Dzisiejsza piękna choć ostatecznie nie długa i trochę pechowa trasa, poprowadziła nas zdobywców i odkrywców nie znanego do Świnoujskiego portu. Mimo, że bywałem tu od lat głównie samochodem, zdarzyło się również parę razy rowerem - to jednak wciąż jest coś nowego do odkrycia! Ciekawe ile jeszcze wciągu w życia zdąży się odkryć, nim mrok na zawsze przykryje to, co codzienność próbowała przed nami odsłonić... Można założyć. Nawet można w to bezgranicznie wierzyć, że dzisiejsza trasa była udana. Może i była, ale towarzyszyły jej takie gorsze momenty, za które ostatecznie oskarżam nieudolny, zły i w konsekwencji szkodliwy wyjazd integracyjny ze szkoły. W pierwszy po takiej przerwie naprawdę piękny z pogodą dzień. Zamiast w piątkowe po południe zmierzyć się ze szlakami trasy 50-tki aby weekend poświęcić na umacnianie więzi przyjaźni z JS, to traciłem go na pijackie zachowania emerytowanych nauczycieli, i niechęć do robienia czegokolwiek sensownego przez pozostałą ich rzeszę. Próbuję przez cały weekend zrozumieć i nie dociera do mnie co miałoby być fajnego w takim wyjeździe i w takim sposobie spędzania czasu, jaki został tutaj narzucony. Już pal licho o te upajanie się alkoholem. No ale cała reszta była również przynajmniej wątpliwa. No dobra - chcieli pojechać na te ogrody Hortulus w Dobrzycy pod Koszalinem. Pojechali. Pojechali na obiad do Mielna, przejść się po tym Mielnie, wejść na tą godzinkę na plaże. I dobra. Była jeszcze w miarę normalna pora, ok. godziny 19. Czas najwyższy wracać. Po godzinie 20 byłoby się w domu. Do tej pory nie miałbym większych pretensji. Zmarnowane po południe i tylko tyle. No ale potem łazić, z plecakiem pełnym butelek po vódce po to aby szukać kolejnych trunków i nie wiadomo czego?! To już przegięcie. Niepotrzebna po godzinie 23 wycieczka do Kołobrzegu to kolejne na siłę wydłużanie trwania tego cyrku... Co ma być w tym fajnego?! Fajne spędzenie czasu to było dzisiaj. No pomijając nie fajne elementy, za które oskarżam i będę oskarżał ten wyjazd. Na jakiś czas wyprowadza mnie to z utrwalanych schematów, przez to nie jestem wstanie poradzić sobie z codziennością. Uciekając od tego aby znów nie jeździć po nocach musiałbym dzisiaj wyjechać szybciej na wyjazd i np. nie wyjeżdżać dopiero koło 12 z Gryfic do Świnoujścia a jeszcze przed godz. 12 być już w Świnoujściu. Nie było to jednak możliwe. O ile jeszcze wczoraj to mnie tak nie zniszczyło to dzisiaj dotarło dopiero te zmęczenie po piątku, w zasadzie już soboty bo to było przed 1-wszą w nocy w sobotę (04.06). Dopadło dopiero dzisiaj mnie to wszystko i ostatecznie dzień zacząłem koło godziny 9 rano. A ja przecież nie śpię tak długo. Nie byłem wstanie się zorganizować, i ogarnąć. A jeszcze poranny wyjazd na cmentarz... I tak wszystko się przedłużyło i popsuło. Ostatecznie dzisiaj był pechowy dzień. Uszkodziła mi się śruba na której trzyma się kamera (śruba od statywu) już od kilku dni mnie to drażniło. Nie dość, że kamera źle ustawiona, bo się przekrzywiła i ucieka, to się obraca. W końcu się tak obróciła, że już się nie trzymała i kręciła dookoła... Jakoś uratowałem sytuację. Ile się przy tym jednak nakląłem?! I to na tych pijaków nauczycieli. Powoli tracę do nich coraz więcej szacunku. Zaczyna mnie to już wszystko wkurwiać. O ile jeszcze np. rok