Dzisiejsza trasa planowana od 2-3 tyg prawie w pełni się udała, choć nie do końca :( Z trasy odpadł MM, więc się w pełni nie udała.. A miałem nadzieję, że wykorzysta pogodę, bo jest naprawdę pięknie, słonecznie i w miarę ciepło jak na tę porę roku - to w końcu zaawansowana jesień, która wkrótce przerodzi się w zimę.. Dzień zaczął się naprawdę pięknie i owocnie - gęsta mgła, która od rana zdzierała się z porannymi promieniami słońca zwiastowała piękny słoneczny i ciepły dzień. Dzień w którym planowałem zrobić tą trasę, tą Szczecińską wersję trasy 50-tki. Miałem myśli aby ją zrobić jeszcze w okresie wakacji ale się nie udało.. A więc teraz nadeszła taka okazja. W ostatnich 2 tyg może nawet to się rozciąga o 3 tygodnie, byłem tak mamiony myślą, że wybieramy się i w konsekwencji pojedziemy do tego jebanego Szczecina - niby tam jakieś zakupy niby coś tam. Ale i tak planowałem iść w tym czasie na rower, i zrobić tą trasę, którą po raz ostatni i pierwszym w tym kończącym się 2020 r., robiłem na początku Stycznia.. To było nawet nie chcę zliczać ile kilometrów temu - ale dużo :) Naprawdę dużo.. ZS: Trasa "50-tka" z 12.01. Z mamienia mnie jednak nie wiele wynikło, ciągłe przekładanie terminu.. a, że za tydzień a, że za tydzień. W końcu wziąłem sprawy w swoje ręce i postanowiłem dzisiaj pojechać samemu, i niezależnie ;) Pierwotnie miałem jechać tylko z MM i tak by było, gdyby MM mi wczoraj nie zaczął sugerować, że on mi całej trasy nie przejedzie, że może z 20 km zrobi.. I gdzieś tyle zrobił.. Miał sugerować, że ma nieodpowiedni rower a to nie prawda. Co prawda koła 26" idealne na asfaltowe trasy nie są, nie jest to jednak taka tragedia. Raczej przezwyciężyła niechęć do roweru ;) Poszukałem więc sobie zastępstwa, kogoś kto ze mną pojedzie w ten dłuższy odcinek. I tak trafiłem na AG. Jedynego chętnego w tym terminie. Nie wiem co to się dzieje z tymi ludźmi. Coraz większa rowerowa niechęć, jakiś antyrowerowy trend, aby dzielić jeżdżenie rowerem na sezonowość.. Kto to widział aby przy coraz cieplejszych zimach jedynie z zimowymi epizodami, że tam jakieś pojedyncze dni są chłodniejsze - robić jakieś sezonowości rowerowe.. Kolegi AG aż tak dobrze nie znam, raz jechaliśmy z Gryfusami na Berlin (Sierpień 2020 r.).. A potem nie było okazji. A ten cisnął trochę mocniej.. MM został gdzieś z tyłu, się obraził i pojechał :( Ta.. :) . To nie zmieniło tego, że sama trasa się udała - poszła znacznie szybciej niż planowałem.. :) AG jednak mocno cisnął, ciężko mi było go dogonić..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 725
Trasa nr [łączna]: 807
Trasa nr [na blogu]: 721
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 19
W tym roku: 201
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 798 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 712 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7419 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7466 km
Maksymalna prędkość: 35.2 km/h
Przejechałem: 46.86 km
Przejechałem [msc]: 657.42 km
Przebieg roweru [rok]: 8900.05 km
Przebieg roweru [suma]: 31465.78 km
Przejechalem w 2020: 8900.05 km
Podroż dookoła świata (2020) 22.2501 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 78.6644 [%] km
Czas jazdy: 02:41:39 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1764:36:18 h
Czas Jazdy Suma (2020): 566:12:58 h
