07.04.2018
Jazda nr: 212

Tagi: MM, makowice, wiejskie_przygody, zach_slonca |

Trasa z dzisiejszego dnia to taki mały spontan. W sumie nic na dzisiaj nie planowałem. Wolałem skupić się na odpoczynku i przygotowaniem się do jutrzejszej trasy (08.04). Gdzie nie tylko chciałbym odwiedzić Nowogard w stronę Wyszomierza na szlakach budowy S6, ale pójść o krok dalej i pojechać do Goleniowa, pod samą obwodnicę Goleniowa, wchodzącą w drogę S3. Wybór dnia nie jest powodu taki. W drodze na Goleniów już za Kikorze rozciąga się kilkukilometrowy wylany asfaltem odcinek drogi S6. Jechać teraz to pewna szansa dla mnie aby się przejechać tym odcinkiem drogi, nim będzie w całości wybudowany i nie będzie możliwości jazdy rowerem jako takiej. Więc z tej szansy chciałbym skorzystać jutro, wybór dnia nie jest bez przyczyny taki, założyłem sobie, nie wiem czy dobrze ale tak założyłem, że w niedziele robole nie pracują nad budową drogi, znakiem czego ich nie ma, i będzie można pojechać ;) Doświadczenia biorę z wczorajszej trasy (06.04), gdy niestety byli robole na drogach i uniemożliwili mi jazdy kilku kilometrowym odcinkiem S6 od Modlimowa po prawie samą krzyżówkę Kocierz->Gostyń Łobeski. Z tej trasy jednak nie rezygnuję zrobię ją innym razem. Co jednak z dzisiejszym dniem? Wpadłem gdzieś bliżej południa na taki pomysł, że jak kolega, z którym czasem jeżdżę rowerowo, będzie chciał się dzisiaj przejechać to zaproponuję jemu ognisko na lotnisku Makowice do rozpalenia dzisiaj ;) Trasa by miała wtedy sens, i byłoby po co jechać :) Plan się w życie wcieliło, więc ruszyłem w trasę chwilę po godzinie 16. Z pogodą było podobnie jak wczoraj - ładnie, słonecznie, ale bardzo wietrznie.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 214

  • Trasa nr [łączna]: 298
  • Trasa nr [na blogu]: 212
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 27

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 294 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 208 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 4174.81 km
  • Stan Licznika Końcowy: 4199.96 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 4166.66 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3916 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 3941 km

  • Maksymalna prędkość: 30.6 km/h

  • Przejechałem: 25.15 km
  • Przejechałem [msc]: 156.27 km
  • Przebieg roweru [rok]: 646.81 km
  • Przebieg roweru [suma]: 11517.62 km

  • Przejechalem w 2018: 646.81 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 1.617 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 28.794 [%] km

  • Czas jazdy: 01:50:12 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 511:23:16 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 44:18:55 h
  • Czas Jazdy Suma (kwiecień): 10:28:39 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 734:49:24 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:37:10 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:38:29 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:23 h

  • Średnia: 13.72 km/h
W dzisiejszej trasie udałem się drogą DW152 w stronę Reska, do skrzyżowania: 53.778995, 15.344485, umówionego miejsca spotkania z kolegą ;) Nie założyłem jednak, że będzie mi się tak ciężko jechało. Wyjechałem dość śmiało, dość prędko nie zważając na nic gnałem dość szybko 20-30 km, po mieście, i tak dopóki nie dojechałem do drogi DW152. Podjazd pod górkę, i wkrótce prosta przed siebie do wyznaczonego miejsca spotkania, nie szła już tak szybko i przyjemnie. Spotkałem się z silnym wiatrem, który mnie ograniczał, jechało się ciężko, przeważnie miałem prędkość 11-13 km/h. Nie minąłem jeszcze skrzyżowania: Słudwia->Czarne, gdy zdałem sobie sprawę, że na umówioną godzinę 16:30 nie dojadę. Nie byłem wstanie dojechać w 30 min, trasy liczącej 7 km. Ze mną jest tak źle czy z ta pogodą? Ale raczej z pogodą. Przejazd odcinka 7 km zajął mi blisko 40 min. Kolega też się spóźnił, więc żadna strata, dzisiaj zajechaliśmy prawie, że równomiernie :) Wkrótce ruszyliśmy, już z wiatrem z umówionego miejsca (53.778995, 15.344485), do skrzyżowania Czarne->Słudwia, gdzie skręciliśmy na wieś Czarne, i przez wieś Czarne dojechaliśmy na lotnisko. Po drodze na lotnisko, zauważyłem, że mój główny licznik Thor nawala. Zatrzymałem się kilka razy, bezskutecznie. Nie wiem co się z nim dzieje, ale przestaje nabijać kilometrów i wbił jakąś absurdalną wielkość dotyczącą MAX prędkości ponad 40 km/h. Co jest absurdem bo tyle dzisiaj nie jechałem. Źle się dzieje, skoro mój główny licznik, do którego mam taki sentyment pada. Wkrótce zajechałem z kolegą, na lotnisko gdzie zakręciliśmy się kawałek, i dopiero po godzinie 18, zjechaliśmy nad rzekę. Gdzie trwały przygotowania do rozpalenia ogniska - ogniska Spaneboba ;) Takie same wyzwanie, jak rozpalić ognisko pod wodą (: Zadanie się oczywiście udało, po kiełbasce, miło i fajnie spędzony czas, i przed godziną 20 trzeba było się zbierać. Podczas ogniska zaszedłem nad rzekę, zrobić ładne zdjęcia zachodzącego słońca i zrobiłem drugie zdjęcia chwilę przed odjazdem. Wraz z idącym zmierzchem pojawiają się komary! Kolega potwierdził, że są komary, więc nie jestem przewrażliwiony ;) Pożegnaliśmy się jeszcze na lotnisku Makowice, ja wracałem przez wioskę Makowice, w drodze powrotnej, utrzymywałem prędkość grubo ponad 20 km/h. Było bardzo ciepło, przyjemnie, bezwietrznie. Szykuje się ciepła noc, w radyjku leciała nutka: Celine Dion - Thats The Way It Is, a ja gnałem z prędkością ok. 25-27 km/h, będąc bliższy rodzimych stron. A w mych rodzimych stronach byłem świadkiem dwóch ciekawych wyczynów panów kierowców, jednemu przy biedronce się tak spieszyło, że zaczął skręcające auto do biedronki wyprzedzać chodnikiem, a druga sytuacja - wyprzedzić rower tylko po to aby za 50-70 m, skręcać w prawo. Za tym gamoniem pojechał drugi gamoń, który ledwo co wyhamował... Byłaby niezła stłuczka, na sam koniec - na samo zakończenie dzisiejszego słonecznego, pięknego aczkolwiek wietrznego dnia.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa07kwietnia2018zdj2.jpgtrasa07kwietnia2018zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)