Dzisiejsza trasa tak poniekąd do pewnego stopnia nie szła mi za dobrze. Dłużyła się. To była też walka dnia z nocą - pierwsza poważna trasa i drugi dzień po zmianie czasu na mniej sprzyjający. I co roku ta sama historia. Nie spodziewałem się jednak, że to aż tak jebnie. Ledwo 17 godzina doszła to już ciemnica się robiła i to po dniu, który był nieco jasny! Wciągu dnia nie brakowało słońca choć i chmury były... No ale aby aż tak?! Przecież w mniej sprzyjającym dniu to już w ogóle jebnie i to na całego. Dzisiaj to mnie mocno zaskoczyło jak szybko się ściemniło. A jeszcze walczyłem z czasem. Chciałem za dnia w tych promieniach słońca być w miejscowości Sikorki i zrobić zdjęcia tutejszego domku - już ruiny - aby potwierdzić sobie w jakim jest obecnie stanie. Gdy ostatni raz byłem na trasie 50-tce było to nie możliwe - bo za dużo liści na drzewach: Trasa "50-tka": "nowy początek". Wystarczy zobaczyć na to zdjęcie: Zdjęcie domku w Sikorkach z 01.09.2023. Dzisiaj pod tym względem powinno być lepiej! To w końcu prawie 2 msc. Tak jednak nie było. Co widać po zdjęciach z dzisiejszego dnia: Zdjęcie domku w Sikorkach z 30.10.2023 - podświetlone lampką i Zdjęcie domku w Sikorkach z 30.10.2023 - bez podświetlenia lampką. No nie mniej za dni tu nie zdążyłem dotrzeć. Tak naprawdę ściemniać się zaczęło już za Uniborzem a to przecież dopiero godz. 16 mijała. Gdzieś te słońce przepadło i nie ma... Naprawdę załamało mnie to jak to tak z dnia na dzień jebnęło strasznie. I teraz tak kurwa będzie do marca aż... Tyle miesięcy życia w mroku. I tak znowu! I znowu. Czy się coś zmieni? Nie wierzę w to - obecne deklaracje mówią o podjęciu uchwały co do tego czy zostajemy w jednym czasie (zimowy lub letni) do 2026 r. Nie oznacza to jednak, że ten cyrk nastąpiłby ostatni raz w 2026 r... O nie. To dopiero deklaracja - gdyby chociaż było wiadomo, że na pewno. To człowiek tyle lat się męczył. Jeszcze dałby radę. No ale to przesada jak tak z dnia na dzień jebnie - nie ma jeszcze godziny 17 a to już ciemnica otacza cały świat. I trudno się dziwić skoro zachód słońca dajmy za przykład dzisiejszy dzień nastąpił już o godzinie 16:30... Nie wiem jak sobie w poprzednich latach z tym radziłem. Mam jednak wrażenie, że z roku na rok jest mi coraz trudniej. Ta zmiana aury dodatkowo potęguje uczucie depresji... Także długość dnia mnie dobiła. Szybko ciemno. Za to było dzisiaj zaskakująco ciepło nawet po godzinie 18 gdy zjechałem już z trasy było ok. +12℃. Bardzo ciepło. I przyjemnie mimo zmroku, który nieco odganiał świecący niczym latarnia księżyc... O nim jeszcze wspomnę, w drugiej części wpisu. Potrzebowałem się przejechać. Miałem stresujący dzień. Zresztą ostatnie dni nie lepsze - szczególnie zeszły tydzień w szkole. Co nieco o tym wspominałem we wpisie: "Uzależnie". Wczorajsza trasa krótka. Za to opis długi. Także ciąg dalszy życiowej spierdoliny, kolejne odsłony konfliktów w szkole... Czy kiedyś się w końcu sytuacja uspokoi?!... No cóż, moje osobiste sprawy wpływ mają na ten rower. Zresztą teraz taki dziwny czas. Skrócili ten dzień. Dziwnie się czuję - prawie nie jem nic - nawet nie mam takiej potrzeby. Źle sypiam. Może faktycznie jakaś jesienna depresja mnie dopada albo coś gorszego. Jednak widząc jak sypie się ten świat, jak ludzie są zgnici i zjebani to trudno nie mieć tej depresji...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1327
Trasa nr [łączna]: 1406
Trasa nr [na blogu]: 1320
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 160
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1394 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1308 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 18426 km
Stan Licznika Końcowy: 18475.97 km
Stan Licznika Końcowy2*: 18356.57 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 30903 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 30953 km
Maksymalna prędkość: 30.2 km/h
Przejechałem: 49.97 km
Przejechałem [msc]: 322.22 km
