21.11.2023
Jazda nr: 1331

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego to drugi dzień z wykorzystaniem połowy urlopu - choć dziś byłoby fajnie wykorzystać cały :) Wczoraj była pierwsza połówka: Mglista Trasa Makowice-Słudwia. Pogoda fajniejsza - przejaśniania, słońce! Tylko strasznie zimno - niby do +3℃ ale faktycznie temp. lawirowała na granicach +1-2℃ i raczej do 3℃ się ani nie zbliżyła ani nie przekroczyła. To jednak nie przeszkadzało. Po lesie fajnie, nawet wiatr nie przeszkadzał a był taki mocniejszy i nie przyjemny. Zresztą dzisiaj jeszcze jest luksus - od jutra ma się pogoda nieco popsuć co będzie się mocno psuło do końca tygodnia - wraz z ogromnym spadkiem ciśnienia atmosferycznego: Spadek ciśnienia o 50hPa - TwojaPogoda.pl. Dzisiaj było stabilnie. Co prawda zimno ale stabilnie. Aż żałuję, że nie wziąłem sobie dzisiaj całego dnia wolnego. Bo w szkole mi i tak słabo szło jeśli mogę powiedzieć, że w ogóle coś mi szło... A na rowerku lepiej! Fajnie pojeździć, pozwiedzać. Nowe strony widziałem - głównie te lasy od strony Kamienia Rymańskiego. Z tej strony słabo je znam - teraz lepiej poznaję. I w końcu udało mi się dojechać do samego Kamienia Rymańskiego - zresztą do tego nawiązuje tytuł wpisu. A także do innych trudów trasy, na której nie zabrakło takich kamiennych dróg. Od takiej zresztą zacząłem wjazd a potem i wyjazd z lasu w Skrzydłowie i z takimi męczyłem się w Rzesznikowie. Zapomniane przez Boga zadupia, w których nawet normalnej drogi nie ma... Był wstępny plan aby na sobotę wybrać się tu rowerami z JS... No ale teraz sobie odpuszczę. Nawet nie przez załamanie pogody, które ma nadejść a przez te wszechobecne błoto. Dojazd do gospodarstwa leśnego w Rzesznikowie byłby fajną sprawą: Spierdolenie leśne. No ale nie takim kosztem... No ja tam mogę się przedzierać przez te błoto i przez to wszystko. No ale nie z każdym pojadę w takie ciężkie warunki... Widoczki tego warte, no ale kawałek przez tą cholerną wioskę (Rzesznikowo) trzeba by było się przemęczyć... Gdyby była pogoda lepsza, tudzież stabilniejsza... Nie byłoby problemu. A tak?... A tak plany idą w zapomnienie.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1338

  • Trasa nr [łączna]: 1417
  • Trasa nr [na blogu]: 1331
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 171

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1404 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1318 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 18763.7 km
  • Stan Licznika Końcowy: 18802.9 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 18683.5 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 31241 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 31280 km

  • Maksymalna prędkość: 23.7 km/h

  • Przejechałem: 39.2 km
  • Przejechałem [msc]: 326.81 km
  • Przebieg roweru [rok]: 6448.37 km
  • Przebieg roweru [suma]: 55502.62 km

  • Przejechalem w 2023: 6448.37 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 16.1209 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 138.7566 [%] km

  • Czas jazdy: 03:41:37 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3540:59:18 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3317:33:10 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 432:51:22 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 23:01:53 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:05:38 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:31:53 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:46 h

