17.12.2022
Jazda nr: 1152

Tagi: urbex, zs, , WG, KW, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa wyprowadziła mnie znów daleko! A tak żyłem tą znikomą nadzieją, że w zimowe warunki, odpuszczę sobie jeżdżenie i dam spokojnie dogorywać napędowi, który z każdą trasą sypie się coraz bardziej. A to odpoczynku dla niego nie ma. Za to są kolejne wyzwania. Jak na zimowe warunki - jak na koniec zimowych warunków (przynajmniej taką wyrażam nadzieję) - bo jest światełko w tunelu, że już od poniedziałku (19.12) będą temp. plusowe. Ten cały cholerny śnieg, lód z dróg w końcu zniknie. Żyję nadzieją a póki co żyłem trudami dzisiejszej trasy, która w pewnych momentach (początkowo) bo nim się ociepliło... Przyniosła jeżdżenie w temp. -8℃. Odczuwalna i niższa. No tak to jeszcze się nie bawiłem. A skąd mogłem wiedzieć gdy w tygodniu wpadłem na taki wspaniały pomysł, aby dzisiaj - ostatni raz w tym rowerowym roku, wybrać się do Szczecina na jazdy. Ta temperatura była męcząca. No ale w zasadzie tylko ona. W Szczecinie i okolicy (poza wyjątkami oczywiście), nie było widać zimy. Ta panoszyła się jedynie u mnie. Tutaj co najwyżej oszroniony przez mróz świat. Lekko oszronione drogi. Nie było tragedii jednak jakoś zaufania do takiej nawierzchni nie miałem. To i kilka innych czynników jak to, że jeżdżę znowu od kilku dni... No dokładnie od 2 ale jednak. I to, że znowu mam te uczucie, że tak ciężko mi się jedzie. I to pomimo odpięcia tylnego hamulca! Ten tylny hamulec to już w ogóle. Temat na osobna historię. Zużyte dość szybko tylne koło i to tak wszystko się kręci wokół nieustających usterek. I wydatków i tak od kilku msc... Gdy pojawiły się w dniu 15.08 na trasie: "Płotowskie wojaże - dzień 2/2". Pierwsze problemy z tylnym kołem. Wszystko się sypnęło i tak do dzisiaj sypie. Zresztą ten objaw, problem iż w pewnych okolicznościach jeździ mi się tak ciężko. Nie jest jakoś bezpośrednio związany z obecnymi częściami w Aurelii - tymi kołami i tym napędem. Ten problem co jakiś czas się pojawia. Najczęściej w zimowe dni. Zawsze tak kiedy ewentualna diagnostyka jest trudna. Wtedy odkładam to z trasy na trasę. I w końcu przychodzi taki czas, że jest lepiej. Na jakiś czas, potem znowu gorzej i znowu lepiej. Dzisiaj przez pewny czas (w stronę Polic) niestety znowu dołem.... Wzdłuż Odry był ten okres gdy szło to trochę gorzej. To trochę utrudnia szybszą jazdę. Jak jeszcze jadę sam to nie jest taki problem. A grupowo? Trudno nie odstawać. Jednak nie zamierzam się zarzynać a potem nie być wstanie jechać dalej. A zresztą co by nie mówić - dzisiaj organizacyjnie ten wyjazd leży. Jechała nas trójka (prócz mnie) i w zasadzie każdy sobie jechał jak chciał, gdzie chciał. Też tak planowałem - jechać przez ul. Wilczą na Północ, przez Przesącin do Polic. Aby nie jechać tym cholernym dołem. Chociaż dzisiaj tam tak źle nie było, gdy już minęło się Stocznię Szczecińską, te najgorsze fragmenty rozjebanej do granic przyzwoitości drogi, które przecinają bez żadnego ładu torowiska, pojawiają się z dupy sztuczne ograniczenia w jezdni - takie wyspy, które zmuszają do wjechania na torowisko w celu ich minięcia. A z tym na tej drodze zawsze mam największy problem. No jakoś ochoczo nie wpierdolę się w tory... Jednak ich rozstaw jest inny niż szerokość moich opon. A do tego dzisiaj ta droga była taka oszroniona. Jak dla mnie było ślisko, nie czułem się na tym pewnie... Więc tym bardziej unikałem dziwnych ruchów. No ale dobra.... I tak każdy pojechał sobie w różnych momentach, i tak się porozdzielaliśmy. Na końcu wszyscy uczestnicy wyprawy i tak spotkali się przy terenie niegdyś wielkich zakładów pracy - Fabryki Benzyny w Policach.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1158

