Dzisiejsza trasa to ciąg dalszy moich zmagań z tegorocznym przeziębieniem. Kolejna trasa pomimo tego, że całkowicie zdrowy - a z drugiej strony - całkowicie chory też nie jestem. To taka trasa aby nabrać sił, przewalczyć przeziębienie. Wykorzystuję chwilową stabilizację w pogodzie i muszę w końcu coś dla siebie zrobić. Ostatnie dni mijają tak dennie, ciągle tylko leżę oglądam bzdurne filmy i seriale. Na nic sił nie mam. Zaległości rosną. I rosną. To nie tylko zaległości z blogiem. Nie jestem wstanie również skupić się na innych zadaniach. Najbardziej się obawiam pracy nad raportem Citroena C3. O ile jeszcze w 2020 r. jakoś to robiłem to o tyle w 2021 r., praktycznie nic nie mam zrobione, nic oznaczone.. A miesiące, kolejne trasy mijają. I nie wiem jak ja się za to wezmę. Nie brałem się również za pisanie drugiej książki, takiej przygodowej o wsi.. Pomysł na nią mam, jakiś początek miałem. A co do realizacji to właśnie gorzej. Jakoś do tego od miesięcy nie usiadłem. Obecnie dochodzą zaległości z rowerem. Tak wszystko mi się w tym cholernym życiu przeciąga, nic się nie udaje.. W tym cholernie długim życiu.. Bo dochodzą do mnie kolejne problemy - otóż żyję już 10 013 dni.. Na moje 10 000 dni życia (27 lat, i ponad 4 msc) planowałem zrobić specjalny raport, jakąś pracę na podsumowanie tego okresu. A tym czasem nie mam nic. Tylko kolejne życiowe zaległości, moje całe życie jest takie nieudane. I to coraz bardziej..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 832
Trasa nr [łączna]: 913
Trasa nr [na blogu]: 827
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 9
W tym roku: 87
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 904 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 818 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11148 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11162 km
Maksymalna prędkość: 36.3 km/h
Przejechałem: 13.64 km
Przejechałem [msc]: 446.7 km
Przebieg roweru [rok]: 3164.96 km
Przebieg roweru [suma]: 35176.32 km
Przejechalem w 2021: 3164.96 km
Podroż dookoła świata (2021) 7.9124 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 87.9408 [%] km
Czas jazdy: 00:44:21 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2002:19:57 h
Czas Jazdy Suma (2021): 201:46:17 h
Czas Jazdy Suma (maj): 27:36:22 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2225:46:05 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:04:02 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:19:09 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:24 h
Średnia: 18.6 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jak wskazuje jej tytuł była pewną walką o tą lepszą rowerową przyszłość, która zostaje gdzieś w tyle za mną.. Której nie jestem wstanie już dogonić. Kilka gorszych dni, wszystko się rozwala, odchodzi. A władzę nade mną przejmują te najczarniejsze myśli, okrutne wizje w których staję się tym antyrowerowcom, antysportowcem. Jakby te wszystkie kilometry, te wszystkie wspólne trasy z Aurelią nic nie znaczyły :( Nie wiem co by miało być warte moje życie bez Aurelii, bez naszych wspólnych tras, których tak bardzo mi brakuje. Kilka tych dni wystarczyło abym przestał w siebie wierzyć. A skoro sam nie będę w siebie wierzył to kto we mnie uwierzy? Nikt.. I nigdy niczego nie osiągnę. Nie sprawdzę siebie na kolejnych trasach. A już szło mi tak dobrze. Już powoli zacząłem wierzyć w to, że mogę wszystko osiągnąć, że mogę zmierzyć się z trasą 300 km, bo jak nie w tym roku to kiedy?! Wiem, że już tak myślałem i tak mówiłem w 2020 r. Tylko rok minął, czas i moje szanse wraz z nim przeminęły.. A teraz na nowo te nadzieje odżywają. I były tym większe im większe były moje możliwości, które nagle spadły, osłabły przez przeziębienie.. Dzisiaj było dla mnie wyzwaniem i trudnością zrobić głupie 13 km. A przecież jeszcze parę dni temu radziłem sobie z wyprawą 160 km: "35 000" Aurelio !" - Dookoła Zalewu Kamieńskiego. A teraz obawiam się tego, że znowu muszę się przygotowywać i walczyć o wszystko co osiągnąłem i mogę osiągnąć. Obawiam się tylko tego, że zabraknie mi wiary.. I stanę się jednym z takich antyrowerowców.. A to będzie przed wcześnie mój koniec. Koniec kariery to po co udawać, że żyję dalej. Przeżyłem już 10 013 dni. Średnio ludzie żyją 25-27 tyś dni (68 - 74 lat). Więc wcale tak wiele mi nie zostało. Choć teoretycznie może się to wiązać z jeszcze tysiącami przygód, nowymi znajomości a może się wiązać jedynie z udręką prowadzącą do nieuniknionego. Ja wyżej podałem oczywiście takie ładne wyniki. Oczywiście nie zakładam, że będę aż tyle żył. Z 50-60 lat to i tak będzie długo. A to oznacza de facto, że ta liczba dni jaka mi została nie jest już tak duża.. Teraz taka ciekawostka. Aurelię poznałem: 2438 dni temu. Bloga i pierwszą jazdę na blogu opisałem: 1952 dni temu. Czy naprawdę perspektywy idące w 10-15 tyś dni, są jakieś odległe? To minie nawet nie wiadomo kiedy.. A mimo wszystko najbardziej przejmuję się jedynie tym, i martwię jedynie o to aby nie być antyrowerowcom... Aby nie być antyrowerowcom... Te dni bez roweru, przez chorowanie zbyt mocno mnie obciążają.. Teraz mam jednak nadzieję, że moja walka dobiega końca i dzisiejszym wyjazdem sobie nie zaszkodziłem. Wręcz przeciwnie - zyskam dość sił by przezwyciężyć choróbsko.. Kolejnych dni bez rowerowania raczej nie przetrwam. A już dość męczy mnie dość oczywista myśl, że MAJ jako miesiąc jest dla mnie przegrany i stracony.. Odbić się będę mógł dopiero w Czerwcu..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)