Dzisiejsza "niewinna" trasa o takim wymownym tytule nie była w żaden sposób zaplanowana, przynajmniej wprost nie planowałem zjeżdżać w tym tygodniu z uczelni, aby przyjechać do domu, zaliczyć trasę. Zbieg okoliczności, dość chamski i problematyczny sprawił jednak, że doszło do takiego rozwiązania, znalazłem się w domu, w godzinach po południowych i co mi przyszło innego czynić jak nie wykorzystać szansy jaką dał mi los na zrobienie sobie jakieś nie dużej trasy. Dzisiejszego dnia w porannych godzinach gdy byłem jeszcze na uczelni i podjąłem decyzję, że wracam do domu, myślałem zrobić dzisiaj trasę tak z ok. 30 km. Przebieg trasy jaki sobie obmyśliłem taki zrobiłem, finalnie jednak miała ta trasa 40 km! (no nie całe), i tak żartobliwie napisałem o niej: "niewinna trasa ale 40 km wyszło :)", stąd sam rzeczony tytuł wpisu. Dzisiejszy piękny bardzo słoneczny dzień, dużo słońca, ciepło. Może dobrze się stało, że popsuł mi się monitor rano. Żeby była jasność, jego agonia zaczęła się niewinnie z początku kwietnia. Obraz migał, migał. Po wyłączeniu monitora przyciskiem długo męczyłem się z jego włączeniem. Kliknięcie w przycisk włączenia powodowało pojawienie się obrazu na chwilę, który znika i tak w kółko. Aby osiągnąć zamierzony efekt i wyświetlać obraz cały czas trzeba klikać tak setki razy, teraz to może jeszcze więcej. Nie byłoby tej sytuacji gdyby nie wyłączenie monitora, od czego w ostatnich tygodniach stroniłem. A dzisiaj rano zgasło światło (i to dwukrotnie)! zepsuło się. Ja do tego cierpliwości nie mam. Wskoczy albo nie wskoczy to jest czysta loteria. Także postanowiłem po moich dzisiejszych zajęciach (nawet przyjemnych), jak na matematykę to przyjemnych ;) Wrócić do domu, i wybrać się na przejażdżkę korzystając z okazji oraz przepięknej pogody - dzisiaj było bardzo ciepło nawet do 27℃. Jak postanowiłem to zrobiłem, niewinnie wybrałem się w niewinną trasę, skoro los postawił przede mną taką szansę, grzechem byłoby nie skorzystać. Ruszyłem więc w zamierzonym kierunku przez Resko na Łosośnicę i z Łosośnicy przez Wyszogórę do DK6, którą planowałem powrót do domu. Utrudnieniem dzisiejszej jazdy był spory ruch samochodów szczególnie na DW152 oraz na DK6.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 229
Trasa nr [łączna]: 313
Trasa nr [na blogu]: 227
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 42
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 309 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 223 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 4855.64 km
Stan Licznika Końcowy: 4895.26 km
Stan Licznika Końcowy2*: 4839.96 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4599 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 4639 km
Maksymalna prędkość: 36.4 km/h
Przejechałem: 39.62 km
Przejechałem [msc]: 291.13 km
Przebieg roweru [rok]: 1342.11 km
Przebieg roweru [suma]: 12212.92 km
Przejechalem w 2018: 1342.11 km
Podroż dookoła świata (2018) 3.3553 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 30.5323 [%] km
Czas jazdy: 02:13:28 h
Czas Jazdy Suma (blog): 555:48:04 h
Czas Jazdy Suma (2018): 88:43:43 h
Czas Jazdy Suma (maj): 18:57:31 h
Czas Jazdy Suma (ever): 779:14:12 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:09:35 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:06:45 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:37 h
Średnia: 17.87 km/h