Czas Jazdy Suma (listopad): 43:51:04 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1988:02:26 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:18:29 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:49:01 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:02 h
Średnia: 17.46 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie już niepamiętnymi szlakami po mieście.. Niby trochę brakowało mi jeżdżenia po mieście. A może tak naprawdę brakuje mi tylko interakcji z innymi ludźmi, czego przykładem mogą być trasy robione z Singlovymi? Można przejrzeć te trasy, wybierając z zakładki "TAGI" tag: Singlove. Pewny rodzaj zastępowania tej pustki może dać mi jeżdżenie w tym cholernym mieście, które nieustannie bardzo mocno się rozbudowuje i zmienia. Mimo, że tu często nie jeżdżę i na całe szczęście nie mieszkam, czasem bywam. Jak dzisiaj. Taka odmiana co jakiś czas nie jest niczym złym :) Co innego mieszkać w tym cholernym mieście i w każdej chwili pragnąć się z niego uwolnić, wrócić do swojej wsi, do swojego świata - w którym zaczyna mi się jakoś układać. Mijają 3 msc odkąd znalazłem zatrudnienie w nowym miejscu. Interakcje z osobami pracy są coraz bardziej zacieśniane. A więc jest w porządku :) Nie chciałbym obecnie powracać do KWP Szczecin, choć kilka msc temu miałem takie myśli czy potrzeby. Obecnie na szczęście nie. Coraz lepiej układa mi się w nowym życiu. Dobrze układają mi się także rowerowe sprawy - mijający tydzień jak na Listopad jest pod tym względem naprawdę wyjątkowy. Kilka fajnych i udanych tras, i udany weekend. Tylko szkoda, że się MM obraził i nie pojechał całej trasy :( Przecież to taka fajna trasa. Niestety trochę prowadząca przez miasto, pełne ludzi zombie, zamaskowanych przed światem.. Tych cholernych aut itd. ;) Nie mógłbym i nie potrafiłbym żyć w mieście i być szczęśliwym. Choć teraz tam nie żyję i nadal nie jestem szczęśliwy.. Spokojna trasa, jak na te cholerne miasto i jego najbliższe okolice piękne strony. W tym nielegalne przekroczenie granicy w Rosówku ;) Po Niemieckiej tej zachodniej stronie nie było się długo ale jednak, złamanie prawa, obostrzeń.. :D A czym się tam przejmować.. Ze względu na prędkość trasa dość szybko minęła.. Było na ogół słonecznie, choć na chwilę się zachmurzyło i dosłownie mocno lokalnie lunął deszcz, gdzie akurat chmura przechodziła i na nowo się rozpogodziło.. Wracając przez rozbudowujące się Warzymice, bezpośrednio graniczące z Przecławiem - widziałem jak coraz mocniej się to wszystko urbanizuje.. Jak tak można.. Zastępować przyrodę, naturę kolejnymi swoimi ludzkimi osiedlami.. Jak można w ogóle tak żyć jak niewolnik. A gdyby tego było mało to miałem problem z hamulcami :) Szczególnie tylny, całkiem wyskakuje mi linka z pancerzem.. I siły hamowania żadnej. Na przednim hamulcu też nie.. A podobno, przynajmniej tak twierdzi MM bo to są jego słowa - jestem rowerowym piratem ;) A ja tam nic o tym nie wiem.. :) Fajna trasa, która jest tak strasznie krótka. Jak na taką dzisiejszą pogodę to stanowczo za krótka.. Oj stanowczo.. No ale nic, może będą jeszcze okazje do wspólnego jeżdżenia :) Nawet w tym cholernym Szczecinie. Choć nie sądzę, że w tym roku się jeszcze uda - bo to ile do końca roku zostało? Tylko ostatni miesiąc i koniec.. To jak nie w tym to będzie okazja w przyszłym roku (2021 r.) do działania i jeżdżenia.. :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)