26.06.2018
Jazda nr: 247

Tagi: wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest kolejnym nieszczęśliwym zbiegiem zdarzeń, które mogą mi tylko utrudniać życie, i zabierać marzenia, i wyboistą drogę, jaką kroczę ku ich spełnieniom. Każde wzniesienie kończy się stromym upadkiem w dół, po nim następuje kolejny etap, ciężka wspinaczka w górę po to aby znowu upaść. Już przez weekendem upadałem, w weekend spadłem nisko, po to aby w niedzielę (24.06) być niesionym nadzieją ku szczytowi, ale znowu podupaść. Nie wspomnę o tym nic więcej, ale zła sytuacja w życiu, w jakiej się znalazłem trwa dalej, być może nadzieje na jakich budowałem moją przyszłość powoli topnieją, topnieją jak chłodny powiew ostatnich dni. Aura pogodowa się zmienia. Prawdopodobnie z dnia na dzień będzie coraz cieplej i ładniej. Więc mógłbym odżyć, na nowo zmierzyć się z dłuższymi, samotnymi wyprawami. Sprawdzić się w terenie. A jednak, inne sprawy, mnie przytłaczają i przez najbliższe kilka - może kilkanaście dni się nic nie zmieni. Pozostaje dalej żyć w nadziei, że coś się jeszcze zmieni, że jeszcze będzie dobrze. Być może wbrew sobie, w to wierzę czego może dowodzić dzisiejsza trasa. Wszak taka sama jaką zrobiłem na początku (formalnych) wakacji 2017 r: Burzowa aura, z tą różnicą, że w 2017 r,, zależało mi na konkretnych kilometrach, konkretnych wynikach. Więc mimo trudności i problemów w trasie, które sprawia źle działający rower - po zrobieniu trasy, dobijałem kilometry jeżdżąc po rodzinnych stronach. Dzisiaj takiej potrzeby nie miałem. I zależało mi w sumie na tym aby wiedzieć ile faktycznie ta trasa ma (w sensie odległości). Już wiem ile ma :) Trochę mniej niż się spodziewałem (bo liczyłem na 65 km), a niestety nawet do 63 km nie dochodzi, takie fajne kółko. Nie mniej, Nowogard jest tak położonym miastem, że mogę go objeżdżać z różnych stron, różnymi trasami, robiąc przy tym różne odległości na różnym stopniu trudności. Po dzisiejszej trasie, gdy w jej trakcie analizowałem sobie moje dokonania z wiosny bieżącego roku, doszedłem do wniosku, że powinienem zrobić kilka takich typowych tras, które powinny mnie trochę podbudować! Jest to między innymi trasa Buszującego w zbożu, Trasa wielu możliwości / wielu dróg (to ta: Trasa wielu możliwości). Na blogu pierwszy raz nazwałem tą trasę nieco inaczej, ale ostatecznie jest to trasa wielu możliwości, albo wielu dróg (jak kto woli). Jakiś wariant tej trasy mógłbym zrobić. Nie jest to łatwa droga, nie jest też specjalnie długa, ale jak budująca! To ciężki kawałek do przejechania, w dużej mierze niełatwym terenem - a warto, oj warto. Z pewnością, będę się starał w najbliższej przyszłości zrobić takie trasy. Przecież nie zawsze chodzi o to aby przejechać nie wiadomo ile kilometrów! Liczy się regularne jeżdżenie, trudność trasy i jakie daje możliwości. Także, mimo iż jest ciężko u mnie w ostatnich dniach, dzisiejszego dnia wybrałem się na tą przejażdżkę. Do samego końca nie wiedziałem czy mi się uda czy się nie uda, i jak to się skończy. Cały poranek w domu zmarnowałem na smutki i nic nie zrobiłem. Rozsądną decyzją było iść na rower. Czy znaczenie miała konkretna trasa? Myślę, że nie. Ale chodziło mi to, że już sobie postanowiłem, że dzisiejszego dnia zmierzę się z taką formą trasy na Nowogard. Niestety błędnie wmówiłem sobie, że dystans to jest ok. 70 km. Można mieć takie złudne wrażenie, wynika ono ze sporej odległości do pokonania do samego Nowgardu (w końcu jadę pod same Golczewo (18 km)), potem jadę drogą DW106, z której do centrum Nowogardu jest 20 km. Więc w Nowogardzie mam blisko 40 km zrobionych. I wydaje się, że powrót nie zajmie dużo mniej a jednak! Powrót przez Truskolas to nie jest nawet 25 km.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 249

  • Trasa nr [łączna]: 333
  • Trasa nr [na blogu]: 247
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 62

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 329 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 243 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 6006.78 km
  • Stan Licznika Końcowy: 6069.15 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 6013.85 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5753 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 5816 km

  • Maksymalna prędkość: 31.8 km/h

  • Przejechałem: 62.37 km
  • Przejechałem [msc]: 643.87 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2516 km
  • Przebieg roweru [suma]: 13386.81 km

  • Przejechalem w 2018: 2516 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 6.29 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 33.467 [%] km

  • Czas jazdy: 03:36:05 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 627:08:05 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 160:03:44 h
  • Czas Jazdy Suma (czerwiec): 38:38:59 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 850:34:13 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:30:49 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:34:54 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:31:07 h

