W dniu dzisiejszym planowałem jechać do Szczecina na Tall Ships Races 2017. Tak sobie planowałem, że rano wyjadę rowerem do południa zajadę i jakoś to będzie. Ale już w nocy mi się ten pomysł odwidział - i też nie czułem się fizycznie za dobrze co przełożyło się na to, że mógłbym sobie dzisiaj nie poradzić z tym wyzwaniem. Już w ramach samego i to sporego wyzwania należałoby traktować tą paskudną pogodę jaką teraz mamy - niby świeci słońce, niby temp. jest wysoka ale to takie wszystko na niby. Taka wkurzająca niejednoznaczność. Idę na dwór, myślę no ciepło niby 26℃ a to nie jest ciepło bo wieje silny, zimny wiatr, ochładza odczuwalną temp. jest nieprzyjemnie, źle się jedzie a na domiar złego rower mi nie działa za dobrze i ciągle się coś w nim psuje i nie inaczej było dziś. Dzisiaj to już w ogóle było ciężko - bardzo ciężko i jazda stanowiła dla mnie ogromne wyzwanie. Te wyzwanie było przyozdobione w różne okolicznościowe wulgarne słowa ;) No bo ileż można sobie z tym radzić. No i nie dość, że rower się psuje i chrzani to mało tego to jeszcze licznik zapasowy (sigma pierdolona), też coś nie chce działać - coś nie łączy i nie nabija km. Jak jeździłem na ostatniej jeździe - w miejskim wojażu to działał cały czas, a dzisiaj od początku nie działa. Dzisiaj jeszcze ta trasa wyjątkowo była zmieniana. W sumie te zmiany planów i sama decyzja o tym, że jednak nie pojadę dziś na Szczecin i nie będę się mierzył ze zrobieniem jakiś 160 km, skomplikowało mi trochę plany na to co dziś zrobię. Zmieniony plan na dziś zakładał, że po prostu tutaj po okolicy się trochę przejadę i po południu pojadę samochodem do Szczecina a najwyżej sobie np. w poniedziałek pojadę rowerem do Szczecina na ostatni dzień: Tall Ships Races 2017. I tak dzisiaj wyruszyłem w jazdę po godzinie 8 rano. W ogóle już po godzinie 5 nie mogłem spać tyle, że w nocy się bardzo źle czułem :( i to może też się przekłada na moją formę dzisiaj. Jeszcze wczoraj testowałem bagażnik na rower do samochodu - który w piątek (04.08) zakupiłem :) Mógł być dziś już faktycznie użyty - do powrotu ze Szczecina, ale to na razie nie będzie miało miejsca. Po prostu wyjechałem tak nie myśląc w zasadzie o niczym i nie wziąłem ze sobą w trasę żadnej butelki wody - nic. Nawet jednej butelki - w sumie patrząc po pogodzinie zakładałem, że pójdzie więcej niż 1 butelka - ponad 20℃ ciepła miało być. Ale nie było tak przyjemnie i fajnie jakie można było odnieść wrażenie po pełnym słońca ładnie wyglądającym dniu. Gdyż rzeczywistość była całkiem inna o czym się szybko przekonałem gdy już pojechałem. Początkowo planowałem po prostu pojechać do Gryfic i z Gryfic odbić na Stuchowo (DW105) i tam przez Popiele do Mechowa do Golczewa i z powrotem. I być może bym tak zrobił - ledwo minąłem rodzinną mieścinę i wieś Karczewie na drodze (DW109) gdy olśniło mnie, że ja wczoraj powyciągałem butelki z wodą z roweru, nic nie mam i jadę na sucho. Zrobione 3 km na pusto. Długo nie myślałem, zawróciłem do domu. Uzupełniłem zapasy i znów znalazłem się na drodze DW109 w stronę Gryfic. Jednak po drodze obmyśliłem nieco inny plan, że wpierw zajadę sobie zobaczyć co słychać w takim lasku przy torach .. czasami tam bywałem - cudowne miejsce :) Przepięknie tam jest i zawsze się bardzo złościłem widząc jak dążący za finansowymi potrzebami durni, podli egoiści ciachali tam drzewa i niszczyli przyrodę.. te miejsce już nigdy nie będzie takie samo po tej nieodwracalnej integracji ludzi w przyrodę. Zajechać chciałem tam - aby pobyć tam parę minut i pojechać dalej. I jak postanowiłem tak zrobiłem - dojechałem do skrzyżowania DW109 w drodze do Wanierowa i skręciłem na Wanierowo za przejazdem kolejowym wjechałem w już zarośniętą drogę gruntową prowadzącą do tego lasku. Serio - bardzo tu pozarastało. Wciąż miejscami jest bardzo podmokły teren - wynika to z tego, że sporo padało i ciągle sporo pada i nie zdążyło wszystko wyschnąć - wciąż także mimo zbliżającej się godziny 9 rano - utrzymywała się poranna rosa. Musiałem znaczną część drogi