27.08.2018
Jazda nr: 279

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa trochę bez celowa, nie wiem czy za bardzo nie wymuszona poczuciem obowiązku, chodź wybór trasy nie jest w żadnym razie przypadkowy - w zasadzie spodziewałem się tego, że dzisiejszego dnia również po kiepskim (pod względem pogody) weekendu nie będzie za dobrze. I nie było - było tragicznie. Pogoda swoją drogą, dzisiaj czułem się słabo na siłach do jeżdżenia i nieco spartoliłem samą trasę i jej przebieg, kombinując z jeżdżeniem po lasach już za Podłęczą, co skończyło się dla mnie daleko idącą niechęcią do jeżdżenia po lasach :( Zwykle nie byłem optymistyczny wobec wojaży w terenie, w tym lasach - zwykle problem dotyczył komarów i innego cholerstwa. Dzisiaj pod względem owadów nie było tak źle, w zasadzie jest ich mało, a praktycznie ich nie ma, są jakieś inne tylko latające, małe i gryzące (dość denerwujące) stworzenia, ale da się przeżyć :) W lasach miałem inne przygody o których opowiem w dalszej części wpisu. Wybór trasy jak wspominam nie był bez powodu taki, taka nie formalna tradycja, że sobie raz do roku pojadę na tak fajną trasę jak Podłęcze <3 Uwielbiam to miejsce w zasadzie od słabych pod względem jeżdżenia rowerem czasów 2016 r., gdy odwiedziłem tą wieś pierwszy raz: Przygoda w Podłęcze z 2016 r. Do dzisiaj bardzo miło wspominam tą trasę, i okres Sierpnia 2016 r., gdy wróciłem w nim do oglądania przepięknej bajki anime Pokemon, od pierwszych odcinków, pierwszego sezonu. Takie nie zapomniane piękne wspomnienia :-) Dzisiaj są nowe przygody, i co by nie mówić, pierwsza od dość dawna nie do końca udana trasa :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 281

  • Trasa nr [łączna]: 365
  • Trasa nr [na blogu]: 279
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 14
  • W tym roku: 94

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 361 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 275 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 7830.45 km
  • Stan Licznika Końcowy: 7881.76 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 7790.73 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7582 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 7634 km

  • Maksymalna prędkość: 31.9 km/h

  • Przejechałem: 51.31 km
  • Przejechałem [msc]: 1012.21 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4328.61 km
  • Przebieg roweru [suma]: 15199.42 km

  • Przejechalem w 2018: 4328.61 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 10.8215 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 37.9986 [%] km

  • Czas jazdy: 04:14:43 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 737:05:40 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 270:01:19 h
  • Czas Jazdy Suma (sierpień): 59:24:16 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 960:31:48 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 04:14:35 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:52:21 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:37:23 h