temu nie myślałem w ogóle o urlopie to teraz przydałby się dłuższy odpoczynek. Aby widzieć tych nauczycieli i tego co się w tej szkole wyprawia. Mam co gorsza wrażenie, że tylko ja nie jestem zadowolony z wyjazdu. I tylko dla mnie sprawia on więcej problemów już PO, niż innym. Jak to jest. Pojechali, schlali się. A dalej są szczęśliwi i wiodą udane życie. A ja teraz przez pewnie długi czas nie będę się potrafił zorganizować. A przy tym powrócić do realizowanych wcześniej zadań, tych bieżących również. Nie będę potrafił poradzić sobie z codziennością. Nie może być tak, że interes szkoły czy ich fanaberie bo ten wyjazd to jednak fanaberia będzie w znaczący sposób na mnie wpływać i niszczyć np. co dopiero podjęte relacje. Bo ile się z JS znam... Osobiście od nie dawna, przez kilka wymienionych rozmów również nie dłużej. Więc ich pijacki wyjazd odbija tylko na mnie piętno. I uważam w moim rozumowaniu słusznie, że wszystko co teraz złe dzieje się z powodu tego wyjazdu. Gdyby nie on życie potoczyłoby się inaczej i w tym rozumowaniu ewentualna usterka przy stawie powinna wystąpić przy próbie ustawienia kamery w piątek. I byłaby od razu zlikwidowana. W sobotę (04.06) zamiast męczyć się na: Trasa "50-tka". Mógłbym miło spędzić czas z JS. I może dzisiaj wyjechalibyśmy o wiele szybciej i byłoby całkiem miło?... Może nie było najgorzej, ale jednak pewne negatywne emocje po piątku wciąż są. A to w ewidentny sposób na mnie wpływa. Sprawia, że jestem rozkojarzony nie myślę nad tym co robię. A to powoduje kolejne negatywne następstwa o które obarczam tych cholernych nauczycieli i to co robią. A przykład dość klarowny. Gdy już wyjeżdżałem w zasadzie z pod Świnoujścia, tu taka pewna wieś: Ognica, zapomniałem zapiąć kieszeń w sakwie, w której miałem naładowane akumulatorki. Właśnie od wczoraj doładowywałem. I miałem tam powerbanka i klucze. Na tej dziurawej drodze jaka jest od Ognicy do DK91, podskoczyło wszystko.... I wywaliła mi się ta zawartość na drogę. Wracałem za tym. Ale już wszystkiego nie odzyskałem. Połamany powerbank, do którego mam spory sentyment (Xiaomi Mi2 z 2017 r.) odzyskany, i 2 baterie, ale już bez pudełek bo połamane. Pozostałe baterie chyba ok. 5-6 sztuk w tym na pewno 2 oryginalne Sony NPBX1 przepadły. Pewnie przejechane i wpadło gdzieś w zarośnięte pobocza drogi. I tyle. I co mogę dodać, smutny finał trasy. I w tym milczący powrót. Na którym chyba bez potrzeby pojechałem nabrzeżem przez Międzyzdroje do Kamienia Pomorskiego. Jechałem do Gryfic nie na Płoty więc w sumie każde rozwiązanie wydawało się mało efektywne w tym momencie. A może to wynik tego, że już nie myślałem o niczym więcej jak o tym, że całe te życie to dno i spotykają mnie tu same patusy? Najpierw była policja, teraz budżetówka w postaci szkoły... Gdzie wszystko stoi na przekrętach... I upierdliwych nauczycielach, którym tą Kartę Nauczyciela powinni dawno zlikwidować. Żaden zawód nie jest tak mocno faworyzowany jak nauczyciel - ŻADEN.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1041
Trasa nr [łączna]: 1121
Trasa nr [na blogu]: 1035
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 79
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1110 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1024 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 11 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 7329.4 km