prowadzić rower i walczyć z zarośniętą drogą. No tak, gnoje pierdolone jak potrzebowali wyżynać tu drzewa to o drogę dbali a tak to mają to w dupie. Jedyna korzyść jest taka, że chyba się już z stąd wynieśli i nie będą już rżnąć pozostałych tu drzew - chodź będąc na miejscu mam co do tego mieszane uczucia, gdyż w miejscach gdzie niegdyś rosło sporo drzewek jest wyjebane nawet nie pozbierane niepoukładane ale wyjebane wiele zarżniętych drzew. Żadnego porządku, ładu - nic nie jest zachowane po prostu pościnali, poniszczyli i zostawili to tak - banda zwyrodnialców i tak z obydwu stron drogi - która prowadziła w głąb tego lasu - tam się kawałek przejechałem, odstawiłem rower .. zawsze było tu pięknie i cudownie.. natura, można było się z naturą połączyć i spędzić miło czas. I co najważniejsze są to miejsca mimo zalesienia i bliskiej lokalizacji z jeziorem pozbawione komarów. Może jakieś sporadyczne ale tak to nie ma tu żadnych owadów przez co można bezpiecznie i miło spędzać tu czas :) Bardzo lubię to miejsce, przybywam tu pieszo lub na rowerze. Dziś też tu byłem i wcale nie żałuję - po kilku minutach - pojechałem w drogę powrotną - znów ciągnąłem rower po zarośniętej drodze by w konsekwencji odbić na pożal się boże - w tak złym stanie technicznym drogę, przez wieś Grębocin do Baszewic. Z Baszewic pojechałem do Trzygłowa - gdzie za Trzygłowem nie było lepszej drogi - coraz więcej rosnących dziur. Już nawet mam taki pomysł, że od przyszłego tygodnia zacznę dokumentować stan tych dróg. Tu się przecież nie da jeździć. Mam wrażenie takie, że jakby tych dziur i innych takich nieprzyjemności przybywało z każdym dniem a już istniejące dziury się powiększały, droga pękała bardziej obejmując zniszczeniami kolejne jej obszary. A gdzieś pośród tego wszystkiego było nieadekwatne do przebytej drogi zmęczenie, irytujący silny i chłodny wiatr oraz wkurwiający mnie na każdym kroku rower. Wszystkie czynniki uświadamiające mi, że jakbym KURWA bardzo nie chciał to dzisiaj KURWA bym 100 km i więcej tym bardziej nie zrobił bo bym sobie z tym po prostu nie dał rady. I tak ciągnąłem tą szopkę dalej. Ciekawie było w Trzygłowie gdzie natknąłem się na walkę gęsi - trzy gęsi ze sobą się biły XDD - dwie gryzły jedną w szyję, która z nimi walczyła a później się ganiali po podwórku XD - trochę walki mam nagrane na komórce :) A dalej już tylko piękne widoki, cholerna pogoda, i cholerne drogi. Minąłem Trzygłów i pojechałem na Rzęsin. Droga do wsi Rzęsin to jakaś masakra jest z nią coraz gorzej. A z Rzęsina do Popeiele nie lepiej. Miejscami mijałem także naprawdę ogromne pęknięcia na drodze. Jakby w to wpadł jakiś samochód to mogłoby się skończyć na poważnych uszkodzeniach w tym urwaniu kół czy innych ważnych elementów samochodu.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 142
Trasa nr [łączna]: 227
Trasa nr [na blogu]: 141
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 77
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 224 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 138 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 1631.68 km
Stan Licznika Końcowy: 1692.21 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 0 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 0 km
Maksymalna prędkość: 39.4 km/h
Przejechałem: 60.53 km
Przejechałem [msc]: 134.65 km
Przebieg roweru [rok]: 3143.25 km
Przebieg roweru [suma]: 9009.87 km
Przejechalem w 2017: 3143.25 km
Podroż dookoła świata (2017) 7.8581 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 22.5247 [%] km
Czas jazdy: 03:55:54 h
Czas Jazdy Suma (blog): 344:54:27 h
Czas Jazdy Suma (2017): 209:15:31 h
Czas Jazdy Suma (sierpień): 08:33:22 h
Czas Jazdy Suma (ever): 568:20:35 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:51:07 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:43:04 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:44 h
Średnia: 15.45 km/h