  • Trasa nr [łączna]: 1238
  • Trasa nr [na blogu]: 1152
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 196

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1226 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1140 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 12010.6 km
  • Stan Licznika Końcowy: 12057.16 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 11982.16 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24551 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 24598 km

  • Maksymalna prędkość: 34 km/h

  • Przejechałem: 46.56 km
  • Przejechałem [msc]: 328.38 km
  • Przebieg roweru [rok]: 7502.35 km
  • Przebieg roweru [suma]: 48756.66 km

  • Przejechalem w 2022: 7502.35 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 18.7559 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 121.8917 [%] km

  • Czas jazdy: 03:33:39 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2867:13:18 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 496:19:07 h
  • Czas Jazdy Suma (grudzień): 22:59:41 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3090:39:26 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:05:26 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:31:56 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:34 h

  • Średnia: 13.12 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była dość chłodnawa, jednak prawie te 50 km wyszło, więc coś. Szkoda tylko, że cały dzień na to poszedł. Jakoś pod koniec roku nadal jestem ambitny i nadal bym chciał walić tych kilometrów bez opamiętania. To może dlatego, że ten rok mimo jakiś przejechanych kilometrów nie uważam za najlepszy?... No cóż, na koniec roku i tak nic więcej nie zawojuję. Mogę mieć jedynie nadzieję, że w przyszłym roku (2023 r.) będzie lepiej. I wtedy sobie pojeżdżę! Po wymianie napędu na pewno będzie. Zresztą wkrótce będzie impuls do dalszych jazd. Zbliża się w końcu czas moich 50 000 km z Aurelią! A to już niedługo bo za: 1244 km. A tym czasem wracając do dzisiejszej trasy - początkowo jechaliśmy wszyscy razem z pod domu WG. Rozstania zaczęły się na trasie do Polic. Niby niedługi odcinek drogi - patrząc tak z centrum z okolic Wałów Chrobrego. Wielokrotnie takie odcinki pokonywałem. I pewnie to mnie zniechęca do tej drogi... I mimo, że upierałem się, że tu nie pojadę. Jakoś tak się stało, że i tak z nimi jechałem tą drogą. Aż do Skolwina, blisko Fabryki Papieru. Stanęliśmy w miejscu w którym byliśmy 2 tygodnie temu na trasie: "Skolwin". Stąd powoli ruszyłem na Police, mając na uwadze to, że WG i KW i tak jeżdżą szybko dogonią mnie. Nie dogonili. Stałem pod Policami i na nich czekałem. Potem ruszyliśmy dalej ale nie od razu na omawianą Fabrykę Benzyny gdzie i tak się po rozdzielaliśmy... Żadnego ładu w tej trasie nie było. Tylko pojechaliśmy na cmentarz w Policach. Wyjeżdżając z tego cholernego cmentarza i potem na terenie Fabryk Benzyny miałem dwukrotnie mały problem z kamerą, dwukrotnie się wyłączyła. I fragment śladu GPS przepadał... Mam podejrzenia, że może to problem z kolejnymi bateriami? Aż odłożyłem tą lichą baterię. Sprawdzę co się będzie działo jak nie będę z niej korzystał. Czy ten losowy problem powróci. Czy już nie? No i dobra... Dojechaliśmy. Z jakiegoś powodu