09.03.2023
Jazda nr: 1191

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa to kolejne odsłony tej nie chcianej i jakże nie lubianej zimy. Choć akurat dzisiaj wpłynęło to pozytywnie na trasę - zabielone krajobrazy mimo upierdliwości - dawały niezwykłe widoki. Aż mi szkoda, że dzisiaj nie brałem ze sobą żadnego aparatu na trasę. Miała to być jednak szybka przejażdżka tak do 2h maksymalnie - zrobić te okolice 20 km. Wszystko po to, że wciąż nie tracę optymizmu na weekend. Tam szykuje się poważniejszy wyjazd (jeśli chodzi o rowerowo to niekoniecznie) - bardziej pod względem logistycznym i ewentualnego dojazdu. Plan jest taki aby jechać do Kościerzyny i na Kaszubskiej ziemi zrobić km dla trasy 50 000 km z Aurelią! A, że się złożyło jak złożyło, że dopiero teraz jestem na to gotowy... No któż mógł wiedzieć 50k km temu, że tak się sprawy ułożą i, że w ogóle tyle będę z Aurelią jeździł. Niezależnie od wszystkiego - pogody itd... A te prognozy raz są lepsze a raz gorsze. Jeśli miałaby być taka pogoda jak dziś to słabo to widzę. Jest silny wiatr który w ogóle sam w sobie wkurwia i męczy. A do tego te opady. Dość szybko staje się to irytujące. Dzisiaj jeszcze mogłem się przed tym skryć w lesie. A tam? W Kaszubach na w ogóle nie znanych mi dotąd stronach, jak mam sobie poradzić? To tutaj przecież jeżdżę od 10 lat... W te strony. Znam te strony i jakoś sobie poradzę - mimo tego, że wciąż znajduję i widzę coś nowego. No to mogę się ukryć przed wiatrem i zmniejszyć negatywne skutki opadów tego białego gówna z nieba. A tam?... No dobra jest jeszcze czas. Dzisiaj w zasadzie była moja ostatnia szansa na trasę przed weekendem. Na trasę przed 50k km...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1198

  • Trasa nr [łączna]: 1277
  • Trasa nr [na blogu]: 1191
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 6
  • W tym roku: 31

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1265 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1179 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 13239.7 km
  • Stan Licznika Końcowy: 13260.65 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 13185.65 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 27512 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 25733 km

  • Maksymalna prędkość: 22.7 km/h

  • Przejechałem: 20.95 km
  • Przejechałem [msc]: 210.54 km
  • Przebieg roweru [rok]: 905.72 km
  • Przebieg roweru [suma]: 49959.97 km

  • Przejechalem w 2023: 905.72 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 2.2643 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 124.8999 [%] km

  • Czas jazdy: 02:05:33 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2950:23:25 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 65:41:37 h
  • Czas Jazdy Suma (marzec): 15:38:20 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3173:49:33 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:36:23 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:07:09 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:46 h

  • Średnia: 10.06 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego prowadziła mnie miejscami malowniczymi krajobrazami w okolicy Truskolasu. W zasadzie już wczoraj chciałem tu podjechać. Miałem jednak zaplanowane spotkanie z koleżanką i kolidowałoby mi to czasowo. A znowu tak bez Aurelii bez roweru? No też tak się nie da. Jestem uzależniony od jeżdżenia... I to bardziej niż można przewidywać. Mam takie okresowe dni, że mógłbym jeździć ponad wszystko codziennie. Po tym okresie przychodzi taki czas uspokojenia, przemęczenia się, że potrafię nawet te 2-3 dni nie jeździć i nie odczuwać potrzeby - "muszę!". Na razie jestem w okresie, że chcę. Tylko jest konieczność się ograniczać. Przed wyjazdem na trasę "50k km" muszę być wypoczęty i chcę mieć ten co najmniej jeden dzień wolny. Wyjazd w sumie planuję na sobotę - tak byłoby najlepiej. Jednak gdyby z jakiegoś powodu sobota miała nie być dobrym pomysłem to mogę przełożyć to na najbliższą niedzielę (12.03) i też nic się nie stanie... :) Wracając jednak do dzisiejszych zmagań - kilka razy nie słusznie myślałem, że znam te strony - te lasy pod Golczewem czy Truskolasem. Analizując jednak mapę pod kontem moich zmagań dochodzę do wniosku, że niekoniecznie tak jest. Wciąż jest sporo dróg do odkrycia, wciąż sporo potrafi mnie tu zaskoczyć. I to pozytywnie. Pomińmy te cholerne bandyckie wycinki, które wszystko niszczą. Niszczą ten cały urok lasu... Tak jest pięknie. Jest tu wiele tajemniczych miejsc, których do tej pory nie znałem. I wciąż jest sporo dróg do odkrycia. I to nawet po dzisiejszej trasie, która pozwoliła "zatkać" kolejne dziury. Fajnie spędziłem czas w tym lesie. I to mimo opadów śniegu, które były nieustanne odkąd wyjechałem w trasę i z czasem wszystko dookoła zabieliły. Dało to pewnego uroku miejscom, które odwiedzałem. O np. skryte tu jeziorko "Lubcz" nie daleko Uniborza. Dzisiaj w ogóle w nie planowany sposób znalazłem się przy tym skutym lodem jeziorze. Planowałem wjechać na leśną drogę przy rondzie / skrzyżowaniu DW106 / DW108, która idzie tak bokiem pod Unibórz. Jednak zrezygnowałem z jazdy pod wiatr i ze śniegiem w twarz po DW108. Jeszcze przed Uniborzem skręciłem na nie oznaczoną na mapie leśną drogę. Z niej później znowu skręciłem (w prawo) potem jakoś inaczej i nagle jestem pod jeziorem "Lubcz", przy którym kilka msc temu byłem z koleżanką JS: Piaski Uniborza. A z niego pojechałem na Szczytniki. Zrobiłem objazd przez wiochę. I pojechałem drogą z Wierzchy w stronę Truskolasu - częścią szlaków klasycznej trasy 50-tki. Stąd zjechałem na losowo wybraną ładną leśną drogę. I po kilku bojach w nieznanych, nowych stronach. Miejscami naprawdę pięknych... Znalazłem się już w znanych stronach. I stąd nie spodziewanie, nie zamierzenie wyjechałem na leśnej drodze z Imna prosto do Ościęcina. Po drodze mijało się leśny parking przy którym zostawiłem samochód. Mimo, że uciekałem z tej drogi aby wyjechać inną koniec końców i tak się na niej znalazłem w zasadzie już pod koniec dnia. Pod samochodem byłem o 18:01. Było jeszcze widno. Brał już mróz (-1℃) i robiło się nieco ślisko i nie przyjemnie... Stąd na szczęście mam na dobrą sprawę 30 min drogi rowerem. No to samochodem byłem znacznie szybciej. Dopiero gdzieś w okolicach 18:15 nastał zmrok. To w sumie pozytywne dla mnie wieści. Im dłużej będzie teraz trwał dzień tym lepiej... Jednak czas coraz krótszych nocy nie potrwa zbyt długo :( I znów zastanie mnie jesień i znów zima. A te okresy z roku na rok znoszę coraz gorzej...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa09marca2023zdj1.jpgtrasa09marca2023zdj2.jpgtrasa09marca2023zdj3.jpgtrasa09marca2023zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)