  • Średnia: 17.33 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego się udała. Cieszę się z tego, że pojechałem. Nie poddałem się po trasie, i wciąż jechałem dalej i dalej. Mimo, że myśli miałem różne. Jedyne co się starałem to nie myśleć za dużo - bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Mimo, że z wyczekiwaniem czekałem na wakacje, to gdy te przyszły jakoś mnie nie cieszą. Nie ma co mnie cieszyć, piętniące się problemy, nie są powodem do radości. W trasę wybrałem się późno i nie chętnie. Nie byłem za bardzo co do niej przekonany, mimo iż dzisiejszego dnia aura pogodowa jak najbardziej sprzyja. Jest słonecznie, w miarę ciepło. Co prawda jest wietrznie, nie jest to jednak jakaś duża tragedia i da się przeżyć. Oczywiście zawsze mogłoby być lepiej :) Na to jednak trzeba poczekać, mieć tą nadzieję, że upalne, gorące dni powrócą - i, że każdym kolejnym dniem będzie coraz cieplej, słoneczniej i coraz ładniej. Wyruszyłem w trasę dobrze znane mi strony, które przez cykliczne trasy "50-tki", są już do znudzenia dobrze znane. Znana na wylot droga DW108, znana droga DW106 - gdzie najczęściej jeżdżę nią pod wieś Błotno. Dzisiaj minąłem samą wieś Błotno, wkrótce Karsk i znalazłem się w samym Nowogardzie. Nie wiele myśląc, po prostu jadąc, droga chodź nudna i dobrze mi znana, minęła dość szybko. Gdy już się zaczęły zabudowania, przed większym miastem, to już spokojnie minąłem wiejskie tereny, i znalazłem się w Nowogardzie. Po drodze, po drodze DW106 byłem wyprzedzany przez ciekawe ciężarówki. Chyba z tej samej firmy, dziwna budowa przyczepy ciężarówki zwróciła moją uwagę, pewnie jest przeznaczona na jakieś specyficzne towary. Załączę jej zdjęcie, w jednym ze zdjęć dzisiejszej trasy. Ktoś może wie, co to za stwór jest i podzieli się tą informacją :) Dzisiaj to w ogóle, nawet na DW108 był bardzo duży ruch pojazdów - głównie ciężarowych, a także tych złoczyńców do przewożenia zamordowanych drzew. Pojawianie się na drodze takich samochodów nie wróży niczemu dobremu - otóż, z całą pewnością szykuje się kolejna fala masowej wycinki drzew. Co za tym idzie, nie tylko niszczenie natury, ale także infrastruktury drogowej! Wspomnę ponadto, że przez cały okres, w którym robiłem cykliczne trasy 50-tki, co piątek, na DW108 nie było aż takiego natężenia ruchu jak dzisiaj! A to dziwne, bo spodziewałem się, że największy ruch samochodowy jest właśnie w piątki! Ciekawe, ciekawe :) Powróćmy jednak do trwającej trasy - byłem w Nowogardzie, przejechałem Nowogard i wyjechałem z Nowogardu drogą idącą do wsi Miętno. Ostatnie wyzwanie, wyjechać z Miętna do Wierzchy potem do Truskolasu i jakoś pójdzie. Potrzebowałem dużej motywacji gdyż wracając mierzyłem się z silnym wiatrem, cały czas miałem pod wiatr, który bywa bardzo męczący. Prócz tradycyjnych problemów z rowerem, że coś osiada, ciężko się kręci, czy czuję się nieco zmęczony a wcale dużo nie przejechałem, to problematyczny był wiatr. Gdy przez chwilę nie wiał, było ciepło i przyjemnie. A gdy już wiał tak fajnie nie było. Nie mniej, wiedziałem czego się po drodze spodziewać, znam dość dobrze te piękne wiejskie tereny od Miętna po Dąbrową Nowogardzką, po Lestkowo, Grabin, Wołowiec (ten koło Potulinca DK6/S6), czy Szczytniki. Tereny, które dość dobrze znam, często tu bywam. To był klucz do dzisiejszego sukcesu. Spokojna jazda, bez pośpiechu, kilka większych postoi i dojechałem ;) Oczywiście 70 km też bym zrobił gdybym musiał. Dzisiaj nie musiałem i darowałem sobie dojeżdżanie. Może gdyby okoliczności były inne to być może. A tak - po prostu nie miałem na to ochoty. W rzeczy samej, dość szybko znalazłem się na DW108, w drodze powrotnej. Jechało się ciężej - i przez rower, i przez wiatr. Jechałem jednak dalej i dojechałem :) Trasę zaliczyłem i to jest dla mnie najważniejsze, że mimo trudności, problemów - zaliczyłem trasę, nie poddałem się i nie zjechałem szybciej. A miałem takie myśli, gdy zbliżałem się do Uniborza czy nawet nieco wcześniej. Jakoś chęci i zapału do jazdy nie miałem :(

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa26czerwca2018zdj1.jpgtrasa26czerwca2018zdj2.jpgtrasa26czerwca2018zdj3.jpgtrasa26czerwca2018zdj4.jpgtrasa26czerwca2018zdj5.jpgtrasa26czerwca2018zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)