  • Średnia: 12.12 km/h
W dzisiejszą trasę wybrałem się w porannych godzinach, byłem pełny optymizmu, że będzie cieplej, ładniej. Za oknem słoneczko wyglądało nie wydawało się, że jest źle. A było - było tragicznie. Zimnooo, a jak wiało! Wiatr taki silny, taki porywisty - bardzo utrudniało mi to jeżdżenie. W trasę ruszyłem wzdłuż drogi DW108, którą mijałem znane mi strony - Sowno, Mechowo aż po Truskolas. Dopiero za Truskolasem, skręcałem w leśne ścieżki, którymi dojeżdżam do Ościęcina (taki skrót ;>), wynika on także z oryginalnego przebiegu trasy na Podłęcze z 2016 r. Na szlakach tras, wiodących mnie do Podłęcza drogą nr 108, mijałem barbarzyńskie obrazy - zamordowanej na drogach zwierzyny :( Najsmutniejszym obrazem był jednak młody lis, któremu ktoś centralnie złamał kark, waląc swoim samochodem w jego małą główkę... Od dawna mam takie myśli, że samochodów na drogach jest za dużo. W dłuższej perspektywie ma być ich jeszcze więcej, ale tak nie może być - ciągle giną zwierzęta, ludzie. Ciągle niszczy się naturę :| Minąłem ten smutny obraz, i jeszcze raz się z nim dziś zetknąłem w drodze powrotnej. A póki co wybrałem się do samego Podłęcza. Wjechałem w las, przed Uniborzem. I tyle było z mojej jazdy :) Większość leśnej przejażdżki dziś, przejażdżką bym nie nazwał a raczej prowadzeniem roweru. Gęsty, grząski piach, po tym się źle idzie a co dopiero jedzie. Mam wąskie opony, nie jestem wstanie po tym jechać. Naiwnie miałem nadzieję, że dalej będzie lepiej ale skądże! Na razie o tym nie wiedziałem - bo dopiero do Ościęcina jechałem. Z Ościęcina na Podłęcze wiedzie w miarę dobra droga, składająca się z takich betonowych płyt i dopiero za nią w lesie, który w większości dróg prowadzi do Świeszewa, albo na Unibórz, albo Upadły / Sosownic, była tragedia. Większość tej przejażdżki prowadziłem rower i walczyłem z takimi małymi upierdliwymi robakami. Jeżeli chodzi o komary - dosłownie kilka podleciało (niestety padły w boju :)). Wyjechałem tak w tym lesie pod Uniborzem, i skręciłem znów w las. Tu była prawdziwa droga przetrwania, raz, że piach - źle się jedzie i nie da się jechać. A dalej droga zarosła, pokrzywy i inne parzące roślinki. Jakoś się przemęczyłem i dojechałem dalej, gdzie droga się kończyła i widziałem jakieś zarośla. I nie, nie męczyłem się z przeprowadzeniem roweru dalej. A szkoda. Bo jak się okazuje, jeszcze kawałek i dojechałbym do tej samej drogi, którą w 2016 r. męczyłem z przeprowadzeniem roweru do 15-stej kolonii Świeszewa. Te drogi są ze sobą połączone a przekleństwo "15-stej" kolonii Świeszewa jest aktualne po dziś dzień :-) (zainteresowani o co chodzi w przekleństwie, przeczytajcie linkowany wpis do Przygody w Podłęcze z 2016 r.). A ja nie widząc na tę chwilę innego wyjścia, przemęczyłem się w powrotną drogę na drogę do Upadłego i w konsekwencji udałem się do samego Upadłego. Po drodze minąłem zagrodę z pięknymi krówkami! Karmelowa krówka, oddawała się erotycznym czynnością ;) (lizania się po cyckach XDDD) A dalej, na wjeździe do wsi Unibórz przywitał mnie komitet powitalny "PrzySzczeKalny" ;) Moje pierwsze skojarzenie to działacze KOD - poszczekają, poszczekają, ogon zakulą i spierdalają :)) No cóż, wkrótce wyjechałem z Uniborza i wjechałem w las, w którym trwała ostatnio wycinka wspominałem o tym we wpisie: Zbrodnie, Krakowice i Rybokarty. Zakręciłem się tam trochę. Zbrodniarze znów tam byli, wgłębi lasu niszczyli kolejne drzewa -.- Zostawiają za sobą zniszczenia, syf. Jak ja na to dzisiaj kląłem jeżdżąc a w zasadzie prowadząc rower za Podłęczą... uważam, że to wina tych skurwysynów, że leśna droga wyglądała jak wyglądała. To było celowe działanie, zasypać drogę piachem aby nikt nie jeździł bo trzeba chronić zamordowane drzewo... eh. Smutny i wkurwiający widok. A gdy już z lasów wyjechałem skierowałem się na Golczewo, i potem z Golczewa już do siebie (drogą 106, do skrzyżowania z drogą 108), którą wróciłem do domu - spotkałem się z masakrą. Prawie cały czas szaro, bardzo silny wiatr. W porywach nawet 50 km/h! na portalach pogodowych pisali, że nawet 55 km/h. Jechało się strasznie źle, było to strasznie męczące, ten wiatr, ta pogoda, i ta niska odczuwalna temp. Jakoś wróciłem, ale naprawdę - dzisiejsza jazda była dla mnie niezwykle ciężka. Gdy byłem już w rodzimych stronach, zjeżdżałem z drogi 108 - mijając już tartak w Płotach, zwróciłem uwagę na dziwne napisy na drodze, jakieś oznaczenia, jakieś wyliczenia. Pewnie za kilka dni nastąpi przebudowa skrzyżowania (Gryfice -> Świnoujście (przez Golczewo). W planach ma tu być jakieś rondo czy coś tam. To jest naturalna konsekwencja budowanej od prawie 2 lat drogi S6. A i jeszcze na koniec mała uwaga, we wsi Sowno (zaraz od wjazdu na wieś) od strony Płot, dokonano barbarzyńskich zbrodni - wycięte zostały 2 brzozy - dość duże, pięknie wyglądające. I komu to kurwa przeszkadzało?! Podobny los spotkał kilka drzew we wsi Upadły - zostały brutalnie zamordowane :(

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa27sierpnia2018zdj1.jpgtrasa27sierpnia2018zdj2.jpgtrasa27sierpnia2018zdj3.jpgtrasa27sierpnia2018zdj4.jpgtrasa27sierpnia2018zdj5.jpgtrasa27sierpnia2018zdj6.jpgtrasa27sierpnia2018zdj7.jpgtrasa27sierpnia2018zdj8.jpgtrasa27sierpnia2018zdj9.jpgtrasa27sierpnia2018zdj10.jpg


Mapa przebiegu trasy :)