W dzisiejszą trasę ruszyłem przed godziną 17. W pełnym słońcu, ciepełku mieszanym z silniejszym ale przyjemnym wiatrem przejechałem przez całe rodzinne strony, dostając się do drogi DW152, którą dojechałem do Reska. Po drodze, gdy byłem jeszcze w rodzimych Płotach doszło do mnie, że zapomniałem o pewnym ważnym mankamencie, który towarzyszył mi chyba przez całą ostatnią trasę (z 07.05), otóż doszło wtedy do cykania lewego pedała. Na ten pedał w tym roku już narzekałem, był rozkręcany dwukrotnie, były smarowane kulki a znowu się coś z nim dzieje. Pewnie bez wymiany się nie obędzie. I właśnie dzisiaj po przejechaniu ponad 1,5 km zdałem sobie sprawę, że zapomniałem o tym wspomnieć. A przypomniałem sobie dzisiaj gdy znowu zaczęło cykać. Dzisiaj trochę cykało, trochę nie, trochę "osiadał" mi ten rower przez co ciężko mi się jechało, a w innych miejscach jechało się całkiem ok. Coraz mniejszą uwagę poświęcam takim szczegółom. Zbytnio się wdrożyłem w same jeżdżenie, i nie jest już dla mnie takie ważne, że miejscami jest lżej czy ciężej. Efekty mojej ciężkiej pracy nad kondycją są i to jest dla mnie wystarczająca motywacja do dalszej pracy. W całej trasie starałem się utrzymywać wysoką prędkość, zależało mi trochę na czasie, nie mam całego dnia na jeżdżenie jak zwykle. Chciałbym nieco szybciej wrócić, na spokojnie zjeść kolację. I się udało :) Niewinna szybka przejażdżka ! :) Podróż do Reska - ruchliwa droga, dzisiaj masakrycznie. A przy okazji uwidaczniają się liczne ubytki w DW152, powstające koleiny i nierówności. To za pewne wina ciężarówek. Dzisiaj po godzinie 15, droga DK6 w Olchowie
miała ponad 40℃. Zakładam, że asfalt na innych drogach też był bardzo rozgrzany a to to nic, w wakacje w prawdziwe upały ten asfalt może mieć nawet ponad 60℃. I jak wtedy jeżdżą po nim te ciężarówki to co tu ukrywać niszczą te drogi. Szkoda wielka.., że tak się dzieje. No cóż, było ciężko przetrwać, bo się te samochody pchają, wyprzedzają. Na drogi wyjeżdżają ciągniki i inne pojazdy. Coraz większy ruch. Za to na drodze z Reska do Kulic, prawie samochodów nie było. Za to piękne widoki.. tak fajnie.. :) Tylko trochę robaczki, które mijałem po drodze przeszkadzały. Gdy minąłem wieś Smólsko i gdy minął czas mojego pierwszego technicznego postoju (wymiana baterii w kamerce), mijałem pole pełne kwitnącego rzepaku. Nie dało się zauważyć dróg technicznych wewnątrz pola... ;) A wspominam o tym bo mam taki pomysł aby któregoś dnia tu przyjechać, i pojeździć po tym polu! To mogłoby być ciekawe doświadczenie. Może coś na wzór: buszujący w zbożu 2? :D Na pewno będzie to do przemyślenia, ta myśl wypełniała mi pustkę samotnej trasy, długa, szeroka i zazwyczaj pusta droga. Dookoła lasy, pola. I tak do wsi Miłogoszcz, która miło gości zniszczeniami i zbrodniami na naturze, a za Miłogoszczem jeszcze kawałek i Łosośnica, na której odbiłem na wieś Wyszogóra. Droga mi znana, lecz dawno na niej nie byłem. Taka chyba powiatowa albo gminna, w okropnym stanie droga - dziury, pęknięcia.. Czyli nic nowego jak na wiejskie klimaty. I tak było pod samą wieś Wyszogóra, w którą nie wjeżdżałem, pojechałem na DK6. Przed DK6 zrobiłem kilka zdjęć, mam też ciekawe ujęcia z kamerki przy postępujących pracach przy budowie drogi S6 oraz z miejsca wypadku, jaki miał miejsce w tym tygodniu wciągu drogi DK6 gdzie budowana jest S6. Artykuł: Wypadek na DK6. (chodzi o zdjęcie z przewróconą ciężarówką). A jak chodzi o budowę S6 to właśnie przy skrzyżowaniu Wyszogóra -> Łosośnica, trwają tutaj zaawansowane prace. Ruch puszczany jest wahadłowo. To była chwila wytężonej pracy, znacznej prędkości i koncentracji czując na sobie oddech spalin, i woń zniecierpliwionej ciężarówki, która jechała wprost za mną, i nie mogła mnie przez jakiś czas wyprzedzić ze względu na sznur samochodów z przeciwnej strony. Zbliżała się godzina 19, a już na pewno było grubo po godzinie 18 i robole wciąż pracują. Od rana do wieczora pracują przy budowie drogi S6. I co z tego?! Skoro na odcinku Płoty->Nowogard a już na pewno na odcinku Płoty->Żabowo, postępów w pracy nie widać. Może chcą to nadrobić? Szkoda, że musi się to wiązać ze sporymi problemami i utrudnieniami w ruchu na i tak ruchliwej trasie. Przetrwać jednak przetrwałem nadal jadąc w miarę możliwości szybko aby wkrótce dojechać do domu. Wspomnę tylko jeszcze o jednym - ceny paliw, dziś je obserwowałem są bliskie granicy 5.00 PLN. Dość niepokojące zjawisko, zważywszy zbliżające się wakacje.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)