Stan Licznika Końcowy: 7366.23 km
Stan Licznika Końcowy2*: 7366.6 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 19942 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 19979 km
Maksymalna prędkość: 32.3 km/h
Przejechałem: 36.83 km
Przejechałem [msc]: 105.2 km
Przebieg roweru [rok]: 2811.51 km
Przebieg roweru [suma]: 44065.82 km
Przejechalem w 2022: 2811.51 km
Podroż dookoła świata (2022) 7.0288 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 110.1646 [%] km
Czas jazdy: 02:56:24 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2560:01:35 h
Czas Jazdy Suma (2022): 189:07:24 h
Czas Jazdy Suma (czerwiec): 06:54:55 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2783:27:43 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:18:18 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:23:38 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:33 h
Średnia: 12.56 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego pomijając pewne niepowodzenia, była fajna i w ogóle. Już tak nawet zacząłem pisać pierwszy akapit. A skoro w nim tak ponarzekałem to teraz już nie muszę. I nie będę narzekał. Choć jest na co. Już pal licho ten wypad pijaków w piątek 03.06. Już nawet pal licho o te ustawienie kamery a jest tragedia i to wielka tragedia. Jest tak źle ustawione. To mnie już w poprzednich dniach zaczęło drażnić. A teraz już całkiem. Tego się nie da oglądać. No ale co zrobić. Przez nie ustawienie kamery nie chciałem rezygnować z wyjazdu z JS. Na mimo wszystko fajny dzień, spędzony nad morzem. A w końcu JS uwielbia morze... :) Więc czemu miałbym jej tu nie zabrać. A przy tym coś pokazać. I znowu w odróżnieniu od tego co było w piątek. Zresztą jedną z propozycji był wyjazd do Świnoujścia na ten wyjazd integracyjny. Zaproponowałem wtedy zamiast oklepanych bzdur dostanie się do Kamminke. Jest tam naprawdę pięknie. I można coś zobaczyć. No ale nie. Po co prawda? Wtedy jeszcze parę tygodni temu nie zdawałem sobie sprawy, że im nie chodzi o taką wycieczkę, aby zobaczyć wartego uwagi tylko wprowadzić do organizmu duże ilości alkoholu. No ale w takim razie po co gdzieś jechać? W szkole jest stołówka. Tam mogliby się rozgościć. A na sali gimnastycznej przespać się nim wytrzeźwieją. Albo w sobotę zacząć koncert na nowo. Po co robić szopki z wyjazdami jakimiś. Nie rozumiem tego. No dobra było minęło. Dziś jednak korzystając z okazji, że już tu jestem w zasadzie pod Świnoujściem. Aby nie czekać po prostu ponad godzinę na prom. To lepiej było się przedostać rowerem. Samochód zostawiłem w Ognicy, skąd ruszyliśmy na prom dla turystów obok wyspy Kasibór. Stąd udaliśmy się do centrum miasta, nieźle rozkopane, widać budowę tunelu. Sporo zrobione. Miałem nawet taką myśl przejechać się po tunelu nim będzie otwarty dla aut. Ale chyba się nie uda... Teraz jest np. pilnowany. Czy będzie dalej? Ciężko na tę chwilę powiedzieć. Nie mniej jego otwarcie i tak nie jest spodziewane w tym roku. Więc... Nie wiem czy będę w tym roku w Świnoujściu bywał jeszcze. Jak JS będzie chciała to pewnie będę. No ale rzadko :) Chociaż. Wypatrzyłem sobie obiekt na urbex. Chcę tu na dniach wrócić, obczaić go. W zbliżającym się tygodniu czy w wekeend nie dam rady. Ale może na