24.09.2021
Jazda nr: 916

Tagi: tr50stka, drzewa, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest moją kolejną trasą 50-tką. Pogoda dopisuje, dni są jeszcze w miarę długie to jeszcze jakoś się jeździ. Dzisiejszy wyjątkowy wpis jest również przywitaniem jesieni, która niestety do nas dotarła. Wraz z początkiem trasy tak się zastanawiałem co z tym moim projektem liczenia tablic rejestracyjnych itd. I tak sobie pomyślałem aby dla swoich potrzeb policzyć ile tak mniej więcej mija mnie aut. Tylko oczywiście nie pomyślałem o tym wyzwaniu od razu. Pomyślałem o nim dopiero w trakcie jazdy - gdzieś mniej więcej na wysokości dawnego tartaku w Sownie. Z tego miejsca do zjazdu w miejscowości Truskolas gdzie odbijałem na Wierzchy - minęło mnie w sumie 68 aut. Tyle, że ja liczę auta, które jadą w tym samym kierunku co ja (wyprzedzają mnie) a także w przeciwnym. A to pewne uproszczenie, w które włącza się wszystko co akurat w tym czasie poruszało się po drogach - traktory, ciężarówki, osobówki, a także motory. Tych ostatnich motorów na drogach w całym moim Wrześniowym jeżdżeniu było naprawdę sporo! Jeśli chodzi o te auta, to oczywiście w drodze powrotnej ze skrzyżowania z drogą DW106 na Golczewo było ich więcej - bo i większy odcinek drogi. Jeśli jednak policzyć same odcinki od Truskolasu do Płotów to już takiej pewności nie mam. Wpływ na to ma oczywiście późniejsza pora dnia. Nie ulega wątpliwości i to wniosek po robieniu w moim rowerowym życiu nie jednej trasy "50-tki", tej konkretnej oczywiście, że im późniejsza pora dnia i to niezależnie od pory roku oraz dnia tygodnia tym mniej aut porusza się po tej drodze DW108. W sumie jak tak o tym pomyśleć to nie tylko zasługa robienia niejednej trasy 50-tki a czegoś bardziej obiektywnego. To przejeżdżanie wiele razy w roku fragmentami drogi DW108. W różne dni, w różną porę roku, a także o różnych godzinach. To bez wątpienia (DW108) nie tylko moja ulubiona droga ale też najczęściej uczęszczana przeze mnie (najwięcej robię po niej w sumie km, i najwięcej spędzam na niej czasu). Pojawia się w ramach wielu cyklicznych wyjazdów..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 921

  • Trasa nr [łączna]: 1002
  • Trasa nr [na blogu]: 916
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 17
  • W tym roku: 176

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 992 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 906 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 2996.16 km
  • Stan Licznika Końcowy: 3046.67 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 3047.04 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 15619 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 15669 km

  • Maksymalna prędkość: 36.3 km/h

  • Przejechałem: 50.51 km
  • Przejechałem [msc]: 869.32 km
  • Przebieg roweru [rok]: 7727.85 km
  • Przebieg roweru [suma]: 39739.21 km

  • Przejechalem w 2021: 7727.85 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 19.3196 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 99.348 [%] km

  • Czas jazdy: 02:40:22 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2281:00:17 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 480:26:37 h
  • Czas Jazdy Suma (wrzesień): 50:08:16 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2504:26:25 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:56:57 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:43:47 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:36 h

  • Średnia: 18.94 km/h
Dzisiejsza 50-tka jak 50-tka cóż mam więcej powiedzieć. Już kilku tras 50-tek starałem się zrobić 50-tkę nie przerwaną przerwą. I dziś prawie by mi się udało. No prawie, gdyby nie daleko idące skurwysyństwo. Ja już po prostu nie mam sił, cierpliwości. Już po prostu nie potrafię z tym walczyć. Zabija mnie bezsilność w wiele razy poruszanym temacie "drzew". Temat "drzewa" od kilku lat się nasila. Całe multum skurwysyństwa i nieopisanych strat powstało wzdłuż całej trasy 50-tki, zaliczają się w to również inne dobrze mi znane miejsca, które tak często odwiedzam. Do pewnych zmian można było już przywyknąć, toczyły się w mijającym roku, w poprzednim roku i jeszcze po przedniejszym. Widać jednakże, że pewny trend się nadal utrzymuje. Nie kończy, niszczy on coraz więcej, jest coraz dobitniejszy. Teraz rozwija się lasem wzdłuż drogi DW106. Nie daleko Golczewa. Tu niegdyś można rzec było sporo lasów. Całe hektary, które obecnie są konsekwentnie wyniszczane. Coraz bardziej wyniszczane. Nie mogłem przejechać obojętnie wobec tego co widziałem. I nie zważając na to, że kończy się dzień, że jestem trochę zmęczony życiem no i, że mam szansę zrobić dzisiaj trasę 50-tkę nieprzerwaną przerwą zatrzymałem się by zrobić kilka zdjęć i ocenić zniszczenia. Teraz już na walkę oczywiście za późno. Stało się. Zresztą nie pierwszy raz. Najgorsze jest jednak w tym wszystkim to, że jeszcze sporo się złego wydarzy, jeszcze nie jedno będę widział nim skończy się ten mój marny żywot. Nim śmierć mnie oswobodzi z łańcuchów, skutych grzechem życia. Nie wiem czy mam siły jeszcze dalej żyć. Widzę do czego ten świat zmierza. To, że będzie coraz gorzej jest pewne. Lepiej było teraz może być tylko coraz gorzej. Naprawdę boję się kolejnego dnia, boję się kolejnej trasy bo nie wiem co jeszcze może się na niej wydarzyć... I jak mam z tą myślą żyć kolejne lata aby dożyć upragnionych 100 000 km z Aurelią?! Potem to już mogę śmiało nie żyć. Coś w życiu osiągnąłem i wystarczy, to i tak dużo, to i tak więcej niż mógłbym liczyć.. Przecież i tak dostaję od życia ochłapy, nie mam szans na prawdziwe szczęście. Dla mnie byłoby wyzwoleniem szybko umrzeć. Być może zacząłbym życie na nowo i być może wówczas osiągnąłbym w nim więcej, być może wówczas poszłoby lepiej. Może w innym świecie. Bo ten jest stracony. To co się dzieje jest po prostu nie do opisania. Jak nie ten covid, którym tak zaciekle straszą to te nieustanne niszczenie natury. To musi się zemścić i to się będzie działo z każdym rokiem coraz dobitniej.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa24wrzesnia2021zdj1.jpgtrasa24wrzesnia2021zdj2.jpgtrasa24wrzesnia2021zdj3.jpgtrasa24wrzesnia2021zdj4.jpgtrasa24wrzesnia2021zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)