wycieczkę do Fabryki Benzyny kojarzę z Marcem 2019 r. Ale to nie prawda ;) Bo byłem tu w 2020 r.: Nowe Warpno. Jak się okazuje nie na całym terenie bo ten jest jednak spory. Na pewnej części. Jednak mniejszy czy większy objazd tego terenu dzisiaj odbyliśmy. Nie było jednak czasu na zwiedzanie. Na te - na dokładne zwiedzanie, i przejechanie całego terenu Fabryki, umówiłem się z kolegą GŻ na październik 2023 r. Termin daleki, ale spoko. Będę pamiętał. Czy będę pamiętał aby wspomnieć o tym wpisie? A tego nie wiem. Ale na pewno tam wrócę jeszcze - październik to taka dobra pora. Bo i ani robale nas już nie zeżrą. Ani nie są dni takie krótkie. I bywają też ciepłe. Więc pora dobra na taki urbexowy wyjazd. Wcześniej przyjechać od razu tutaj bo kilka godzin to zajmie. Pokręcić się po terenie. Zwiedzić wiele kryjących się tutaj bunkrów! I innych atrakcji. Dzisiaj tych za wiele nie mieliśmy. Jednak kilka ciekawych obiektów wpadło mi do oka. I myślę, że będzie to fajny wyjazd. A jak o to chodzi to własnie najlepiej mi się z GŻ jeździ :) I cóż, większa część dnia bo to zbliżała się godz. 14 minęła. A trasa liczyła dopiero 20 parę km... Słabiutko. Dlatego postanowiliśmy wracać nieco dłuższą drogą na Głębokie przez Tanowo. I to nie był do końca szczęśliwy pomysł. Nie spodziewaliśmy się tego. Ani ja ani GŻ bo gdy mijaliśmy Police to nic na to nie wskazywało. No ale bliżej Tanowa a potem z Tanowa aż pod Polichowo utrzymywało się białe gówno na drodze rowerowej. W lasach też. To tak miejscami było. I mimo, że można jakoś jechać jakoś się pewnie nie czułem. I zamiast normalnie jechać 18-20 km/h jak jechałem to zwolniłem do 12-13 km/h. Niepewnie, miarowo i powolnie wręcz przemierzałem ten problematyczny odcinek. W Pilchowie zresztą - radosna twórczość błaznów projektujących drogi rowerowe również nie pozwoliła jakoś lepiej jechać - szybciej, sprawniej. Przebijać się na częściowych drogach rowerowych, chodnikach i dziwnych nieformalnych przejazdach... Co za debile to projektowali... Nie często tu bywam więc to tak mnie nie razi. No ale nawet te okazjonalne jeżdżenie przez Pilchowo nie jest przyjemne. I wciąż pamiętam tutaj moje starcie z milicją z Polic na początku I dnia Rajdu Dookoła Zalewu Szczecińskiego z Gryfusami (październik 2021 r.): "40 000" Aurelio !: X Rajd DZSZCZ - dzień 1. Od wydarzenia trochę już minęło (prawie 10k km) i ponad 14 msc. Jednak wciąż jak sobie pomyślę... Jest to dla mnie kontrowersyjne. A tym czasem trasa dobiegała końca. I już w Szczecinie znowu każdy sobie pojechał jak pojechał. Koniec końców spotkaliśmy się pod moim samochodem. Gdy pakowałem Aurelię na rozwaloną już platformę do jej przewożenia. Nie dość, że rozwalona to dzisiaj zamarznięta. Żywot tej platformy też dobiega końca. Taki nie wypał z niej... Mimo trudów i organizacyjnych nie powodzeń wyjazd nie najgorszy. Zaliczany do udanych! :-) No cóż, w tym składzie albo i podobnym i w ogóle po Szczecinie lub okolicach - pojadę nie wcześniej niż dopiero w przyszłym roku. Nic szybciej nie planuję.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa17grudnia2022zdj1.jpgtrasa17grudnia2022zdj2.jpgtrasa17grudnia2022zdj3.jpgtrasa17grudnia2022zdj4.jpgtrasa17grudnia2022zdj5.jpgtrasa17grudnia2022zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)