długi czerwcowy weekend pojadę? :) Kto wie. Będę miał kilka dni wolnego. Jeden z wyjazdów to na te Siekierki. Ale potem - potem mam nie zaplanowany czas. Więc sporo się może wtedy wydarzyć. No ale dobra, powracając do dzisiejszego pięknego i ciepłego dnia, prawie bezchmurne niebo, temp. ponad 20℃. I pewnie jedne z ostatnich rejsów promem do Świnoujścia. Mijanie rozkopanego miasta - pod tunel, i przebudowa drogi w mieście. Sporo remontów i utrudnień. I to wszystko na kilka dni przed sezonem. Jakie to Polskie prawda? A gdyby tego było mało to utrudnienia pewnie pojawią się na najważniejszej drodze dojazdowej do Świnoujścia - na obecnej DK3, która w większości zostanie zamieniona na S3. Jakieś drobne prace tam trwają. Na wakacje się pewnie rozkręcą. My a w zasadzie JS miała do załatwienia jedną sprawę w Świnoujściu to tam podjechaliśmy. Ale później w wolny czas, zawitaliśmy do tego Kamminke. Byłem tam raz, rok temu z Singlowymi. Teraz jednak poprowadziłem JS inną drogą. Nawet nie pamiętałem jak oni jechali. Najważniejsze jednak, że dojechaliśmy. A to, że parę kilometrów dalej. No nic się nie stało! :) Spójrzmy jednak jak to wyglądało w 2021 r.: Nadmorskim szlakiem:
"z Singlowymi". Ciekawiej prawda? Dzisiaj jednak też było ciekawie. I poznałem Kamminke z innej strony. Urocza wieś. Powrót przez ogródki działkowe dzielnicę Wydrzany był nie możliwy. Tam teoretycznie da się jechać przez taki punkt wodociągowy. Ale tam było akurat zamknięte -.- Po drugiej stronie jest niby droga, ale niby zarośnięta. Także nie wiem o co chodzi. Powinno się dać jechać. Wrócić jednak wróciliśmy. Ja jednak w gorszym humorze bo to wyjeżdżając z Kamminke popsuł mi się statyw od kamery. Jakoś tam się go nieudolnie zrobiło aby się trzymało. Potem w Świnoujściu to poprawiałem, zmieniając akumulatorek. Pojechaliśmy jeszcze choć było już późno, i jak wracaliśmy jeszcze później na Młyn na plaży. Duża atrakcja turystyczna :) Fajne miejsce, o pewnych porach dnia (jak np. wschód czy zachód słońca) może być naprawdę urocze... :) Poczekać tam na zachód, w objęciach ukochanej osoby? :) Czy coś nad Polskim morzem mogłoby być piękniejszego? :) Oj chyba nie... Ta krótka fajna historia dobiegała końca. Trochę na pałę po tym Świnoujściu jechałem jak zawsze, ale koniec końców znalazłem właściwą drogę. I fajna przygoda za nami. Oby było ich więcej i bez tych nie fajnych incydentów jakie niestety się zdarzyły. Na koniec trasy czekał nas powrót pasażerskim promem do Świnoujścia. I teraz tylko wystarczyło znaleźć ul. Ludzi Morza i można było wracać na Ognicę. A resztę historii znacie z pierwszego akapitu, nieco cichy powrót. Jednak dobiło mnie tyle słabych sytuacji, o które obwiniam nie przemyślany, źle zorganizowany (zbyt pochopnie) wyjazd ze szkoły. Jeśli jedynym celem tego wyjazdu było schlać mordy czemu nie powiedziano tego od razu?... I czemu w taki sposób zmuszano wszystkich aby jechali. To powinno być niezależne i nie zobowiązujące. No ale skoro na wyjazd skraca się godziny pracy to jest to angażujące i poniekąd obligujące aby jechać, bo w końcu korzysta się z pewnego przywileju. Nie rozumiem tego. Dla mnie to nie była żadna zabawa. I niesie ten wyjazd szereg konsekwencji z którymi trzeba się będzie zmierzyć...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)