Przebieg roweru [rok]: 6121.56 km
Przebieg roweru [suma]: 55175.81 km
Przejechalem w 2023: 6121.56 km
Podroż dookoła świata (2023) 15.3039 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 137.9395 [%] km
Czas jazdy: 02:36:40 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3294:31:17 h
Czas Jazdy Suma (2023): 409:49:29 h
Czas Jazdy Suma (październik): 21:17:37 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3517:57:25 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:38:17 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:33:41 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:58 h
Średnia: 19.22 km/h
Trasa z dzisiejszego dnia tak naprawdę miała się odbyć wczoraj. Tylko wczoraj zjebała się pogoda od rana do po południa deszczowo i nie fajnie, po południu nieco lepiej. A dzisiaj za to dzień ładny. Choć już na koniec dnia w okolicy tej godziny 16 słońca zabrakło. Po prostu znikło i się nie pojawiło. A liczyłem, że będzie fajnie. Ze względu na sprawy służbowe udało mi się wyjść ze szkoły przed godz. 14. Jednak ostatecznie na rowerze znalazłem się prawie o 15. I to pomijając obiad którego nie jadłem. Wpadłem do domu to w biegu się przebrałem i jazda! W końcu rowerowanie ważniejsze niż jeżdżenie! Zależało mi aby za dnia, w promieniach słońca znaleźć się w Sikorkach co się nie udało. Zresztą nie oszukujmy się. W ostatnich dniach, tygodniach czy nawet w tym roku rowerowym nie wiele rzeczy mi wychodzi. Także jak by się udało to jeszcze w tym tygodniu (np. w czwartek (02.11) czy w piątek (03.11)) chciałbym tu przyjechać. Zrobić jesienne zdjęcia ruiny domu w Sikorkach, który o dziwo nadal stoi! To już prawie rok od trasy: Świątecznie i wiosennie:
"na Trasie 50-tce" i zdjęcia: Zdjęcie domku w Sikorkach z 26.12.2022. A domek stoi. Miałem takie przeczucie, że 2023 r. nie przeżyje. A w tym roku była różna pogoda w tym wiele deszczowych dni a to bywa destrukcyjne dla takich miejsc, które nie jedno przeżyły. A to proszę. Lewa część domu i dach nadal się trzyma... Zobaczymy jak długo i jak sytuacja się będzie miała pod koniec listopada - gdy liście już opadną. A tym czasem życie i nieustanne zmiany trwają i to do tego stopnia, że musiałem reaktywować TAG DW108! Nie spodziewanie na jesień gmina Płoty robi remont fragmentu drogi DW108 przy Truskolesie do granic gminy! I ładnie im to idzie. I szybko. Bo gdy jeździłem tutaj na początku października: Zbłąkanymi lasami Truskolasu. To remontu nie było. A teraz droga w dużej mierze zrobiona! Tylko na tym fragmencie... Do końca oczywiście nie robią. Nie bo po co nie?... Jak mnie takie robienie na odpierdol i fragmentami wkurwia... No ale dobra. To jedyny pozytyw ostatnich dni - fajnie by było jakby remont pociągnęli do końca drogi chociaż do skrzyżowania z drogą DW106. Tam też są dziury i koleiny... A jak chodzi o te nieustanne zmiany to są również mniej optymistyczne - wzdłuż drogi DW106 trwają kolejne wielkie wycinki drzew. Przypuszczam, że to są październikowe ataki na drzewostan... Jak robią to przy drodze skurwysyny to na pewno wgłąb lasów też się na nowo zapuszczali. Na razie tego nie udowodnię - nie jeździłem tam od wspominanego wpisu=1309... No ale tak na pewno jest. Znowu się uaktywnili i będą rżnąć te lasy do gołego. I wszystko niszczyć. Świat nigdy nie będzie ani piękny ani tak sam, jak w dniu który się właśnie kończy. Z każdym kolejnym dniem obudzimy się w nowej rzeczywistości. W której tracimy cząstkę siebie. I nie ma znaczenia ile razy nie będę o tym na łamach bloga pisał to nic w mentalności ludzi nie zmieni... No nic... Cieszę się mimo wszystko, że pojechałem na tą trasę. Jak nie wczoraj to dziś. Po prostu potrzebowałem tego. Potrzebowałem się przejechać na nieco dłuższej trasie. I nieco złych emocji z siebie wyrzucić aby móc się cieszyć nadchodzącym wieczorem, na który tak tylko zdradzę wybieram się na ważne dla mnie spotkanie (:
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)