoda musiała trwać..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 820
Trasa nr [łączna]: 901
Trasa nr [na blogu]: 815
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 16
W tym roku: 75
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 892 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 806 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10529 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 10581 km
Maksymalna prędkość: 28.5 km/h
Przejechałem: 51.41 km
Przejechałem [msc]: 781.23 km
Przebieg roweru [rok]: 2584.79 km
Przebieg roweru [suma]: 34596.15 km
Przejechalem w 2021: 2584.79 km
Podroż dookoła świata (2021) 6.462 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 86.4904 [%] km
Czas jazdy: 03:46:36 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1965:52:51 h
Czas Jazdy Suma (2021): 165:19:11 h
Czas Jazdy Suma (kwiecień): 48:42:28 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2189:18:59 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:02:39 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:12:15 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:51 h
Średnia: 13.65 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego ma taki wyjątkowy tytuł. Także wyjątkowo podsumowuje tą nietuzinkową trasę, z której nie chcę robić jakieś cyklicznej, choćbym mógł. Za dużo by było tych cyklicznych tras, a potem bym nic nie robił tylko nim jeździł. Trzeba wprowadzić taki nowy sposób rozumienia tras cyklicznych bo ogólnie to by było coś takiego, co się powtarza i ma taki sam przebieg no ewentualnie z jakimś niewielkim odstępem.. Tylko jak nie które trasy chcę robić sporadycznie czy tylko tak, że teraz chcę przejechać się tymi drogami a potem już nie.. To to nie ma sensu robić cyklicznych. Nawet jak to będzie przejazd 2-3x. No chyba, że jednak warto.. Jeszcze nie wiem, zastanowię się. Zawsze mogę wpisać te cykliczne. Szczególnie, że do końca 2021 r., chcę mieć przebudowany cały blog a wraz z tą okazją kilka unowocześnień się pojawi, i niezliczona rzesza poprawek. W tym liczę na funkcję, możliwość wykazywania, znajdowania tras podobnych do aktualnie przeglądanej w wybranym przedziale %. To pozwoliłoby mi uzasadniać konieczność bądź jej brak, opisania niektórych tras mianem cyklicznych. Wtedy bez problemu dochodzę do pewnych tras, i mogę takowy opis zrobić. Na razie z dzisiejszego wyjazdu nie planuję trasy cyklicznej i nie sądzę, że będzie mi się chciało ją powtarzać.. Jest zbyt ciężka. Niesie to za sobą jakąś korzyść no ale nie bardzo. Mam inne ulubione strony te niekoniecznie do nich należą.. Zresztą dzisiejszy wyjazd to ukłon w stronę nieudanych wojaży z końca 2020 r.: Zabłąkana trasa. Wytrwali czytelnicy pamiętają, że nie skończyło się to dla mnie zbyt dobrze. A była podobna pogoda do tej dzisiaj.. Nauczony jednak tymi doświadczeniami nie ubierałem się zbyt ciepło. Mimo, że odczuwalnie właśnie za ciepło nie było.. I pojechałem w cholerę.. Jestem zmęczony po trasie trudno mi się jednak dziwić - i teren, i wysokie przełożenia.. Właśnie, większość trasy pokonałem na środkowym blacie (38t) korby. Jest obecnie coraz większy problem w tym, że jak zmieniam przełożenie z 1 blatu (28t) na 2-gi blat (38t) to nie chce mi się ułożyć łańcuch na kasecie.. Najczęściej udaje się aby weszło dopiero na przełożeniu 1x8. A to przecież powinno brać już od połowy kasety, a nie chce... Więc to takie głupie trochę, nigdy dotąd aż tyle nie jeździłem na środkowym blacie, teraz się do niego coraz bardziej przyzwyczajam ale brakuje mi tej płynności w przechodzeniu między 1-wszym a 2-gim, a także brakuje mi lżejszych przełożeń, które mi po prostu nie działają (32t, 30t) na kasecie.. Także taka historia, pisana wśród wiejskich przygód, wiejskich marzeń, który piszę każdy kolejny rowerowy dzień.. Przemijają te lepsze i gorsze wspomnienia, a magia wsi jest tu jedyną stałością, jedyną nie naruszoną stałością.. Tak w ogóle, nie tak dawno w tych stronach w stronach dzisiejszej trasy jeśli chodzi o leśny odcinek z Wicimic do Dąbia byłem.. Na niełatwej trasie: Nieudanie udana trasa. Dzięki minionym doświadczeniom - dzisiaj mogłem bezbłędnie poradzić sobie z tą trasą. Wiedziałem już gdzie mam jechać, i po prostu pojechałem! Pozostają jeszcze pewne smutki, o części pisałem we wczorajszym wpisie: Trasa "50-tka &
Makowice-Lotnisko. Tylko zapomniałem napisać o tym, że prawdopodobnie będę musiał się pożegnać z moją lampką Magshine F3 :( Oddałem ją do naprawy i nie są dobre wieści.. Mocno się popsuła, po zalaniu wodą.. I chyba to jej definitywny koniec. A mnie znowu czeka szukanie nowej lampki.. I kolejne wydatki :( I takie smutne te życie się wydaje w takich momentach.. Takie smutne.. I nawet radość z coraz wyraźniejszej wiosny, dłuższych dni nie jest wstanie przykryć smutków i żalów, które tak tlą się, które tak ożywają wraz z nieprzerwanymi podmuchami wiatru.. W takiej atmosferze, smutków żalów, czasem wspomnień i nieustającej walki z wiatrem - skończyłem dzisiejszą przygodę, dzisiejszą trasę..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)