Na razie trasie przebiegała tylko na narzekaniu - no bo nie było wyjścia - te drogi to jedne z najgorszych jakie znam. Stan techniczny jest wręcz katastrofalny i po co ja tu przyjeżdżałem to ja nie wiem :( Tak było do wsi Popeiele ale z Popiele do Mechowa było znacznie gorzej. Jeszcze więcej dziur, niezliczona ilość łat, łaty na łatach i na nich kolejne kilka warstw łat, co i tak pęka i się niszczy po czym i tak się jedzie tragicznie. Ta patologia się w nie skończoność ciągnie i ciągnie. Ale jeszcze z jedną patologią przyszło mi się dopiero spotkać gdy w końcu dojechałem do Mechowa i odbiłem na wieś Wołowiec aby dojechać tędy do Golczewa. O wiele gorzej wyglądało to właśnie na tej drodze - od Golczewa do Stuchowa był dziś tak ogromny ruch pojazdów.. Głównie osobówki różne, chodź wyprzedzała mnie jedna ciężarówka. Masakra - co Ci ludzie mają w tych pustych łbach aby pchać się tak masowo na takie drogi - proszą się tylko o jakieś nieszczęście. Nie rozumiem czemu nie jadą dobrej jakości drogą wojewódzką 106 z Golczewa do drogi DW107 jak chcą nad morze dojechać. Każdemu się zachciało teraz omijać zatory na drogach bo aż tyle osób masowo ciągnie nad morze bo zobaczyli trochę słońca za oknem. Ale skoro tutaj tak porywiście dmucha to przy samej wodzie będzie znacznie gorzej. Stąd nie rozumiem tych debilnych zachowań i jazdy takimi drogami. O ile kierowcy osobówek to idioci i można im wybaczyć o tyle fakt, że pchają się tutaj także kierowcy ciężarówek jest już karygodny - wąsko, drzewa przy ulicy, stan drogi jaki jest tak każdy widzi i tych dróg nikt nie naprawi. Drogi gminne nie są w końcu przystosowane do znacznego ruchu pojazdów.. no i później to tak wygląda.. Osobiście bym się tutaj nie pchał samochodem bo to może się źle skończyć. Zdaje się, że już te wnioski powtarzałem no ale dobrze, powtórzę raz jeszcze - tutaj się musi po prostu coś stać. Rozbite kilkanaście - im więcej tym lepiej - najlepiej także bardzo drogich samochodów. I wtedy może ludzie zrozumieją, że nie warto ryzykować tylko po to aby zaoszczędzić te śmieszne 20 km drogi, skoro +20 km oznacza jazdę o wiele lepszą drogą niż tu po tych samych dziurach. A jeszcze nie każdy umie dostosować tu prędkość i wyprzedzanie po kilka samochodów na raz co dzisiaj obserwowałem jest skrajnie idiotyczne. Sam lubię sobie szybko pojeździć ale bez przesady. Gdzie można to można, ale na drodze między Golczewem a Stuchowem nie można. I w późniejszym czasie tym bardziej nie będzie można gdyż stan drogi nie będzie się magicznie poprawiał - tylko wraz z upływem czasu i dalszą nieustającą eksploatacją będzie się wciąż pogarszał. Więc sytuacja będzie coraz gorsza. Właśnie głównie w stronę morza było dziś zatrzęsienie pojazdów. W ogóle dzisiaj wyjątkowo na drogach było bardzo tłoczno i był bardzo duży ruch pojazdów. Tak dojechałem jakoś do Golczewa, minąłem Golczewo i wjechałem na moją ulubioną drogę 108. Wkrótce już dojechałem do domu - ale nim dojechałem to podziwiałem pogarszający się stan odcinka drogi między Mechowem a Płotami na DW108 - gdzie jest to jedyny fragment (5 km) drogi DW108, który nie jest naprawiany. I to się dzieje od lat. Jest coraz więcej dziur - i te dziury nie są naprawiane. Już od jakiegoś czasu wspominam, że zaczęły się tutaj pojawiać ogromne dziury. I być może to tylko sugestywne odczucie, ale w moim mniemaniu te dziury są coraz większe a droga DW108 to nie gminna droga między Golczewem a Stuchowem o natężeniu do kilkuset pojazdów / dzień, to droga o natężeniu kilku tyś pojazdów / dzień - więc prawdopodobieństwo, że pojazdy będą wjeżdżali w te dziury rośnie i jest tym większe ich tych dziur jest więcej oraz naturalnie powiększają się ich rozmiary co będzie utrudniało omijanie tych dziur a to się skończy na jakieś tragedii. Ale nawet wówczas nie sądzę, że znajdą się pieniądze na naprawę drogi - chociażby środek tymczasowy i doraźny który tak naprawdę nie ratuje problemu czyli po prostu załatanie dziury - kolejne łaty. Ale zamiast łatać drogę tysiące razy należałoby zerwać wszystko i zrobić nową porządną nawierzchnię.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)