  • Średnia: 10.64 km/h
Dzisiejsza trasa w prawie całości odbyła się po lasach przy jeziorze Studnica. Zaczynałem trasę w Skrzydłowie i tu kończyłem. W pierwszej myśli jechałem w stronę drogi przy drodze Rymań - Powalice - co się w pełni udało. Wyjechałem na drogę, i z niej wjechałem do miejscowości Kamień Rymański. Nim tu dotarłem mijałem pobojowisko w walce dobra ze złem. Powycinane, zniszczone lasy. Te wycinki są coraz większe, bardziej chaotyczne i niszczycielskie. W ich wyniku niszczy się dotąd dobre utwardzone szutrowe drogi. Znika bezpowrotnie urok lasów... Było tu pięknie i już nie jest... Smutno tak... Wszędzie ogromne błoto, wszystko wyniszczone, zarżnięte, zdeptane i rozjeżdżone... Nie będę śmieci bronił i patrzył na to, że ktoś ich zatrudnia - najczęściej Lasy Państwowe czy od zajebania spółek które są podwykonawcami. Te całe Lasy Państwowe i ci wszyscy ludzie z tym związani to jedna wielka mafia, której jedynym celem jest ograbianie Matki Natury, społeczeństwa z tego dobrodziejstwa jakimi są lasy. Naprawdę, już od miesięcy nie widziałem aż takich wycinek, aż takich negatywnych skutków ich działań! A te są ogromne i rozciągają się na całą długość i szerokość mijanych obszarów - dotąd leśnych. Na dzisiejszy dzień - powiedzmy, że jeszcze leśnych. Bowiem nie wiemy co będzie tu się działo nazajutrz, na na następny tydzień czy przyszły rok. Pewnie łupem padną kolejne drzewa. A wielkie problemy z jakimi się zmagam będą narastać. Widać to choćby po tym - widzę jakąś leśną drogę. Pewnie nią nie jechałem. Wjechałbym - ale widząc jak jest rozjebana, rozjeżdżona to wręcz mnie się odechciewa... Dzisiaj się przełamałem ale dopiero za drugą szansą. Zgodnie z przypuszczeniem wyjechałem na drodze odbijającej przy leśniczówce w stronę Powalic. Mijałem ten domek - jest na zdjęciach w cytowanym już wpisie: Spierdolenie leśne. Stąd wyjechałem równolegle do drogi Rymań - Powalice (gminnej drogi), skąd zaliczyłem wspomniany Kamień Rymański i powrót na Rzesznikowo - a ten powrót to masakra. Jeszcze większe kałuże, rozjebane polne drogi w taki sposób, że nawet nie wiem jak to komentować... Tak przedostałem się do Rzesznikowa, gdzie postanowiłem wrócić w las. I wyjechać drogą leśną, którą dzisiaj ominąłem. To była jedna z dróg wzdłuż PŻ14 w stronę Powalic. Nie ma ich na mapie niestety. I niestety nie znalazłem dojazdu do niej, coś mi się wydawało ale to co mi się wydaje nie musi być poprawne. Za to widzę po trasie inne rozwiązanie - no bo wjechałem w pewną drogę, która miała mnie doprowadzić na wprost PŻ14, tak jak droga, którą przyjechałem w pierwszą stronę. No ale ta droga skręciła w las, zmieniła się w takie mało uczęszczane polne, i zarośnięte drogi. Z drugiej strony zbliżała się noc, chłodniej - a ja nie byłem na to przygotowany. Do tego nie brałem ze sobą lampki. Byłem pewny, że do godz. 16 wrócę nie będzie mi ta lampka potrzebna. Wybór drogi powrotu aby była inna niż w pierwszą stronę nie była najszczęśliwsza. No ale mogło coś z niej być! Tylko nie wiedziałem tego, dopiero po powrocie do domu widziałem o co chodzi... Tą drogą mogłem się wbić w PŻ14 od strony Rzesznikowa. Już tak kiedyś jechałem: "Szumnymi lasami". Kilka msc temu, jeszcze w tym roku... Teraz mogłem skorzystać z tej możliwości jednak nie byłem jej świadomy. No ale to nic... Jeszcze nie jedna szansa będzie, jeszcze nie raz tu będę! Następnym razem na pewno pójdzie lepiej i jeszcze nie jedną tajemnicę tych lasów, i wciąż tylu nie poznanych dróg - zdołam poznać. Dzisiaj nie miałem wyjścia jak nie wracać tak samo jak przyjechałem - a jaka to była podróż sami oceńcie - ostatnie nie całe 8 km (prędzej ponad 7 km) zrobiłem w zawrotnym czasie 50 min. Ledwo co zdążyłem powrócić przed zmrokiem a wraz z nim z coraz większym chłodem... Nie mniej przy najbliższej okazji nie omieszkam tu powrócić!...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa21listopada2023zdj1.jpgtrasa21listopada2023zdj2.jpgtrasa21listopada2023zdj3.jpgtrasa21listopada2023zdj4.jpgtrasa21listopada2023zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)